11/08/2026
Pogrom Żydów w Krakowie
W sobotę, 11 sierpnia 1945 roku podczas nabożeństwa szabasowego tłum wdarł się do synagogi Kupa na krakowskim Kazimierzu. Modlących się Żydów pobito, synagogę zdemolowano, a później podpalono. Na sąsiednich ulicach atakowano i rabowano Żydów, dochodziło też do napaści na żydowskie mieszkania. Iskrą wywołującą pogrom była pogłoska o tym, że Żydzi mordują polskie dzieci.
Chociaż pogrom Żydów w Krakowie pozostaje w cieniu bardziej znanego krwawego pogromu kieleckiego z 1946 roku, to oba akty antyżydowskiej agresji łączy strukturalne podobieństwo. I w Krakowie, i w Kielcach iskrą zapalną była plotka o popełnianych przez Żydów mordach rytualnych na polskich dzieciach.
To, jak doszło do wybuchu pogromu, dobrze wyjaśnia relacja jednego z poszkodowanych:
"Ja byłem w bożnicy, gdzie odbywało się nabożeństwo. Około godziny 10.30 ktoś wrzucił do nas kamienie. Na to wyszedł jeden z modlących się żołnierzy-Żydów i odpędził jakichś chłopców. Za drugim razem, około godz. 11.15, znowu jacyś chłopcy obrzucili modlących się kamieniami. Na to żołnierze i dozorca bożnicy złapali chłopaka, wciągneli go do bożnicy i dostał po siedzeniu. On wyrwał się i uciekł. Wtedy zaczęły się krzyki i atak na bożnicę."
Wedle innego przekazu chłopiec sam wdarł się do bóżnicy.Nastoletni chłopiec, wybiegł z synagogi z krzykiem, że Żydzi chcieli go zamordować i że wewnątrz widział ciała innych pomordowanych dzieci.
Makabryczne wieści zaczęły się rozprzestrzeniać po krakowskim Kazimierzu z szybkością pożaru, trafiając też na pobliskie targowisko.
Agresywny, kilkutysięczny tłum zaatakował synagogę i znajdujące się po drugiej stronie ulicy schronisko żydowskie. Bóżnica została zdemolowana, zniszczono zwoje Tory i księgi religijne, Żydów wywlekano na ulicę i bito. Agresja przeniosła się na przyległe ulice: napadano na żydowskich przechodniów, bito ich i ograbiano. Grupy sprawców napadały też na żydowskie mieszkania, dokonując przy okazji rabunków.
Rolę prowodyrów przemocy odegrali będący w tłumie umundurowani milicjanci i żołnierze. Część milicjantów wysłanych na miejsce zamieszek włączyła się do pogromu. Ich obecność zdawała się legitymizować przemoc wobec Żydów. Jak zeznał jeden z najaktywniejszych uczestników pogromu, nawiasem mówiąc zatrudniony jako dozorca żydowskiego schroniska:
"Wszyscy mówili, że Żydzi mordowali dzieci. Ja jeszcze do tego widziałem, że żołnierze łapią przede wszystkim Żydów, tak we mnie wzbudziła się dawna nienawiść do Żydów i po prostu ulżyłem sobie."
Narastała zbiorowa psychoza i nastrój histerii; wznoszono mordercze okrzyki pod adresem Żydów. Na pobliskim placu Wolnica żądny linczu tłum obległ komisariat milicji, na który zaprowadzono aresztowanych Żydów „podejrzanych” o mordowanie chrześcijańskich dzieci. Przybyły na miejsce zastępca komendanta wojewódzkiego MO, który usiłował opanować sytuację, został ciężko zraniony nożem.
Po południu doszło do podpalenia synagogi. Kiedy rozległy się strzały – zapewne strzelali milicjanci – podniosły się głosy, że to Żydzi strzelają do Polaków. Uczestnicy pogromu mniej lub bardziej świadomie powielali wzorce zachowania z okresu okupacji: wyszukiwanie ukrywających się Żydów, legitymowanie "podejrzanych" o żydowskość przechodniów, by w dokumentach sprawdzić wyznanie, a nawet ściąganie mężczyznom spodni. Z wrogością personelu spotkali się też ranni Żydzi umieszczeni w szpitalu.
Zamieszki zostały opanowane dopiero wieczorem przez ściągnięty na miejsce batalion Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, lecz atmosfera nadal pozostawała napięta. Plądrowanie synagogi miało miejsce jeszcze następnego dnia, a pogrom krakowski przyczynił się do dalszego rozpowszechnienia pogłosek o mordzie rytualnym. Władze zatrzymały kilkudziesięciu uczestników pogromu. Ostatecznie krakowski sąd wojskowy skazał 14 osób na kary od 1 do 7 lat więzienia. Większość uczestników zamieszek, w tym wielu milicjantów i żołnierzy, pozostała bezkarna.
Nie jest jasne, ilu Żydów zostało zabitych podczas pogromu krakowskiego. Dokumenty archiwalne potwierdzają z pewnością śmierć jednej osoby, Róży Berger, którą zastrzelili milicjanci i cywile wdzierający się do jej mieszkania. Jednak na fotografiach z pogrzebu ofiar widać pięć trumien.
‐-------------------‐--------------------------------
Podoba Ci się to co robię?
Postaw mi wirtualną kawę ☕️ :
https://buycoffee.to/zydowski-krakow
W podziękowaniu otrzymasz mój autorski mini przewodnik po nietypowych zabytkach w formie e-booka " Śladami żydowskiego Krakowa"