16/11/2025
Przygotowując się do debaty eksperckiej poświęconej społecznej odpowiedzialności nauki na UMLub, postanowiłem przemyśleć dlaczego chętniej niż naukowców ludzie słuchają artystow, pisarzy i dziennikarzy. Kilka ciekawych refleksji przyniosła lektura najnowszej książki oraz rozmowa z filozofem opublikowana na blogu Uniwersytetu Columbua. Przytoczę tylko dwa fragmenty: Prawda nie jest warunkiem decydującym o tym, czy powinniśmy słuchać ostrzeżeń. To, czy ostrzeżenie się spełni, jest drugorzędne w stosunku do intensywności i presji, jaką wywiera na ukryte sytuacje kryzysowe, ponieważ zależy to od naszej gotowości do słuchania i interpretowania. Chociaż większość ostrzeżeń, do których jesteśmy przyzwyczajeni, pochodzi od naukowców, działają one lepiej, gdy pochodzą od aktywistów, artystów lub dziennikarzy! Kolejny fragment rozmowy z S. Zabalą: Podczas gdy przewidywania należą do futurologii – gdzie przyszłość jest prognozowana na podstawie obecnych trendów w społeczeństwie – ostrzeżenia są hermeneutyczne; dążą do zmiany przyszłości poprzez reinterpretację przeszłości. (...) Idea, że nadal możemy domagać się dostępu do prawdy bez polegania na interpretacji, zakłada, że znajomość obiektywnych faktów wystarczy, by kierować naszym życiem lub słuchać ostrzeżeń. W ramach tego realizmu ostrzeżenia są odrzucane jako bezpodstawne, przypadkowe i subiektywne, mimo że filozofowie i historycy nauki, tacy jak Bruno Latour i Naomi Oreskes, wciąż przypominają nam, że „żadna poświadczona wiedza nie może się ostać sama”, ponieważ tylko „społeczny charakter wiedzy naukowej czyni ją wiarygodną.
sm