JanKa wydawnictwo i...

JanKa wydawnictwo i... Harmonia między niebanalnością treści a formą przyjazną dla czytelnika - tego się trzymamy.

Wydajemy literaturę polską, współczesną - powieści, opowiadania, reportaże, wywiady. Książki, które dają do myślenia i prezentują wysoką jakość literacką.

31/05/2026

Z rozmówek i sytuacji na targach.



30/05/2026

Zapraszamy po książki. I na pogaduchy ;) STOISKO 3/D17. A Julia jest ŚLIWOWSKA, choć Śliwińska też ładnie ;)

Jeśli Melancholia Codzienności - Blog książkowy twierdzi, że "bardzo udany debiut", to MUSI być prawda :) Dziękujemy :) ...
27/05/2026

Jeśli Melancholia Codzienności - Blog książkowy twierdzi, że "bardzo udany debiut", to MUSI być prawda :) Dziękujemy :) Będzie z nami na Stadionie, na targach, stoisko 3/D17.

"Śpiątko" Julia Śliwowska JanKa wydawnictwo i...

✅Współczesna literatura cierpi na nadmiar diagnostów, którzy kryzys dwudziestolatków próbują zamknąć w zgrabnych, socjologicznych tabelkach. Pokolenie Z doczekało się już setek publicystycznych etykiet o przebodźcowaniu, lęku przed przyszłością i alienacji w świecie przepełnionym materialnym komfortem. Rzadko jednak te diagnozy mają w sobie gęstość prawdziwej prozy.

✅Julia Śliwowska w swoim debiucie „Śpiątko” wykonuje w tym kontekście gest radykalny. Zamiast pisać kolejny manifest o depresji młodych dorosłych, przepisuje ich egzystencjalny impas na unikalny, oniryczny język. To taka proza, w której realizm nieustannie zderza się z absurdem.

✅Otrzymujemy historię bezimiennej dziewczyny, która po obronie licencjatu z polonistyki utknęła w egzystencjalnej próżni. Mieszka z rodzicami, nie ma pracy i balansuje w zawieszeniu między domowym gniazdem a lękiem przed wejściem w wytyczone przez system koleiny. Jej jedynym, rozpaczliwym buntem staje się próba wywalczenia prawa do snu.

✅Kiedy jawa okazuje się nieprzyswajalna, a głowę rozsadza gonitwa myśli, ratunkiem staje się zakupiony przez internet materac na kółkach. To przedziwne narzędzie lokomocji pozwala jej uciekać w wymiar, gdzie rzeczywistość można wreszcie rozszczelnić, a ból istnienia znieczulić chemicznym snem po zolpidemie.

✅W literackim pokrewieństwie tej książki kryje się coś znacznie głębszego niż tylko inspiracja powieścią Ottessy Moshfegh „Mój rok relaksu i odpoczynku”. O ile u Moshfegh hibernacja bohaterki była cynicznym, wielkomiejskim gestem odcięcia od nowojorskiego blichtru, o tyle u Śliwowskiej bezsenność ma w sobie surowość bliższą „Człowiekowi, który śpi” Georgesa Pereca. To ten sam rodzaj radykalnego wycofania, w którym ciało odmawia współpracy z terroryzującym je światem.

✅To zresztą nie jedyne skojarzenie, jakie miałem podczas lektury. Mobilny mebel Śliwowskiej wchodzi w fascynujący dialog ze słynnym, ciężkim fotelem Alfreda Lamberta z „Korekt” Jonathana Franzena. U amerykańskiego pisarza ten monumentalny skórzany fotel w piwnicy był szańcem starego patriarchy uciekającego przed Parkinsonem i tyranią codzienności. Śliwowska ironicznie tłumaczy ten motyw na język Pokolenia Z (może świadomie, a może nie).

✅Ciężki, zakorzeniony w podłodze mebel zamienia się w lekki, mobilny materac. Alfred Lambert potrzebował stabilności, by bronić swojej gasnącej tożsamości. Bezimienna dwudziestolatka potrzebuje mobilności w swoim wycofaniu. Jej materac dryfuje razem z nią, pozwalając jej uciekać na leśne polany i w zakamarki miasta.

✅Oba te rekwizyty pełnią jednak tę samą tragiczną funkcję – są prywatnymi wyspami kapitulacji, na których ciało i umysł odmawiają posłuszeństwa zewnętrznym systemom. Jeden bohater u schyłku życia, druga na jego starcie, oboje szukają azylu przed wymaganiami rzeczywistości.

