20/05/2013
O Juwenaliach Krakowskich z pełnomocnikiem Samorządu Studentów UJ ds. Juwenaliów – Bartłomiejem Bigą – rozmawiał Andrzej Kubiak.
Andrzej Kubiak: Zbliżają się juwenalia. Jak wyglądają obecnie, w mniejszym bądź większym stopniu wiemy wszyscy. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego skąd wywodzi się ten zwyczaj i jaka jest jego historia.
Bartłomiej B**a: Juwenalia są praktycznie tak stare jak Uniwersystet. Przychodził maj, przychodziła wiosna i studenci się bawili. Oczywiście nie miało to nic wspólnego z dzisiejszą formą juwenaliów. Te pojawiły się tak naprawdę w ramach obchodów jubileuszu 600-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1964 roku. Za czasów komunistycznych różnie bywało z ich organizacją. Bywało tak, że imprezy odwoływano ponieważ działy się różne tragiczne wydarzenia – również w Krakowie. Natomiast od kilkunastu lat impreza odbywa się w formie, którą obecnie znamy – dużo koncertów, zabaw, kabaretów.
AK: Juwenalia to w znacznej części koncerty. Co decyduje o doborze wykonawców?
BB: Wybór zespołów wynika z oczekiwań studentów. Przeprowadziliśmy kilkakrotnie ankiety dotyczące tego, kogo chcieliby najchętniej usłyszeć. Okazało się, że wciąż są to te same zespoły. Ankiety prowadzone były na przestrzeni kilku ostatnich lat i tak naprawdę preferencje niewiele się w tym okresie zmieniły. Popularność niektórych zespołów spada, a innych wzrasta ale wciąż w pierwszej dziesiątce mamy do czynienia z tymi samymi artystami. Nie bez znaczenia jest też frekwencja podczas koncertów – ona jest taką naturalną ankietą dającą nam informację czy dany wykonawca powinien być nadal zapraszany czy należy z niego zrezygnować.
AK: Oprócz wielkich gwiazd podczas Juwenaliów występują również suporty. Na jakiej zasadzie są wybierane mniej znane zespoły?
BB: Suporty, które pojawiają się na Juwenaliach są laureatami przeglądów zespołów studenckich tj. PKS Festiwal, Rockrebell i agiehowska Dachoofka. Laureaci tych przeglądów mają zagwarantowane jako jedną z nagród udział w dużym juwenaliowym koncercie.
AK: Z drugiej strony Juwenalia to nie tylko koncerty. Co nadaje im ten szczególny i niepowtarzalny klimat?
BB: Ja wcale nie uważam, że koncerty są najważniejszym punktem Juwenaliów. To co wyróżnia Juwenalia to przede wszystkim imprezy charakterystyczne, a do nich niewątpliwie można zaliczyć Korowód, który jest rzeczą niepowtarzalną. Ogromny humor, wyczucie studentów, którzy pomysłami zaskakują nas każdego roku. Także wybory „Najmilszej Studentki” - impreza, która jest trochę w comshe do takich klasycznych wyborów miss ponieważ nasze studentki w Krakowie są nie tylko piękne, ale mają także o wiele więcej do zaoferowania. I ten konkurs ma to pokazywać. Podobnie jest z wyborami „Super Studenta”. Dodatkowo jedyny w swoim rodzaju charakter Juwenaliów to to wszystko co dzieje się obok imprez, poza ich oficjalną częścią. Koncerty są tak naprawdę tylko dodatkiem, który jesteśmy w stanie jako Samorząd zorganizować. Chcemy, żeby studenckie święto kojarzyło się z koncertami – ale nie przede wszystkim.
AK: Czy staracie się do tych charakterystycznych imprez dokładać co roku coś nowego?
BB: Oczywiście. Pojawiają się rzeczy, które są w programie Juwenaliów nowością. Świetnym przykładem jest tu gra miejska.
AK: Na plakatach reklamujących Juwenalia Krakowskie nie znajdziemy informacji „Juwenalia UJ”, tak jak jest to w przypadku juwenaliów chociażby AGH czy UEK-u. Uniwersytet Jagielloński nie ma swoich Juwenaliów? Jak wygląda korelacja między naszą uczelnią, a Juwenaliami Krakowskimi?
BB: UJ ma swoje juwenalia. Juwenalia Uniwersytetu Jagiellońskiego to są wydarzenia, które odbywają się pod „Żaczkiem”. Nasze juwenalia podobnie jak juwenalia innych uczelni wchodzą w skład Juwenaliów Krakowskich. Działa taka loża dżentelmeńska, czyli porozumienie Samorządów Studentów krakowskich uczelni, w skład której wchodzą przedstawiciele wszystkich samorządów. Wybierają dyrektora juwenaliów, który koordynuje wszystkie imprezy jakie się odbywają w mieście pod hasłem „Juwenalia”. Jest stworzona specjalna strona (www.juwenalia.krakow.pl) pozbawiona logotypów – bo każda z tych imprez ma różnych sponsorów – i tylko w ten sposób da się to połączyć. Niewątpliwie jednak ich trzon stanowi to co robi Uniwersytet Jagielloński z Akademią Górniczo- Hutniczą. Wiodący udział tych uczelni to wynik tego, że przed laty gdy nikt nie był zainteresowany organizacją Krakowskich Juwenaliów to właśnie AGH i UJ wskrzesiły tę imprezę. Te dwie uczelnie odpowiadają za najważniejsze wydarzenia – wybór „Super Studenta” czy korowód studentów.
