03/10/2025
„Ale nuda” - przemknęło mi przez myśl kiedy jak co piątek siedziałam na trybunach hali sportowej czekając aż dzieci skończą zajęcia karate. Zajęcia same w sobie są super, ale to czekanie już nie…
Hałas, oświetlenie, niewygodne krzesła. Ani się skupić, ani rozerwać. Słuchawki, książka, notes… wszystko przerobiłam.
Tym razem jednak był ze mną mój młodszy, pięcioletni syn, który z tylko sobie wiadomego powodu nalegał by tego dnia nie ćwiczyć. Nie zmuszałam, więc siedział ze mną.
Raz po raz odpowiadałam na jego zaczepki i przypadkowe pytania. Później zaczęliśmy szukać w okół przedmiotów, których nazwy zaczynają się na „o”. Było raźniej, choć przecież wciąż nudno.
Po kilkunastu minutach zaczął czesać mi włosy. Zajęło mu to drugą połowę treningu starszaków. Już niewiele rozmawialiśmy.
No i wreszcie koniec. Starszaki się ubierają, a mój mały spoglądając na mnie swoimi wielkimi brązowymi oczami, mówi znienacka:
„Wiesz mamuś… bardzo fajnie się z tobą spędza czas” …
Odpowiedziałam coś równie serdecznego, ale te słowa zapadły głębiej.
Jak się okazuje… czasem ważne rzeczy dzieją się w najmniej spektakularnych okolicznościach.
Czasem nawet nie trzeba nic robić.
Wystarczy być.
Jeśli więc nie zrobiłaś dziś ambitnego projektu z dzieckiem, nie zabrałaś go w ciekawe miejsce, ani nie przeczytałaś nowej książki, to zapamiętaj proszę, że czasami wystarczy być. Być obecną tu i teraz.
A jeśli zdarzy mi się kiedyś zapomnieć, przypomnij mi proszę…