Ida Tymina

Ida Tymina Tutaj rozmawiamy o autyzmie, ADHD i innych neuroodmiennościach - bez tabu, stereotypów i sztucznych podziałów

14/07/2026

Ruszyły przesłuchania ws.stalkingu, którego doświadczam już ponad 2 lata.

Trudno pisać mi taki wpis - zbierałam się do tego jakiś miesiąc. Przemogłam się po tym, jak jedna z osób na przesłuchaniu w sprawie usłyszała od policjanta mniej więcej takie zdanie: “Nie ma bezpośredniego zagrożenia życia, więc prokurator pewno to umorzy”.

Staram się wierzyć w ludzi, ich dobre intencje i oczywiście nasz wymiar sprawiedliwości, służby - czego daje dowód choćby moimi działaniami tutaj.

Jednak jest takie powiedzenie: “szewc bez butów chodzi”, czyli obrazuje ono sytuacje, gdzie ktoś pomaga innym, ale nie potrafi pomóc sobie.

Mam wrażenie, że ja nie potrafię pomóc sobie, mało tego - nie potrafi mi pomóc nikt, bo kto niby miałby, skoro prokuratura, policja poniższe, uważa za coś, czego nie powinno się zgłaszać.

Szybka statystyka:
➡️W ciągu dwóch lat otrzymałam około 2575 wiadomości sms/mailowych oraz na komunikatorach internetowych.

➡️Wiadomości pochodziły z min. 89 różnych kont (trudno było mi się doliczyć dokładnie, bo powstaje masa nowych).

➡️Dostałam uwaga około 10000 telefonów z około 93 numerów telefonu.

➡️Regularnie też wysyła wiadomości do moich znajomych, zaproszenia na Facebooku i prosi ich o kontakt ze mną.

➡️Wielokrotnie próbował włamać się też na moje konta w mediach społecznościowych.

Wśród wiadomości między innymi były takie:
“„Nie odpuszczę! Będę szukał z Tobą kontaktu choćbym miał od tego zdechnąć”.
„Boję sie też, że moge zrobić Ci krzywde”
„Nie chcę się kłócić i tak samo jak Ty, nie chcę aby doszło do tragedii”.

Sprawcy tego typu przestępstw bardzo często wiedzą jak pisać, żeby nie ponosić konsekwencji, ale żeby zastraszyć ofiarę.

Jako ciekawostkę naukową dodam takie statystyki:

▶️W przeglądzie badań dotyczącym cyberstalkingu i nękania internetowego 42 z 43 analizowanych badań wykazały negatywny wpływ na zdrowie psychiczne ofiar, w tym depresję, lęk oraz myśli samobójcze.

▶️Badania wskazują, że około 67% ofiar stalkingu obawia się, że zostanie zabitych lub poważnie skrzywdzonych, co wiąże się z bardzo wysokim poziomem przewlekłego stresu.

▶️Metaanalizy opisują częste występowanie u ofiar objawów zespołu stresu pourazowego (PTSD), depresji, zaburzeń lękowych, bezsenności oraz znacznego pogorszenia funkcjonowania społecznego.

Jest to sprawa taka, gdzie praktycznie większość to bagatelizuje. Nie tylko policja, sądy ale też społeczeństwo.
Ludzie z tego żartują, mówią “co ty się przejmujesz jakimś xyz”, sugerują w tym moją winę (tak dokładnie, choć nie wiem co miałabym tu zrobić żeby zasługiwać na udręczenie), albo niby współczują, po czym kiedy np.mam moment załamania, to dowiem się, że chyba jestem jakaś nienormalna:)

Praktycznie z kim nie rozmawiam, kto tego doświadczył - to zmagał się z tym samym podejściem, więc to jest przerażająco częste, na tyle że muszą powstawać takie wpisy.

Ludzie rozliczają ofiary z winy, z ich zachowań, nikogo nie obchodzi stalker i jego zaburzenia. Inni wręcz się tym ekscytują, bo to taki ciekawy temat “true crime haha”.

