27/12/2025
2025
Post 2. Bezpieczeństwo
W zeszłym roku zgubiłam moje poczucie bezpieczeństwa i zaufania do świata.
2025 był o próbie jego odzyskania.
Wróciłam do domu, do korzeni i okazało się, że… go tam nie ma 🤡
Zrozumiałam, że aby je odzyskać muszę znów zacząć ufać 🙄
Co to za porabany paradoks, czuję się bezpieczna kiedy ufam, ale żeby ufać przecież muszę czuć się bezpiecznie (!)
😪
Otóż, są dwa rodzaje bezpieczeństwa
💎Zewnętrzne: ktoś mnie nie skrzywdzi, sytuacja jest przewidywalna itd.
💎wewnętrzne: poradzę sobie nawet, jeśli coś zaboli, mogę zaufać sobie, moje granice mnie ochronią
Zaufanie nie rodzi się z bezpieczeństwa zewnętrznego, tylko z bezpieczeństwa wewnętrznego
Kiedy ufamy przestajemy być ciagle w trybie „czujności”, kontrolowania
Zaufanie wyłącza alarm.
A wyłączony alarm = subiektywne poczucie bezpieczeństwa
I choć głowa mówi:
„Nie ufaj, dopóki nie będzie gwarancji.”
To gwarancji NIGDY NIE MA
Życie nie daje certyfikatu bezpieczeństwa...
Więc czekanie na „najpierw bezpieczeństwo, potem zaufanie” = czekanie w nieskończoność
Po trudnych doświadczeniach latwo nam wpaść albo w nadkontrolę albo zamykanie serca
I dopiero kiedy mikro-zaufania są praktykowane do własnych odczuć, do granic, do intuicji... pojawia aie spokój.
Nie dlatego, że świat stał się bezpieczny.
Tylko dlatego, że Ja stałam się dla siebie bezpieczna. Że mogę ufać sobie.
Płaczę jak to piszę, bo o tym był ten rok.
O odkryciu, że dla mnie zaufanie nie jest nagrodą za bezpieczeństwo, tylko decyzją, która bezpieczeństwo tworzy.
Fotka ze słonecznego czerwca kiedy sączyłam napój bogów (matcha mango) w otoczeniu wspaniałych ludzi, pięknych miejsc i w mojej ulubionej jedwabistej sukience 🫠
Jutro wrzucę jeszcze pozytywny akcent zamykając cykl podsumowań tego, nudnego, roku ;)