Góry - Górski Magazyn Sportowy

Góry - Górski Magazyn Sportowy GÓRY - Twoja górska strona internetu. Wiadomości, poradniki, artykuły, testy sprzętu. Zapraszamy!
(1)

Soline Kentzel 🇫🇷 pierwszą kobietą na tradowej „La Darbellay” (8a, 250 m)! 🔥26-letnia Francuzka dopisała do swojego doro...
31/08/2026

Soline Kentzel 🇫🇷 pierwszą kobietą na tradowej „La Darbellay” (8a, 250 m)! 🔥

26-letnia Francuzka dopisała do swojego dorobku kolejne bardzo mocne przejście. 13 sierpnia pokonała klasycznie „La Darbellay” na północnej ścianie Petit Clocher du Portalet (2985 m) w szwajcarskich Alpach, dokonując pierwszego kobiecego przejścia tej historycznej drogi na własnej asekuracji. 💪

Licząca około 250 metrów „La Darbellay” ma historię sięgającą 1962 roku. Michel Darbellay – ten sam, który rok później jako pierwszy przeszedł samotnie północną ścianę Eigeru – wraz z bratem Danielem wytyczył ją z użyciem około stu (!) haków. Przez ponad dwie dekady była przede wszystkim linią pokonywaną hakowo.

Dopiero Philippe Steulet, po dwóch sezonach pracy nad projektem, dokonał w 1989 roku pierwszego klasycznego przejścia. Asekurował go wtedy młody François Legrand, a kluczowe wyciągi otrzymały wyceny 8a i 7c+.

Na tym ewolucja drogi się nie skończyła. Na początku XXI wieku Didier Berthod postanowił przejść ją na własnej asekuracji i usunął spity pozostawione podczas wcześniejszych prób uklasycznienia. Cel osiągnął w 2004 roku, a niedługo później jego śladem poszedł Simon Anthamatten. W 2019 roku Enzo Oddo podniósł poprzeczkę jeszcze wyżej, łącząc wyciągi 8a i 7c+ w jeden niemal 100-metrowy odcinek. 😳

Kentzel pracowała nad swoim przejściem podczas kilku wizyt tego lata, wspinając się na drodze z Mathieu Miquelem, Sebem Berthe'em i Eloï Perettim. Dziesięć dni przed sukcesem zrobiła wyciąg 8a, ale na mokrym 7c+ trzykrotnie odpadała.

13 sierpnia wróciła z Miquelem i Perettim. Tym razem oba najtrudniejsze wyciągi, liczące po około 45 metrów, poprowadziła od dołu, bez odpadnięcia i samodzielnie osadzając asekurację. Cały zespół ukończył drogę w ciągu jednego dnia. 👏

Po przejściu Soline podkreślała, że kluczowe były dla niej spokój, koncentracja na oddechu i zaufanie do własnych decyzji. Szczególnie cieszyło ją również to, że drogę udało się zrobić jej partnerom.

Jeśli nazwisko Kentzel kojarzycie już z wymagającymi przejściami, to słusznie. 😉 W 2022 roku, mając 21 lat, razem z Sebem Berthe'em przeszła klasycznie „Golden Gate” (8a, ok. 1000 m) na El Capitanie. Dwa lata później dołożyła „Le Voyage” E10 7a (8b+) w Annot – jedną z najsłynniejszych tradowych linii Europy, a wiosną 2025 roku wróciła do Yosemite i w ciągu trzech i pół dnia pokonała „The Nose” w wymagającym stylu rope solo.

Teraz do tej listy dochodzi „La Darbellay” – linia, która przez ponad sześć dekad ewoluowała od hakówki po ekstremalne wspinanie tradowe. 👊

📸 Seb Berthe / arch. Soline Kentzel

Czytelnikom i czytelniczkom GÓR 🗞️ Tomasza Kobielskiego przedstawiać raczej nie trzeba. 😉 Przez lata dzielił się z Wami ...
31/08/2026

Czytelnikom i czytelniczkom GÓR 🗞️ Tomasza Kobielskiego przedstawiać raczej nie trzeba. 😉 Przez lata dzielił się z Wami swoją wiedzą w cyklu „Vademecum Zdobywcy”, przybliżając kulisy wypraw na szczyty należące do Korony Ziemi 🌎🌍🌏 oraz inne popularne cele w górach wysokich.

