19/02/2026
Jak to było z tą grą, czyli... historia prawdziwa rodzinnej gry terapeutycznej "Bez Pestki".
Właściwie zaczęło się to bardzo, bardzo dawno temu – w codziennych spotkaniach z dziećmi. Do mojej wnuczki przychodziły koleżanki i koledzy z przedszkola. Podczas wspólnych zabaw mieliśmy moment na zadawanie trudnych pytań. Dzieci mogły pytać mnie o wszystko, a ja starałam się na te pytania odpowiadać.
Pewnego dnia zaproponowałam, że tym razem to ja zadam pytania im – a one spróbują na nie odpowiedzieć. Wtedy narodził się pomysł karteczek z pytaniami i losowania ich, bo nie wszystkie dzieci potrafiły same sformułować to, co naprawdę je nurtowało. Zdarzało się, że ktoś mówił na przykład: „Dlaczego ja nie mogę jeść tego, co jedzą inni w tym fajnym domku?”, a wtedy okazywało się, że rodzice nie pozwalają na jedzenie w McDonald’s. Zaczęliśmy zapisywać wszystkie te pytania i tak powstały hasła, na które dzieci odpowiadały w niezwykle szczery i piękny sposób.
Byłam zaskoczona, że potrafiliśmy – i dziewczynki, i chłopcy – siedzieć razem, rozmawiać, odpowiadać na różne pytania i bawić się tymi odpowiedziami. Co najważniejsze, wszystko to, co trudne, mroczne i pełne lęku, mogło zostać wypowiedziane. Wiele pytań okazywało się odkrywających i uwalniających, a czasem jedna odpowiedź wystarczała, by uleczyć dziecięcy lęk.
Wtedy pomyślałam, że mogłaby z tego powstać piękna gra relacyjna – gra do wspólnego spędzania czasu, nie tylko dla małych dzieci, ale także dla młodzieży i dorosłych. Przede wszystkim jest to gra terapeutyczna dla rodziny. Siadamy przy stole, losujemy tabliczki z hasłami i pojawiają się pytania, które nosimy głęboko w sobie, a których nie potrafimy lub nie chcemy zadać, bo są trudne. Odpowiedzi rodziców, rodzeństwa czy przyjaciół często otwierają nas na własne, niewypowiedziane pytania – te ukryte z powodu nieśmiałości lub lęku.
Gdy pada pytanie o marzenia albo o to, czego się boimy, dzieci, młodzież i dorośli niemal automatycznie zaczynają odpowiadać. Często okazuje się, że dorośli dowiadują się o sobie rzeczy, które nie wypłynęły nawet przez kilkanaście lat małżeństwa. To bywa niezwykle odkrywcze.
Dlatego gra „Bez Pestki” jest dla wszystkich: dla dzieci, młodzieży, dorosłych i całych rodzin. Pojawiają się w niej tematy do rozmowy, do śmiechu, do radości, ale też do budowania tożsamości. Możemy powiedzieć o sobie rzeczy, które chcielibyśmy, aby nasze otoczenie o nas wiedziało, a na co na co dzień brakuje nam odwagi lub skromnie je przemilczamy. Podczas gry możemy zaistnieć i zaprezentować siebie.
Często słyszę pytanie, skąd nazwa „Bez Pestki”. Pestka symbolizuje to, co w nas tkwi – trudne emocje, niewypowiedziane sprawy. Kiedy je „wyrzucimy”, uwalniamy swoje wnętrze i czujemy ulgę. Jeśli dziecko nosi w sobie wiele takich „pestek” – tematów, z którymi nie potrafi sobie poradzić, bo boi się zapytać lub nie ma odwagi – ta gra pozwala je oczyścić i uwolnić. Wtedy widzimy uśmiech na twarzy dziecka, lekkość w ruchach, radość.
Dorośli z kolei mówią, że po grze stają się sobie bliżsi – że mąż zaczyna się przytulać, jest bardziej swobodny, okazuje wdzięczność. Bywa też tak, że rodzice zapisują tematy do późniejszych rozmów i wracają do nich w ciągu tygodnia. Wiele osób podkreśla, że podczas gry pojawiają się sprawy, które po prostu trzeba dalej, spokojnie przerozmawiać. I to jest właśnie fenomen tej gry. Szczera rozmowa, która otwiera i zbliża.