Teofil "Teofil" jest pismem studiujących braci dominikanów. Inspirujemy, prowokujemy - jednym słowem: szukamy prawdy.

Zapraszamy na naszą stronę: www.teofil.dominikanie.pl

23/11/2025

📘 Sprzedaż czasopisma filozoficzno-teologicznego – już jutro!

W niedzielę, 23 listopada, po każdej Mszy Świętej będzie można nabyć najnowszy numer czasopisma filozoficzno-teologicznego przygotowanego przez naszych braci studentów (braci w formacji).

Mamy też szczególną radość poinformować, że jeden z artykułów napisał brat z naszego klasztoru – o. Paweł Buczek. Zachęcamy do lektury jego tekstu oraz całego numeru!

Dochód ze sprzedaży zostanie przeznaczony na wsparcie formacji braci.

Zapraszamy i dziękujemy za Waszą życzliwość! 🙏

To już dziś! 🥳 Dołączcie do nas na specjalnej transmisji, podczas której porozmawiamy o zawartości numeru, pytaniach, kt...
19/11/2025

To już dziś! 🥳 Dołączcie do nas na specjalnej transmisji, podczas której porozmawiamy o zawartości numeru, pytaniach, które zadaje sobie wielu z nas. W świecie, który każe nam wciąż działać i się rozwijać, pora odkryć moc nicnierobienia!
👉 KIEDY: 19 listopada 19:00 👉 GDZIE: https://youtu.be/ecDysX3Qy1A oraz na naszym fanpage'u.
Już teraz możecie przeczytać artykuł wstępny br. Piotra Tasaka OP👇

Bardzo trudno znieść nam chwile bierności. Gdy jesteśmy na nią skazani – gdy czekamy w kolejce do lekarza, podróżujemy pociągiem lub gdy jakiś punkt niespodziewanie wypadnie z naszego grafiku – odczuwamy palącą potrzebę, by zrobić coś. Cokolwiek. Inaczej pojawia się pustka. Bierność jest podejrzana. Wręcz nieprzystojna. Lenistwo jest wadą główną. Za zaniechanie można pójść do więzienia. Bezrobocie to publiczny wróg numer jeden. Puste CV to koszmar.

Lepiej jest robić coś, cokolwiek, najlepiej dużo, optymalnie coś ciekawego. Rozwijać się, zbierać doświadczenia, podróżować, chłonąć świat, być zdobywcą. Nawet spędzanie wolnego czasu musi być dobrze zaplanowane, tak by nie zmarnować upragnionego weekendu. Miliony atrakcyjnych bodźców domagają się naszej uwagi, niezliczone możliwości wzywają nas, by robić więcej, stawiać sobie ambitne cele, odkrywać nowego siebie. Wszak nasze decyzje o życiu i działania najlepiej świadczą o naszym charakterze i tożsamości. Podziwiamy tych, którzy potrafią czerpać z życia pełnymi garściami, o nich opowiadamy historie, chcemy być jak oni. Chcemy żyć!

Zmęczenie, wypalenie, depresja, przebodźcowanie, kryzys – najlepiej świadczą o tym, że jest jednak jakiś problem z tym naszym działaniem. W świecie niemal nieskończonych możliwości w pewnym momencie uderzają wątpliwości, znużenie, bezradność. Brakuje sił nie tylko tych fizycznych, również nasz duch załamuje ręce. Bierność dopomina się swych praw.

Człowieka poznaje się najlepiej po tym, gdy nie działa. To, jak przeżywa zawieszenie aktywności, oświetla jego działanie. Podejście do bierności odkrywa to, kim również jest – „pacjentem”. W odróżnieniu od „agenta” (łac. ago), którego misją jest robienie rzeczy, każdy z nas jest również „pacjentem” właśnie (łac. patio). Kimś, kto nie robi, ale doznaje. Jest poruszany, lecz nie porusza. Doświadcza, nie sprawia. Odpoczywa, nie pracuje. Zależy, nie dominuje. Drugi biegun ludzkiej egzystencji tkwi w cieniu, nie narzuca się. Nic nie robi, by przykuć naszą uwagę. Nie jest nachalny na co dzień, stwarza grzecznie miejsce dla agenta. Nieuchronnie jednak jest nieusuwalny w naszym byciu człowiekiem i stoi często na samym początku łańcucha naszych decyzji, działań i postaw. Bardzo łatwo go przeoczyć. Dlatego właśnie człowieka najlepiej poznaje się po tym, jakim jest pacjentem. Jak radzi sobie z momentami zależności, bierności, zawieszenia i pustki.