Zaczynaliśmy w klasycznej formule – od artykułów ✍️ publikowanych na łamach drukowanych wydań GÓR. Później poszliśmy z duchem czasu i przenieśliśmy „Vademecum Zdobywcy” do internetu, organizując spotkania na żywo 🎙, podczas których mogliście zadawać Tomkowi własne pytania. 🗣️

Z wiadomości, które do nas trafiały, wiemy, że jego doświadczenie pomogło wielu z Was uporządkować przygotowania, skonfrontować plany z realiami i podejmować rozsądniejsze decyzje przed wyjazdem. Niejedna górska wyprawa zaczęła się właśnie od wiedzy zdobytej podczas lektury lub jednego z naszych spotkań. 🙌

Tomka nie mogło więc zabraknąć również w Lądku-Zdroju podczas 31. Festiwalu Górskiego im. Andrzeja Zawady! Szczególnie mocno zapraszamy Was na jego sobotnią rozmowę z Leszkiem Cichym! 👇

📅 5 września
🕙 godz. 10:00–11:00
📍 Wielki Namiot

Tomasz Kobielski – założyciel i lider agencji wyprawowej Adventure24.pl – jest pierwszym P***kiem z Potrójną Koroną Ziemi 👑 oraz zdobywcą Wulkanicznej Korony Ziemi. 🌋 Rozmowę poprowadzi Leszek Cichy – pierwszy P***k, który skompletował Koronę Ziemi, a także pierwszy zimowy zdobywca Mount Everestu, wspólnie z Krzysztofem Wielickim.

Na jednej scenie spotkają się zatem pierwszy polski zdobywca Korony Ziemi i pierwszy P***k, który skompletował ją w trzech wariantach. Już sam ten układ zapowiada rozmowę pełną konkretów – o wyprawach, przygotowaniach oraz doświadczeniach zdobytych na najwyższych szczytach świata.

Nie będzie to jedyna okazja, by spotkać Tomka podczas Festiwalu. Pojawi się również przed mikrofonem Radia 357 i w jubileuszowym panelu Martyny Wojciechowskiej, będzie podpisywał książkę „Potęga Biznesowych Inspiracji” 📖, a w niedzielę poprowadzi praktyczne szkolenie dla osób poważnie myślących o trekkingu w Peru. 🇵🇪

Jak widać, festiwalowy kalendarz Tomka jest w tym roku wyjątkowo napięty – zresztą podobnie jak nasz... 😉

Jeśli wybieracie się do Lądka, okazji, by go posłuchać lub zamienić z nim kilka słów, zdecydowanie nie zabraknie. Sobotni poranek w Wielkim Namiocie zaznaczcie jednak w swoich planach grubą kreską – trudno o lepsze otwarcie festiwalowego dnia niż spotkanie dwóch ludzi z takim dorobkiem!

***

🎫 Kup karnet na 31. Festiwal Górski: https://31.festiwalgorski.pl/
ℹ️ Dowiedz się więcej: https://festiwalgorski.pl/

Jedna próba. Stok, którego wcześniej nie można przejechać. Linia ułożona na podstawie wielogodzinnej obserwacji przez lo...
31/08/2026

Jedna próba. Stok, którego wcześniej nie można przejechać. Linia ułożona na podstawie wielogodzinnej obserwacji przez lornetkę. A później już tylko prędkość, skoki, decyzje podejmowane w ułamkach sekund i świadomość, że drugiego przejazdu nie będzie. ⛷🔥

Tak wygląda freeride na najwyższym poziomie. 🙌

W najnowszym, 304 numerze GÓR 🗞️ Barbara Suchy rozmawia z Zuzanną Witych – pierwszą Polką w historii, która zdobyła tytuł mistrzyni świata w narciarstwie freeride’owym. 🏆🇵🇱

Droga Zuzy do światowej czołówki zaczęła się w Łodzi i znacznie później niż w przypadku większości jej rywalek. Bez wieloletniego szkolenia w narciarstwie alpejskim przebiła się do Freeride World Tour, wygrywała zawody najwyższej rangi, a sezon 2024 zakończyła na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej cyklu.