W mojej sprawie dwa razy odmówiono wszczęcia postępowania, uzasadniając “To nie jest uporczywość czynu i nie jest on długotrwały”, policja sugeruje, że skoro nie ma REALNEGO zagrożenia życia, to nic się nie dzieje w kontekście “prokurator umorzy”, choć to od oceny i zebranych materiałów przez policje zależy też jak prokurator odniesie się do sprawy.

A teraz najlepsze:
Koszt obsługi prawnej w takich sprawach to średnio 15 tysięcy.
Niby jest opcja prawnika z urzędu czy darmowych porad, ale z uwagi na ograniczony czas takich porad, to są bardzo ogólne porady i pomoc w napisaniu pisma. W takich sprawach jednak obecność prawnika jest niezbędna na każdym etapie, nawet podczas przesłuchania żeby właśnie nikt nie zbywał osoby tekstami jak wyżej.

Tragiczne jest, że w Polsce ofiarę przestępstwa zmusza się do podejmowania dodatkowego etatu żeby musiała sobie zarobić na prawnika, a tymczasem taka osoba często nawet nie ma siły wyjść z domu. Zmusza się do szarpania o wszystko i odwoływania się, a tymczasem nie ma się siły nawet na zrobienie zakupów. Jeśli ofiarą jest osoba neuroatypowa lub z niepełnosprawnościami to jest jeszcze gorzej, konsekwencje w statystykach wyżej.

Rozumiecie już dlaczego zajmuje się tematem przemocy?

Bo to temat, który 80% osób zleje, a ofiary zostają z tym całkowicie same i bezsilne. Przechodziłam to już raz wiele lat temu, przechodzę teraz. Nie chcę żeby to samo przeżywały inne osoby w mojej sytuacji. Gdyby nie to, że jestem bardzo uparta - o wiele bardziej niż każdy stalker i jak sobie coś postanowię, to robię to do końca, to nie wiem co by ze mną było.

Każdy stalking jest realnym zagrożeniem zdrowia lub życia. Niepojęte jest dla mnie, że ludzie mający nieść pomoc, mają to głęboko w dooopie do czasu gdy ich to nie będzie dotyczyło.

I nie - nie wstyd mi o tym pisać, wstydzić powinien się sprawca. Ja po prostu już nie mam sił.

Bardzo Was proszę, jeśli mogę o dwie rzeczy:
1.O udostępnienie tego posta żeby po prostu temat nagłaśniać, bo inaczej się chyba nie da.
2. Jeśli jesteście w stanie, to będę wam wdzięczna za wsparcie, które przeznaczę na działania w tej sprawie. Pracuję już bardzo dużo, więcej nie dam rady bo mam ostatnio spore pogorszenie zdrowia.

Namiary w komentarzu.
Dziękuje Wam serdecznie.

14/05/2026

Do tegorocznego Neuroshow jeszcze trochę zostało, ale słuchajcie. Jak w zeszłym roku miałam możliwość poprowadzić panel, to wiedziałam, że musi znaleźć się w nim Julia Kozakiewicz-Domżał. I oczywiście miałam rację, Julia bardzo ten panel wzbogaciła, żeby nie powiedzieć uratowała, bo był z różnych powodów ciężki 😂

I teraz czuję ogromne zadowolenie, a nawet muszę się przyznać trochę dumy, że Julia będzie otwierała swoim wykładem tegoroczną konferencję. Nie mam wątpliwości, że będzie to niezwykły, emocjonujący moment, którego warto być częścią. Nie mogę się doczekać!

W piątkowy wieczór byłyśmy na otwarciu pracowni rękodzieła. Dużo ludzi w niedużej, zastawionej sprzętami przestrzeni. Ja...
11/05/2026

W piątkowy wieczór byłyśmy na otwarciu pracowni rękodzieła. Dużo ludzi w niedużej, zastawionej sprzętami przestrzeni. Jarzeniówki, wszyscy rozmawiają jednocześnie, stojąc, pijąc, jedząc, przeciskając się przez wąski korytarz. Jedna godzina, kolejna.

