18/11/2025
Pojęcie grzechu wprowadza głębokie zamieszanie w proces rozwojowy dzieci, gdyż po prostu jest fałszywe. Już to powinno wystarczyć, by je odrzucić. Dydaktyka grzechu przedstawia fałszywe kategorie dobra i zła, wzbudza fałszywe poczucie winy w stosunku do nieistniejącego arbitra, prowadzi do niepotrzebnego emocjonalnego uzależnienia od zbędnej praktyki religijnej (chodzenie do kościoła), odciąga dzieci od konfrontowania się z własnymi problemami i uniemożliwia rzeczywiste rozpoznanie własnych procesów psychicznych.
Dydaktyka grzechu może zaburzać poczucie własnej wartości i godności, poprzez wzbudzenie fałszywego wrażenia, że własną wartość należy oprzeć na akceptacji płynącej od nieistniejącego arbitra (Jezusa).
Pojęcie grzechu jest niezgodne ze współczesną wiedzą psychologiczną na temat rozwoju człowieka, jego seksualności, agresywności, emocjonalnych potrzeb. Pojęcie grzechu prowadzi także do zaburzenia umiejętności budowania właściwych relacji z innymi ludźmi i otaczającym światem - i nie zgadza się z istniejącym systemem prawnym, co budzi dodatkowe zamieszanie.
Dzieci nie są psychicznie gotowe na konfrontację z "moralną dydaktyką Kościoła", która przedwcześnie konfrontuje je z seksualnością, obarczoną dodatkowo fałszywą opowieścią o występku i nieczystości.
Polskie dzieci zaliczają “pierwszą spowiedź” - a więc podniosłe spotkanie z własnym złem - na klęczkach w ciemnej szafie, w wieku dziewięciu lat. Już wcześniej ksiądz przygotowuje je do tego, wyjaśniając im, że są złe. Chłopcy i dziewczynki z kokardkami na warkoczykach siedzą w szkole i słuchają, jak to ranią ciało Jezusa, gdy zabiorą cukiereczki siostrze. Wielki i dorosły człowiek, uświęcony rangą autorytetu Boga, opowiada im o podłości, jaką mają w sobie, pokazuje obrazki z piekłem, w którym płonie ogień, gdzie ludzie, którzy okłamali mamę, są torturowani we wrzącym oleju po wsze czasy. Ich “nieczyste myśli” są biczami spadającymi na plecy Jezusa. Jezusek był biczowany rzemieniami, które wyrywają ciało żywcem - za ich grzechy.
Dzieci słyszą, że oszustwo przy grze w klasy wiąże się jakoś z przybijaniem do krzyża stalowymi bretnalami, przechodzącymi przez nadgarstki.
To wasza wina, mówi ksiądz, wasza wina! To wy przybijacie Go do krzyża, gdy dotykacie się pod kołdrą, to wy torturujecie Go, gdy macie nieczyste myśli. Dlatego trzeba iść do ciemnej szafy, w której czeka wielki czarny ksiądz, obcy dorosły mężczyzna i trzeba mu opowiedzieć, jak to się kradło cuksy i miętosiło frędzla, nawet jeśli się nie miętosiło, nawet jeśli się nie ukradło.
Czy Ty także musiałaś wymyślić grzechy na swoją pierwszą spowiedź? Ja ściągnąłem swoje grzechy od kolegów. Nikt z nas nie wiedział, w czym dokładnie był zły, wiedział jednak, że jest zły i że Bóg się gniewa.
PS: O tym będę mówił na spotkaniu we Wrocławiu, w tę niedzielę o 15:00 w Kamienicy pod Aniołami. Zapraszam!