Iskra Socjalizm, feminizm, antyfaszyzm! ✊🚩

Jeśli chcesz z nami działać - napisz! [email protected]

PROBLEMY MASOWEJ TURYSTYKIWakacje powoli dobiegają końca, ale problemy systemu, które przez ten okres widać bardziej niż...
31/08/2026

PROBLEMY MASOWEJ TURYSTYKI

Wakacje powoli dobiegają końca, ale problemy systemu, które przez ten okres widać bardziej niż kiedykolwiek, zostaną z nami przez resztę roku. W ciągu kilku ostatnich tygodni omówiliśmy bardziej szczegółowo część z tych kwestii.

Pisaliśmy o wyzysku w pracy sezonowej, problemach z mieszkalnictwem, postępującej gentryfikacji i zamienianiu centrów miast turystycznych w imprezownie. Mimo pozornego niezwiązania części tych tematów, ich źródło jest wspólne. Wszystkie one są naturalną konsekwencją systemu kapitalistycznego, opierającego się na dążeniu do nieskończonego zysku przez właścicieli kapitału.

W obecnym systemie polityczno-ekonomicznym dysponujemy szeregiem rozwiązań mogących złagodzić negatywne skutki turystyki. Opłaty turystyczne, ograniczenia najmu krótkoterminowego, budownictwo komunalne, plany zagospodarowania przestrzennego uwzględniające potrzeby mieszkańców, a nie zysk kapitalistów czy wreszcie regulacje wymuszające przestrzeganie prawa pracy.

Jak jednak przyzwyczaiła nas klasa rządząca tego państwa, dla fasady nazywanego Rzeczpospolitą, nie ma co liczyć na to, że uchwalone zostaną prawa zagrażające zyskom inwestorów zarabiających na turystyce. Grają oni w końcu razem z politykami do jednej bramki.

Niedawno rząd pozbawił Kraków ok. 200 mln złotych, które mogłoby co roku wpływać do budżetu miasta z tytułu opłaty turystycznej. Widocznie jako mieszkańcy miast obleganych przez turystów sami mamy płacić za sprzątanie zarzyganych ulic i utrzymywanie dodatkowych patroli policji. Zyski z turystyki będą z kolei spijać właściciele biznesów.

Choć wymienione wcześniej rozwiązania stanowiłyby krok w dobrą stronę, to jak możemy zobaczyć na przykładzie Zachodniej Europy, nie wyeliminowałyby one całkowicie problemów wynikających z masowej turystyki.

Dopóki funkcjonować będziemy w systemie opartym na ciągłej akumulacji kapitału przez mających polityków w kieszeni kapitalistów, dopóty funkcjonowanie atrakcyjnych turystycznie miast, czy to w zakresie prywatnych biznesów, czy infrastruktury publicznej zorientowane będzie na osiągnięcie jak największego zysku z turystyki kosztem mieszkańców.

Zrozumienie tego jest kluczowe, aby móc podjąć jakiekolwiek działania. Liczenie na to, że politycy staną się lepsi i zaczną wypełniać swoje obietnice, będzie prowadziło tylko do zawodu. Zorganizowani pracownicy muszą zacząć stawiać im czoła i sprzeciwić się w sposób niemożliwy do zignorowania.

ALIENACJA - Jak kapitalizm zabija nas od środka?Człowiek konstruuje świat poprzez pracę, czyli przekształcanie jednej rz...
30/08/2026

ALIENACJA - Jak kapitalizm zabija nas od środka?

Człowiek konstruuje świat poprzez pracę, czyli przekształcanie jednej rzeczy w drugą. Jednocześnie człowiek jest tworzony przez świat – to w jaki sposób myślimy czy jakie mamy upodobania wynika z doświadczeń najbliższego nam otoczenia w konkretnym czasie i w konkretnych warunkach. Praca sama w sobie nie jest tylko sposobem na przetrwanie w świecie, ale jest przede wszystkim wyrazem ludzkiej kreatywności i rozwoju. Ta pomysłowość była i jest dla człowieka napędem i metodą, dzięki której może uczynić on swoje otoczenie coraz to bardziej przyjaznym dla siebie i innych. W ten sposób także praca twórcza kształtuje kulturę spajającą człowieka ze społecznością – każdorazowo w szerszych ramach czasu, w jakim przyszło jej się rozwijać, stąd metodyka i efekty są zawsze inne i wyjątkowe.

Społeczeństwo w podstawowym rozumieniu marksistowskim, to suma powiązań i relacji między jednostkami w szerszym tle obecnych warunków klasowych. Praca łączy ludzi z naturą dostarczającą im surowce, oraz z innymi ludźmi i ich wytworami. Zmiany w procesie pracy wpływają na całe społeczeństwo, od umów na konkretne wysokości pensje za czas pracy, po rewolucje technologiczne. Alienacja, czyli wyobcowanie, to proces, w którym praca, zamiast wyzwalać – zniewala człowieka.