W lutym 2026 roku w Ordino Arcalís w Andorze napisała kolejny rozdział tej historii. Podczas pierwszych mistrzostw świata FIS we freeridzie pojechała własną, odważną linią i sięgnęła po złoty medal. 🏅

W rozmowie „Freeride na poważnie” Zuza pokazuje, ile przygotowań kryje się za kilkuminutowym widowiskiem. Opowiada o wybieraniu linii, zapamiętywaniu punktów orientacyjnych, dostosowywaniu planu do kolejności startowej oraz granicy pomiędzy sportowym ryzykiem a decyzją, której konsekwencje mogą być zbyt poważne.

Jest również o olimpijskiej przyszłości tej dyscypliny. Freeride zadebiutuje podczas zimowych igrzysk w Alpach Francuskich 🗻🇫🇷 w 2030 roku, a dla Zuzy ten cel staje się coraz bardziej konkretny. Najbliższe lata oznaczają jednak także rehabilitację po kolejnej operacji kolana. Tytuł mistrzyni świata zdobyła dziesięć miesięcy po wcześniejszej poważnej kontuzji, lecz już miesiąc później przydarzył jej się następny uraz.

Sama mówi o sobie, że jest „mistrzynią powrotów”. Patrząc na jej dotychczasową drogę, trudno z tym określeniem dyskutować. 💪

━━━━━━━━━━━━━━

Do oficjalnego startu 31. Festiwalu Górskiego im. Andrzeja Zawady zostały już tylko trzy dni! ⏳ Końcowe odliczanie trwa, a Zuzannę Witych będziecie mogli spotkać w Lądku-Zdroju kilkukrotnie:

📅 4 września, godz. 18:45
📍 Basecamp Jack Wolfskin
🎙️ „Narciarskie perełki szwajcarskiego kantonu Valais/Wallis”

📅 5 września, godz. 19:00
📍 Wielki Namiot
🎗️ uroczyste pożegnanie kariery sportowej Aleksandry Mirosław z udziałem Zuzy oraz innych mistrzyń świata

📅 6 września, godz. 11:30
📍 Basecamp Jack Wolfskin
🎙️ „Zuza Witych. Droga do tytułu Mistrzyni Świata w narciarstwie freeride’owym”

Najpierw poznajcie tę historię na łamach GÓR, a kilka dni później posłuchajcie jej bohaterki na żywo w Lądku-Zdroju! 🙌

Z zapowiedzią rzeczonego artykułu możecie zapoznać się pod linkiem w komentarzu. ✍️

📸 K**a Staniszewska / Jacek Wejster / David Ferk / Montec / Yhabril

30/08/2026

Keen powraca z legendarnym modelem Targhee, ale...
Zobacz test na GÓRY TV!

Ostatni bieg. 🥹 Ostatni finisz. 🏁 Ostatni medal. 🥉Aleksandra Mirosław zakończyła wczoraj w Laval 🇫🇷 trwającą 17 lat spor...
30/08/2026

Ostatni bieg. 🥹 Ostatni finisz. 🏁 Ostatni medal. 🥉

Aleksandra Mirosław zakończyła wczoraj w Laval 🇫🇷 trwającą 17 lat sportową karierę, stając na podium mistrzostw Europy 🏆, choć tym razem od koloru wywalczonego krążka znacznie ważniejszy okazał się sposób, w jaki po niego sięgnęła – po bolesnej porażce w półfinale, mając zaledwie kilka minut na opanowanie emocji, oczyszczenie głowy i ponowne stanięcie pod ścianą.

Już w kwalifikacjach Ola pokazała, że do swojego ostatniego startu nie przyjechała wyłącznie po symboliczne pożegnanie, lecz po wynik, uzyskując najlepszy czas – 6,19 s – a następnie pewnie przechodząc przez dwie pierwsze rundy finałowe. W półfinale trafiła jednak na Elizavetę Ivanovą, która pobiegła znakomicie i zatrzymała zegar na 6,169 s, wyprzedzając Olę, z czasem 6,211 s, o zaledwie 0,042 s.