✅I na zakończenie skojarzeń jeszcze film. Wizualnie ta proza momentami przypomina duszną, hipnotyzującą atmosferę „Schronienia” Todda Haynesa. Tam bohaterka grana przez Julianne Moore chorowała na współczesną cywilizację – tutaj bezimienna studentka choruje na rzeczywistość, która nie pozwala jej odpocząć. Nadwrażliwość dziewczyny jest tak potężna, że nawet struktura białka kurzego jaja podczas śniadania staje się tematem dogłębnej, niemal bolesnej analizy.

✅Warto jednak przy tych wszystkich imponujących kontekstach zachować czytelniczy umiar i pamiętać, czym „Śpiątko” jest w swojej esencji. To wciąż kameralny, niespełna stustronicowy debiut, a nie monumentalny traktat egzystencjalny. Śliwowska momentami bywa bezradna wobec własnego konceptu – ucieczka w sen bywa monotonna, a niektóre metafory wpadają w estetyzującą manierę. Tam, gdzie czytelnik chciałby głębszej psychologii, autorka czasem ucieka w bezpieczną, ironiczną pozę, przez co ból bohaterki bywa zbyt gładki, wręcz instagramowy. Wszystkie te wielkie literackie duchy krążą nad tą książką bardziej jako intuicyjne drogowskazy niż równorzędni partnerzy w dialogu. To obiecująca próbka talentu, głos wyróżniający się z tłumu polskich debiutantów (którzy bardzo często stawiają za bardzo na formę), ale nadal czekający na pełne rozwinięcie.

✅Najciekawsze w „Śpiątku” jest jednak to, jak Śliwowska redefiniuje klasyczny schemat powieści inicjacyjnej. Zamiast tradycyjnej drogi rozwoju i adaptacji do społeczeństwa, dostajemy coś na kształt gombrowiczowskiego egzystencjalizmu, przefiltrowanego przez poetykę snu. Bohaterka próbuje budować swoją podmiotowość nie poprzez działanie, ale poprzez ucieczkę i dystans.

✅Autorka udanie antropomorfizuje zwierzęta, zrównując je z ludźmi w naturze. W zderzeniu z ludzką hipokryzją i fasadowością tradycji, ten powrót do fauny obnaża pęknięcie między naszymi korzeniami a sztucznymi zasadami, które sami sobie narzuciliśmy.

✅Tytułowe „Śpiątko” – z formantem językowym rezerwowanym dla istot młodych, bezbronnych, dopiero pączkujących – staje się metaforą każdego, kto nie potrafi wpasować się we współczesną matrycę sukcesu. Śliwowska operuje językiem niesamowicie sprawnym, zakorzenionym w internetowym uzusie i ironii, ale podnosi go do rangi pełnoprawnej literatury.

✅Ostatecznie zostajemy z gorzkim pytaniem, czy to z dziewczyną jest coś nie tak, czy to raczej społeczeństwo stało się klatką, z której jedynym wolnym wyjściem jest sen. To krótka, ale uderzająca przypowieść o rozpaczliwym poszukiwaniu autonomii i więzi w świecie, w którym nadmiar bodźców izoluje nas bardziej niż jakikolwiek otwarty konflikt. Bardzo udany debiut.

PREMIERA 18 czerwca, dziś ujawniamy kolejne szczegóły. Gitowiec to według "Wielkiego Słownika Języka Polskiego" przedsta...
27/05/2026

PREMIERA 18 czerwca, dziś ujawniamy kolejne szczegóły. Gitowiec to według "Wielkiego Słownika Języka Polskiego" przedstawiciel subkultury młodzieżowej w Polsce w latach 70., czerpiącej wzorce postępowania i hierarchii ze świata przestępczego; demonstrował odrębność lekceważeniem zasad społecznych oraz kultem siły fizycznej i psychicznej. W takim środowisku, w jednym z warszawskich trójkątów bermudzkich, Witold Horwath umieścił akcję powieści. O zdarzeniach opowiadają trzy osoby. Joasia, siostra lokalnego przywódcy gitów, wyjątkowo okrutnego i brutalnego bandyty. Marek, niepoprawny fantasta i skończony lebiega, wychowany przez matkę na dziwaka. I Irena, ich nauczycielka – zafascynowana i przerażona jednocześnie, ale przede wszystkim obdarzona empatią i służąca niestandardową pomocą wychowankom „źle urodzonym”. Czy w takim świecie zło zagarnia wszystko? Jak objawia się przyjaźń, miłość, przywiązanie? Co oznacza nieść pomoc, jeśli ludzi dzieli tak ostra granica? Czym może okazać się mana?
Konstrukcja powieści stawia czytelnika przed wyzwaniem. Będzie mu trudno zadowolić się tylko śledzeniem dramatycznych wypadków, opowiedziana historia w nim również wyzwoli niejedno pytanie.