AK: Skoro mówimy o korowodzie. W tym roku nasze przewodnie hasło to „Rycerze Uniwersytetu Jagiellońskiego”. Skąd pomysł na takie przebrania dla naszych studentów?
BB: Od paru lat staramy się motywować naszych studentów, by wspólnie pojawili się na korowodzie i przebrali się w ustalonej stylistyce. W tym roku padło na rycerzy. Za rycerzy łatwo się przebrać. Mogą być to stroje od rycerzy po damy dworu, ale można się przebrać nawet za maszynę oblężniczą. Dodatkowo wykorzystaliśmy tu motyw chorągwi. Każdy akademik, każdy wydział będzie miał swój sztandar i będzie mógł pod nim maszerować w korowodzie. Tematyka tegorocznych przebrań daje więc możliwość wielopoziomowej integracji.
AK: Jesteś Pełnomocnikiem Samorządu Studentów UJ ds. Juwenaliów. Na czym polega Twoje zadanie?
BB: Tak naprawdę moja praca jest całoroczna. Pierwsze przymiarki zaczynają się już w październiku roku poprzedzającego Juwenalia. Wtedy zaczynamy tworzyć koncepcję, staramy się znaleźć dobry termin Juwenaliów i myśleć o głównych zespołach. O gwiazdy zawsze toczy się wielka batalia. Polska scena muzyczna jest bardzo wąska. Dlatego musimy ze sobą zwyczajnie konkurować – nie tylko w Krakowie uczelnie chcą zaprosić do siebie najlepsze zespoły. My mamy ten atut, że artyści autentycznie chętnie u nas występują. Ale to chyba kwestia niepowtarzalnego klimatu Krakowa.
W październiku zaczynamy również papierkową robotę – zawieramy umowy, zdobywamy pozwolenia, wiadomo rygor prawny odnośnie organizacji tak wielkiej imprezy jest bardzo duży. To wszystko dzieje się od października praktycznie do samych Juwenaliów. Wiadomo im bliżej maja tym ta funkcja wymaga więcej czasu. Zawsze podkreślam, że jest to niezwykle przyjemna robota. Daje wiele motywacji, energii, a podczas samej imprezy adrenaliny.
AK: Właśnie, co w Twojej pracy sprawia Ci najwięcej radości? Kontakt z gwiazdami, zdobyte umiejętności organizatorskie?
BB: Największą frajdę daje mi kiedy mogę stanąć na scenie i widzę tłum studentów, którzy po koncercie są po prostu szczęśliwi. To jest coś niesamowitego, wytwarza się wtedy tak niesamowita energia i ona krąży oczywiście przede wszystkim między publicznością, a artystami. Natomiast stojąc i przyglądając się z boku można wyczuć coś absolutnie niepowtarzalnego.
AK: Czy podczas Twojej pracy miały miejsce jakieś specyficzne, nieplanowane wydarzenia, które utkwiły Ci w pamięci?
BB: Było takich wydarzeń przynajmniej kilka. Niektóre nawet dość dramatyczne i może lepiej by o nich tu nie mówić (śmiech). Na koncertach dzieją się czasem bardzo zaskakujące rzeczy. Na jednym z koncertów zespołu Vavamuffin wyszedł na scenę młody mężczyzna, który zaprosił na scenę wybrankę swojego serca i tam jej się oświadczył. Oświadczyny zostały przyjęte, dostali ogromne brawa, a zespół zadedykował im piosenkę „I give you one Love” co bardzo tutaj pasowało. Było to coś niesamowitego zarówno dla tej , jak i publiczności bo coś takiego oczywiście nie zdarza się często.
AK: Co polecisz tym, którzy chcą iść w Twoje ślady, mieć swój wkład w tworzeniu Juwenaliów?
BB: Jedną z opcji jest zgłoszenie się do mnie – Pełnomocnika ds. Juwenaliów. Kontakt jest dostępny na stronie samorządu, jestem otwarty i z dużą uwagą czytam propozycje i już konkretne oferty współpracy. Tu muszę uprzedzić, że wbrew wizji niektórych zainteresowanych, praca przy juwenaliach nie polega na kontakcie z gwiazdami. Praktyka jest taka, że zespoły często przyjeżdżają przed samym koncertem. Grają i wracają do hotelu. Na miejscu przez cały dzień obecni są jedynie ich technicy. Kontakt z artystami jest więc bardzo ograniczony. Dlatego szansa na spędzenie czasu wśród muzyków nie może być główną motywacją do tej pracy.
Instytucjonalnie najlepiej zgłosić się do Komisji Kultury SSUJ. Przy juwenaliach potrzebny jest potężny potencjał kreatywności. Dotyczy to szczególnie korowodu czy gry miejskiej, w którą zaangażowanych jest wiele osób.
Każda kolejna edycja Juwenaliów potrzebuje świeżości i nowych pomysłów. Dlatego wszystkich zainteresowanych zapraszam do współpracy i dzielenia się z nami swoimi pomysłami.
AK: Dziękuje za poświęcony czas i życzę owocnej pracy przy organizacji tegorocznych Juwenaliów.