14/04/2026
🚴♂️🐺 Kiedy wyścig kolarski zamienia się w… pościg policyjny.
Są historie, które brzmią jak scenariusz do komedii akcji. A potem okazuje się, że wydarzyły się naprawdę i to całkiem niedawno, w Sobótce, podczas wyścigu „Ślężański Mnich 2026”.
W niedzielne popołudnie, 12 kwietnia, policjanci zabezpieczający trasę zawodów zauważyli dobrze znanego im mieszkańca gminy, który poruszał się na markowym rowerze. Sprzęt wyglądał podejrzanie dobrze… i jak się chwilę później okazało - słusznie. Istniało podejrzenie, że pochodzi z kradzieży, więc funkcjonariusze podjęli interwencję.
Na widok policji 20-latek nie zamierzał jednak kończyć jazdy. Wręcz przeciwnie - postanowił dodać tempu i… uciec w najbardziej nieoczywisty sposób. Wjechał prosto na trasę wyścigu kolarskiego, mieszając się z zawodnikami.
I tu zaczyna się fragment, który spokojnie mógłby trafić na memy.
Uciekający mężczyzna był tak szybki, że wyprzedził peleton i przez chwilę znalazł się w jego czołówce, niemal „walcząc o podium” - tyle że nie w tej konkurencji, co trzeba.
Sytuacja była jednak poważna. Jego brawurowa jazda stwarzała zagrożenie nie tylko dla niego samego, ale też dla uczestników wyścigu i osób zabezpieczających wydarzenie. Policjanci natychmiast ruszyli w pościg, jednocześnie dbając o bezpieczeństwo całej imprezy.
W trakcie ucieczki mężczyzna próbował pozbyć się dowodów - wyrzucił nawigację rowerową na pobocze. To jednak nie pomogło. Po krótkim czasie został zatrzymany przez funkcjonariuszy.
Jak się okazało, łupem „kolarza” padł nowy rower oraz nawigacja o łącznej wartości ponad 28 tys. zł. Mienie zostało odzyskane i wróciło do właściciela, a sprawca usłyszał zarzuty kradzieży, do których się przyznał. Teraz grozi mu kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
👉 Ta historia pokazuje jedno: można mieć formę życia i na chwilę znaleźć się w czołówce wyścigu… ale jeśli startujesz na cudzym sprzęcie, to meta bardzo szybko zmienia się w komisariat 🚓😄