31/08/2026
Nie pozwól,
żeby kilku chujowych ludzi zrobiło Ci z życia beznadziejną codzienność.
Bo to jest jeden z największych absurdów,
jakie człowiek potrafi sobie zrobić.
Ktoś Cię zawiódł, ktoś oszukał, ktoś odszedł,
ktoś wykorzystał Twoje zaufanie, ktoś potraktował Cię jak opcję — a później to Ty przestajesz wychodzić z domu, przestajesz ufać, przestajesz próbować, przestajesz poznawać ludzi i jeszcze sam sobie odbierasz wszystko, co mogłoby być dobre.
Czyli ktoś zachował się jak dzban,
a karę odbywasz Ty.
No genialny, k***a, układ.
Ludzie są różni.
Są tacy, którzy wejdą Ci do życia tylko po to,
żeby narobić bałaganu i zniknąć.
Ale są też tacy, którzy przyjdą z workiem na śmieci
i powiedzą: „dobra, pokaż, gdzie zaczynamy sprzątać”. Są ludzie, którzy będą Cię wykorzystywać, i tacy, którzy oddadzą Ci ostatnią rzecz, jaką mają.
Są ci, którzy będą się cieszyć, kiedy upadniesz,
i ci, którzy nawet nie zapytają,
czy potrzebujesz ręki — po prostu Ci ją podadzą.
Więc nie oceniaj całego świata na podstawie kilku ludzi, którzy byli jego wyjątkowo chujową reklamą.
Masz jeszcze przed sobą rozmowy,
po których nie będziesz chciał iść spać.
Ludzi, przy których pierwszy raz od dawna opuścisz gardę.
Miejsca, których jeszcze nie widziałeś.
Rzeczy, których jeszcze nie potrafisz.
Dni, po których położysz się zmęczony jak pies i pomyślisz: „k***a, ale dobrze było dzisiaj żyć”.
Masz jeszcze śmiech do bólu brzucha, głupie decyzje, świetne decyzje, nowe początki, zajawki, podróże, miłość, sukcesy i całe mnóstwo zwykłych wtorków, które nagle okażą się jednymi z najlepszych dni Twojego życia.
Tylko musisz do nich dojść.
Więc kiedy teraz jest ciężko, nie rób gwałtownych ruchów przeciwko sobie.
Ogarnij emocje.
Skup się na najbliższym zadaniu.
Dzisiaj zrób to, co należy zrobić dzisiaj.
Jutro zajmiemy się jutrem.
Nie musisz rozwiązać całego życia do wieczora.
Masz tylko nie pozwolić, żeby jeden przejebany etap przekonał Cię, że taka będzie cała reszta.
Bądź silny.
Nie dlatego, że nie wolno Ci się rozsypać.
Rozsyp się, jeżeli musisz.
Tylko potem pozbieraj te kawałki i sprawdź,
co jeszcze można z nich zbudować.
Bo poradzisz sobie.
Nie dlatego, że życie nagle zrobi się łatwe i wszyscy zaczną być dobrzy. Nie zaczną.
Nadal będziesz trafiał na ludzi zajebistych
i kompletnych idiotów.
Nadal coś czasem przegrasz,
coś stracisz i coś Cię zaboli.
Ale Ty też już nie jesteś człowiekiem,
który pierwszy raz dostał od życia po mordzie.
Więc dosyć oddawania własnego życia ludziom, którzy na nie nie zasłużyli.
My tacy nie jesteśmy.
My możemy chwilę poleżeć.
Możemy kląć.
Możemy nie wiedzieć, co dalej.
Ale potem, k***a, wstajemy.
I idziemy po swoje.