A oto, co mówi sam autor o inspiracjach:
Czy "Git-mana" to literatura faktu? W jakimś sensie tak. Bo wszystko, co opisałem, istnieje lub istniało naprawdę, łącznie z głównym miejscem akcji. To wąska jednokierunkowa uliczka w centrum Warszawy. Po jednej stronie stalowy parkan, po drugiej domy z czasów cara, a po obu chłopaki z cynkwajsami. Czarny, Wąsik, Budziar rzeczywiście tam byli, pili i bili. Zmieniłem im tylko personalia i ksywki. Podobnie jak rysopisy. Starałem się natomiast wiernie przedstawić ich świat – brutalny, wulgarny, chwilami obsceniczny. Taki był, taki zapamiętałem.






W dalszym ciągu przylatują :) W tym roku planujemy trzy albo cztery. Ale jak długo jeszcze wystarczy nam samozaparcia, k...
25/05/2026

W dalszym ciągu przylatują :) W tym roku planujemy trzy albo cztery. Ale jak długo jeszcze wystarczy nam samozaparcia, kiedy nawet najbogatsi autorzy narzekają, że NIE OPŁACA się pisanie (i wydawanie) rzetelnie przygotowanych książek, które nie płyną z nurtem tendencji rynkowych? Nasze nie płyną, w dodatku nie mają wielkiego promocyjnego wsparcia (i wsparcia krytycznego establishmentu). Dlatego - wespół z Koleżankami i Kolegami z dwóch sekcji PIK-u - podpisaliśmy LIST OTWARTY do Ministra Kultury. Linki w komentarzach. Grafika Adam Walas.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego




22/05/2026

Witold Horwath czyta fragment "Git-many". Premiera powieści w połowie czerwca.




Bardzo jesteśmy wdzięczni Instytutowi Książki (Instytut Książki) i Polskiej Izbie Książki (Polska Izba Książki) za włącz...
14/05/2026

Bardzo jesteśmy wdzięczni Instytutowi Książki (Instytut Książki) i Polskiej Izbie Książki (Polska Izba Książki) za włączenie do wspólnego stoiska na Międzynarodowych Targach w Warszawie. Oprócz najwartościowszych naszych publikacji będą też autorzy. Którzy? Widać na dołączonej grafice.
Zapraszamy najgoręcej. Będzie okazja z autorami i z nami pogadać.




Dorota Szczurek pisze o RUBI:I znów JanKa wydawnictwo i... z przejmująco szczerą opowieścią o nas, podsumowujących kolej...
12/05/2026

Dorota Szczurek pisze o RUBI:
I znów JanKa wydawnictwo i... z przejmująco szczerą opowieścią o nas, podsumowujących kolejny etap życia. Życia, które miało być inne, łatwiejsze, lepsze, bez gwałtownych upadków i posiniaczonych kolan... Czy jednak naprawdę się nam nie udało? Ile w tym naszej winy, a ile zrządzenia złośliwego losu? I czemu, do cholery, płynie ono tak szybko, ledwie sie obejrzysz, a już minęła pierwsza połowa!

📙 Za egzemplarz książki dziękuję Sztukater 😄

🍂 "Rubi"
🍂 Damian Jankowski
🍂 JanKa wydawnictwo i...

🔸🔸🔸Przychodzi taki czas, kiedy pora zbilansować swoje życie, gdy staje się to wręcz kompulsywną potrzebą, koniecznością, ponieważ czujemy, że kiedyś, gdzieś, zaczęliśmy się z nim rozmijać, albo to ono nas zlekceważyło, albo też sami popełniliśmy jakiś błąd, który zniósł nas z obranego kursu.