1. Alienacja od procesu pracy

Pracownik nie ma kontroli nad warunkami, organizacją ani tempem pracy w firmie czy fabryce w której został zatrudniony. Proces produkcji jest narzucony z góry, a praca jest powtarzalnym, mechanicznym ciągiem – często mało skomplikowanych – czynności. Zdolność i zapał pracownika do twórczej pracy przekształca się w bierność, bezsens i wyczerpanie. Marks opisuje to jako „przemianę aktywności w cierpienie, mocy w niemoc”. Pracownik fabryki na taśmie produkcyjnej czy w firmie usługowej realizuje określony schemat działania bez możliwości modyfikacji go; taka praca staje się w najlepszym razie smutnym obowiązkiem, a w najgorszym mentalnym więzieniem.

2. Alienacja od produktu pracy

Pracownik wytwarza produkty. W zamian za czas poświęcony na taką pracę, pracownik otrzymuje płacę. Nietrudno zauważyć, że wartość gotowych produktów, nawet po odjęciu surowców i narzędzi, bywa zdecydowanie wyższa od wynagrodzenia pracownika. Powód jest prosty - pracodawca nie kupuje owoców jego pracy, ale zdolność do ich wytworzenia, zamiany półproduktów w coś bardziej wartościowego, czyli siłę roboczą sprzedawaną najczęściej na godziny.

Właściciel firmy kupuje na własność wszystko, co jest potrzebne do otrzymania gotowego towaru - od surowców, przez maszyny, aż po ręce pracownika na te kilka godzin w ciągu dnia, a sam pracownik pozostaje bez żadnej kontroli i praw do tego, co stworzył w ciągu dnia. Tym sprytnym zabiegiem pracodawca usprawiedliwia swoje prawo do bycia właścicielem całości efektów pracy ludzi, których zatrudnia. Ubrania, jedzenie, czy domy są dziełem tysięcy rąk, ale ich twórcy pozostają anonimowi, w zamian za to na produkcie ich pracy widnieje stempel firmy posiadającej te produkty.

Czemu w ogóle ludzie pracy godzą się na coś takiego?

Sprawa znów jest oczywista - aby w gospodarce rynkowej zarobić na życie, trzeba sprzedawać towary, a siła robocza to jedyny towar, którym mogą swobodnie dysponować. Tak, jak wartość innych towarów zależy od tego, co było potrzebne do ich wyprodukowania, tak wartość siły roboczej zależy od środków potrzebnych pracownikowi do życia. W ten sposób pracodawca - niczym sprawny iluzjonista - rekompensuje pieniędzmi nie nowo wytworzoną przez pracownika wartość, tylko przynajmniej tę jej część, która jest niezbędna, aby pracownik mógł (czy nawet musiał) przyjść następnego dnia do pracy. Wielkość tej różnicy nazywamy wartością dodatkową.

3. Alienacja od innych ludzi

Kapitalizm rodzi antagonizmy klasowe na gruncie ekonomicznym. Pracownik wykonuje pracę zorganizowana przez kapitalistę, na jego zasadach i dla jego korzyści. W tych warunkach praca – będąca udręką dla robotnika – jest „kurą znoszącą złote jaja” dla kapitalisty, ten nawet nie musi pracować by się dorabiać! Relacje między pracownikami ograniczają się do wymiany towarów i rywalizacji na rynku pracy i w miejscu pracy. Przykłady taktyki dziel i rządź to chociażby: wyścig szczurów po najwyższy szczebel w drabinie kariery zawodowej, kolejne nagłówki o tym, że młodzi pracownicy ośmielają się walczyć o swoje prawa pracownicze – co wyraźnie wpienia kapitalistów – czy kulturowe bitwy o to, kto tym razem jest wrogiem polskich pracowników: geje, imigranci czy kobiety niechcące rodzić dzieci.

Walki te są jedynie drugorzędową konsekwencją systemu ekonomicznego opartego na wyzysku, zasłoną dymną rozproszoną w taki sposób, by pracownik przekierował swoje frustrację i gniew na cokolwiek innego niż to, że krwiopijczy system premiuje pasożytnictwo kapitalisty nad wolnością i dobrobytem pracownika. Ernst Fischer podkreśla, że: "W kapitalizmie ludzie postrzegają się nawzajem jako przełożeni lub podwładni, a nie jako równi." Ten proces w swoim krańcowym etapie nieuchronnie i nieubłaganie oddala nas od siebie nawzajem. Coraz samotniejsi, pozbawiani wsparcia od otoczenia łatwiej ulegamy destrukcyjnemu wpływowi kapitału na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne.

4. Alienacja od samego siebie

Człowiek definiuje się przez swoją zdolność do świadomego przekształcania świata. W kapitalizmie praca staje się przymusowa, oderwana od osobistych pasji i zbiorowych interesów. Jej warunki są narzucane, a ceny i wypłaty ustalane przez „osoby u góry”. Praca na taśmie produkcyjnej, czy w call center nie pozwala na wyrażanie ludzkiego potencjału, lecz tłamsi go i sprowadza jedynie do mechanicznych czynności.Ponadto kapitalistyczny podział pracy zwiększa produktywność, ale bogactwo trafia do nielicznych, a robotnicy pozostają pozbawieni jego korzyści – o których ochłapy i tak muszą walczyć między sobą i wydzierać sobie z zębów kolejne ochłapy. Taki tryb życia potrafi wyprać człowieka z uczuć i poczucia sensu życia, w swojej skrajnej formie doprowadza to do depresji, a ta jeśli jest nieleczona – do samobójstwa.