Różnica była niemal niedostrzegalna dla ludzkiego oka, ale na tablicy wyników wystarczyła, aby zamiast w finale Ola znalazła się w biegu o brąz, w którym zaledwie pięć minut później miała zmierzyć się z broniącą tytułu mistrzyni Europy Natalią Kałucką.

Trzeba było zostawić za sobą wszystko, co wydarzyło się chwilę wcześniej, ponownie zająć miejsce na starcie i jeszcze raz zawrzeć lata treningów, tysiące powtórzeń oraz całą sportową determinację w biegu trwającym niewiele ponad sześć sekund.

Ola uzyskała 6,18 s, Natalia – 6,44 s. Brązowy medal należał do Aleksandry Mirosław.

Kiedy chwilę później Ola wisiała już w uprzęży z zaciśniętymi pięściami i uśmiechem, w którym radość mieszała się z ogromnym wzruszeniem, było już jasne, że oglądamy coś znacznie większego niż zakończenie biegu o trzecie miejsce. Oglądaliśmy ostatnie sekundy jednej z najważniejszych karier w historii polskiego sportu i pożegnanie zawodniczki, która przez lata nie tylko zdobywała medale, ale przede wszystkim przesuwała granice całej konkurencji, zmuszając resztę świata do ciągłej pogoni.

Mistrzynią Europy została Beatrice Colli 🇮🇹, srebro zdobyła Elizaveta Ivanova, a Natalia Kałucka zakończyła rywalizację na czwartym miejscu. Niedługo później wyniki przestały mieć jednak większe znaczenie, bo publiczność wstała z miejsc, rywalki ustawiły się, aby uściskać Olę, a sportowe emocje ustąpiły miejsca łzom, owacji i wdzięczności za wszystko, czego przez te lata byliśmy świadkami.

Aleksandra Mirosław schodzi ze sportowej sceny jako mistrzyni olimpijska z Paryża, trzykrotna mistrzyni świata, dwukrotna mistrzyni Europy i wielokrotna rekordzistka globu, ale same tytuły, liczby i medale nie opowiadają nawet połowy tej historii.

To dzięki niej miliony ludzi przekonały się, że w sześciu sekundach można zmieścić napięcie całego olimpijskiego finału, lata wyrzeczeń i pracę, której na co dzień nikt nie ogląda. To ona sprawiła, że wyniki takie jak 6,24, 6,06 czy 6,03 s zaczęły elektryzować także tych, którzy wcześniej o wspinaniu na czas wiedzieli niewiele, a piętnastometrowa ściana stała się areną jednych z najważniejszych chwil w historii polskiego sportu.

Za każdym rekordem stała bowiem kolejna granica, którą przez chwilę uznawaliśmy za nieprzekraczalną, dopóki Ola nie udowadniała, że jest inaczej. Za każdym medalem kryły się tysiące godzin pracy, a za każdym biegiem – niezwykła umiejętność zachowania spokoju w chwili, w której najmniejszy błąd, ułamek sekundy albo minimalne zawahanie mogły odebrać wszystko.

Ściana miała tylko 15 metrów, ale droga na jej szczyt trwała 17 lat.

Laval zatrzymało sportowy stoper, jednak ostatnia, symboliczna kropka w tej historii zostanie postawiona dopiero w Lądku-Zdroju.

Już w najbliższą sobotę, 5 września o godz. 19:00, w Wielkim Namiocie podczas 31. Festiwalu Górskiego im. Andrzeja Zawady odbędzie się WIELKI FINAŁ KARIERY SPORTOWEJ ALEKSANDRY MIROSŁAW – wydarzenie, podczas którego jeszcze raz wrócimy do najważniejszych chwil tej niezwykłej drogi, ale przede wszystkim będziemy mogli wspólnie podziękować 🙏 Oli za wszystkie emocje, dumę i wzruszenia, których dostarczała nam przez tyle lat.

