31/05/2026
W sobotę wzięliśmy udział w proteście pod lokalem Manufaktury Herbaty w Toruniu organizowanym przez IP i pracowniczki herbaciarni. Małżeństwo właścicieli firmy, posiadające kilka spółek, między którymi zarejestrowali w całej Polsce swoje lokale Manufaktury Herbaty i Manufaktury Porcelany, od lat już obchodzą prawo nie wypłacając należnych pracownikom płac, unikając komornika i kontroli Państwowej Inspekcji Pracy czy też ignorując nakaz zamknięcia działalności wystawiony przez Sanepid w ich toruńskim lokalu.
Na podstawie wywiadu, jaki przeprowadziliśmy z jedną z pracownic Manufaktury, prezentujemy poniżej dokładniejszy opis sytuacji, w jakiej się znalazła:
Wymagania i brak szkoleń
Pracownica zaczęła pracę w herbaciarni pod koniec lutego. W czasie swojego dnia próbnego, bez żadnego szkolenia czy wyjaśnienia podstawowych informacji, została po dwóch godzinach pozostawiona sama w miejscu pracy przez właścicielkę. Była w stanie poradzić sobie w pojedynkę z wymaganą pracą tylko dzięki własnemu doświadczeniu i intuicji.
"[Szefowa] Nie tłumaczyła, a oczekiwała. To standard, o którym wiem od innych, poszkodowanych osób."
W ciągu dalszej pracy szefowa wciąż nie informowała jej adekwatnie na temat obowiązków, których wykonywania od niej wymagała. Dotyczyło to funkcjonowania i aplikowania systemu rabatowego, realizowania zamówień internetowych czy zapoznania z bardziej specjalistyczną wiedzą na temat herbat, jakie miała sprzedawać.
Tragiczna sytuacja higieniczna i Sanepid
“Od samego początku był tam ogromny s*f, chaos i porażka. Po tygodniu zorientowałam się, że mamy plagę moli. Półtora miesiąca ją [szefową] prosiłam, by coś z tym zrobiła. Dopiero jak wezwałam sanepid, po kontroli dostała nakaz zamknięcia lokalu, to poprosiła kogoś o dezynfekcję, ale też nie zrobiła jej poprawnie, więc larwy zostały."
Samowolka szefowej
W połowie marca pracownica dowiedziała się, że wypłatę za luty dostanie najprędzej w kwietniu a za marzec w maju, co według właścicielki jest normalne i zgodne z prawem. Pracownicę w Manufakturze zatrzymywała tylko trudność ze znalezieniem innej pracy od zaraz. W końcu jednak, po pierwszych dwóch tygodniach kwietnia, poinformowała ona szefową, że wyprowadza się i chce zrezygnować z pracy.
Dwutygodniowy okres wypowiedzenia kończył się 6 maja, pracownica jednak pod koniec kwietnia poważnie zachorowała w związku z czym nie mogła pracować. Chciała jednak odpracować wszystkie brakujące dni w maju. Ku swojemu zdziwieniu, pracownica została pod koniec kwietnia wyrzucona z grupki pracowniczej i zablokowana na Facebooku. Tego dnia dostała też o godzinie 12 smsa, że o godzinie 17 ma oddać klucze do lokalu.
Zwlekanie z wypłatą
Nie jest to jednak koniec historii, ponieważ pracownica dostała należne jej wynagrodzenie tylko za dzień próbny i za część marca.
"Także wiszą mi lekko ponad 6 tysięcy, ale stres i nerwy z tym związane, są znacznie gorsze, niż brak stabilizacji finansowej."
Warto dodać, że w krajach takich jak Stany Zjednocznone czy Wielka Brytania, gdzie podobne statystyki są mierzone, największy procent kradzieży w skali roku stanowią zawsze kradzieże pensji przez pracodawców. Jeszcze w czasie pracowania w Manufakturze, pracownica próbowała wytłumaczyć właścicielce, że powinna swoje wynagrodzenie otrzymywać do 10 dnia następnego miesiąca, aby móc, tak jak każdy człowiek, być w stanie wyżyć i zapłacić opłaty. Próby dyskusji były jednak przez szefową ucinane. Od maja pracownica codziennie upominała się o należne jej wypłaty, do momentu aż została zablokowana na mailu. Dzwoniła również na numer kontaktowy właścicieli, oprócz wymówek, pustych obietnic i wykończenia psychicznego, rozmowy tej jednak nic nie przyniosły.