Stosunkowo od niedawna depresja i podobne jej schorzenia bierze się na tapet w massmediach, często w kontekście patologizującym i oderwanym od realnych przyczyn. Używa się twierdzeń o tym, że człowiek jest po prostu leniwy i dlatego nie pracuje lub się nie stara w pracy, albo że to kwestia pokoleniowa. Jakiekolwiek wytłumaczenie jest dobre póki systemowy nowotwór pozostaje niewzruszony i w dalszym ciągu swobodnie toczy chorobą społeczny organizm.

KONFLIKT W KONGUi jaki Polska ma w nim udział?Od 2022 r. we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga trwa konfli...
13/08/2026

KONFLIKT W KONGU
i jaki Polska ma w nim udział?

Od 2022 r. we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga trwa konflikt z Ruchem 23 Marca - rebeliancką grupą, wspieraną i kontrolowaną przez sąsiadującą Rwandę. Grupa ta zajęła rozległe tereny przygraniczne, dokonując masakr, gwałtów i odcinając ludność od służby zdrowia. W tym samym czasie w Kongu szerzy się kolejna epidemia Eboli. Jak dotąd w konflikcie zginęło ok 7 tyś. ludzi, a ok 2,5 miliona musiało uciekać ze swoich domów. Agresja ta służy grabieży kongijskich surowców, wzbogacając europejską i rwandyjską burżuazję.

Nie jest to jednak nic nowego. Mimo uzyskania formalnej niepodległości 66 lat temu, Demokratyczna Republika Konga nie jest w stanie uciec z pułapki biedy, ekonomicznej zależności, korupcji i powtarzających się wojen domowych, w których wielką rolę mają państwa ościenne oraz rywalizujące siły imperialistyczne.

Nie bez powodu - kraj ten dysponuje olbrzymimi złożami miedzi, złota, diamentów, cyny i kobaltu - surowców niezbędnych do produkcji całej współczesnej elektroniki i nowoczesnych narzędzi. Między 67% a 76% globalnej produkcji kobaltu, używanego do produkcji baterii i akumulatorów, pochodzi właśnie z DRK.

Odkąd pierwszy premier niepodległej Demokratycznej Republiki Konga Patrice Lumumba został obalony w 1960r. i wkrótce zamordowany ze wsparciem Belgii, CIA i MI6, państwo to powróciło do stanu politycznego i gospodarczego uzależnienia. Obecnie kongijski sektor górniczy, odpowiadający za 95% dochodów kraju, kontrolowany jest w całości przez korporacje z Chin, Kanady, USA, i w mniejszym stopniu państw UE. Prawa pracownicze i normy środowiskowe praktycznie nie istnieją.

Prócz bezpośredniej eksploatacji kraju przez zagraniczne korporacje na kongijskich zasobach naturalnych rękę próbują położyć państwa ościenne - Rwanda, Uganda i Burundi. Korzystają one z pomocy wybranych grup rebelianckich, działających na terytorium DRK, jak wspomniany wcześniej Ruch 23 Marca.

Rwanda konsekwentnie wypiera się wspierania rebeliantów Ruchu, choć przemyt i sprzedaż minerałów szybko stały się istotnym źródłem dochodu dla jej militarystycznego reżimu. Sprzedawane są one światowym gigantom takim jak Microsoft, Vodafone, Sony, Amazon, Nvidia, LG Display, Ericsson, Toyota, czy Apple. USA nałożyło sankcje na podmioty związane z przemytem minerałów i pomogło osiągnąć krótkotrwały układ pokojowy w zamian za szerszy dostęp do kongijskich złóż. Jednak Unia Europejska i jej państwa członkowskie unikają sprzeciwu wobec zbrodniczych praktyk Rwandy i M23.

Co więcej - UE utrzymuje ciepłe relacje z Rwandą, o czym świadczą porozumienia ws. dostępu do strategicznych minerałów, programy pomocowe, jak i liczne inwestycje państw członkowskich. Jest tu obecny także wątek polski.

Polskie inwestycje w DRK i Rwandzie są nieliczne, a niekompetentna próba otwarcia kopalni miedzi przez KGHM S.A. zakończyła się klapą w 2009r. Zainteresowanie Rwandy przyciągnęła jednak polska produkcja zbrojeniowa. Zakupiono m.in. karabiny Grot, których część tajemniczym sposobem trafiła w ręce rebeliantów z M23. Mimo protestów DRK, między Polską a Rwandą zawarte zostały też porozumienia w zakresie współpracy wojskowej i przemysłu zbrojeniowego.

Państwo polskie jest wspólnikiem rabunku dokonywanego przez europejski imperializm na Demokratycznej Republice Konga. M23 i Rwanda są wygodnymi pośrednikami, pozwalającymi ukryć odpowiedzialność, ale także pomagającymi zwalczyć wpływy konkurencji - imperializmu chińskiego i rosyjskiego.

Wielcy gracze się zmieniają, ale wyścig po afrykańskie zasoby i grabież tego kontynentu wciąż trwają. By go zakończyć, należy uderzyć w imperializm u jego źródła.