Teraz wszystko zależy od okoliczności: czy tego dnia byłam już zmęczona, miałam wcześniej dużo emocji lub innych bodźców? Jak bardzo zajęty był cały tydzień, czy miałam podczas niego wystarczająco dużo przerw, czasu na odpoczynek? Czy mam jakieś plany na resztę weekendu lub kolejny tydzień, które zajmują mi pamięć roboczą? I oczywiście: jak szybko wyjdziemy z tego eventu?

Na szczęście, tym razem wyszłyśmy przed punktem krytycznym. Nie doszło do przegrzania się systemu. A najlepsze, że coraz częściej mi się to udaje.

Mimo, że moje życie bywa teraz bardziej intensywne niż kiedyś, i jest zdecydowanie bardziej społeczne, świadomość siebie i swoich ograniczeń pomaga mi się chronić.

Ale nie zawsze jestem ostrożna i nadal zdarzają mi się meltdowny, a brak równowagi przypłaciłam w zeszłym roku burnoutem.

Sporo tej anglojęzycznej terminologii, ale to anglojęzyczne środowiska samorzecznicze są do przodu z wiedzą. A rozumienie nas samych, które dzięki nim mamy, jest bezcenne. Możemy się od nich uczyć i warto to robić.

Dlatego jeszcze dziś wieczorem, a później w piątek (15.03) zapraszam razem z Martą z na Neurotalks na temat meltdownów, shutdownów i innych skutków przeciążenia, oraz tego co do nich prowadzi i jak temu zapobiegamy. Można się jeszcze zapisywać przez formularz, gdzie też więcej szczegółów: https://forms.gle/skDby96bwo8j77gz8

Dbajcie o siebie i do zobaczenia ❤️

30/04/2026

Od dawna mam opór wobec pojęcia osoby „neurotypowej”.

Zazwyczaj używam go w cudzysłowie albo obchodzę na różne sposoby, bo czuję, że nie opisuje on realnie istniejącej kategorii biologicznej, tylko raczej uznaniową normę kulturową i identyfikację z nią.

Bo jeśli coś takiego jak „neurotypowy mózg” istnieje, to nie jako obiektywny punkt odniesienia, ale jako tożsamość osób, którym udaje się funkcjonować w neuronormatywnym świecie bez doświadczania wyraźnie wykluczającego i trwałego cierpienia.

Neuroróżnorodność nie jest opowieścią o „odchyleniach od normy”. Jest opowieścią o tym, że norma jest dyskusyjna, a cierpienie jest realne.

To właśnie ono powinno być naszym punktem odniesienia.

Są osoby, dla których funkcjonowanie w neuronormatywnych warunkach jest możliwe, znośne i nie generuje bezpośredniego, chronicznego cierpienia. To właśnie często nazywamy „neurotypowością”.

Ale są też osoby, dla których na przykład przestymulowanie nie jest dyskomfortem, tylko realną niemożnością funkcjonowania. Dla których sposób myślenia nagradzany w edukacji i kulturze jest niedostępny. Dla których uczestnictwo w relacjach i pracy według neuronormatywnych zasad jest nie tyle trudne, co niemożliwe.
I to nie jest kwestia wyboru, postawy ani „braku dopasowania”. To jest konkretna, ucieleśniona różnica neurobiologiczno-tożsamościowa.

Dlatego dla mnie „neurotypowość” jest pojęciem wyłącznie formalnym, a realnym zjawiskiem jest neuronormatywność. Neuronormatywność jako system norm, praktyk i oczekiwań, które są głęboko ukształtowane przez patriarchat, kapitalizm, system edukacji oraz kulturę produktywności i kontroli.

To ona wyznacza, co jest „właściwym” myśleniem, co jest „akceptowalnym” zachowaniem, co jest „dojrzałą” regulacją i co jest „normalnym” funkcjonowaniem.

