Rewizje

Rewizje Kandinsky, Kandyński, Кандинский i inni

Obiecałem napisać coś o przekładzie „Odjazdowej książki”, skorzystam więc z okazji, żeby wyjść od spraw zasadniczych, cz...
01/06/2026

Obiecałem napisać coś o przekładzie „Odjazdowej książki”, skorzystam więc z okazji, żeby wyjść od spraw zasadniczych, czyli tego, jak w Rewizjach widzę rolę przekładu w ogóle.

Kto ze mną już współpracował, ten wie, że lubię się angażować (czyt. wtrącać) w prace nad tekstem, choć oczywiście językową obróbką tłumaczeń zajmują się też – a raczej przede wszystkim – redaktorzy językowi, czyli osoby zdecydowanie bardziej kompetentne ode mnie. Ten przymus wtrącania się jednym tłumaczom może się podobać bardziej (rozumiem), a drugim mniej (też rozumiem), ale nie wynika on z tego, że wiem lepiej (czy tak też mi się wydaje), tylko z mojego zapatrywania na rolę przekładu. Jak już kiedyś pisałem, wybierając tytuły, zawsze wychodzę od kwestii wizualnych, bo w książce najbardziej pociąga mnie jej fizyczny aspekt – książka jako przedmiot, coś, co ma kształt i fakturę, a nie tylko nośnik treści. Jeśli dany tytuł nie ma ciekawej formy albo sam nie mam pomysłu, jak mu taką nadać, to nawet najpiękniejszy i najmądrzejszy tekst nie pomoże. Nie oznacza to oczywiście, że tekst jest nieważny i chętnie sięgnąłbym po książkę telefoniczną, byle była wybitnie zaprojektowana. Musi być w nim to coś, co mnie zainteresuje, a później sam musi zostać przełożony na wysokim poziomie.

Rozpoczynając prace nad książką (jeszcze przed wykonaniem tłumaczenia), mam już jej wizję – jak ma wyglądać i jaki przekaz sobą nieść. I do tego trzeba teraz dostosować przekład. Jeśli chodzi o teksty z zakresu teorii sztuki, to w zasadzie sprawa jest prosta, bo sposób wydania raczej nie wymusza określonego podejścia tłumacza. Oczywiście tekst może zostać przetłumaczony w różny sposób, ale nie trzeba go dopasowywać do konkretnej formy – jest bez różnicy, czy jest to przekład bardziej literacki (jak na przykład „O duchowości w sztuce”), czy może bardziej surowy, lepiej oddający styl autora (jak „Eseje o sztuce i artystach”).

Na marginesie: profesor Fijałkowski, autor polskich wersji „O duchowości” i „Punktu i linii”, oddał niedźwiedzią przysługę wydawcom i kolejnym tłumaczom Kandinskiego, przekładając jego dwie najważniejsze pozycje w taki sposób, że czytelnik gotów uważać Kandinskiego za tak dobrze piszącego po niemiecku. Tymczasem jego teksty już dla współczesnego mu czytelnika brzmiały… osobliwie, i nie mam tu na myśli niełatwych przecież zagadnień, które poruszał. Jak się porównuje polski przekład z oryginałem, to widać, że momentami jest tam więcej Fijałkowskiego niż Kandinskiego, zarówno jeśli chodzi o styl, jak i warstwę merytoryczną. Ale tłumacz jest dla mnie równoważny autorowi, więc licentia poetica… Na marginesie w marginesie: ze stylem Kandinskiego właśnie niedawno mierzyliśmy się w Rewizjach podczas prac nad jego kolejnym tekstem (siedzi w ostatniej korekcie po składzie). Jak tu oddać chropowatości oryginału bez rzucania większych kłód pod nogi czytelnika, który w większości będzie pamiętał piękne frazy z „O duchowości”?

Zdecydowanie większy problem pojawia się w przypadku serii Klasyka Książki Obrazkowej, w której odkurzane są wiekowe tytuły w ich oryginalnej szacie. I jakkolwiek genialnie byłyby te książki kiedyś wydane, to jednak w porównaniu do obecnie ukazujących się cudeniek prezentują się jak ramotki. Tak już jest, że gust ewoluuje i to, co kiedyś wywoływało efekt wow, dzisiaj – kilka pokoleń później – raczej będzie śmieszyć czy nawet drażnić, a na pewno trącić myszką.