KINO W SŁUŻBIE IMPERIALIZMUO odysei i walce mieszkańców Sahary ZachodniejPustynny kraj pod zbrojną i osadniczą okupacją,...
01/08/2026

KINO W SŁUŻBIE IMPERIALIZMU
O odysei i walce mieszkańców Sahary Zachodniej

Pustynny kraj pod zbrojną i osadniczą okupacją, rdzenni mieszkańcy wyrzuceni ze swoich domów i oddzieleni od swojej ojczyzny murem liczącym trzy tysiące kilometrów długości, w tym najdłuższym polem minowym świata, wybudowanym przy wsparciu wielkich światowych potęg. To niestety nie fabuła Diuny tylko rzeczywistość Sahary Zachodniej. Jednak dla Christophera Nolana ten okupowany kraj okazał się idealnym miejscem na plan filmowy swojej najnowszej produkcji.

Na jeden z planów "Odysei" wybrano okolice Dakhli - jednego z dwóch centrów administracyjnych marokańskiej okupacji obszaru Sahary Zachodniej, trwającej od lat siedemdziesiątych. Rząd Maroka od dawna próbował ściągać tam reżyserów, których obecność i wpływy legitymizowałyby zabór i kontrolę nad tymi ziemiami. I w końcu się to udało, wraz z pochwałą Marokańskiego Centrum Kinematograficznego i pomimo wokalnego sprzeciwu Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Sahary, wzywającego reżysera do uzyskania zgody na wykorzystanie tego obszaru przez jego legalnych reprezentantów lub usunięcia kręconych na tym obszarze materiałów.

Do roku 1976 Sahara Zachodnia była kolonią hiszpańską, jednak wraz z wycofaniem się Hiszpanów władze nad tym obszarem przejęły rządy Maroka i Mauretanii. W procesie decyzyjnym całkowicie pominięto wolę lokalnej ludności Sahrawi. Po kilku latach siły Mauretanii wycofały się z tego obszaru, władze Maroka zaczęły za to coraz mocniej okopywać się na kontrolowanych 80% kraju. Zaczęły masowo sprowadzać osadników, budować bazy wojskowe, wypędzać lokalną ludność. Wokół całego kontrolowanego obszaru zbudowały one Berm - długi na 2700 kilometrów pas murów granicznych, baz wojskowych i najdłuższe pole minowe świata.

Skojarzenia z izraelskim procesem okupacji i kolonizacji Palestyny nie są przypadkowe. Zarówno Maroko, jak i Izrael wysiedliły rdzennych mieszkańców, wprowadzając na ich ziemiach osadniczą okupację i imperialny wyzysk. Aktualnie większość populacji Sahary Zachodniej to marokańscy osadnicy, a co trzeci mieszkaniec to członek marokańskich sił zbrojnych. Oba imperialistyczne projekty mają też długą historię współpracy. Wojskowa okupacja Sahary Zachodniej prowadzona była z izraelskim doradztwem. Graniczny Berm - symbol okupacji zbudowany został ze wsparciem Francji, Arabii Saudyjskiej i właśnie Izraela. Także amerykańskie uznanie marokańskich roszczeń do Sahary Zachodniej było wprost powiązane z normalizacją relacji na linii Rabat - Tel Aviv.

Rdzenna ludność Sahrawi nie zaprzestała jednak nigdy walki o suwerenność i własną ojczyznę. Prowadzi ją lewicowy front Polisario (Ludowy Front na rzecz Wyzwolenia Saguia el-Hamra i Rio de Oro), tocząc walkę z najeźdźcami, organizując wygnaną ludność, ale także sprzeciwiając się normalizacji marokańskiej okupacji. To w obozie dla sahrawskich uchodźców, położonym w Algierii, powstał Międzynarodowy Festiwal Filmowy Sahary, który wokalnie sprzeciwił się wykorzystaniu okupowanego obszaru do produkcji Nolana.

Hollywood i kultura masowa od dekad są narzędziem w ręku imperialistów. Służą one do budowania sympatii wobec imperialnych sił zbrojnych, demonizują narody, żyjące pod okupacją, i ich walkę o wyzwolenie. W przypadku Odysei mamy do czynienia z wybitnie drastycznym przykładem wybielania imperialistycznej okupacji. W dyskursie kulturowym sporo mówi się o śmierci autora, w przypadku Nolana rozumiemy to hasło jednak bardziej dosłownie :>

Precz z okupacją, precz z imperialistycznymi hasłami o "autonomii", wolność Saharze Zachodniej!

Praca na czarno, długie godziny, upał, za mało współpracowników i ani chwili wytchnienia to standardowe doświadczenie os...
27/07/2026

Praca na czarno, długie godziny, upał, za mało współpracowników i ani chwili wytchnienia to standardowe doświadczenie osób pracujących sezonowo. Do tego można dodać jeszcze nadgorliwego, wymagającego szefa i obraz z klasycznym widokiem jest gotowy. Czemu tak to wygląda?

Sezon letni przynosi pracodawcom ogromne zyski, ale trwa krótko w skali roku. Warunki w pracy dyktuje szef, a wspomniane czynniki razem sprawiają, że właściciele różnego rodzaju biznesów skłonni są zrobić wszystko, żeby móc zarobić w tym czasie jak najwięcej. Oczywiście najczęściej wiąże się to z obchodzeniem przepisów prawnych i sanitarnych, cięciem kosztów i jeszcze większym wyzyskiem pracowników, bez których żaden biznes nie mógłby funkcjonować.