Jeżeli kiedykolwiek wstrzymywaliście oddech podczas jej biegu, krzyczeliście do ekranu w czasie olimpijskiego finału, z niedowierzaniem patrzyliście na kolejne rekordy albo po prostu czuliście dumę, widząc biało-czerwoną flagę przy jej nazwisku – bądźcie tam razem z nami! 🙂

Wypełnijmy Wielki Namiot po brzegi, aby powiedzieć jedno, bardzo proste słowo, które po takiej karierze waży więcej niż wszystkie rekordy i medale:

DZIĘ-KU-JE-MY! 🇵🇱🫶

🗓️ 5 września, godz. 19:00
📍 Wielki Namiot, Lądek-Zdrój, 31. Festiwal Górski im. Andrzeja Zawady

📸 Slobodan Mišković

Klasyk KEEN-a po 21 latach doczekał się specjalnej wersji na… dwudziestolecie. 🤔 Spokojnie, nikt nie pomylił dat – wyjaś...
29/08/2026

Klasyk KEEN-a po 21 latach doczekał się specjalnej wersji na… dwudziestolecie. 🤔 Spokojnie, nikt nie pomylił dat – wyjaśnienie znajdziecie w naszym nowym filmie na GÓRY TV. 😉

W trwającej już niemal ćwierć wieku historii marki KEEN dwa modele zasłużyły na status prawdziwych evergreenów. Pierwszym jest Newport – trekkingowy sandał, który stał się jednym z jej znaków rozpoznawczych. Drugim Targhee, czyli jego zabudowany krewniak.

Przez lata Targhee ewoluował raczej małymi krokami. Zmieniały się detale, materiały i rozwiązania, ale nawet czwarta generacja zachowała wyraźne rodzinne podobieństwo do pierwowzoru. Rewolucji nie było – aż do teraz.

Targhee Apex wygląda bowiem tak, jakby KEEN wziął swój klasyk i zamiast kolejnego faceliftingu zaprojektował go niemal od nowa. Z żadną z wcześniejszych generacji pomylić się go nie da, a mimo to nazwa Targhee wciąż nie wydaje się przypadkowa.

Co zostało z DNA oryginału, na czym polega ta zmiana i skąd osobliwa matematyka jubileuszu? O tym opowiadamy w nowym materiale na GÓRY TV. 🎥

Link do filmu znajdziecie w komentarzu. 👇

Siedem kontynentów 🌎🌍🌏, siedem najwyższych wulkanów 🌋 i duet, który połączył dwa zupełnie różne górskie życiorysy.  Tera...
28/08/2026

Siedem kontynentów 🌎🌍🌏, siedem najwyższych wulkanów 🌋 i duet, który połączył dwa zupełnie różne górskie życiorysy. Teraz cała ta historia doczekała się książki! 📖

„Wulkaniczna Korona Ziemi” Tomasza Bryla i Ryszarda Pawłowskiego ukaże się nakładem GÓRY BOOKS, a jej oficjalna premiera odbędzie się już w przyszłym tygodniu w Lądku-Zdroju podczas 31. Festiwalu Górskiego im. Andrzeja Zawady! 🙌

Kiedy Tomasz Bryl po raz pierwszy skontaktował się z Ryszardem Pawłowskim w 2020 roku, wiedział o jego górskich dokonaniach więcej niż niejeden długoletni znajomy. Ryszard był jednym z jego bohaterów, znanym dotąd przede wszystkim z książek i opowieści o złotej erze polskiego himalaizmu. Tomek postanowił więc zadzwonić i... zaproponować mu wspólną wyprawę. 😉

Plan mógł wydawać się śmiały, bo spotkało się 🤝 dwóch ludzi z zupełnie innym bagażem doświadczeń.

Tomasz Bryl jest podróżnikiem, alpinistą i członkiem Królewskiego Towarzystwa Geograficznego, który odwiedził już sto krajów. Zawodowo pełni funkcję dyrektora operacyjnego i czynnego instruktora European Security Academy. W świat wysokich gór wkraczał stopniowo – jego pierwszym naprawdę poważnym zetknięciem z wysokością było wejście na Elbrus w 2017 roku. Miesiąc później stanął na Kilimandżaro, a kolejne cele stawały się coraz ambitniejsze.