Neuroróżnorodność w sensie politycznym i etycznym istnieje po to, żeby nazwać tę normę, zobaczyć jej przemocowy charakter i uznać realne cierpienie osób, które nie są w stanie się do niej dostosować.

Bo problemem nie jest to, że ktoś „odbiega od typowego mózgu”, problemem jest to, że świat został zbudowany wokół bardzo wąskiego zakresu funkcjonowania i wszystko poza nim musi się dopasować albo ponosi koszt wykluczenia.

I może właśnie od tego warto zacząć projektowanie racjonalnych dostosowań dla neuroróżnorodności.
Nie od pytania „kto jest neuroodmienny?”,
tylko od refleksji “dla kogo ten świat jest możliwy do życia, a dla kogo nie?”.
I dlaczego uznajemy to za dogmatyczne.

Hej, mamy jeszcze miejsca na Neurotalks w piątek! To takie spotkanie online, gdzie rozmawiamy sobie o naszych autystyczn...
15/04/2026

Hej, mamy jeszcze miejsca na Neurotalks w piątek! To takie spotkanie online, gdzie rozmawiamy sobie o naszych autystycznych / ADHD-owych / zdrowotnych / życiowych sprawach, ale po angielsku, żeby przy okazji, w naturalny sposób ćwiczyć język. Link do szczegółów i zapisów w komentarzu:)

Niesamowite, ile w moim życiu zmieniło stanie się częścią tej niezwykłej społeczności - społeczności świadomych siebie, ...
10/04/2026

Niesamowite, ile w moim życiu zmieniło stanie się częścią tej niezwykłej społeczności - społeczności świadomych siebie, (samo)zdiagnozowanych osób neuroodmiennych. To jest społeczność, która nieśmiało zaczęła się rodzić w Polsce jakieś 8-9 lat temu, a ja dołączyłam do niej po mojej diagnozie w 2020 roku. Zaczęłam od dołączenia do grup na Fb i do grupy samopomocowej w miejscu, w którym miałam diagnozę, a potem m.in. sama zorganizowałam taką grupę w ramach Neuroplemienia.

A teraz najnowsza odsłona: połączenie grupy samopomocowej / psychoedukacyjnej i nauki angielskiego, którą też się zajmuję od dobrych kilku lat (oczywiście rekrutując osoby uczące się spośród osób neuroodmiennych, wiadomo).

Neurotalks to spotkania online, podczas których rozmawiamy na ważne dla nas tematy (w najbliższym czasie: maskowanie), jednocześnie ćwicząc mówienie po angielsku. Rozmowę moderuję razem z Martą, która tak jak ja jest AuDHD-ową lektorką angielskiego. W marcu odbyło się już pierwsze, próbne spotkanie i poszło znakomicie, więc od kwietnia ruszamy z regularnymi spotkaniami w tej samej formule. Po więcej szczegółów zapraszam tutaj ↓

Zapraszamy na kolejne spotkania z serii Neurotalks, czyli anglojęzycznego klubu dyskusyjnego poświęconego tematom związanym z autyzmem, ADHD, zdrowiem psychicznym i po prostu życiem. Od teraz spotkania będą odbywać się co miesiąc w dwóch grupach: poniedziałkowej i piątkowej (w drugim lu...

Niesamowite, ile w moim życiu zmieniło stanie się częścią tej nietypowej społeczności - społeczności świadomych siebie, ...
10/04/2026

Niesamowite, ile w moim życiu zmieniło stanie się częścią tej nietypowej społeczności - społeczności świadomych siebie, (samo)zdiagnozowanych osób neuroodmiennych.

To jest społeczność, która nieśmiało zaczęła się rodzić w Polsce jakieś 8-9 lat temu, a ja dołączyłam do niej po mojej diagnozie w 2020 roku. Zaczęłam od dołączenia do grup na Fb i do grupy samopomocowej w miejscu, w którym miałam diagnozę, a potem m.in. sama zorganizowałam taką grupę w ramach Neuroplemienia.