I właśnie z tym problemem trzeba się było zmierzyć przy opracowywaniu książek sprzed 100 lat, gdy chce się zachować ich oryginalną formę – format, ilustracje i przede wszystkim typografię. Szczególnie ten ostatni element (a nie sama warstwa tekstowa) wymusza określone podejście do przekładu. Bo jaki styl nadać tekstowi „Milionów kotów”, który został skrupulatnie wykaligrafowany przez Howarda – brata Wandy Gág, żeby nie zabrzmiał on sztucznie, niemal jak oderwany od warstwy wizualnej? Czyż nie dziwacznie śledziłoby się perypetie staruszka szukającego kota nakreślone dosyć „dziaderskim” już pismem, ale brzmiące młodzieżowym slangiem trzeciej dekady XXI wieku?

Podobnie jest z jeszcze starszą od debiutu Wandy Gág „Odjazdową książką” Petera Newella. Choć tekst i ilustracje wciąż się bronią, to zastosowana czcionka nie budzi wątpliwości, na początku którego wieku jesteśmy – XX czy XXI. W nowych wydaniach takich książek przekład musi wpasować się w ramy opracowane 100 lat temu lub więcej, ale jednocześnie brzmieć w miarę współcześnie, a na pewno nie tak, jak teraz brzmi choćby „W pustyni i w puszczy” (czytałem kilka dekad temu, więc już nie pamiętam dokładnie, ale ponoć młodzież – i nie tylko – ma dziś problemy z tą lekturą).

I przechodząc do sedna – właśnie taki jest przekład „Odjazdowej książki” (a nawet jest jeszcze bardziej, bo jak dla mnie przerasta oryginał): wpisujący się w warstwę wizualną, ale też brzmiący zupełnie naturalnie; z całą paletą smaczków językowych, ale też bez żadnych udziwnień. Nazwałbym go uniwersalnym, bo obroni się i za 20 lat, i za (tak myślę) pięć pokoleń. No i chyba nie muszę dodawać, że mogłem sobie wziąć wolne od wtrącania się. Jest to jedyny tekst wydany w Rewizjach, na którym nie zostało odciśnięte moje piętno, i zdecydowanie wyszło mu to na dobre.

Gdyby ktoś mnie zapytał, co to jest kongenialny przekład, to właśnie wskazałbym na ten, który stworzyła Emilia Kiereś do „Odjazdowej książki”. Ale nie musicie mi wierzyć na słowo i nawet nie wierzcie, tylko sami się przekonajcie. Poniżej próbka, czyli pierwsza z 22 historyjek, wprowadzająca do szaleńczej jazdy Jurka.

Książka dostępna będzie pod koniec czerwca, więc dzieciaczki małe i duże – cierpliwości!

Co prawda szalony Jurek siedzi w drukarni i jeszcze tam trochę zabawi, ale pewnie zastanawiacie się, co to za gagatek. 👦...
20/05/2026

Co prawda szalony Jurek siedzi w drukarni i jeszcze tam trochę zabawi, ale pewnie zastanawiacie się, co to za gagatek. 👦

Nie lubię zapowiadać książek, których fizycznie nie mam w rękach, ale tym razem zrobię wyjątek – może dzięki temu nic się nie wysypie, jak to zwykle bywa. ;) Szykujcie się więc niebawem na jazdę bez trzymanki z „Odjazdową książką” Petera Newella! 🎢

O samym autorze opowiem może innym razem, a teraz o jego pomysłowości, która w 1910 roku zrodziła takie właśnie cudeńko – książkę w kształcie równoległoboku! Cała bryła jest ukośna, a to tylko jedna z wielu innowacji, które Newell wprowadził do świata literatury (choć dziś już pewnie nie robią one takiego wrażenia – wtedy to było coś). 📖

Co ciekawe, autor traktował swoje projekty bardzo poważnie i chronił je patentami (ten konkretny 📜 ma numer US970943A). W uzasadnieniu zgłoszenia Newell wskazywał, że sam kształt stron ma sugerować czytelnikowi dynamikę i ruch opisywanej historii.