Ryszard Pawłowski, czyli legendarny „Napał”, wspina się natomiast od ponad 55 lat. Wziął udział w ponad 300 wyprawach, zdobył dziesięć ośmiotysięczników – w tym K2 – oraz pięciokrotnie stanął na Mount Evereście. Był partnerem Jerzego Kukuczki i współtwórcą największych sukcesów złotej ery polskiego himalaizmu. Mimo upływu lat jego przydomek wciąż pozostaje wyjątkowo aktualny. 😉

Z pierwszej wspólnej wyprawy wrócili przekonani, że pomysł zadziałał. Niedługo później rozpoczęli realizację Wulkanicznej Korony Ziemi.

W styczniu 2024 roku jako pierwsi Polacy stanęli na Mount Sidley 🗻 – najwyższym wulkanie Antarktydy 🇦🇶 i jednym z najtrudniej dostępnych szczytów całego zestawienia. 29 listopada tego samego roku zdobyli Ojos del Salado, zamykając cały projekt. Ryszard, mający wówczas 74 lata, został przy tym najstarszym człowiekiem, który skompletował Wulkaniczną Koronę Ziemi. 🔝

Ich książka jest znacznie obszerniejsza niż kronika siedmiu wejść. Na ponad 260 stronach osobista opowieść obu autorów spotyka się z rzetelnym kompendium wiedzy o najwyższych wulkanach wszystkich kontynentów.

Każdy z siedmiu głównych rozdziałów zawiera praktyczne informacje dotyczące organizacji wyprawy i wejścia na szczyt, jego historię, geografię oraz wulkaniczny rodowód, a przede wszystkim opowieść o wspólnym projekcie. Całość uzupełniają mapy 🗺️ oraz dziesiątki zdjęć 📸 przywiezionych z kolejnych części świata.

***

O książce i drodze prowadzącej od pierwszego telefonu aż na wierzchołek Ojos del Salado autorzy opowiedzą:

📅 w sobotę, 5 września
⏰ o godz. 11:15
📍 w Wielkim Namiocie
🎙️ podczas spotkania „Mount Sidley. Klejnot w Wulkanicznej Koronie Ziemi”

Rozmowę 🗣️ z Tomaszem Brylem i Ryszardem Pawłowskim poprowadzi nasz Naczelny, Piotr Drożdż, który od początku uważnie śledził i opisywał ich projekt na łamach GÓR. 🗞️

Po spotkaniu, o godz. 12:30, przenosimy się do Księgarni Festiwalowej. „Wulkaniczną Koronę Ziemi” będziecie mogli kupić tam w specjalnej festiwalowej cenie, porozmawiać z autorami i od razu zdobyć ich autografy. ✍️

Trudno doprawdy wyobrazić sobie lepsze miejsce premiery dla tej książki niż Lądek-Zdrój! 😍

***

🎫 Kup karnet na 31. Festiwal Górski: https://31.festiwalgorski.pl/
ℹ️ Dowiedz się więcej: https://festiwalgorski.pl/

„Wild Soul” na Biacherahi Central! 🔥 Nowa droga w masywie Latok i najprawdopodobniej pierwsze wejście na szczyt! 🗻🔝Thoma...
28/08/2026

„Wild Soul” na Biacherahi Central! 🔥 Nowa droga w masywie Latok i najprawdopodobniej pierwsze wejście na szczyt! 🗻🔝

Thomas Huber 🇩🇪 oraz Miquel Mas i Víctor Sans 🇪🇸 wytyczyli nową drogę na granitowej ścianie Biacherahi Central, wznoszącej się nad lodowcem Choktoi w pakistańskim Karakorum.

„Wild Soul” ma około 600 metrów, liczy 21 wyciągów, a jej trudności sięgają 7a/A2+. Zespół działał w ścianie od 1 do 4 sierpnia.

