16/05/2026
▪️Nasza pierwsza powieść:
ODLUDEK. SoliTARY SOLDIER.
https://wydawnictwoportarthur.pl/ksiazka-oprawa-miekka/
Odludek. Solitary Soldier
„… Któregoś ranka silny ból żołądka zawiódł go do tomaszowskiego szpitala. Rozpoznanie: pęknięty wrzód, trzeba operować.
Zabieg wykonano i po kilku dniach z rozległą, topornie zszytą raną brzucha, wrócił do domu. Na polu za stodołą czekał zagon przejrzałego żyta.
— Nie możesz z tym brzuchem kosić. Otworzy ci się rana
i z powrotem do szpitala.
Katarzyna przysiadła na taborecie obok leżącego na drewnianej ławie męża.
— Weźcie sierpy i spróbujcie to zżąć ze Stasią.
Ich młodsza córka miała wtedy 14 lat.
Sierpy czekały wciśnięte w szczeliny między deskami ściany stodoły, tuż przy dwuskrzydłowych wrotach. Obie kobiety bez wahania podjęły wyzwanie, ale praca szła im opornie. Niskopochylone chwytały wiązki łodyg żyta i narzędziami wygiętymi
w łuk próbowały ciąć je możliwie najbliżej ziemi. Czas płynął, a z zagonu niewiele ubywało.
— Może kosą taty pójdzie lepiej?
Stasia wyprostowała się, otarła pot z czoła i dodała.
— Byłoby szybciej.
— Dobrze, spróbuj, ojciec w chałupie, nie zobaczy, nie będzie
zły. Byle jej nie złamać.
— Nic mu nie powiemy. Idę po kosę.
Wróciła z długim, wyszlifowanym skórą dłoni w miejscach uchwytu drzewcem, zakończonym spracowaną, pofalowaną od częstego ostrzenia klingą. Pierwsze zamachy wykonała nieporadnie, następne — nie lepiej. Była za niska i zbyt słaba na koszenie.
Mama Katarzyna cierpliwa ścinała żyto sierpem. Słońce stało już bliżej horyzontu, gdy Stasia, biorąc kolejny zamach, kątem oka dostrzegła postać przy stodole. Nie wiedziała, jak długo je
obserwował. Czy widział, jak ostrze wbija się w ziemię, wygina niebezpiecznie przy uderzeniach o ściernisko? Podszedł bez
słowa, przytrzymując obolały brzuch, przejął z rąk Stasi narzędzie i mozolnie, ale wprawnie skosił resztę zboża. Po policzkach spływały mu łzy.
Minęło pięć spokojnych lat. Żołądek nie dokuczał. Młodsza córka osiągnęła pełnoletność, zdobyła zawód i pracę w mieście. Jan raz poskarżył się tylko, że wyczuwa pod palcami jakiś guz
na brzuchu, ale skupił się wtedy na pokazywaniu Stasi, jak w kopcu
zabezpieczyć ziemniaki na zimę, gdy zabraknie dla nich miejsca w lochu…”.
s. 849-850
Jan Szczepaniuk (16.05.1911 - 1965).