Wydawnictwo 1325

Wydawnictwo 1325 Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Wydawnictwo 1325, Wydawca, Warsaw.

21/01/2024

Przygody Cweleaosa; Część Pierwsza

KSIĘGA I

325 r. p.n.e. (narodziny) do 310 r. p.n.e. (15 lat)
Narodziny Cweleaosa w malutkim poleis w okolicach Aten o nazwie Kutis. Wychowywał się tylko z matką Pedelopą, bo tydzień przed jego narodzinami jego ojciec Cwelezjasz zachlał i próbował okradać sąsiadów, ale został przyłapany i skazany na śmierć przez Kutiasza. Cweleaos wydawał się być normalnym dzieckiem. Pomagał on matce, oraz innym ludziom. Był on również inteligentny, potrafił przemówić człowiekowi do rozsądku i szybko rozumiał sens życia. Lecz jego rodzina miała wielu wrogów. Była znienawidzona przez innych mieszkańców poleis. Jego matka pomimo bycia wdową była bogata i zafundowała sobie straż. Pedelopa zmarła gdy Cweleaos miał 13 lat, kiedy szła na rynek z trzema strażnikami, zostali oni zaatakowani. Tylko chłopiec uszedł z życiem w tej konfrontacji, ponieważ uciekł. Winił się przez dwa następna lata o śmierć matki do czasu...

KSIĘGA II

Do czasu gdy poznał lepiej historie swojej rodziny, mieszkając u wujka Pizdoklesa. Okazało się że jego rodzina od zawsze działała na niekorzyść Kutis. Od 150 lat z tradycją, rozpętywali kłótnie wśród polityków. Ludzie faktycznie mieli prawo do nienawiści do jego rodziny.
- Ty też wujku działasz na niekorzyść Kutis? - zapytał chłopak
- Nie, spokojnie. - Odparł Pizdokles
- Dlaczego? Sprzeciwiłeś się swojej rodzinie? - dopytywał Cweleaos.
- Tak można powiedzieć. Od zawsze miałem pod górkę z twoim ojcem. - odpowiedział Pizdokles
- To chyba ciężkie nie było? - zapytał ponownie chłopak.
- Wiesz co? Bywało między nami dobrze, a w sumie to było dobrze, od momentu gdy się wyprowadziliśmy, bo nie byliśmy tyle razem. - odpowiedział wujek chłopaka
- Ale jak mój ojciec umierał, to nie mieliście dobrych relacji, z tego co wiem. - znów dopytywał młodzieniec...

KSIĘGA III

Pizdokles już nie odpowiedział. Zmartwiony Cweleaos zapytał:
- Coś nie tak powiedziałem?
- Nie, spokojnie. - odparł Wujek
- Może idź już spać, jutro coś ci pokaże. - dodał Wujek
Cweleaos posłuchał wujka i położył się spać. Miał on jednak trudności z zaśnięciem, ponieważ nie wiedział o co chodzi wujkowi Pizdoklesowi. Nagle usłyszał pukanie do domu i rozmowy jego wujka z jakimiś ludźmi, podszedł więc do drzwi do pokoju i obserwował co się dzieje. To była straż władcy poleis, Kutiasza. Poszukiwali kogoś, chciał więc wyjść z pokoju, by się dowiedzieć o kogo chodzi. Otworzył drzwi i nawet nie zdążył zapytać. Okazało się, że to jego poszukiwali. Uciekł on szybko przez okno i kierował się w strone bramy do Kutis. Nie miał żadnych szans na ucieczke. Więc schował się w jeziorze. Wynurzył się, gdy już nie widział straży. Nad ranem wrócił do domu.

KSIĘGA IV

W domu na wejściu zastał powieszonego wujka, a obok tabliczke z napisem: Jeśli nie chcesz tak skończyć, poddaj się. Cweleaos nie wiedział, co ma zrobić. Po godzinach rozmyślania, wpadł na pomysł by upozorować odejście z Kutis, a tak naprawde zmieni tożsamość i spróbuje żyć normalnie. Po 19 dniach rozmyślania, nadszedł dzień realizacji jego planu. Młodemu chłopakowi towarzyszył ogromny stres. W głowie miał mentlik i nie wiedział czy to ma jakikolwiek sens.
W końcu zdobył odwage, by się pojawić, momentalnie został otoczony. Po chwili zawachania, poprosił o spotkanie z Kutiaszem. Od razu został eskortowany do władcy poleis. Został on przywitany poczęstunkiem, lecz nie jadł go, bo obawiał się że to trucizna. Został powitany słowami:
- Jesteś zbyt młody żeby umrzeć, i zbyt głupi by to zrozumieć.
- Czego ode mnie chcecie? - zapytał pewny siebie.