W Czasie na przerwę wspólnie z naszymi autorami chcemy wystawić na próbę działanie i zatrzymać się nad jego przeciwieństwem – nad biernością, pasywnością, nie-robieniem. Chcemy odnaleźć te momenty, kiedy brak naszej aktywności może być twórczy oraz kiedy, przeciwnie, jest destruktywny dla nas i naszego otoczenia. Zamierzamy spojrzeć zwłaszcza na przecięcie działania i bierności tam, gdzie pozornie rozwojowa aktywność okazuje się bezproduktywna oraz tam, gdzie pozorna bierność jest w istocie wysublimowaną sztuką pasywności.

Jak przystało na chrześcijan, których pierwszym dniem tygodnia jest niedziela, rozpoczynamy ten numer „Teofila” od świętowania właśnie. W tej części dominującym tematem jest liturgia bierności. Tego „Teofila” otwieramy artykułem Pawła Jamroza OP „Wieczne świętowanie”, który w sposób jasny rysuje nam cel ludzkiej egzystencji – wieczny odpoczynek. W tym kluczu dopiero możemy najlepiej połączyć mądrość, kontemplację, studia, zabawę, rozrywkę, dystans, kult, świętowanie i swobodę. Wieczny odpoczynek jest bowiem marzeniem mędrca, który jako jedyny potrafi się prawdziwie bawić, bo tylko on zdobył niezbędny dystans do rzeczywistości. Następnie oddajemy głos s. Terezie Huspekovej, która w tekście „Błogosławiona cisza. O nicnierobieniu w liturgii” zaprasza nas do czynnego, to znaczy przepełnionego milczeniem, wejścia w ciszę kościoła. Poszukując głębi duchowej, możemy również, oprócz ustroni świątyni, wejść w mądrą rozrywkę. Agnieszka Kijewska zaprasza nas do zatrzymania się nad rozważaniami Mikołaja z Kuzy, w których gra w kule splata się z kultem logosu i harmonią kosmosu.

W skład kolejnego krótkiego rozdziału mistyka bezczynności wchodzą dwa teksty ks. Miłosza Hołdy oraz Piotra Tasaka OP. Pierwszy z nich oparty jest na myśli dominikańskiego mistyka Jana Taulera i dotyczy podwójnego nierobienia – bierności Boga, który zdaje się nieobecny i ukryty oraz pasywności człowieka, który w taki sposób właśnie Boga doświadcza. Cierpliwe niedziałanie wobec niedziałania samego Stwórcy jest przeżyciem tajemniczym, a z tej paradoksalnej dynamiki może narodzić się duchowa dojrzałość nie tylko człowieka, ale również wspólnoty, w której on żyje. „Negatywna wolność: jak zniszczyć «ja» i utracić kontrolę” to z kolei artykuł poświęcony myśli Simone Weil i jej koncepcji wolności. Filozofka z paradoksu ludzkiej pasywności wyciąga doniosły egzystencjalnie wniosek na temat prawdziwego wyzwolenia, które może pojawić się wówczas, gdy człowiek wyzwoli się nie tylko od błędnych przywiązań do rzeczy. Wolność w takim ujęciu staje się etyczną praktyką, nauką uważnego orientowania się na porządek łaski, co wymaga równoczesnego odwracania się od ciążącego porządku grawitowania wokół siebie.

