25/12/2020
Ta fotografia nigdy nie przestanie mnie poruszać.
24 grudnia 1914 roku w okopach pod Ypres w Belgii żołnierze wrogich armii, Niemcy i Brytyjczycy, spontanicznie zaprzestali działań zbrojnych, opuścili okopy i doprowadzili do wydarzenia, które przeszło do historii jako rozejm bożonarodzeniowy.
Tego dnia, korzystając z przestoju w wymianie ognia, niemieccy żołnierze postanowili udekorować lampkami teren okalający zajmowane przez nich okopy. W różnym czasie - według relacji, od godzin wieczornych do północy - pozycje zajmowane przez Niemców rozbłysły jaskrawym światłem. Przed okopami ustawiono bożonarodzeniowe choinki przystrojone zapalonymi świeczkami. Gdy Brytyjczycy spostrzegli światła, obawiali się niemieckiej prowokacji; zastanawiali się, czy Niemcy nie próbują podstępem wywabić ich z pozycji.
Dowództwo brytyjskie zakazało strzelania w kierunku nieprzyjaciela, ale też zaleciło ostrożność. Ku zdziwieniu Brytyjczyków Niemcy zaczęli głośno śpiewać kolędę "Cicha noc". Po chwili, w rytm tej samej melodii, po angielsku zaśpiewali Brytyjczycy. Słysząc odzew z naprzeciwka niemieccy żołnierzy zaczęli spontanicznie wychodzić z okopów i kierować się w stronę Brytyjczyków. Skonsternowani żołnierze brytyjscy, pomimo bezwzględnego zakazu opuszczania pozycji bez rozkazu (co groziło surowymi karami), widząc zbliżających się i śpiewających kolędy Niemców, także zaczęli wychodzić z ukrycia.
Brytyjski szeregowy Albert Moren:
- To była piękna księżycowa noc, mróz skuł ziemię, było biało prawie wszędzie. Około 7 lub 8 wieczorem było sporo zamieszania w niemieckich okopach. Były oświetlone, sam nie wiem, czym. A potem Niemcy zaśpiewali "Cichą noc". Cóż za piękna melodia, pomyślałem. To był jeden z najważniejszych dni w moim życiu. Nigdy go nie zapomnę.
Josef Wenzel z 16. Bawarskiego Rezerwowego Pułku Piechoty:
- Jeden Brytyjczyk podszedł do mnie, od razu uścisnął moją dłoń i przekazał mi kilka papierosów, drugi dał mi pamiętnik, trzeci podpisał się na pocztówce, czwarty zanotował swój adres w moim notesie. Jeden Anglik zagrał na harmonijce ustnej niemieckiego żołnierza, inni tańczyli, jeszcze inni dumnie paradowali w niemieckich hełmach. Nie zapomnę tego widoku przez resztę mojego życia.
Brytyjski kapral John Ferguson:
- Rozmawialiśmy, jakbyśmy znali się od lat. Staliśmy przed niemieckimi zasiekami z drutu kolczastego; otaczali nas Niemcy (...). Cóż za widok - grupki Niemców i Brytyjczyków utworzyły się na prawie całej długości naszego frontu! Z ciemności mogliśmy usłyszeć śmiech i zobaczyć rozpalone zapałki, gdy jakiś Niemiec podpalał Szkotowi papierosa i na odwrót.
Tego dnia żołnierze razem śpiewali kolędy, wymieniali się prostymi prezentami i wspólnie świętowali Boże Narodzenie.
Ktoś powie, że i tak po jakimś czasie wrócili do walk, więc nie ma sensu tak gloryfikować tego wydarzenia.
Oczywiście każdy ma prawo do własnej oceny, ale dla mnie ta historia jest o tym, że nawet w największych ciemnościach może pojawić się światło.
I dodaje mi wiary w to, że dobro można robić nawet wtedy, kiedy wszystko ci mówi, żebyś się poddał, że nie ma sensu, że sprawa jest przegrana, że nie ma najmniejszych szans na przełom.
Takiej wiary samemu sobie i Wam wszystkim życzę.
**
Na zdjęciu Brytyjscy i Niemieccy żołnierze w trakcie bożonarodzeniowego rozejmu. 24 grudnia 1914.