KSIĘGA V

- Mam lepsze pytanie. - odpowiedział władca.
- No dawaj. - poprosił chłopak.
- Czego ty od nas chcesz? - zapytał Kutiasz.
Młodzieniec nie zdążył odpowiedzieć, bo wszedł jeden ze strażników, i powiedział że ludność się buntuje i prosi o wypuszczenie Cweleaosa. Kutiasz wpadł w szał. Nagle, zaczęło się palić, a chłopak wydostał się z kajdanków i rzucił się na strażnika. Z łatwością obezwładnił wroga, i z jego mieczem jako broń uciekał z pałacu. Po wybiegnięciu straż zaczęła go gonić, lecz w jego obronie stanęli mieszkańcy i zaczęli walczyć ze strażą. W taki sposób rozpoczęła się wielka wojna domowa w Kutis. Po stronie Kutiasza stanęło jego wojsko, a po stornie Cweleaosa - mieszkańcy. Zapowiadały się długie walki. Oby dwie strony poprosiły inne poleis o nie angażowanie się w tę wojnę. Mieszkańców było około 5 tysięcy, a ludzi Kutiasza około 2,5 tys. Pomimo tego że ludność cywilna miała przewagé liczebną, to nie mieli umiejętności. Po miesiącu walk Kutiasz zaprosił na rozmowe Cweleaosa.

KSIĘGA VI

Podczas rozmów pomiędzy Kutiaszem, a Cweleaosem, walki zostały zawieszone. Władca Kutis, zażądał poddania się ludzi Cweleaosa, lecz on powiedział że będą walczyć do ostatniej kropli krwi. Dzień później wojska cywilne poddały się, a ich dowódca trafił do rąk Kutiasza. Król poleis wygnał bohatera, i zakazał mu powrotu. Cweleaos nie mógł się z tym pogodzić. Z walecznym młodzieńcem, udało się pare osób którę popierało jego dalszą walkę. Razem szukali osób wygnanych z wszystkich miast, by założyć swoje jedno wielkie imperium. Imperium to miało się nazywać Cweleaonią. Przez następne dwadzieścia trzy lata, zbierali i szkolili ludzi, by zdobyć cały świat.

31/12/2023

Chłopaki z Blaszaków IV: Ostatni Skok

ROZDZIAŁ I

Od ostatniej przygody chłopaków minęło 10 lat. Zaczęli dbać o siebie, bo nie chcieli problemów ze zdrowiem lub kolejnych potyczek. Można powiedzieć, że żyli jak normalni ludzie, lecz dalej mieszkali w blaszakach. Osiedle nie było już takie same. Większość mieszkańców się przeprowadziła, więc mieli więcej spokoju. Każdy z trójki miał pracę. Julian poszedł w deweloperkę, Szczepan został informatykiem, a Ryszard otworzył sklep. Każdy miał dobre zyski i nie brakowało im czasów, kiedy bawili się codziennie.
Wydawało się, że będą mieli ciągle takie życie. Ale życie jak to życie, lubi zaskakiwać. Pewnego dnia był napad na sklep Ryszarda, gdzie doznał wielkich obrażeń i trafił do szpitala. Wszystko było stracone. Cały jego interes zniszczony i nie wiadomo, kto przeprowadził ten zamach. Julian nie mógł się pogodzić z tym, że jego kolega przez kogoś trafił do szpitala, był żądny zemsty. Szczepan też chciał zemsty, ale wiedział że im to tylko zagrozi. Ale to nie był koniec problemów chłopaków z zamachowcami. Około dwa tygodnie po ataku na Ryszarda, jednego wieczoru doszło do pobicia Szczepana. Na szczęście był on w lepszym stanie, niż Ryszard. Julian zdenerwowany sytuacją, rzucił pracę i zaczął planować zemstę...

