10/09/2026
🏰🌊 POWODZ'24. DWÓCH BURMISTRZÓW, JEDNA ROZMOWA, ZERO PRZEKAZANEJ TREŚCI.
STAROSTA W ROLI POWIATOWEJ CESARZOWEJ Z CZYSTYMI RĘKAMI.
WODA BYŁA SZYBSZA NIŻ „GOSPODARZE”. PROKURATURA NA TROPIE 👑🕵️
📞 15 września 2024, godz. 12:13. Do gabinetu starosty Małgorzaty Jędrzejewskiej-Skrzypczyk dzwoni na głośnomówiącym burmistrz Stronia Śląskiego Dariusz Chromiec. Zapora runęła, ludzie na dachach, potrzebne śmigłowce – to starosta usłyszała osobiście, z pierwszej ręki. I zrobiła dokładnie to, co przewiduje procedura: poleciła obecnemu w gabinecie pracownikowi biura prasowego, żeby niezwłocznie zaniósł tę wiadomość do PCZK. Wysłała, jak to się mówi, umyślnego. 🙌 Rączki czyste, obowiązek formalnie spełniony, punkt dla protokołu. Szkopuł w tym, że ów umyślny po drodze przepuścił w drzwiach dziennikarkę – savoir-vivre zobowiązuje 🚪 – i informacja do PCZK, mieszczącego się w tym samym budynku, dotarła nie od starosty, tylko kilkadziesiąt minut później, przypadkiem, od pracownika Wód Polskich. Ale to już, jak zeznała sama starosta kontrolerom, sprawa dyrektora wydziału, nie jej – ona przecież swoje zrobiła, polecenie wydała. Trudno o bardziej eleganckie rozdzielenie odpowiedzialności: rozkaz poszedł, więc formalnie po sprawie, a że nie doszedł – no cóż, nie ona niosła. 🌊 Woda szła przez miasto. 📋 Meldunek szedł przez biurokrację. 🍰☕ Serniczek szedł do kawy. Tylko odpowiedzialność stała w miejscu. 🛑
📞 Dziewięć minut później, o 12:22, ten sam Chromiec dzwoni dalej – tym razem do burmistrza Kłodzka Michała Piszki. I tu, proszę państwa, zaczyna się prawdziwe mistrzostwo świata w komunikacji kryzysowej 🏆 – bo z akt kontroli NIK wynika, że rozmowa owszem się odbyła, tylko żaden z panów nie umie dziś powiedzieć, co się w niej wydarzyło. Chromiec sam przyznał kontrolerom, że nie był pewien, czy w ogóle zdążył przekazać informację o pęknięciu zapory – zadzwonił i, można by rzec, zapomniał po drodze, o co właściwie chodziło. 🤷 Piszko z kolei zeznał, że żadnej informacji – ani telefonicznej, ani SMS-owej, ani mailowej – od nikogo z powiatu nie dostał, „co można zweryfikować ewentualnie po bilingach”. Dwóch panów, jedno połączenie, zero wspólnych ustaleń co do jego treści. ☎️❌
☎️ Jedenaście minut po nieudanej rozmowie z Piszką Chromiec wykręcił jeszcze jeden numer – do wojewody dolnośląskiego Macieja Awiżenia. Rozmowa o 12:33 była już wprost o rozmywaniu się wału i, jak wynika z akt kontroli, nie budziła wątpliwości co do treści. Bilans tej dwudziestominutowej serii telefonicznej: trzy połączenia, do trzech różnych osób, w tej samej sprawie – i tylko dwóm z nich, staroście i wojewodzie, Chromiec zdołał powiedzieć to, co miał do powiedzenia. Zabrakło słów akurat przy rozmowie z burmistrzem miasta, które w tym momencie topiło się najszybciej. 🤐
📢 Burmistrz Kłodzka o realnej skali zagrożenia dowiedział się w końcu nie od sztabu kryzysowego powiatu, tylko od dziennikarki, która wcześniej – jeszcze przed obiema tymi rozmowami – bezskutecznie próbowała to ustalić u niego, w PCZK i w biurze prasowym starostwa. Do tego czasu mieszkańcy Kłodzka – ci sami, którzy mieli za chwilę stać w wodzie – nie wiedzieli, że cokolwiek im zagraża: oficjalne ostrzeżenie na stronie i BIP-ie Starostwa pojawiło się dopiero o 13:26, komunikat w mediach społecznościowych powiatu o 13:33 – trzy godziny po tym, jak wał zaczął puszczać. ⏱️ Woda w Kłodzku okazała się po prostu szybsza niż jej gospodarze. 🌊🏃
👑 A w tym samym gabinecie, w którym starosta odbierała telefon o 12:13, padło jeszcze jedno zdanie, które samo się broni. Szef powiatowego zarządzania kryzysowego, jak sam zeznał NIK, prosił tego samego ranka o wzmocnienie kadrowe dla PCZK – jeszcze przed katastrofą. Odpowiedź, jaką miał otrzymać: jak sobie nie radzi, to niech się zwolni z pracy. 🚪👋 Nie „damy ci ludzi”, nie „zobaczymy, co się da zrobić” – tylko jedna, królewska rada zawodowa, wygłoszona w dniu, w którym za chwilę popłynie pół powiatu. Powiatowa "cesarzowa" nie musi tłumaczyć się z braku etatów w PCZK, skoro "poddanym" może łaskawie doradzić zmianę zatrudnienia – a sobie, formalnie rzecz biorąc, nie ma nic do zarzucenia, bo przecież umyślnego wysłała. 🙌
⚖️ Rezultat tej sprawności organizacyjnej jest już od grudnia w rękach Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, która do śledztwa w sprawie katastrofy budowlanej dołączyła wątek niedopełnienia obowiązków przez starostę kłodzką – art. 231 § 1 k.k.
Cała historia, z datami, kwotami co do złotówki i cytatami z wystąpień NIK, w pierwszym komentarzu 👇
Foto: fb, modyfikacja SI
📌 Powyższy wpis ma charakter satyryczny. Fragmenty o „czystych rączkach”, „serniczku” i „wodzie szybszej niż gospodarze” to ironiczny komentarz redakcji, nie ustalenie NIK. Fakty (rozmowa 12:13 starosta–Chromiec i polecenie przekazania do PCZK, jego niewykonanie, rozmowa 12:22 Piszko–Chromiec i wzajemnie sprzeczne zeznania, rozmowa Chromiec–wojewoda o 12:33, godziny publikacji ostrzeżeń, cytat o „zwolnieniu się z pracy”, wątek prokuratorski) pochodzą z wystąpień pokontrolnych NIK (kontrola D/25/507) oraz materiałów Radia Wrocław i 24klodzko.pl. Nikomu w tej sprawie nie postawiono zarzutów, postępowanie jest w toku.