“Nie podoba się brak klimatyzacji i umowy, wymuszane nadgodziny i brak wypłaty na czas? To idź pracować gdzie indziej!”

Podobnie bzdurne wypowiedzi można nierzadko usłyszeć, gdy pracownicy zwracają uwagę na trudności i wykorzystanie, jakich doświadczają. Wszyscy potrzebujemy pieniędzy, żeby przetrwać, a rynek pracy jest nieubłagany. Większość osób nie może przebierać w opcjach.

Dotyczy to szczególnie młodych pracowników, dla których wakacje są jednym czasem w roku, kiedy mają możliwość pracować na pełen etat. Najczęściej to właśnie oni, ze względu na swój brak doświadczenia, padają ofiarą oszustw i wykorzystań. Pracodawcy korzystają z powszechnej nieznajomość prawa pracy, którego nauki nie przewiduje podstawowa edukacja szkolna.

Nawet kiedy pracownicy występują przeciwko niewłaściwemu traktowaniu, właściciele w warunkach pracy sezonowej są łatwo w stanie się ich pozbyć, kontynuować jak gdyby nigdy nic i zniknąć wraz z końcem sezonu, nie ponosząc żadnej odpowiedzialności.

Rok temu, pod inną nazwą, zajmowaliśmy się właśnie takim przypadkiem firmy Artcafe bezproblemowo funkcjonującej w ramach Jarmarku Dominikańskiego.

Od wielu lat właściciel nie wypłacał tam należnych pensji pracownikom, wymagał od nich nadgodzin i ignorował przepisy BHP. Mimo to, jego biznes się kręcił, a sam Jarmark, będący największym w Trójmieście wydarzeniem każdego lata, nie miał przygotowanej metody postępowania z podobnymi przypadkami, którą można byłoby wdrożyć przed końcem sezonu. W praktyce równało się to z przyzwoleniem na dalsze prowadzenie działalności.

Skoro pracodawców nie czekają żadne negatywne konsekwencje, czemu nie mieliby dalej postępować w ten sposób?

Wyzysk jakiego doświadczają pracownicy nie jest jednak tylko winą złych pracodawców, ale przede wszystkim systemu kapitalistycznego, w którym wszyscy żyjemy. Samo jego funkcjonowanie opiera się na tym wyzysku, wymaga nieskończonego rozwoju i maksymalizacji zysków. Kto nie przyjmie tych zasad, ten nie utrzyma się na rynku.

Patologie, tak jawnie widoczne na przykładzie pracy sezonowej, nie są przypadkiem w systemie, ale jego nieodzowną częścią.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni wzięliśmy udział w Marszach Równości w Koszalinie i Olsztynie. Żyjąc w kraju tak konserw...
09/07/2026

W ciągu ostatnich dwóch tygodni wzięliśmy udział w Marszach Równości w Koszalinie i Olsztynie.

Żyjąc w kraju tak konserwatywnym jak Polska, ciężko nie doceniać faktu istnienia regularnych wydarzeń q***rowych, jakimi są Marsze Równości. Jednocześnie, biorąc w nich udział, nie można nie zauważyć ich, w gruncie rzeczy, ugłaskanego charakteru i coraz częstszej obecności reprezentacji korporacji i banków. Czy ten stan rzeczy to coś, co musimy zaakceptować?

W czasie olszyńskiego Marszu zapytaliśmy innych uczestników o ich refleksje na tematy związane z marszami, obecnością korporacji na nich i kwestiami oddolnej organizacji. Możecie przeczytać naszą relację na ich podstawie dalej:
----------------
Po co te marsze?
Większość osób uczestnicząca w Marszu robiła to, by spędzić czas z innymi, podobnymi do nich osobami, by pokazać światu, że istnieją oraz by okazać wsparcie swoim bliskim. Dla wielu jest to jedna z niewielu okazji, by czuć się bezpiecznie w przestrzeni publicznej przy jednoczesnym byciu otwarcie sobą.

“Przyszłam tutaj, żeby okazać poparcie mniejszościom, osobom które nie mają własnych praw w Polsce i chce tutaj być, żeby ludzie zobaczyli, że zmiany są potrzebne.”
----------------
Marsze Równości, a kapitalizm
“Jestem osobą q***rową i niebinarną, jest dla mnie istotne, żeby na tych marszach pojawiały się elementy antykapitalistyczne, ponieważ wiem, że wyzysk kapitalistyczny przenika się z uciskiem osób q***rowych. Chce walczyć z tym wszystkim naraz.”

Uczestnicy Marszu nie mieli wątpliwości co do motywacji firm pojawiających się na wydarzeniu. Oczywiste jest, że ich celem jest szansa na marketing. Część osób była jednak zdania, że niektóre firmy przy okazji faktycznie są prawdziwymi sprzymierzeńcami i ostatecznie to dobrze, że pojawiają się na pochodzie.