Taką cezurą bywa śmierć bliskiej osoby, a już szczególnie, kiedy wyrywa ją ze świata w młodym wieku, gdy ledwie go posmakowała, szykując się na długą i obfitą ucztę. Bohater powieści Damiana Jankowskiego (kto wie, może też jego alter ego – jednak to tylko przypuszczenie) wraca z pogrzebu kuzyna. Kamil to nie tylko kuzyn, to przyjaciel, współkreator dzieciństwa, spokojny, łagodny chłopak, wyzwalający instynkt opiekuńczy. Wspomnienia tłuką się w głowie, przepychają.

Historia pisana bardzo współcześnie, osadzona w małym pomorskim miasteczku, całkiem zwyczajna, jakich wiele, przez to jednak nam bliska, staje się jednocześnie uniwersalną przypowieścią, próbującą szukać odpowiedzi na najważniejsze pytania, jakie zadajemy sobie od zarania, od Adama i Ewy, od tego pierwszego niestrawnego jabłka, które skazało nas na niekończące się wątpliwości. Słowa, które padają w książce: „Świat jest zły, zły, zły. Okrutny” w sytuacji granicznej, są przez cały czas konfrontowane ze zdarzeniami, sytuacjami napotkanymi w życiu. Egzystencjalne zagadnienia, tak podstawowe i niepodważalne, jak śmierć, żałoba, poczucie opuszczenia, niedopasowania, obudowane są rozżalonymi i bezradnymi „nie zdążyłem…”, „a przecież mogłem…”, „czemu tak nagle, niespodziewanie…” To znów jakże znajome pytania, znów bez odpowiedzi.

Okolice czterdziestki to czas trudny. Wtedy właśnie najczęściej budzimy się ze złudzenia wiecznej młodości, witalności i pewności zrealizowania tego tysiąca planów, już ułożonych w myślowej kartotece. Zastanawiamy się, czy jedziemy właściwą nitką autostrady, czy rzeczywiście jest to droga, która prowadzi nas w stronę szczęścia i, do diaska, czemu wciąż pozostaje ono przed nami, za linią horyzontu, choć pędzimy na złamanie karku. Definiujemy szczęście, spełnienie, miłość, satysfakcję. Porównujemy się z innymi. (...)

Nie jest to w żadnym razie opowieść smutna, tragiczna, czy straceńcza. Owszem – nostalgiczna, tęskna, jednak zarazem przepełniona ciepłem i humorem. Przy tym ściśle sprzęgnięta z muzyką, tą ulubioną matki – Krawczyka i Szczepanika, i tą ostrzejszą, rockową, jakiej zawsze słuchał ojciec. A także okrzykami zapalonych kibiców, entuzjazmem wybuchającym podczas transmitowanych w telewizji meczów. Od czasu do czasu pada też jakieś mocniejsze słowo, to wcina się babcia Wanda, zawsze gotowa na kolejnego papierosa i puentę, od której czerwienieją uszy.

🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸🔸

Paweł Jaskulski zapowiada spotkanie z Julia Maria Śliwowska w bibliotece na Koszykowej. A oto fragment recenzji pana Dok...
11/05/2026

Paweł Jaskulski zapowiada spotkanie z Julia Maria Śliwowska w bibliotece na Koszykowej. A oto fragment recenzji pana Doktora: "Jeśli czytelnicy starsi od Julii Śliwowskiej – wystarczy około dziesięciu lat więcej wzwyż – chcą poznać młodsze pokolenia, powinni sięgnąć po „Śpiątko”. Jeśli czytający rodzice, pragną lepiej zrozumieć swoje uwięzione w rodzinnych gniazdach duże dzieci, winni zrobić to samo. Narratorka mówi biegle potokiem słów, który prawdopodobnie dla wielu jest równoznaczny z językiem obcym. Taką komunikację znajdziemy w Internecie, w najnowszych programach rozrywkowych. Śliwowska mocno tkwi w pełnym ironii uzusie językowym młodzieży (wartość poznawczą stanowi na przykład slangowy akronim „dilf” – odpowiednik zdecydowanie bardziej znanego słówka „milf”), ale jako utalentowana pisarka nadała mu cechy języka literackiego. Bardzo dobrze, bo przecież żyjemy w epoce, w której „kilkaset stron papieru zastąpiło kilka sekund rolek na Instagramie”.
Link do całej recenzji w komentarzu.


Adres

Majowa 11/17
Pruszków
05-800

Telefon

+48694536051

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy JanKa wydawnictwo i... umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do JanKa wydawnictwo i...:

Udostępnij

Kategoria