Na możliwość rozpoczęcia akcji zespół musiał jednak poczekać. Przez blisko tydzień w bazie na wysokości około 4400 metrów nieustannie padał śnieg. Sprzęt został wcześniej przeniesiony do obozu wysuniętego na wysokości około 5050 metrów – pozostawało więc wypatrywać odpowiedniego momentu.

W końcu prognozy zapowiedziały zaledwie pięć stabilnych dni. Tyle musiało wystarczyć na pokonanie ściany, osiągnięcie wierzchołka i powrót przed kolejnym załamaniem pogody.

Droga prowadzi systemem granitowych rys i zacięć, łącząc techniczne wspinanie skalne z wysokością i izolacją charakterystyczną dla jednego z najdzikszych zakątków Karakorum.

Podczas przejścia zespół natrafił w środkowej części ściany na stanowiska zjazdowe, świadczące o wcześniejszej próbie. Wyżej – na końcowej ścianie i samym wierzchołku – nie znaleziono już żadnych śladów. Pierwsze informacje mówiły więc o prawdopodobnym pierwszym wejściu na Biacherahi Central.

I właśnie tutaj pojawia się ważny polski trop. 🇵🇱

W sierpniu 2001 roku w tym samym rejonie działali Wojciech Kurtyka oraz Taeko i Yasushi Yamanoi. 🇯🇵 Ich głównym celem była północna ściana Latoka I, jednak fatalna pogoda pokrzyżowała te plany. Zespół zwrócił się więc ku południowej ścianie Biacherahi.

Według raportu Yasushiego Yamanoi opublikowanego w „American Alpine Journal” polsko-japoński zespół pokonał w ciągu sześciu dni około 450-metrową drogę o trudnościach 5.10/A2 i dotarł na wierzchołek. Przejście zapisało się w innych źródłach pod nazwą „Japanese-Polish Picnic”.

Czy zatem Huber, Mas i Sans weszli na zdobyty już szczyt? 🤔 Niekoniecznie.

Źródłem całego zamieszania jest skomplikowana budowa masywu i niejednolite nazewnictwo stosowane w dawnych raportach. Formacja określana obecnie jako Biacherahi Central ma trzy wyraźne kulminacje.

Najniższa, południowa, została osiągnięta już w 1989 roku przez Jona Lazkano i Javiera Mugarrę, a następnie w 2001 roku przez Kurtykę i małżeństwo Yamanoi. To właśnie ją część starszych źródeł nazywała Biacherahi Central Tower.

„Wild Soul” prowadzi natomiast na najwyższy, północny wierzchołek tej trójwierzchołkowej formacji. Według obecnego stanu wiedzy pozostawał on dziewiczy. Nowa droga nie powtarza więc polsko-japońskiego przejścia, a Huber, Mas i Sans najprawdopodobniej dokonali pierwszego wejścia na ten konkretny wierzchołek.

Karakorum po raz kolejny przypomina, że czasem po zakończeniu wspinaczki pozostaje jeszcze druga część pracy: porównywanie zdjęć, starych szkiców i raportów z czasów, gdy sąsiednie turnie otrzymywały w różnych źródłach zupełnie inne nazwy. 😉

Niezależnie od archiwalnych zawiłości „Wild Soul” pozostaje znakomitą nową drogą w niezwykle trudno dostępnym miejscu.

Wielkie gratulacje dla całego zespołu! 👏🔥

📸 Thomas Huber / Miquel Mas / Víctor Sans

PETER HABELER LAUREATEM PIOLET D’OR CARRIÈRE 2026! 🎗️Austriacki alpinista 🇦🇹 odbierze 18. w historii Piolet d’Or Carrièr...
28/08/2026

PETER HABELER LAUREATEM PIOLET D’OR CARRIÈRE 2026! 🎗️

Austriacki alpinista 🇦🇹 odbierze 18. w historii Piolet d’Or Carrière – wyróżnienie im. Waltera Bonattiego, przyznawane za całokształt kariery oraz wpływ wywierany na kolejne pokolenia ludzi gór. 🙌

Nagrodę ustanowiono w 2009 roku, a jej pierwszym laureatem został sam Walter Bonatti. Jego alpinizm – oparty na samodzielności, poszukiwaniu własnych dróg, oszczędności środków i bezkompromisowym podejściu do stylu – idealnie odpowiadał wartościom promowanym przez Piolets d’Or. W hołdzie dla włoskiego mistrza wyróżnienie nazwano później jego imieniem.