Jest to jednak idealistyczne podejście. Korporacji nie można podzielić na złe albo dobre. Samo ich istnienie opiera się na wyzysku pracowników, w tym osób q***rowych, w nich zatrudnionych. Taka jest natura panującego systemu,

Pojawiły się też głosy, bliższe nam jako organizacji socjalistycznej, które krytykują obecność firm i banków, wskazując na to, jak instrumentalnie, w celu poprawienia swojego wizerunku, jesteśmy przez nie traktowani.

“Pojawiają się elementy liberalne, korporacje i banki - często korporacje, które są zamieszane np. w ludobójstwo w Palestynie, które są zamieszane w eksmisje często osób q***rowych. Są to tak naprawdę nasi przeciwnicy, a nie sojusznicy.”
----------------
Problemy osób q***rowych...
Sytuacja osób q***rowych w Polsce nie należy do najprostszych. Mimo upływu lat i nigdy niespełnionych obietnic wielu polityków, wciąż nie funkcjonują związki partnerskie, nie ma łatwego dostępu do tranzycji, a dyskryminacja osób LGBTQ+ jest powszechna i bezkarna.

“...nie jestem w stanie przejść obok gdy ktoś grozi moim bliskim. W każdej przestrzeni, czy to internetowej, czy to miejskiej, czy to politycznej. Wszędzie można zauważyć tą przemoc. Mam wiadomość dla wszystkich osób LGBT i ich sojuszników, nie bójcie się wychodzić na ulice i walczyć o swoje. Nie dajcie się zastraszyć.”
----------------..nie są tylko problemami osób q***rowych
Oprócz tego musimy borykać się z problemami dotykającymi zdecydowaną większość każdego społeczeństwa w ustroju kapitalistycznym, takimi jak brak gwarancji pracy czy dachu nad głową.

“Dla mnie polityka to bagno, ale trzeba walczyć, a jak będziemy siedzieć cicho, to nam nie pomogą. Musimy dbać o siebie nawzajem.”
----------------
Marsze równości są dla wielu z nas ważną tradycją. Nie mogą jednak pozostawać jedyną rzeczą, którą wspólnie robimy. Energię, jaką nam dają, musimy wykorzystać w regularnym działaniu. Nie możemy wiecznie czekać, aż jakiś polityk się nad nami może ulituje. Działając w grupie jesteśmy w stanie wywierać presję, w taki sposób, by brano nasze żądania na poważnie.

Wzięcie inicjatywy w nasze ręce, tworzenie alternatywnych przestrzeni, organizowanie oddolnych inicjatyw, edukacja marksistowska i bycie aktywną częścią ruchu pracowniczego są drogami ku prawdziwemu, niezależnemu q***rowemu wyzwoleniu.

Gdzie nie rzucić okiem trafiamy na nienawiść, brutalność i atak. W internecie, w mediach, w placówkach publicznych, w pa...
29/06/2026

Gdzie nie rzucić okiem trafiamy na nienawiść, brutalność i atak. W internecie, w mediach, w placówkach publicznych, w parlamencie, na ulicy. Opresja nigdy nie była bardziej wyrazista i zerojedynkowa, lecz zawsze wychodziła z konkretnego źródła. Wszystkie formy opresji mniejszości mają swoje korzenie w społeczeństwie klasowym. Powodem opresji jest obrona statusu quo, a rolą opresji jest umiejętne dostosowywanie się do danej koniunktury. Kiedy liberał ma pozować na bohatera, powoła się na konieczność walki z opresją – ale tylko takimi metodami, które nie uderzają w jej rdzeń, system kapitalistyczny. Opresja zaś z rąk faszysty, to desperacka próba sprzedaży masom wizji kozła ofiarnego "gdzieś poza systemem", co ma przynieść fałszywą ulgę tym, których system wyniszcza.

O ile opresję zradza system wyzysku klasowego, sfera kultury i jej instrumenty skutecznie ją replikują i dostosowują do nowych warunków. W animacjach Disneya powszechnym było pokazywanie postaci czarnoskórych z karykaturalnie uwydatnionymi ustami, nosem, obowiązkowo ze stereotypowym arbuzem, w sitcomach czy kabaretach zaś motyw "faceta przebranego za babę" wszedł do klasyki humoru mainstreamu – ale też swoistego niepokoju np. w filmach z gatunku horror celowo zacierających granicę między zaburzeniami psychicznymi, seksualnymi a transpłciowością.

To, czego się uczymy i doświadczamy, jest bez przerwy formowane przez społeczne, materialne i historyczne właściwości, a przede wszystkim przez system produkcji, jako podstawę (bazę) która decyduje o tym, jak zorganizowane jest życie społeczne i kultura je otaczająca (nadbudowa). Animacje w ZSRR zestawione z Disneyem pokazują zupełnie inne podejście do kwestii rasowej z uwagi na to, że kultura nie była dyktowana desperackimi próbami legitymizacji niewolnictwa. Wręcz przeciwnie, krzewiła wizję ludzi równych sobie. Podobnie z edukacją, socjalistyczny model produkcji premiował alfabetyzację każdego – nie tylko tych których było na to stać, jak to miało miejsce w bogatych domach państw zachodu.

