05/06/2026
Keith Ferrazzi („Nigdy nie jedz sam”) napisał kiedyś, że samotny wilk ginie. Ale w Polsce mamy inną tradycję - radzić sobie samemu, nie prosić o pomoc, nie pokazywać słabości.
W biznesie to kosztuje. Czy kiedy jesteśmy odrębne, jesteśmy silniejsze? Nie.
A jednak większość z nas buduje swoje firmy w pojedynkę.
Networking ma złą prasę, bo większość ludzi kojarzy go z wymianą wizytówek i udawanym zainteresowaniem. Prawdziwy networking wygląda inaczej. Ktoś rozwiązał problem, z którym Ty się od miesiąca zmagasz i po prostu Ci o tym mówi. Klient przychodzi z polecenia, nie przez reklamę. Decyzję podejmujesz, bo powiedziałaś ją na głos i zobaczyłaś, że ma sens.
"Nie wiedziałam, że tyle kobiet z mojej okolicy prowadzi firmy. Mieszkamy kilka ulic od siebie."
To zdanie zostało mi w głowie po jednym ze spotkań.
Żyjemy obok siebie i nie wiemy o sobie. A tymczasem ktoś kilka ulic dalej prowadzi firmę w tej samej branży, mierzy się z tym samym problemem albo zna dokładnie tego klienta, którego Ty szukasz.
Lokalność w networkingu jest niedoceniana. Jedziemy na konferencje do Warszawy, a nie znamy kobiet z własnej miejscowości.
Dlatego od jakiegoś czasu organizuję kameralne spotkania dla przedsiębiorczyń z południa Warszawy. Małe grupy. Rozmowy, nie prezentacje. Ludzie, nie slajdy.
Najbliższe spotkanie
11 czerwca · Piaseczno · 10:00–13:00
Jeśli prowadzisz firmę w okolicach Piaseczna, może czas się w końcu poznać.