11/03/2026
Sprowokowana wczorajszym występem Oli - w jej i jej męża Łukasza jako reżysera - cudownym monodramie, miałam okazję zaglądnąć do okien mieszkańcom Rudy Śląskiej.
Zobaczyłam w nich odbicia zachodzącego słońca, nieba, i gałęzi stojących obok drzew. Zielone okiennice bardzo mnie do siebie przyciągały. Budynki często leciwe co prawda ale wciąż służące swoimi murami jako schronienie dla tamtejszych rodzin. Mężczyźni swego czasu je wznieśli , kobiety wypełniły zapachem i ciepłem a dzieci swoim śmiechem.
Monodram Oli inspiruje do pytań …. jednym z nich, które do mnie trafiło było - czy to skąd jestem jako kobieta, moje otoczenie, ponura czasem architektura, zwyczajny zaniedbany przystanek z którego dojeżdżam … , ciasne m2 , PRL-owskie wnętrze mieszkania babci u której mieszkam jest odpowiednią scenerią dla kobiecego, często delikatnego, barwnego i bogatego świata …
Czasem myślę, że im większy brak tym większa potrzeba i również sprawczość aby go zapełnić , pamiętam kiedy byłam dużo młodsza wynajmowałam pokój w mieszkaniu o standardzie mówiąc delikatnie średnim. Zmusiło mnie to do zaaranżowania go tak, że każdy kto mnie odwiedzał mówił że to trochę jakby inny świat w tym moim pokoju...prowansalska szafa, kwieciste zasłony, koronkowy obrus na stole ...
Na scenie padły tez wczoraj słowa o tym, że wydobywanie piękna i dobra można określić czymś w rodzaju kobiecej misji ... znam takich kobiet wiele, nie są one ślązaczkami tylko, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. W każdym razie może to właśnie kobiety ze Śląska , są szczególnie zaproszone do jej realizowania … ?
Polecam monodram Oli i Łukasza z Teatr Oblubieńczy