Infantylizacja, gruntowanie ról płciowych czy stereotypizacja mniejszości, a także formatowanie sztywnych zasad normatywności cisheteropłciowej (jak to, że dziewczynki lubią róż, a chłopcy nie płaczą) to elementy działające w zgodzie z systemem oraz bezpośrednio dzięki niemu. Weźmy na przykład nie tak odległą historię kobiet, które by mieć nie tylko szacunek społeczny ale też by po prostu mieć pieniądze do przeżycia musiały być zamężne. Stereotypizacja ról kobiecych czy infantylizacja wartości kobiety jako człowieka w społeczeństwie przekładała się na ówczesną kulturową normę legitymizującą taki rodzaj opresji mężczyzny nad kobietą. Lecz nie tylko spłycanie kobiecości w kulturze, nauce czy prawie przykładało się do takiej rzeczywistości, bo z drugiej strony pozytywna wizja cisheteronormatywnej rodziny, która została domyślnym modelem relacyjnym dla większości społeczeństwa – legitymizowało wyzysk ekonomiczny w postaci spadków.

Nie oznacza to, że każdy aspekt naszej kultury bezpośrednio wynika z warunków ekonomicznych, w których przyszło nam żyć. Jednak warunki te tworzą podwaliny i ramy, w których obrębie powstają ideologia i konkretne poglądy. Dyskryminujące postawy i zachowania muszą być zwalczane zawsze, jednakże samo reagowanie na objawy nie usunie nowotworu, który swoimi przerzutami obejmuje cały organizm społeczeństwa.

Podstawą wszystkich różnic społecznych jest niedostatek. W kapitalizmie jest on tworem sztucznym, bo mamy rozwinięte zasoby i możliwości oraz jesteśmy w stanie zapewnić wszystkim godne życia. To, co stoi na przeszkodzie, to prywatna własność tych środków produkcji skupiona w rękach garści najbogatszych. Przez nią służą one pomnażaniu zysku kapitalisty, zamiast służyć spełnianiu ludzkich potrzeb. Możemy to zmienić tylko jeśli wyrwiemy, co należy do nas, od tych, którzy nas wykorzystują!

Kapitaliści opierają się na dyskryminacji w celu utrzymania klasy pracującej w rozbiciu, według narodowości, tożsamości, seksualności, religii i innych. Te podziały budują poczucie konkurencji między wyzyskiwanymi pracownikami dzieląc ich tak, by nie mogli się zjednoczyć przeciw wspólnemu wrogowi – przeciw wyzyskiwaczom. Nośnikiem tego jest kultura, media, kościół, system edukacji, rodzina, wszystko co kontroluje kapitał.

Np. mężczyźni zarabiający więcej niż kobiety. Jest to realna korzyść z patriarchalnej opresji, lecz nie jest to inherentnie kwestia płci. Naprodukowane bogactwo starczyłoby na podwyżki dla wszystkich, jednakże pracodawca by czerpać zysk z naszej pracy musi zawłaszczać nadwyżkę tego, co byśmy zarobili. Klasa kapitalistów zyskuje z płacenia mniej i z dyskryminowania pracownic, imigrantów, mniejszości rasowych i seksualnych, bo zmusza to klasę pracującą do większej konkurencji na rynku pracy. Zadaniem tej opresji jest więc alienacja od podstawowej opresji wbudowanej w system kapitalistyczny, jest to zasłona dymna przekierowująca uwagę na kwestie poboczne a nie źródło opresji – system wyzysku klasowego.

Co proponuje liberalny czy socjaldemokratyczny intersekcjonalizm, to szczątkowe programy parytetów płci, tokeny i pinkwashing oparty na tożsamości bez uwzględnienia klasy. W rzeczywistości taka praktyka kończy się kilkoma uprzywilejowanymi pozycjami, np. kobiet CEO czy firm reklamujących się jako LGBT-friendly do czasu aż przestanie się to opłacać kapitalistom i programy odchodzą w zapomnienie – jak za Trumpa, gdy mowa o reformach przeciwko transpłciowym kobietom otwierających drogę dla legalnego ludobójstwa. Klasa rządząca proponuję ustawy i reformy które realnie nie zmieniają opłakanej sytuacji przerażającej większości osób q***r. Walka wyłącznie intersekcjonalna przypomina odcinanie łbów hydry, z której zawsze wyrosną trzy nowe.

Pora zrozumieć, że ujęcie klasowe jest konieczne do sukcesu walki o wyzwolenie osób q***r! Żadne reformy nie zapewnią wolności i równości tym, których codzienność w obecnych warunkach jest naznaczona piętnem.

Terminy "washing" odnoszą się do praktyk stosowanych przez instytucje biznesowe i polityczne, których celem jest "wypran...
26/06/2026

Terminy "washing" odnoszą się do praktyk stosowanych przez instytucje biznesowe i polityczne, których celem jest "wypranie" wizerunku i pokazanie się jako obrońców zasad moralnych i postępowych idei. W rzeczywistości ich celem jest jedynie zwiększenie zysków i zdobycie większej władzy, a pokazanie się z tęczowymi kolorami, czy wklejenie tekstu o życiu w zgodzie z naturą na opakowanie produktu nie ma przełożenia na realne działania. Jest to forma marketingu skierowana do społeczeństwa, które chce troszczyć się o ludzi i swoje otoczenie, jednak jest pozbawione wpływu na otaczający je świat.