Geometria idealnie współgra tu z treścią. Strony są pochylone (górna i dolna krawędź jest ścięta pod kątem 15 stopni 📐), co idealnie wpisuje się w opowieść o małym Bobbym (Jurku w polskim przekładzie). Jego wózek 🛒 wymyka się spod kontroli i rusza w szaleńczy zjazd ze stromego wzgórza, siejąc po drodze spustoszenie – od straganów z arbuzami po kort tenisowy. 🍉🎾

Ta rymowana, dynamiczna i pełna humoru opowieść to absolutny klasyk wczesnej sztuki edytorskiej. Ponad sto lat temu Newell udowodnił, że fizyczna forma książki może być integralną częścią opowiadanej historii. A jak pewnie wiecie, przy wyborze tytułów zawsze wychodzę od formy, choć tekst nie może odstawać. :)

No właśnie, bo nie sama forma i ilustracje budują tę historię. Za polski przekład odpowiada Emilia Kiereś, ale pozwólcie, że o tym translatorskim majstersztyku napiszę w oddzielnym poście.

A dla pobudzenia apetytu już teraz zostawiam kilka zdjęć oryginalnego wydania w towarzystwie przygotowanej makiety (docelowe egzemplarze mają wyglądać podobnie). 📸

Jak Wam się podoba taki krzywy pomysł?

Stay tuned.

Poznajcie Jurka!Dzisiaj odebrałem próby kolorystyczne (które to już z kolei!? – w druku kolorowym stawiam pierwsze kroki...
28/04/2026

Poznajcie Jurka!

Dzisiaj odebrałem próby kolorystyczne (które to już z kolei!? – w druku kolorowym stawiam pierwsze kroki, nie licząc krótkiej składki w „O duchowości” Kandinskiego), a teraz sobie siedzę i kleję makietkę, żeby sprawdzić, czy wszystko gra. Sprawa nie jest taka prosta, o czym już niebawem – mam nadzieję – sami się przekonacie. Jak dobrze pójdzie, to jeszcze przed majówką Jurek, nomen omen, zjedzie do drukarni.

Więcej o książce innym razem, bo chyba jest o czym opowiadać.

Nigdy nie przypuszczałem, że jakaś książka Rewizji ukaże się w Kąciku Różowej Grzywki, a tu proszę 😻🐈
20/04/2026

Nigdy nie przypuszczałem, że jakaś książka Rewizji ukaże się w Kąciku Różowej Grzywki, a tu proszę 😻🐈

Kącik Różowej Grzywki poleca:📖📕



Kto czytał serię Sho Ishidy, ten wie: zaleca się kota. To symbol ukojenia, bezpieczeństwa, ale i niezależności. Pisze to osoba, która ma alergię i mieszka z kotem. Nic nie powstrzyma mnie przed byciem cat lady!

Dlatego ucieszyłam się niezmiernie z pięknej przesyłki od wydawnictwa Rewizje z książką Wandy Gág „Miliony kotów.” Jak pisze wydawca, to „kamień milowy w historii literatury dziecięcej” – uznaje się je za pierwszą nowoczesną książkę obrazkową, która na zawsze zmieniła sposób łączenia tekstu z ilustracją. W tym picture booku, od niemal stu lat pozostającym w obiegu księgarskim przedstawiona jest historia starszego małżeństwa, które zamarzyło sobie sierściuchowego towarzysza. Ale kiedy przychodzi do wyboru jednego okazuje się, że to niemożliwe. Do domu docierają tysiące kotów. Który z nich zostanie? A tego już nie zdradzę.

Napiszę za to kilka słów o samej autorce.
Wanda Gág była amerykańską artystką, tłumaczką i ilustratorką. Zmarła w 1946 roku i nie sądzę, aby była świadoma tego, że jej najbardziej znana książka będzie tak często wznawiana.

Urodzona w Minnesocie w rodzinie imigrantów z niemieckiej Czech (obecnie część Republiki Czeskiej), Gág przybyła do Nowego Jorku w 1917 roku, aby studiować w Art Students League, gdzie stała się częścią modernistycznej sceny artystycznej miasta. Nie lgnąc do abstrakcji ani socrealizmu – dominujących wówczas nurtów artystycznych – Gág wypracowała własne podejście do figuracji. W ciągu swojej kariery odniosła umiarkowany sukces, sprzedając swoje grafiki i wydając kilka popularnych książek dla dzieci. Gág była również płodną pisarką opisującą swoje życie i twórczość. Wydała za życia fragmenty swoich pamiętników i listów. Dwa lata temu w Whitney Museum of Art można było zobaczyć jej grafiki na przekrojowej wystawie. W Polsce możemy wreszcie cieszyć się jej pracami dzięki wydawnictwu Rewizje. Kupujcie„Milony kotów”, niech żyje piękna książka i niezależni edytorzy!

