12/12/2025
ℹ️ | Remontada es posible, najlepszy mecz którego na żywo nie obejrzałem!
Od początku. Co ja robiłem w lutym 2017 roku? Od razu potwierdzam, iż był to mój kolejny pobyt w Paryżu, co odbyło się za sprawą Bieniusia z Szamoni, czyt. Krzysztofa Bieńka z Szamocina. Wyjazd ten dał mi tyle podekscytowania, że zwykła euforia przy tym to jest mały pikuś.
W ramach zagranicznych wojaży trafiłem do Parku Książąt, leżącego w jednej z największych aglomeracji w Europie. Tam bowiem na Parc Des Princes odbył się hitowo zapowiadający się mecz Paris Saint Germain z CF Barcelona.
Szybciej aniżeli myślałem mój podziw nad Dumą Katalonii, z takimi wówczas gwiazdami jak Messi, Suarez. Neymar czy Iniesta i Pique, zgaszony został przez Cavaniego, Drexlera, Angela di Maria i spółkę PSG.
Mój przyjaciel Marcin z Polskiej Agencji Prasowej skomentował ten mecz jako piękną katastrofę Barcelony. Nic dodać, nic ująć!
Przyznaję, aż żal było patrzeć jak ekipa z Katalonii zupełnie nie radziła sobie z wojowniczym pressingiem, a linia środkowa gospodarzy zupełnie zdominowała grę.
I nic dziwnego, że paryżanie nadspodziewanie łatwo rozbili 4:0 FC Barcelonę. Rządził i dzielił Niemiec Drexler. Dublet ustrzelił Argentyńczyk Angel di Maria, a po trafieniu dołożyli wspomniany Julian Draxler i Edinson Cavani.
W kiepskim nastroju wracałem do kraju.
Do dziś żałuję, iż nie pojechałem na rewanż do Barcelony. Ale chyba nikt o zdrowych zmysłach nie przypuszczał, iż Barca może odrobić 4:0 z Parc Des Princes. A jednak zdarzają się cuda.
To był najlepszy mecz, na którym nie byłem. Z hiszpańską Remontadę czyli powrót do gry oglądałem w TV. Złościłem się sam na siebie, iż nie wierzyłem w awans Barcy, po takiej wręcz dewastacji w Paryżu.
Dziś analizując daty tych spotkań nie sądzę, iż był to przypadek. W Walentynki była dewastacja Barcy w Paryżu, a w Dzień Kobiet comeback Blaugarny.
To właśnie tym meczem 8 marca 2017 roku i wynikiem 6:1, Duma Katalonii zapewniła sobie awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
To co wyprawiał w tym meczu Louis Suares czy strzelec gola na 6:1 Sergi Roberto, to wręcz niewiarygodne.
The impossible has become a fact…