Tak samo jak prawa kobiet, prawa osób LGBT są dla polityków przydatne tylko jako przynęta na wyborców. "No dalej, zagłosuj jeszcze raz, a tym razem na pewno damy ci... no może jedno podstawowe prawo. Albo pół. Głosuj albo przyjdą tamci i ci nawet to zabiorą!". Tymczasem nadal praktycznie nic się nie zmienia - a jeśli już to na gorsze. Politycy gdzieś mają nasze postulaty, podobnie jak feminizm, troskę o klimat czy pokój. Obiecać mogą wszystko, a skończy się jak zawsze - zbrojeniami kosztem edukacji i służby zdrowia, prywatyzacją i rozmontowywaniem tego bezpieczeństwa socjalnego, jakie jeszcze posiadamy.

Najobrzydliwszym i często stosowanym przykładem rainbowwashingu i pinkwashingu jest usprawiedliwianie nimi imperialistycznej agresji. Liberałowie nigdy głośniej nie krzyczą o prawach kobiet, osób nieheteronormatywnych, transpłciowych i innych grup pokrzywdzonych, jak właśnie wtedy, gdy usprawiedliwiają nimi inwazje i bombardowania państw tzw. "trzeciego świata". Nigdy nie wspomną o prawach człowieka w Emiratach Arabskich czy Arabii Saudyjskiej, za to kochają historie, także te wymyślone, o cierpieniach osób LGBT w Palestynie. O łamaniu praw człowieka w Rosji przypomnieli sobie dopiero za Putina, podczas gdy popierana przez zachód prezydentura Jelcyna doprowadziła przez lata 90 do ograniczeń praw człowieka i katastrof humanitarnych na skalę widzianą zazwyczaj jedynie podczas wojen. Tak samo szybko zapomnieli o prześladowaniach Kurdów w Iraku i Syrii, gdy zainstalowali już tam przyjazne sobie władze.

Często potępienia te słychać z ust osób, które same otwarcie dyskryminują osoby LGBT i kobiety we własnym państwie, oraz dążą do znacznych ograniczeń ich praw. Są jednak powtarzane tak samo przez tych, którzy udają, że te sprawy ich obchodzą, lub szczerych ideologicznych liberałów, którym nie udaje się zauważyć sprzeczności i szkód swoich działań. My jednak wiemy dobrze, że bomby zabijają wszystkich tak samo, do tego z reguły przynosząc zniszczenie i nienawiść, a nie wolność i tolerancję. Tak jak kiedyś wymówkami do podbojów były twierdzenia o słowie Bożym, tak teraz jest nimi retoryka liberalna, próbująca uczynić imperializm bardziej zjadliwym dla szerszej publiki. Liberalna empatia jest czysto polityczna, łatwa do kierowania i służy jako broń, gdy tylko imperializm potrzebuje usprawiedliwienia dla swoich działań. Oto "misja cywilizacyjna" naszych czasów.

Nasza społeczność została sprowadzona do kilku coraz mniej znaczących symboli, które wykorzystywane są dla zysku i by móc usprawiedliwić największe grzechy obecnego systemu. Nie ma jednak nic dziwnego w tym, że nasza społeczność godziła się i wciąż się godzi na to dwulicowe poparcie - w końcu na co więcej mogliśmy liczyć? Jesteśmy skrajnie marginalizowaną grupą, nękaną przez przemoc, dyskryminację, systemowe bezrobocie i bezdomność, której odmawiane są podstawowa prawa i opieka. Oczywiście, że w takiej sytuacji zgodzimy się na każdą możliwą pomoc i wsparcie. Jednak czy coś nam to dało? Powstało kilka seriali o gejach, kilka osób z naszej społeczności zostało celebrytami i przedsiębiorcami, zostawiając oczywiście resztę na dole. Tymczasem wsparcie to jest teraz wycofywane, konserwatyzm i faszyzm przybierają na sile, a nasza sytuacja staje się coraz gorsza.

Wyzwolenie nie przyjedzie do nas samo, na platformie ufundowanej przez bank, polityka czy zbrodniarza wojennego. Musimy sami nauczyć się budować silne i trwałe społeczności. Umieć walczyć i wiedzieć jak walczyć o swoje prawa, a nie tylko o nie prosić. Walka o nasze prawa jest przecież tylko częścią walki o lepsze jutro, a problemy obecnego systemu nie dotykają tylko nas, a całego społeczeństwa i każdej innej grupy marginalizowanej.

Widzimy od kilku lat znaczącą zmianę w naszej społeczności. Powstają nowe organizacje, kolektywy, częściej angażujemy się w inicjatywy, które mogą pozwolić nam zmienić naszą rzeczywistość - nie tylko dla nas, ale dla wszystkich. Osoby LGBT, zrzeszone pod wieloma symbolami, stoją dziś na pierwszej linii walki o wolną Palestynę, przeciwko imperializmowi, przeciwko wyzyskowi i nienawiści.

Jesteśmy i będziemy iskrą zmiany i nic tego nie zmieni!

Adres

Pieniny

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Iskra umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Iskra:

Skróty

Udostępnij