Po poszerzeniu intelektualnego instrumentarium o koncepcje oparte na paradoksie i ćwiczeniu duszy proponujemy powrót do konkretu bardzo przyziemnej rzeczywistości, jaką jest praca. W dziale mNIEj pracować? konieczność działania ze względu na własne utrzymanie zderzamy z patologiami współczesnego systemu neoliberalnego i kultury konsumpcjonistycznej. Joanna Mysona Byrska przychodzi w sukurs nudzie jako nastrojowi, który może odkryć sens życia i zaprosić do kreatywności. Autorka broni wartości tego pozornie niepożądanego stanu przed wrogim światem konsumpcji, który zrobi wszystko, by konsument się nie nudził. Następnie zapraszamy naszych Czytelników do debaty pomiędzy Piotrem Tasakiem OP oraz Pawłem Buczkiem OP. Pierwszy z braci przedstawia krytykę współczesnego systemu pracy, który zamiast rozwoju oferuje nam frustrację i wyjałowienie. Drugi z kolei, odwołując się do myśli Karola Wojtyły, pokazuje, że czynność pracy jest konstytutywna dla naszego bycia człowiekiem. Nie możemy tak po prostu z niej zrezygnować. Co to jednak oznacza w praktyce? Dyskusję na ten temat pozostawiamy otwartą. Rozdział kończymy dwoma esejami. Łukasz Janik OP przedstawia „Krótką pochwałę bezdomności”, w której wychodząc od dramatu ludzi pozbawionych dachu nad głową, dociera do konkluzji o fatalnej kondycji zorientowanego na siebie i zabieganego społeczeństwa. Następnie Antoni Kowalik OP zaprasza Czytelników do słonecznej Italii. Choć wydawać się może, że pod bezchmurnym niebem południa dolce far niente, sama bezczynność nie tworzy jednak automatycznie z człowieka kontemplatyka, a do tego nie pozostaje bez wpływu na jakość więzi wspólnotowych.

Kolejna część numeru to perspektywy na bierność przedstawione przez tercet braci studentów. Przemysław Kober OP spogląda na zaniechanie z punktu widzenia etyka, by wprowadzić nas w podstawy dyskusji dotyczącej rozgraniczenia między działaniami obowiązkowymi, heroicznymi oraz takimi, które nie wymagają od nas żadnej akcji. Krzysztof Kapuściński OP zwraca się ku teologii moralnej, by przekonać nas, że nie wszystkie z czterech rodzajów mądrości sami wypracowujemy, ale jest i mądrość, którą można jedynie otrzymać. Wreszcie Mateusz Malcherek OP sięga po Ewangelię wg św. Marka i przedstawia biblistyczną analizę czasowników dotyczących odpoczynku użytych do opisu misyjnej działalności Jezusa i apostołów.

Do numeru dołączamy dwa dodatki. Pierwszym z nich jest ankieta teofila, w której poprosiliśmy jezuitę Jakuba Majchrzaka, karmelitę Marcina Wojnickiego, dominikanina Pawła Kusia i benedyktyna Szymona Hiżyckiego o wypowiedź na temat roli bierności w życiu duchowym inspirowanym ich własną tradycją zakonną. Drugi dodatek to homilia wygłoszona przez Grzegorza Chrzanowskiego OP na pogrzebie Jana Andrzeja Kłoczowskiego OP († 2025). „Teofil” chce w ten sposób upamiętnić życie naszego współbrata i wybitnego filozofa, którego koniec ziemskiej drogi obfitował w doświadczenie pasywności – starość, bezradność, chorobę – kulminując śmiercią.

Nierobienie ma wiele twarzy. Każda z nich mimo wszystko i może trochę przewrotnie jest także formą życia. Zapraszamy Was do wspólnej refleksji na temat tego, jak być dobrym pacjentem. Człowiekiem, który doznaje, chłonie, odpoczywa i świętuje, a przez ten bierny kontakt z rzeczywistością uczy się osiągać wobec niej właściwy dystans.

Wydaje się, że nierobienie ma wiele twarzy. Zapraszamy do wspólnej refleksji nad tym, jak być dobrym pacjentem.

Kiedy nicnierobienie jest pożyteczne? ✢ rozmowa live ✢ nowy numer Teofila "Czas na przerwę" ✢ Redaktor naczelny dominikanie.pl, Radosław Więcławek OP rozmawi...

„Czas na przerwę” 😌A może raczej czas na odkrycie tej części nas, którą najłatwiej przeoczyć?Zapraszamy do lektury najno...
14/11/2025

„Czas na przerwę” 😌
A może raczej czas na odkrycie tej części nas, którą najłatwiej przeoczyć?

Zapraszamy do lektury najnowszego numeru „Teofila”, w którym zatrzymujemy się nad tym, czego zazwyczaj staramy się unikać: nad biernością, pustką, nie-robieniem. Pytamy, kim stajemy się, gdy nie działamy, gdy plan nagle się urywa, gdy zostajemy sam na sam z ciszą i z sobą.

Wspólnie z naszymi Autorami sprawdzamy, czy brak aktywności może być twórczy, kiedy może stać się destrukcyjny — i dlaczego to właśnie momenty pasywności potrafią najbardziej odsłonić prawdę o człowieku. W tym roku piszą dla nas m.in. o. Paweł Jamróz, s. Tereza Huspekova, Agnieszka Kijewska, ks. Miłosz Hołda, o. Łukasz Janik.