A teraz najnowsza odsłona: połączenie grupy samopomocowej / psychoedukacyjnej i nauki angielskiego, którą też się zajmuję od dobrych kilku lat (oczywiście rekrutując osoby uczące się spośród osób neuroodmiennych, wiadomo).

Neurotalks to spotkanie online, podczas którego rozmawiamy na ważne dla nas tematy (w najbliższym czasie: maskowanie), jednocześnie ćwicząc mówienie po angielsku. Rozmowę moderuję razem z Martą, która tak jak ja jest AuDHD-ową lektorką angielskiego. W marcu odbyło się już pierwsze, próbne spotkanie i poszło znakomicie, więc od kwietnia ruszamy z regularnymi spotkaniami w tej samej formule. Po więcej szczegółów zapraszam tutaj ↓

Zapraszamy na kolejne spotkania z serii Neurotalks, czyli anglojęzycznego klubu dyskusyjnego poświęconego tematom związanym z autyzmem, ADHD, zdrowiem psychicznym i po prostu życiem. Od teraz spotkania będą odbywać się co miesiąc w dwóch grupach: poniedziałkowej i piątkowej (w drugim lu...

02/04/2026

Przysięgam, właśnie taki obrazek pokazał mi się dziś rano za oknem. Właśnie dziś - 2 kwietnia, tak mi się zaświeciło na niebiesko.

Ale nie chcę żadnych g*wnoburz, chociaż pewnie by można. Bo jest na co się złościć:

❤️‍🩹 autystyczne dzieci wciąż w wielu miejscach są na siłę “leczone” ze swoich “autystycznych zachowań” (tak jakby autyzm był zaburzeniem zachowania)

❤️‍🩹 osobom zdiagnozowanym w dorosłości nie dowierza się, że ich mózg jest niemniej autystyczny, a poziom inteligencji i wykształcenia nie mają z tym nic wspólnego

❤️‍🩹 dorośli zdiagnozowani jako dzieci idą przez życie przez poczucia sprawczości i wiary w siebie, ponieważ odebrano im je w dzieciństwie

Do tego wiedza o tym, jak powszechnie autyzm łączy się z ADHD* i przenosi w większości przypadków z pokolenia na pokolenie** wydaje się być… no nie wiem, ignorowana? Bo to nie jest tak, że ludzie nie mają pojęcia, tylko jakby boją się wyciągać wnioski.

A przecież to naprawdę dużo znaczy, że jesteśmy neuroodmienni całymi rodzinami, że to są zbierane w kolejnych pokoleniach traumy i mikrotraumy związane z intensywnością tego świata, z niedopasowaniem, z brakiem świadomości, że można inaczej…

Ale mówiłam, że nie chcę g*wnoburz i nie chcę też przygnębiać. Bo jednocześnie dzieją się dobre rzeczy, mnóstwo:

🌈 wiedza powoli, ale jednak się rozprzestrzenia

🌈 coraz więcej osób specjalistycznych, lekarskich, nauczycielskich działa z osobami autystycznymi, zamiast przeciwko nim

🌈 coraz więcej osób dorosłych, wcześniej niezdiagnozowanych, otrzymuje diagnozy autyzmu (często jednocześnie z ADHD) zyskując w ten sposób nowy klucz do zrozumienia siebie i swojego życia

🌈 wiele z tych osób to rodzice zdiagnozowanych dzieci, a także oczywiście osoby specjalistyczne, lekarskie, nauczycielskie

🌈 rodzi się nam w ten sposób świadoma społeczność, w której o autyzmie i ADHD mówi się bez wstydu czy lęku

Społeczność, która sama organizuje sobie wsparcie i daje nadzieję na lepszą przyszłość.

Z roku na rok, wszystko to coraz bardziej rozkwita.

Jestem wdzięczna i szczęśliwa, że to się dzieje i że mogę być tego częścią, naprawdę.

Dlatego dzisiaj... Jednak miękkie lądowanie:)

Adres

Poznan

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ida Tymina umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Ida Tymina:

Skróty

Udostępnij

Kategoria