06/08/2026
Dwadzieścia lat temu za przeciętną pensję mogliśmy sobie kupić 100 butelek wódki, dzisiaj 220. Polacy rocznie na alkohol przeznaczają ponad 50 miliardów złotych!
POLSKA UZALEŻNIEŃ
Krajobraz z procentami w tle / jak pijemy
Dorota Ronge-Juszczyk
Od czterdziestu dwóch lat Kościół katolicki w Polsce każdego roku ogłasza sierpień miesiącem trzeźwości, a sam zwyczaj odwoływania się do abstynencji sięga wydarzeń z sierpnia 1980 roku i historycznych ślubów narodu. Intencją miesiąca trzeźwości jest nie tylko nakłanianie wiernych do dobrowolnego powstrzymania się od picia alkoholu, ale też wspieranie osób uzależnionych i ich rodzin, które najbardziej z tego powodu cierpią. Nie wiadomo, ile osób rzeczywiście rezygnuje w tym miesiącu z alkoholowej używki. Wokół alkoholu powstało u nas sporo „pożytecznych” mitów (kto je stworzył?): jaki jest dobry na serce, jak świetnie znieczula, rozgrzewa, rozjaśnia umysł, pomaga na trawienie, łagodzi ból psychiczny, dodaje sił, energii i odwagi, pozwala przeżyć największe tragedie, zapomnieć o smutkach i kłopotach. Tymczasem prawda jest bolesna – alkohol rujnuje zdrowie i życie. Światowa Organizacja Zdrowia przestrzega, że nie ma bezpiecznego poziomu spożycia alkoholu, a jego długotrwałe picie może się przyczynić do rozwoju ponad 200 różnych chorób, być przyczyną wypadków, ryzykownych zachowań i wielu konfliktów. Nawet osoby pijące mniej niż jednego drinka dziennie są narażone na zwiększone ryzyko rozwoju raka gardła, jelita grubego, przełyku i wątroby. Alkohol może też spowodować cukrzycę typu 2, choroby serca i Alzheimera.
Picie wódki leczy smutki, na frasunek dobry trunek – lubią powtarzać ci, którzy często po niego sięgają. Mogą się jeszcze powołać na jeden z portali internetowych, który donosi, nie podając źródeł, że w niewielkich ilościach alkohol wcale nie jest szkodliwy, a wręcz przeciwnie: może chronić serce przez obniżenie ciśnienia tętniczego.
– Każde picie zaczyna się od niewielkich ilości – wzdycha Marianna, która zaczęła pić, będąc w liceum. – Pije Kuba do Jakuba, Jakub do Michała, wiwat ty, wiwat ja, kompanija cała… – uśmiecha się gorzko i opowiada: – Co tydzień, w piątek wieczorem siadałam z moją kompaniją w pubie i piłam rzeczywiście niewiele, najwyżej jedno małe piwo, po jakimś czasie dwa, potem trzy, w końcu na umór, z trudem dowlekałam się do domu, gdzie od razu była awantura. Piłam czternaście lat wszystko, co mogłam zdobyć: piwo, wino, wódkę. Cud, że w ogóle zdałam maturę, jednak studiów nie zdołałam skończyć. Wyprowadziłam się z domu, błąkałam się gdzieś z moją kompaniją i po prostu się stoczyłam. Dzisiaj nie mam zawodu, nie mam pracy, nie mam nic… tylko udręczonych rodziców, którym przez tę kompaniję również zmarnowałam zdrowie, życie i mnóstwo pieniędzy… Teraz czeka mnie przeszczep wątroby. Oni są przy mnie. A wie pani – ożywia się nagle – że tam jest jeszcze zwrotka: „Pili nasi pradziadowie, każdy wypił czarę, jednak głowy nie tracili, bo pijali miarę”. Ja niestety miarę straciłam.
wdrodze.pl/article/krajobraz-z-procentami-w-tle