Nierobienie ma wiele twarzy. Czasem jest krzykiem, czasem błogosławieństwem. Czasem początkiem dojrzewania.
Zapraszamy Was do wspólnej refleksji nad tym, jak być człowiekiem — kimś, kto potrafi doznawać, odpoczywać i świętować.

Nowy „Teofil” już w sprzedaży! Dostępny w sklepie wDrodze oraz wkrótce w bliskich Wam klasztorach! 📖✨

| dominikanie.pl | Dominikanie Kraków | Kolegium Filozoficzno-Teologiczne | Studium Dominikańskie | Dominikańskie Studium Filozofii i Teologii | Dominikańskie Duszpasterstwo Powołań |

SWOI GO NIE PRZYJĘLI…Niedziela Palmowa jest pod wieloma względami dniem wyjątkowym. Dziś słyszymy Ewangelię dwa razy. Na...
13/04/2025

SWOI GO NIE PRZYJĘLI…
Niedziela Palmowa jest pod wieloma względami dniem wyjątkowym. Dziś słyszymy Ewangelię dwa razy. Najpierw zostaje odczytany opis Jezusowego wjazdu do Jerozolimy, a w czasie liturgii Słowa – opis Męki Pańskiej. Te teksty wydają się być tak różne wobec siebie. Kontrast jest tym większy, gdy uzmysłowimy sobie, że dotyczą wydarzeń, które dzieli tylko kilka dni. Najpierw słyszymy pełne radości okrzyki: „Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie”, by po pięciu dniach w czasie prześmiewczego ukoronowania cierniem rozległo się pełne pogardy: „Witaj, Królu Żydowski!” i dalej w czasie procesu wrogie żądanie tłumu: „Na krzyż z Nim! Ukrzyżuj Go!” Ten rozdźwięk pomiędzy dwoma tłumami jest zapisem dramat miłości odrzuconej, wyrażonego w słowach prologu Ewangelii św. Jana: [Słowo] „Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”.
Z treści Ewangelii dowiadujemy się, że Jezus doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż droga do Jerozolimy jest drogą krzyżową, że czeka Go męka i śmierć. Jest tego świadomy, a jednak nie odstępuje od planu zbawienia. Modlitwa w Ogrójcu odsłania przed nami dramat zmagania się z tym, co stanowi kulminację tej drogi: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Wszakże nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!”
Męka nie jest wyrazem jakiejś bezdusznej konieczności będącej wynikiem niefortunnego splotu następujących po sobie okoliczności i wydarzeń. Jest to najpierw wyraz głębokiego pragnienia samego Chrystusa, wyraz najwyższej miłości, bo „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Dwa razy w opisach męki pojawia się wyraz tego pragnienia. Najpierw na początku ostatniej wieczerzy: „Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał”, a następnie z wysokości krzyża, zapisane przez św. Jana: „Pragnę”. W czasie całej męki tak mocno wybrzmiewa jej głęboki sens. To cierpienie podjęte jest ze względu na mnie. „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane…” oraz „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana”. „Za was…” – to „wy” nie jest nieokreślone, bo stanowi je „ja” i „ty”. „Za was” znaczy tyle samo co „za ciebie i dla ciebie”.

🧐 Ewangelia o dwóch sądach ⚖Dzisiejsza Ewangelia opisuje dwa sądy. Jeden z nich to sąd, którego wykonawcami są uczeni w ...
06/04/2025

🧐 Ewangelia o dwóch sądach ⚖
Dzisiejsza Ewangelia opisuje dwa sądy. Jeden z nich to sąd, którego wykonawcami są uczeni w Piśmie i faryzeusze, drugi – to sąd Jezusa. Osądzona zostaje kobieta przyłapana na cudzołóstwie. Jednak faryzeuszom nie o kobietę tu chodzi. Oni chcą oskarżyć Jezusa, oczekują, że będą mogli wykazać Mu nawoływanie do odstąpienia od Prawa Mojżeszowego. Kobietę traktują jak narzędzie potrzebne do wzniecenia sporu. Wyprowadzając ją na środek zgromadzenia ukazują na zewnątrz jej winę. Nie ma miejsca na dyskrecję, obronę ani też na litość. Nie liczy się człowiek, liczy się grzech. Prawo zostało złamane, więc niejako z automatu należy się kara.

