09/09/2026
WASZA ZAKOMPLEKSIONA WASZMOŚĆ
Takimi oto słowami opisał mnie w prywatnej wiadomości kolejny z tak zwanych „włodarzy”. Tym razem, co ciekawe, starosta.
Jeden z tych, którzy lubią pouczać, poprawiać, poprawiać poprawione i jeszcze raz dopowiadać, jak bardzo wszystko wiedzą lepiej. Zastanawiałem się, czy odpowiadać. W końcu uznałem, że warto. Nie dlatego, by spierać się z samym autorem wiadomości. Lecz dlatego, że jego słowa są świetnym przykładem szerszego zjawiska.
W polskim samorządzie istnieje bowiem pewna grupa tak zwanych „włodarzy” czyli wójtów, burmistrzów, prezydentów, starostów i marszałków, którym przez lata nikt nie powiedział jednego ważnego zdania: „To nie jest pańskie GOSPODARSTWO, tylko WSPÓLNOTA”. Nawet po 5 kadencjach. Bo inaczej rodzi się styl zarządzania, w którym obywatelowi można przyłożyć słowem, czytelnikowi odburknąć, a adwersarza z góry pouczyć tonem mędrca z gminnej ambony.
Wiadomość o „waszmości” nie dotknęła mnie ani trochę. Dotknęło mnie za to co innego. Przekonanie autora, że kiedy piszę o patologiach, „uderzam w cały samorząd”. A to jest największe nieporozumienie. Bo samorząd to moja miłość. Trzy dekady pracy nauczyły mnie jednego. Ta idea jest piękniejsza niż ludzie, którzy czasem dostają klucze do gabinetów
Samorząd jest o Wspólnocie, o służbie, o dialogu, o tym, że mieszkańcy są partnerami, nie petentami. Kocham tę ideę i dlatego nie godzę się na milczenie wobec zjawisk, które ją niszczą. Nie uogólniam, nie wrzucam wszystkich do jednego worka, nie twierdzę, że każdy wójt jest tyranem, a każdy burmistrz demiurgiem własnej gminy. Ale jeśli ktoś zachowuje się jak symbol patologii, to….........jest symbolem. I już. Ten wpis nie jest więc o jakimś konkretnym wójcie, burmistrzu, prezydencie. On jest o wszystkich, którzy nie cierpią sprzeciwu, mylą mandat z majestatem, traktują obywateli z góry, obrażają się za krytykę i są szczerze zdziwieni, że ktoś śmie nie klaskać.
Tymczasem samorząd nie jest od klaskania. Jest od słuchania, od współtworzenia, od przyjmowania różnych głosów. Również tych niewygodnych. Piszę o patologiach nie dlatego, że samorząd jest zły tylko dlatego, że jest zbyt ważny, by go zostawić w rękach ludzi, którzy nie rozumieją, że urząd nie jest sceną dla solisty. Piszę o tym, by ci dobrzy, a jest ich mam taką NADZIEJĘ zdecydowana większość, nie musieli się wstydzić za tych, którzy się pogubili.
Samorząd nie stracił sensu. Tylko niektórym trzeba przypomnieć, że władza w gminie/mieście/ powiecie nie czyni z nikogo „waszmości”. Czasem wręcz przeciwnie. Ujawnia czyjąś małość albo wielkość.
A na koniec pozwolę sobie bardzo spokojnie, ale stanowczo napisać, że krytyka patologii nie jest atakiem na samorząd. Jest obroną jego wartości. I przy tej obronie pozostanę. A Panu Staroście życzę sukcesów.
Postaw kawę autorowi. Stać Cię 😀😀 Espresso tylko 10 zł. Kliknij w link buycoffee.to/urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy