11/03/2026
Wreszcie w ciepłym kraju, znaczy się w Polsce. Pod koniec objazdu po Etiopii udaliśmy się na płaskowyż Senetti. Niestety, pogoda była rozczarowująca. Potwornie zimno, deszcz na przemian z gęstą mgłą. Warunki do obserwacji zwierząt i krajobrazów były ograniczone. Wciąż nie udało mi się zobaczyć wilka etiopskiego, cóż. Natomiast wizyta na płaskowyżu Senetti (oraz na drugim najwyższym szczycie Etiopii - Tulu Dimtu) zostawia mnie z poczuciem wizyty na innej planecie. Coś jak połączenie krajobrazów szkockiego highlandu i Svalbardu, ale okraszone roślinami wyśnionymi przez szaleńca (lobelie), a wszystko na wysokościach grubo powyżej 3000 m.n.p.m.
Na zdjęciach, oprócz krajobrazów: tablica na Tulu Dimtu, Pustułka, tablica ostrzegająca o wilkach etiopskich, Myszołów białobrzuchy, zakamuflowana para Chestnut-naped spurfowl (Szponiastonogi etiopskie podpowiada google, ale z tymi polskimi nazwami u niego różnie), ibis koralikowy, lobelia wielka, wrzośnik (?) i na koniec, najwyżej położona w Etiopii toaleta ;)