Jezus patrzy inaczej. On także dokonuje sądu. Nie próbuje zaprzeczyć temu, co dla wszystkich jest już jasne. Grzech kobiety jest faktem. Jezus przekierowuje jednak uwagę i w miejscu oskarżonego stawia dotychczasowych oskarżycieli. „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. Właściwie każdemu z osobna oddaje sąd nad sobą samym w jego własne ręce. Odwołuje się do instancji ich własnego sumienia. Oskarżeni odchodzą.

Pozostaje kobieta. Sąd Jezusa nad kobietą znacząco się różni od oceny dokonanej przez wcześniejsze zgromadzenie. Faryzeusze zbadali przeszłość kobiety, widzą tylko to, co było. Jezus zna jej grzech i ona zna swój grzech. Jednak Jezus zmienia „kierunek” spojrzenia i patrzy ku temu, co jest przed nami. Dziś słyszymy u Izajasza: „Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej…”. To właśnie dokonuje się w przebaczeniu.

Jezus mówi: „Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?” Zostaw swój grzech w przeszłości, a swoje kroki skieruj przed siebie. „I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz”. Faryzeusze chcieli skazać kobietę na śmierć i w ten sposób na zawsze zapamiętać ją razem z grzechem, który popełniła. Chcieli wyryć jej grzech jak żelaznym rylcem na kamiennej tablicy historii jej życia. Jezus pisze palcem po ziemi, jakby chciał jej pokazać: Twoje grzechy są jak pył, który zostanie zmieciony podmuchem wiatru miłosierdzia. Taka jest pamięć Boga. Nie zapamiętuje nam naszych grzechów, ale pamięta o mnie.

🧐 Przypowieść o zaskakującej miłości 🫀W relacji św. Łukasza przypowieść o dwóch synach jest odpowiedzią na to, co dzieje...
30/03/2025

🧐 Przypowieść o zaskakującej miłości 🫀
W relacji św. Łukasza przypowieść o dwóch synach jest odpowiedzią na to, co dzieje się dokoła. To odpowiedź na „szemranie”, będące wyrazem zgorszenia obecnością celników i grzeszników w otoczeniu Jezusa.

Jezus opowiada trzy przypowieści – o zagubionej owcy, zagubionej drachmie i o dwóch synach. Dziś czytamy tylko tę trzecią. Odnajdujemy w niej „szemrzącego” starszego syna, który otwarcie, choć za plecami swego brata i innych bohaterów, wyraża swoje oburzenie okazanym przez ojca miłosierdziem. To nie jedyny moment w Ewangeliach, kiedy to miłosierdzie, wykraczające poza ramy sprawiedliwości, spotyka się ze sprzeciwem obserwatorów. Znamy scenę wypłaty „denara za dzień” robotnikom pracującym w winnicy: „Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” (Mt 20,15).

Miłosierdzie, wybrzmiewające najpełniej w łasce przebaczenia, jest wyrazem pragnienia Boga, który chce przed każdym człowiekiem otworzyć dostęp do swego życia. „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy” (Łk 15,31). O to samo modli się Jezus dla swych uczniów: „Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś” (J 17,24).

W przypowieści Jezus chce nas nauczyć tego, czego On sam doświadcza w relacji z Ojcem. To jest miłość, która szokuje, bo jest miłością bezwarunkowa, zaskakująca swą obfitością i darmowością nawet samego obdarowanego. Taką miłość można zrozumieć tylko wtedy, gdy się ją przyjmuje. W przeciwnym razie reakcją będzie niezrozumienie, bunt i „szemranie”. Taka darmowa miłość buduje nowy, dotąd nieznany obraz domu, wspólnoty, Kościoła. To przestrzeń, w którym każdy otrzymuje nie tyle na ile zapracował, według sprawiedliwości wymiennej, ale tyle, na ile ma w sobie przestrzeni stworzonej przez pragnienie bliskości Boga. Paradoksalnie młodszy syn gotów jest przyjąć taką miłość, bo wcześniej opróżnił swoje życie z tego, w czym upatrywał swego bogactwa. Starszy ma serce cały czas zajęte tym, co sam wypracował, dlatego nie ma w nim jeszcze miejsca na dar, on czeka na tylko na zapłatę.

„Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie.” W tych słowach nie chodzi o ostrzeżenie przed równie tragiczną ś...
23/03/2025

„Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie.” W tych słowach nie chodzi o ostrzeżenie przed równie tragiczną śmiercią, jak ta, która dotknęła wspomnianych w Ewangelii Galilejczyków czy skazanych na śmierć przez Piłata. Bać się należy tej śmierci, która jest konsekwencją grzechu.

Ks. Piotr Pawlukiewicz przywoływał w kazaniach słowa: „Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz” (to zapewne cytat z książki W. Eichelbergera „Zdradzony przez ojca”). To współczesna wersja wezwania św. Pawła. Posługiwał się on obrazem „starego” i „nowego” człowieka, wskazując, że naszym zadaniem jest „porzucić dawnego człowieka… i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga” (Ef 4,22.24). Ten proces to droga nawrócenia – droga, która wymaga czasu i cierpliwości.

Bóg jest pierwszym, który ma do mnie cierpliwość. Przekonuje nas o tym dzisiejsza przypowieść o drzewku figowym. Zapewne jeszcze niejeden raz doświadczę tego, że moje życie wydaje się przypominać drzewko, które nie dość, że teraz nie rodzi owoców, to jeszcze nie daje nadziei zaowocowania w ogóle. Bóg jednak obdarowuje mnie kredytem zaufania, wierzy we mnie zwłaszcza wtedy, gdy inni wydali na mnie wyrok: „Nie warto czekać”. A może i wtedy, gdy nawet ja zgorszony swoimi grzechami i niepowodzeniami uważam, że na nawrócenie w moim życiu już za późno. Bóg ma czas i cierpliwość. Bóg we mnie wierzy i ma wobec mnie plan.

„Obłożę go nawozem!” To jego plan. Co to za nawóz? Tu posłużę się fragmentem kazania Jana Taulera OP:

„Koń robi gnój w stajni i mimo jego brudu i przykrej woni, z wielkim nakładem sił wywozi go jeszcze na pole, by mogła na nim wyrosnąć piękna pszenica i szlachetne winogrona. Bez gnoju nie obrodziłyby przecież tak pięknie. Otóż twoim gnojem są twe ułomności, których nie potrafisz się pozbyć, przezwyciężyć ani oddalić od siebie. Nieś je zatem z trudem, lecz i z zapałem, na rolę umiłowanej woli Bożej, zapominając całkowicie o sobie. Rozrzuć swój gnój na tym szlachetnym polu, a z całą pewnością wyrośnie na nim w pokornej uległości szlachetny rozkoszny owoc”.

Bóg zabiera moje grzechy, aby tam, gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska (Rz 5,20).

Jest na jednym z rzymskich wzgórz pewien niezwykle urokliwy zakątek. Nieopodal bazyliki św. Sabiny na Awentynie często m...
16/03/2025

Jest na jednym z rzymskich wzgórz pewien niezwykle urokliwy zakątek. Nieopodal bazyliki św. Sabiny na Awentynie często można zobaczyć turystów ustawiających się w kolejce przed wielką bramą. Jeszcze dziwniejszym jest to, że nikt nie oczekuje, że przyjdzie jakiś odźwierny i tę bramę otworzy. Wszyscy czekają, aby zerknąć przez dziurkę na klucz. Za bramą znajduje się ogród. Wszystkich, którzy przybywają w to miejsce wabi jednak jeden szczegół. Przez wspomnianą dziurkę od klucza można bowiem zobaczyć wkomponowaną w ogrodową alejkę i widoczną w oddali kopułę Bazyliki św. Piotra na Watykanie.

Myślę o tym miejscu, czytając opis przemienienia na Górze. Jezus zaprasza uczniów do udziału w szczególnym misterium, w rzeczywistości, która w zwyczajnych warunkach jest dla nich niedostępna, okryta kurtyną tajemnicy. A jednak Chrystus chce, by choć przez chwilę mogli mieć udział w tym, do czego wszyscy jesteśmy zaproszeni. „Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie” (Flp 3,20). Teraz mogę spojrzeć jakby przez dziurkę od klucza ku temu, za czym naprawdę tęskni człowiek, będący w całej swej naturze otwarty na Boga (por. K*K 27-30).