Piolet d’Or Carrière nie trafia więc na ręce laureata za jedno konkretne wejście ani za matematyczne sumowanie szczytów. Kapituła honoruje nim kariery, które zmieniły sposób myślenia o alpinizmie. Wśród dotychczasowych laureatów znaleźli się między innymi Reinhold Messner, Doug Scott, Kurt Diemberger, Chris Bonington i Catherine Destivelle, a także Wojciech Kurtyka oraz Krzysztof Wielicki.

Peter Habeler urodził się w 1942 roku w Mayrhofen, w tyrolskiej dolinie Zillertal. W 1965 roku został przewodnikiem górskim i poznał Reinholda Messnera. Ich partnerstwo wkrótce stało się jednym z najważniejszych w historii dwudziestowiecznego alpinizmu.

Najważniejsze rozdziały jego kariery:

🔸 W 1970 roku Habeler wraz z Dougiem Scottem przeszedł „Salathé Wall” na El Capitanie. Został tym samym pierwszym Europejczykiem, który pokonał jedną z wielkich ścian Yosemite.

🔸 W 1974 roku Habeler i Messner pokonali północną ścianę Eigeru w zaledwie 10 godzin, poprawiając poprzedni rekord aż o osiem godzin. Na Eigerze powstawała wówczas „Akcja na Eigerze” 🎬, a ich wspinaczkę obserwował Clint Eastwood. Habeler wspominał później z uśmiechem, że taka publiczność była dodatkową motywacją, by nie zwalniać. 😉

🔸 W 1975 roku dokonali pierwszego w historii wejścia na ośmiotysięcznik w stylu alpejskim. Gasherbrum I zdobyli podczas pięciodniowej akcji, zabierając jedynie mały namiot biwakowy, kuchenkę i absolutne minimum wyposażenia.

🔸 8 maja 1978 roku Habeler i Messner jako pierwsi ludzie stanęli na Mount Evereście bez korzystania z dodatkowego tlenu. Ich wejście ostatecznie obaliło przekonanie wielu lekarzy i fizjologów, że osiągnięcie wysokości 8848 metrów bez tlenu z butli jest niemożliwe lub musi prowadzić do trwałego uszkodzenia organizmu.

🔸 Habeler wszedł później również na Nanga Parbat, Cho Oyu oraz Kanczendzongę północną ścianą. W 2017 roku, mając niemal 75 lat, ponownie przeszedł północną ścianę Eigeru – tym razem w ciągu jednego dnia z nieodżałowanym Davidem Lamą.

Szybko, lekko i samodzielnie – Habeler wspinał się w ten sposób na długo przed tym, zanim zasady te zostały wpisane do oficjalnego języka współczesnego alpinizmu. Trudno więc o laureata lepiej odpowiadającego idei Piolet d’Or Carrière. 🙌

***

Piolet d’Or Carrière Peter Habeler odbierze podczas uroczystej gali tegorocznych Złotych Czekanów, zaplanowanych na 21–25 października.

Po dziesięciu latach wydarzenie wraca do francuskiego regionu Oisans. 🇫🇷 Bazą tegorocznej edycji będzie Saint-Christophe-en-Oisans, a jej program obejmie całą dolinę Vénéon, w tym położoną wysoko w górach osadę La Bérarde.

Wybór miejsca ma również symboliczne znaczenie. W czerwcu 2024 roku dolina została dotkliwie zniszczona przez powódź, która szczególnie mocno uderzyła w La Bérarde. Organizacja Piolets d’Or jest częścią szerszej inicjatywy mającej pomóc regionowi odzyskać jego turystyczną i alpinistyczną rangę.

📸 arch. Peter Habeler

Adres

Ulica Oboźna 31
Kraków
30-010

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Góry - Górski Magazyn Sportowy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria