07/10/2019
Zawsze cieszy nas, kiedy nowe osoby zgłaszają się do współpracy. Jednak coraz częściej zdarza się, że czytamy takie lub podobne autoprezentacje: „Mam na koncie redakcję i napisanie, oprócz własnej (filologia polska), parę innych prac dyplomowych oraz doktorskich z zakresu…”. Jesteśmy zdziwieni, że filolodzy robią takie rzeczy. Nie wiemy, czy nie wiedzą, że to oszustwo, czy nie są świadomi, że popełniają przestępstwo, czy nie czują, że to nieetyczne.
Pomijam ocenę postępowania dyplomantów, ale też nie wiemy, czy oni wiedzą, że nie mają prawa do tytułu naukowego, który zdobyli dzięki kupionej pracy, że poświadczają nieprawdę, podpisując się jako autor pod nie swoją pracą, że jest to przestępstwo.
Pisanie prac za kogoś stało się w Polsce intratnym zajęciem. Są firmy, w których bezkarnie można zamówić napisanie pracy, bezkarnie ogłaszają się w prasie, a nawet widzieliśmy taką reklamę na stronie wydawnictwa PWN. Na szczęście szybko znikła. Nie dziwi nas, że studenci szukają „jelenia”, który za nich wykona to tak trudne zadanie. Tylko że jeśli jest za trudne, to jak mogą spodziewać się, że zasługują na tytuł magistra czy doktora? Dziwi nas natomiast, że znajdują się ludzie, którzy dla kilku złotówek chcą oszukać uczelnię i za leniuchów napisać pracę. Czy naprawdę tak nisko się cenimy, my, ludzie myślący – i ci, którym się nie chce zasłużyć własną pracą na tytuł naukowy, i ci, którzy chcą zarobić na lenistwie innych, którzy dla pieniędzy potrafią oszukać. Co gorsza, ci drudzy jeszcze się tym chwalą! „Jestem wielki, bo za kogoś napisałem pracę doktorską!” Naprawdę, jesteś wielki?
Bardzo prosimy, aby osoby parające się zawodowo oszustwem nie szukały u nas pracy.