W opisie pozostawionym nam przez św. Łukasza tą „dziurką od klucza”, przez którą możemy mieć wgląd w przemienione oblicze Jezusa, jest Jego modlitwa. Jezus daje się rozpoznać w tym momencie bardzo osobistej bliskości Ojca. Towarzyszami modlącego się Jezusa są Mojżesz i Eliasz, z którymi rozmawia On o swoim „exodusie”. To w odniesieniu do tego „exodusu” można zrozumieć, na czym polega misja Jezusa. Zawiera się ona najpierw w pytaniu, które pozostawił Maryi w świątyni: „Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mojego Ojca?” (Łk 2,49). W to Jezusowe pragnienie „bycia-u-Ojca” jesteśmy włączeni także my. Zapewnia nas: „A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (J 14,3). To pragnienie jest też wolą Ojca: „To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!” (Łk 9,35), a jak pisze św. Jan: „Zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy” (1 J 3,1). I św. Paweł: „Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi - w Chrystusie Jezusie” (Ga 3,26).

🕊 Pustynia jako zaproszenie do Paschy z JezusemCzterdzieści dni, które Jezus spędził na pustyni, w czytelny sposób ożywi...
09/03/2025

🕊 Pustynia jako zaproszenie do Paschy z Jezusem
Czterdzieści dni, które Jezus spędził na pustyni, w czytelny sposób ożywia pamięć o wydarzeniu wyjścia. Pustynia to dla Izraela miejsce pamięci o czasie wybrania i odkupienia, miejscem kształtującym jego tożsamość. Pisze Anna Świderkówna:

Wyjście z Egiptu jest w oczach Izraela wydarzeniem jedynym w swoim rodzaju, z niczym w pełni nieporównywalnym, zarazem odkryciem Boga, jak i momentem prawdziwych narodzin narodu wybranego. Ono to kształtuje w każdym pokoleniu na nowo życie jego synów, gdyż nigdy nie należy do przeszłości. Według słów rytuału żydowskiej Paschy, „każdy, z pokolenia na pokolenie, powinien myśleć tak, jakby to on sam wyszedł z Egiptu, gdyż napisano: «To dlatego Pan przyszedł ci z pomocą, gdy wychodziłeś z Egiptu». (A. Świderkówna, „Rozmowy o Biblii”, Warszawa 1996, s. 85).

Czytając starotestamentalne opisy możemy powtórzyć za św. Pawłem, że tutaj nie ma już Żyda ani Greka, bo ten tekst jest o mnie. Paweł cytuje księgę Powtórzonego Prawa: Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim, ale można ten werset czytać dalej: …abyś mógł je wypełnić (Pwt 30,14). „Słowo” – hebrajskie „dabar”, greckie „rhema” – to nie tylko słowo, które rozumiemy jako wypowiadane ustami, ale też słowo, które się wydarza w formie konkretnego działania. Czytając opisy związane z wyjściem, jesteśmy zaproszeni do odnalezienia w nich miejsca dla siebie, aby dać się Bogu wyprowadzić przez pustynię z kraju naszej niewoli. Jesteśmy zaproszeni do „paschy” już nie pod przewodnictwem Mojżesza, ale do Paschy z Jezusem.

Jezus rozpoczyna swą misję na pustyni, będącej miejscem objawienia Boga, które „walczy” o człowieka, ujmuje się za nami w naszych słabościach. Jak pisze Izajasz: On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści (Iz 53,4). On wychodzi na pustynię, miejsce odosobnienia, aby objawić się jako Bóg bliski, któremu nie jest obce to, co ludzkie. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu (Hbr 4,15). Zmaga się z „naszymi” pokusami, po to, abyśmy w Nim rozpoznali wytęsknionego Mesjasza.

Świętujemy złoto!!! 🏅💪🏆 XIII Mistrzostwa w siatkówce zakończone z powodzeniem!Team OP&SJ:Mateusz Paluch OPJakub Majchrza...
11/05/2024

Świętujemy złoto!!! 🏅💪🏆 XIII Mistrzostwa w siatkówce zakończone z powodzeniem!

Team OP&SJ:
Mateusz Paluch OP
Jakub Majchrzak SJ
Krystian Bugalski SJ
Łukasz Przybylski OP
Patryk Samborski OP
Damian Duda OP
Przemysław Kober OP

Kolegium Filozoficzno-Teologiczne dominikanie.pl Dominikanie Kraków Dominikańskie Duszpasterstwo Powołań Teofil

Adres

Kraków

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Teofil umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Teofil:

Udostępnij

Kategoria