Wanda Gag, Miliony kotów, przełożyła Magdalena Komorowska.

Nie ziścił się czarny scenariusz!Miliony kotów bezpiecznie minęły Radom i dotarły do Warszawy. Od dziś dostępne są w Ksi...
14/04/2026

Nie ziścił się czarny scenariusz!

Miliony kotów bezpiecznie minęły Radom i dotarły do Warszawy. Od dziś dostępne są w Księgarnia Bullerbyn przy Chmielnej 10 (a wraz z nimi zabrały się Dwa kwadraty w edycji Theo van Doesburga).

07/04/2026

Ja to muszę mieć rozgrzebanych kilka książek naraz i potem tak skaczę z jednej na drugą i żadnej skończyć nie mogę. A tu mi właśnie przyszło coś, o czym nigdy nie myślałem w kontekście wydania – bo za duża sprawa, ja za mały, nie wypada, nie da się, nikt nie kupi…

No i tak sobie myślę, że właśnie dlatego trzeba się za to zabrać, ale najpierw muszę pokończyć pozaczynane rzeczy, bo i tak już za długo nad nimi siedzę – może mnie to jakoś zmotywuje. A później siadam do tego opus magnum, choć już teraz mnie rączki swędzą (równocześnie będę rozgrzebywał mniejsze rzeczy zgodnie z harmonogramem – tu uspokajam wszystkich autorów siedzących nad dogranymi przekładami).

Byle tylko udało mi się przekonać pierwotnego wydawcę do moich racji, to powinno być pięknie i potem już mogę zamykać działalność (kwestie spełnienia, nie żebym miał się na tym wzbogacić – raczej dopłacę niemiłosiernie).

Miliony kotów w drodze do Warszawy mijają Radom.W stolicy powinny być pod koniec tygodnia.
07/04/2026

Miliony kotów w drodze do Warszawy mijają Radom.
W stolicy powinny być pod koniec tygodnia.

Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci!Jak pewnie wiecie, Rewizje wydają serię Klasyka Książki Obrazkow...
02/04/2026

Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci!

Jak pewnie wiecie, Rewizje wydają serię Klasyka Książki Obrazkowej, w której dotychczas ukazały się trzy tomy (a zapewne nie wiecie, że czwarty jest w drodze – właśnie przyszła próba z drukarni).

Seria powstała głównie z myślą o dorosłych dzieciakach, zainteresowanych książkami o wysokich walorach artystycznych, ale to przecież tytuły pisane i rysowane specjalnie dla dzieci. A że sto lat temu i wizualnie nie przystają do współczesnych czasów? Nic nie szkodzi!

Zapraszam do krótkiego przeglądu serii.

„Miliony kotów” Wandy Gág są już dostępne stacjonarnie w Krakowie w:Księgarnia KarakterMOCAK Bookstoreno i, oczywiście, ...
31/03/2026

„Miliony kotów” Wandy Gág są już dostępne stacjonarnie w Krakowie w:
Księgarnia Karakter
MOCAK Bookstore
no i, oczywiście, wydawnictwo i pracownia d2d.pl – tu głównie wysyłkowo, ale zaglądnąć chyba też można (ja czasem zaglądam i jak nie siedzisz dłużej niż godzinę, to nie wypraszają).
A do końca tygodnia książka powinna być też w Toruniu w Centrum Literatury CSW.

Przy okazji – jeśli macie swoje ulubione księgarnie (chętnie przymuzealne, ale nie tylko), w których chcielibyście zobaczyć asortyment Rewizji (i który tematycznie do nich pasuje, albo odwrotnie), to dajcie znać w komentarzach lub piszcie w wiadomościach.

Muszę rozszerzyć dystrybucję, bo poza Krakowem to jest niemal biała plama, a kolejne tytuły w druku :)

Polskie wydanie „Millions of Cats” Wandy Gág w końcu dostępne!Polecam też torbę płócienną oraz grafiki.Link w komentarzu...
27/03/2026

Polskie wydanie „Millions of Cats” Wandy Gág w końcu dostępne!
Polecam też torbę płócienną oraz grafiki.
Link w komentarzu.

Adres

Kraków

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Rewizje umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria