17/09/2026
❤️🔥 WĘGLIN. W RANACH CHRYSTUSA JEST MIEJSCE DLA NASZEJ NADZIEI
Są nazwy miejscowości, które przez stulecia zmieniają brzmienie, ale nie tracą pamięci. Węglin pojawia się w źródłach już w 1409 roku jako Vanglo, później zapisywany był m.in. jako Wanglno, Vagelno i Vąglno. Z tych dawnych form wyrósł dzisiejszy Węglin. Samo pochodzenie nazwy nie jest jednoznacznie rozstrzygnięte; jej dawne brzmienie pozwala łączyć ją ze staropolskim rdzeniem podobnym do „wągiel/węgiel”, ale badacze zwracają uwagę, że nazwy tego typu mogły mieć również inne źródło.
Dziś historia tej ziemi dopisuje zupełnie inną kartę.
Do parafii pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Węglinie, której proboszczem jest ks. Tomasz Gawlak, przybył Obraz Jezusa Miłosiernego. Tutejsza świątynia powstała w latach 1981–1983 dzięki ogromnemu zaangażowaniu miejscowej wspólnoty, a samodzielną parafię erygowano 9 czerwca 1984 roku.
I właśnie tutaj ks. Marek Kumór, Głosiciel Miłosierdzia, poprowadził wiernych nie tyle przez kolejne myśli, ile jakby w głąb otwartego Serca Chrystusa.
🔥 To było słowo o Bogu, który zna ludzką biedę. Zna strach, zagubienie, grzech, rodzinne pęknięcia i rzeczy, o których trudno powiedzieć nawet najbliższym. A jednak nie odchodzi.
Ks. Marek zatrzymał uwagę na ranach Zmartwychwstałego. Jezus po swoim zwycięstwie nie ukrywa przebitych dłoni i boku. Pokazuje je uczniom. Jakby mówił człowiekowi:
Popatrz. To są rany dla ciebie. Tak daleko poszła moja miłość.
I wtedy szczególnej mocy nabrały przywołane słowa proroka Izajasza:
„Wyryłem cię na obu moich dłoniach.”
Piękny obraz. Nasze imię zapisane nie atramentem, lecz miłością, która przeszła przez gwoździe.
❤️ „Jezu, ufam Tobie” nie zabrzmiało więc jak napis pod obrazem. Stało się odpowiedzią człowieka, który może już nie mieć siły sam wszystkiego naprawić, ale jeszcze potrafi powiedzieć: ulecz mnie, bo sam nie daję rady.
Ks. Marek zachęcał, by przynieść do przebitego Serca Jezusa rodziny, dzieci, chorych, samotnych, tych, którzy utracili wiarę, i tych, którzy odeszli od Kościoła. Ale także to, czego najbardziej się boimy, czego się wstydzimy i co najbardziej boli.
To być może jedno z najpiękniejszych zdań tego dnia:
„Nie bójmy się przyjść i powiedzieć Jezusowi: ulecz mnie, bo sam nie daję rady.”
🙏 W tej części Lubelszczyzny słowo o ranach i ocaleniu ma również szczególnie głęboki wymiar. Niedaleki Borów wraz ze Szczecynem, Wólką Szczecką, Łążkiem Zaklikowskim, Łążkiem Chwałowskim i Karasiówką został 2 lutego 1944 roku spalony podczas niemieckiej pacyfikacji. Zamordowano od 800 do 1300 Polaków, wśród nich setki kobiet i dzieci. Ta ziemia wie więc, czym jest rana pamięci. I może właśnie dlatego tak mocno brzmi tutaj Ewangelia o Bogu, który nie usuwa ran z historii, ale potrafi przeprowadzić człowieka przez nie ku życiu.
📻📺 Na zakończenie proboszcz ks. Tomasz Gawlak podziękował Radiu DiakoniaSan i DiakoniaSan TV za transmisję nawiedzenia, dzięki której w uroczystości mogli uczestniczyć również chorzy, osoby starsze i wszyscy pozostający w swoich domach. Nazwał Węglin tego dnia „małymi Łagiewnikami” – miejscem szczególnej łaski, z Obrazem Jezusa Miłosiernego i relikwiami św. Faustyny.
📜 List Penitencjarii Apostolskiej odczytał ks. Jerzy Skimina, dziekan dekanatu Zaklików, który również przewodniczył Eucharystii. Funkcję dziekana potwierdza aktualny wykaz Diecezji Sandomierskiej.
✨ Węglin tej nocy nie potrzebuje wielu słów. Wystarczy spojrzeć na przebite dłonie Chrystusa i uwierzyć, że skoro nasze imię jest na nich zapisane, Bóg naprawdę o nas nie zapomniał.
Przynieśmy Mu to, co boli. On już zna drogę przez ranę do zmartwychwstania.
🙏 Jezu, ufam Tobie.