24/07/2021
Przytulamy, nosimy......i przytulamy :)
Mąż przechadza się z maluchem po hotelowym korytarzu. Nosi, śpiewa, kołysze. Usypianie trwa dobre dwadzieścia minut. W międzyczasie podchodzi starsza pani...
- Ale pan długo nosi. A synek chyba nie chce usnąć?
- Potrzebuje trochę czasu.
Siedzę na fotelu obok, pije herbatę i przysłuchuję się rozmowie.
- Oj, jak będzie pan tak nosił, to się przyzwyczai.
- Tak pani myśli?
- No tak. Bo to później na każdy płacz trzeba będzie reagować i nosić.
- I to nie za dobrze? - pyta łagodnie mój mąż.
- No nie. Później dziecko duże, a trzeba nosić.
- A o jakim dużym pani mówi?
- No trzy, cztery lata.
- Rozumiem.
- Nas to inaczej wychowywali. Leżeliśmy sami w łóżeczkach i się płakało tak długo, aż się człowiek zmęczył i zasnął.
- Pamięta to pani?
- Tak. Od pewnego momentu.
- To było chyba mało przyjemne?
- Kto by pamiętał.
- Rozumiem.
- Ale mama rzadko mnie przytulała. Ojciec to prawie w ogóle. Do dziś gardło mi ściska na myśl o wspomnieniach.
- Przykro mi.
- Ach. Dziś człowiek już stary... - Może lepiej i nosić, bo to żal na całe życie zostaje.
- Może lepiej tak.
***
I zasnęło maleństwo. Wtulone i ukojone. W poczuciu miłości, bliskości i bezpieczeństwa.
***
Te potrzeby mają być usłyszane, zauważone i zaspokojone. Nie kiedyś tam, tylko teraz, gdy w relacji z nami rozwija się mózg dziecka, jego poczucie własnej wartości i zaufanie. Kiedy buduje się więź... i zapisują ważne wspomnienia... Na mniej lub bardziej świadomym poziomie - na całe życie, właśnie!
***
Niech energia bliskości nas nie opuszcza i daje siłę.
Dziś i zawsze... ❤️❤️
---------------------------------
Opublikowane za zgodą autorki - Magdalena Boćko-Mysiorska - blog
--------------------------------
🌱 Wspieraj nas, kupując nasze książki! Dziękujemy ❤️ ---> https://bit.ly/Ksiazki_Natuli_dzieci_sa_wazne 🌱