22/11/2025
Zmieniłem dziś rano przednią oponę na zapasową Schwalbe Winter z kolcami. Wczoraj w miasteczku pokierowali mnie do wiaty przy remizie strażackiej, gdzie zbudowałem fort ze stołów i napaliłem straszny żar. Wysuszyłem sprzęt. Pół nocy leżałem w cudnym cieple. Nad ranem przyszedł cierpki ziąb.
Miałem nie brać w ogóle forsy, ale tuż przed wyjazdem instynkt samozachowawczy wcisnął mi zaskórniaki na fakapy. Naprawiłem dzięki nim rower a teraz wbrew planom ratuję się gorącą kawą na trasie. Konsekwencja braku termosu.
Prowiant jednak mój i kilometry wszystkie moje. I każda noc w wełnianym kocu. I ciuchy, których od prawie trzech tygodni nie zdejmowałem! :)
Życie jest ciekawe. Mam suchą pałatkę więc jadę w niej jak namiot na kółkach w germańskim garnku. Dzisiaj będą biłgorajskie nuty.