06/05/2026
Z samorządu do szpitala psychiatrycznego
Pamiętacie sprawę młodzieżowego radnego, wobec którego pojawiły się poważne zarzuty dotyczące przemocy seksualnej, molestowania i nękania?
Sprawę usilnie Włodzimierz Żak próbował zamilczeć, znajdując na mnie miliony określeń. Władcy Myszkowa chcieli zrobić głupców z ludzi i wmówić im, że ja sobie te historie wszystkie wymyśliłam, że szkaluję ich działacza. I nazwali mnie - modnie teraz - hejterem. Znaczy hejterką, bo to ci od feminatyw. Choć powinno być osoba hejtująca.
Jak już kogoś radni miejscy określą hejterem, to wszystko o czym on mówi przestaje się liczyć, a jak głoszącym prawdę objawioną jest burmistrz, to automatycznie ulega cała historia skasowaniu. No nie jest tak Drodzy Państwo.
Ale po kolei
Kwiecień był miesiącem, w którym bardzo dużo się działo. Generalnie dużo się dzieje, tylko ja nie chcę Państwa zalewać co chwilę newsami.
Zaczęło się od sesji Rady Miasta w Myszkowie, gdzie trafiła moja - powiedzmy - skarga na działania burmistrza. To było zwykłe pismo alarmujące o nieprawidłowościach wojewodę, które uznano za skargę. I ok. Rada Miasta musiała ją procedować na najbliższej sesji. I wiecie co zrobili?
NIE POWIADOMILI MNIE O ROZPATRYWANIU SKARGI SKUTECZNIE uniemożliwiając mi udział w komisji i sesji. A tam królował głosiciel prawd objawionych Włodzimierz Żak, który nie tylko nazwał mnie hejterką, ale także przedstawił ckliwą historię jak to się sprawca źle czuje przeze mnie.
Na pytanie radnej czy zostałam powiadomiona skutecznie: pracownicy Żaka odpowiedzieli: tak. A to kłamstwo. Wniosłam więc skargę na skargę, zawnioskowałam też do przewodniczącego Jęczalika, by odczytał oświadczenie na najbliższej sesji, że radnych wprowadzono w błąd - okłamano - bo nikt mnie skutecznie o sesji nie powiadomił. Sesja jest jutro: czy odczytają oświadczenie o kłamstwie? Zobaczymy.
Kilka dni później zgłosiłam się do prokuratury: temat ten sam - młodzieżowy radny, tylko wątek inny. Bo jakimś cudem - tak to określę kolokwialnie - „wujek” sprawcy - postać znana, uzyskał informację o tym KTO ZGŁOSIŁ GWAŁT I KIEDY i oznajmił, że ma to info od policji. Policja się oczywiście do tego nie przyznaje, więc sprawę bada prokuratura. Bo to nie jest śmieszne ani trochę. KTOŚ ZGŁASZA GWAŁT i jakiś - chciałam napisać cymbał, ale może napiszę ktoś - taką informację bezprawnie ujawnia komuś… A ten puszcza to dalej. Ale poczekam na działania organów ścigania i nie będę tego komentować szerzej, Państwo wyciągną własne wnioski.
Dzień później odbyła się sprawa albo sprawy w sądzie - od rana wokanda Sądu Rejonowego w Myszkowie była wypełniona nazwiskiem byłego radnego młodzieżowego. Na korytarzu rodzice ofiar i sprawca. Spraw było wiele, bo każdą procedują osobno.
Ojciec nękanej dziewczyny mówił, że nie mógł patrzeć na tego młodego człowieka, boję się myśleć co miała powiedzieć matka zgwałconej dziewczyny…
Rodzina sprawcy postarała się o dobrego adwokata, z funkcją w świecie palestry. Ofiary mają świetnego pełnomocnika, który już dopatrzył się tego, że zgwałconej dziewczynce źle policzono wiek i sprawca powinien odpowiadać za pedofilię, bo nie miała skończonych 15 lat.
Sprawy odroczono, odbędą się wkrótce.
A były młodzieżowy radny postanowieniem sądu ma nakaz leczenia zamkniętego. To tylko środek zapobiegawczy. Wykonalny natychmiast.
I co Włodzimierzu Żaku? Przez pana musiałam zmienić pracę, złożyłam zawiadomienie do prokuratury o to że mnie pan uporczywie nęka wykorzystując do tego urzędowy aparat. Pana działaniem zajmuje się Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał, że mogło dojść do naruszenia moich wolności obywatelskich i konstytucyjnych. I już się pan wycwanił i nie pyta o mnie osobiście, wysyła pan posłańców - radnych, których ma pan na pasku, którzy pytają o mnie i moją nową pracę. To będzie kolejny dowód w sprawie o nękanie.
A na koniec zadam kilka pytań, choć zacznę od stwierdzenia…
Ma pan panie burmistrzu ofiary w głębokim poważaniu i broni pan sprawcy jak niepodległości. I okazuje się, że sprawy zatuszować się nie da. Napisałam do wszystkich instytucji. Minister Sprawiedliwości zobowiązał się, że w ramach obowiązującego go prawa zbada realizowane czynności.
I teraz zapytam: bronicie chłopaka, atakując mnie, bo co? Bo chodził z waszymi ulotkami? Bo pisał piękne komentarze i posty? Nie zauważyliście, że potrzebuje pomocy? Oczywiście, że jego też mieliście w głębokim poważaniu, bo był tylko przez chwilę potrzebny. A teraz, teraz go bronicie, bo trzeba jakość wyjść z twarzą albo bo znany „wujek” naciska?
Gloryfikowaliście tę postać, a on najwyraźniej uznał, że jest niezniszczalny i nadaną władzę wykorzystał w sposób najgorszy. I dalej nie zmieniliście regulaminu. Dalej betonujecie radnych. Dalej nie ustanowiliście żadnego kryterium z zachowania i dalej nie ma możliwości odwolania na wniosek choćby dyrektora szkoły.
A wy drodzy radni, niczym się od Żaka nie różnicie. Głosowaliście nad uchwałą, która w uzasadnieniu skarżącą przeistacza niemal w sprawcę. Hejterkę. To teraz możecie młodszemu koledze, byłemu radnemu wysłać słodycze. Życzę chłopakowi by się lepiej poczuł. I odpowiedział za swoje czyny.
Podtrzymam jednak, że gdyby środowisko dorosłych odpowiedzialne za młodych ludzi zareagowało w porę, być może dałoby się uniknąć wielu tragedii, w tym jego własnej. Niemniej prawo jest prawem, największą krzywdę poniosły niewinne dzieci i sprawiedliwość musi stać się zadość. Ale tę rozstrzygnie Sąd.
Kaska Kieras