Desperacja i wytrzymałość
"Jestem z natury uparta, a przy okazji zdesperowana bo to jednak 2 miesiące pracy za darmo, a że sama się utrzymuję, to nie miałam wyboru. Musiałam zrobić wszystko, by odzyskać pieniądze. Jestem zawiedziona państwem, instytucjami, które mnie zignorowały i są bezsilne, gdy ktoś nie odbiera pism z poczty. Nadal mam wątpliwości czy je odzyskam, czy to już przegrane. Staram się mieć wiarę, ale to są tak zawodowi kłamcy, że będzie ciężko."
Niesprawny aparat państwowy
Pracownica przyznała, że mimo kojarzenia Inicjatywy Pracowniczej, początkowo nie chciała jednak zwracać się do jej działaczy ze swoją sprawą i zawracać im głowy. Wstawiła jednak posta opisującego zaistniałą sytuację na profil spotted, po czym okazało się, że przynajmniej 7 innych pracownic Manufaktury zostało oszukanych w identyczny sposób. Prawdopodobnie poszkodowanych jest jednak znacznie więcej, biorąc pod uwagę liczbę biznesów prowadzonych przez właścicieli.
"... takich biznesmenów jest pełno, a ludzie nie walczą o swoje bo a) państwo im nie ułatwia b) szukanie pomocy na własną rękę kończy się odbiciem od ściany c) ludzie kojarzą walkę w sądzie z wydatkami, kosztami itp, a jak komuś zalegają 5k i ten ktoś ma wydać połowę na prawnika, to sobie odpuszczą."
Systemowa skala problemu
"Państwo ma gdzieś zwykłych obywateli, a faworyzuje i kryje bogatych. Po napisaniu zawiadomienia na policji dostałam info, że oni się tym nie zajmują. Po piśmie do sanepidu dostałam odpowiedź, że [szefowa] nie odbiera pism z poczty, więc nie mogą zamknąć lokalu pomimo nakazu. Po piśmie do inspekcji pracy, (prośbie o pomoc, wyjaśnieniu sytuacji) dostałam odpowiedź zwrotną, że mój wniosek/prośba są odrzucone, bo podałam wszystkie dane, info itp., ale się nie podpisałam podpisem zaufanym na końcu. Czuję że żyjemy w symulacji albo to jakieś simsy gdzie tylko bogaci dostają kody i instrukcję jak dalej kraść, bogacić się."
Znak przestrogi
Ilość zaangażowania i jakość pracy nie chronią przed wyzyskiem i oszustwami, kiedy perspektywa zysku dla właścicieli jest taka bliska.
"Gdy zaczęłam pracę w tej herbaciarni mój przyjaciel wysłał mi zrzuty ekranu opinii, bo w internecie, na temat tej firmy, jest mnóstwo negatywnych, ale jak każdy uznałam naiwnie, że może jak będę dobrze pracować to mnie nie oszuka."
Co byś powiedziała pracownikom
w podobnej sytuacji?
"Trochę jest to pocieszające, że nie jestem jedyna, ale jednocześnie jest to przerażające i upokarzające. Ja się gimnastykuję aby odzyskać własne pieniądze, a jej na 90% przejdzie to bokiem bez zadrapania, bo tak to państwo z dykty działa. Co bym chciała powiedzieć? Aby walczyli, szukali wsparcia chociażby w związkach zawodowych, inicjatywach itp na pewno nie można sobie odpuszczać bo przy większej ilości osób mówimy już o sporych sumach zaległości, które ktoś bezprawnie „przejada”."
Z jakiegoś powodu, do bogacenia się na pracy innych zawsze znajdą się chętni, ale do płacenia pracownikom i traktowania ich z szacunkiem, już nie. Bezmyślność w rozporządzaniu pracom, brak wypłat i dbania o higienę w lokalu, próby zastraszania i emocjonalnej manipulacji oraz unikanie jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje czyny są standardowymi i karygodnymi poczynaniami wielu pożal-się-boże przedsiębiorców.
Jasno wyrażamy nasz sprzeciw wobec takich praktyk. Solidaryzujemy się jednocześnie ze wszystkimi wykorzystanymi pracownikami Manufaktur. Nie spoczniemy, póki nie odzyskacie tego, co wam należne!