02/06/2026
Na koncert Garbage na Letniej Scenie klubu Progresja pojechaliśmy głównie ze względów sentymentalnych, pamiętając, jak wiele pozytywnego zamieszania zrobił ten zespół dwoma pierwszymi albumami z lat 90. Pełen polotu, sypiący jak z rękawa bangerami, z niezwykle charyzmatyczną wokalistką i dopracowaną muzyczną wizją, był Garbage ważną grupą rockową. Czy coś z tego zostało?
Sobotni koncert otworzył numer z ubiegłorocznego, całkiem niezłego albumu - "Let All That We Imagine Be The Light", piosenka "There's No Future In Optimism". Potem zespół wracał jeszcze 5 lub 6 razy do najnowszej płyty. Co jednak najważniejsze, od początku występu nabraliśmy pewności, że nie tylko sentymenty tu dostaniemy, ale niespodziewaną świeżość i świetną formę całego zespołu (warto było np. ujrzeć 70-letniego Butcha Viga ze swobodą uwijającego się za zestawem perkusyjnym). To nie było rutynowe odgrzewanie kotletów! Shirley w kapitalnej formie wokalnej, lekko brała górki, śpiewając czysto, z młodzieńczą wręcz energią. Często zagadywała też publiczność, m.in. dziękując publiczności za 30-letnie wsparcie, a także dając wyraz solidarności ze społecznością LGBT. I choć wiele utworów spoza klasyki Garbage nie trzyma jakiegoś wybitnego poziomu, dobrze się słuchało wszystkich. Były oczywiście momenty wyjątkowe, np. wtedy, gdy jako czwarty i piąty w setliście, obok siebie, pojawiły się "I Think I'm Paranoid" i "Stupid Girl". Albo kiedy z hardrockowym powerem , choć to numer niezupełnie w tym stylu, wjechało pełne optymistycznego przesłania "Push It". Na bis Garbage pozostawili "Special" oraz zagrane już przez zespół - jak mówiła Shirley - "tysiąc razy" "I'm Happy When It Rains" (a to było wykonanie tysiąc pierwsze 😉). Półtorej godziny świetnej muzyki...
Dodać trzeba, że przed grupą z Madison zacny set zaserwowali publiczności Izzy and the Black Trees. Właściwie od ostatniego ich koncertu w krakowskim RE niewiele się zmieniło. Zespół wciąż imponuje znakomitą formą wykonawczą, serwując hit za hitem z albumu "Kisses From Chaos". W Warszawie brzmiał wspaniale, Izabela Rekowska śpiewała z bombową energią, a w pewnym momencie krótkim sprintem wbiegła w środek publiczności. Był to doskonały rock'n'rollowy koncert i idealny wręcz wybór supportującej grupy: przecież powinowactwa muzyczne między Garbage a Izzy and the Black Trees są ostatnio wyjątkowo bliskie 🙂
P.S. Za możliwość uczestniczenia w wydarzeniu dziękujemy WiniaryBookings.