ROZDZIAŁ II

Julian spędził ponad tydzień na planowaniu zemsty ma grupie zamachowców, lecz nie potrafił wpaść na jakikolwiek trop. Szczepan i Ryszard wyszli ze szpitala tego samego dnia. Gdy Julian im wytłumaczył swój plan i chęć zemsty, nie spotkał się z poparciem ze strony przyjaciół. Dwójka poszkodowanych z obaw na narażenie się, nie wróciła do żadnej pracy. Julian szukał sprawcy ponad czternaście i pół miesiąca. To był pierwszy raz kiedy się poddał. Trójka przyjaciół miała problemy finansowe, bali się kolejnych zamachów. Żyli bardzo niegodnie. Pewnego razu zirytowany Julian wpadł na pomysł, by obrabować bank i schować się w ściekach pod blaszakami. Operację tę nazwał Ostatnim Skokiem. Jego plan został poparty. Ryszard stwierdził, że jak mają żyć dobrze to muszą na to zapracować. Chłopaki wydali całe swoje pieniądze na przygotwanie się do skoku. Mieli mnóswto broni i amunicji, oraz innych rzeczy niezbędnych do przetrwania. Dnia 16 kwietnia zakończyły się przygotowania do skoku.

ROZDZIAŁ III

Nadszedł początek końca... Była godzina 23, szli w stronę banku. Wykopali drzwi i wtargnęli do środka. Od razu uruchomił się alarm, więc zaczęli biec w stronę skarbca.
Po chwili była już policja.
Z łatwością chłopaki weszli do skarbca. Szybko brali pieniądze. Policja się w tańcu nie pierdoliła. Od razu w grę poszedł ostrzał i granaty. Policja w tym starciu odnosiła wielkie straty. Wszystko szło po myśli chłopaków, do czasu ucieczki policji. Okazało się że mieli podrzucony lokalizator i policja z łatwością ich namierzyła. Do pościgu włączyło się również wojsko. Chłopaki mieli dosłownie przewalone. Ucieczka na nic się nie zdawała, bo wszędzie już była policja lub wojsko.
Rozpętała się wielka strzelanina w lesie. Chłopaki poprosili znajomego dilera Andrieja o pomoc, lecz on bał się konsekwencji. Po trzech dniach walki zostali otoczeni. Nie poddawali się, walczyli do końca. Po 8 dniach walki skończyła im się amunicja. Byli zgubieni, więc podjęli ryzyko ucieczki. Ryzyko nie opłaciło się. W trakcie ucieczki postrzelono Ryszarda. Najprawdopodbniej z powodu adrenaliny biegł dalej. Jak już uciekli policji, Ryszard padł na ziemię. Nie można ukryć, że to był jego koniec. Jego ostatnim życzeniem było zapalić marihuanę. Szczepan i Julian spełnili jego ostatnie marzenie i zapalili z nim. Rok po śmierci Ryszarda znaleźli się na Madagaskarze, gdzie spędzili resztę życia.
Koniec, nic nie może wiecznie trwać...
Chłopaki z blaszaków przejdą do historii 1325 jako legendarna seria książek.
Chłopaki... Dziękujemy.

Premiera czwartej (niestety i ostatniej) części Chłopaków z Blaszaków już w Sylwestra!
07/12/2023

Premiera czwartej (niestety i ostatniej) części Chłopaków z Blaszaków już w Sylwestra!

17/11/2023

Chłopaki z Blaszaków III

PROLOG

Ryszard znów nie może spać.
Krzyczy głośno : "K***A MAĆ!".
Budzi się całe osiedle.
Wszyscy k***y i psy dęte.
Dzwonią zjeby już na pały.
Po minucie pierwsze osoby koguty usłyszały.
Po kwadransie padają strzały.
Julian krzyczy : "C**j wasz mały?".
To wkurwiło policjanta.
Już sk***ysyn chciał dać mandat.
To kurestwo i zjebanie.
Dostał strzała w samą banię.
Obesrany pan komisarz krzyczy z dupy : "C**j malina".
Tak się k***a historia zaczyna.

CHzB III Rozdział I
Całe osiedle wkurwione, przez tutejszą patologie.
Coraz więcej tam Policji, chcą dokonać koalicji.
Nie podoba się to ludziom, każą wypierdalać kurwom.
To wścieczyło Policjantów i zaczęli bić sąsiadów.
Julian, Ryszard no i Szczepan poszli zażyć trochę zielska.
Gdy jarali, to niebiescy od sąsiadów wpierdol dostawali.
Gdy policja już uciekła była już godzina trzecia.
Potem przyszedł czas na zemste i na walke z konfidentem.

CHzB III Rozdział II
26 grudnia 2024 roku
godzina 18:01
ul. Konopna 42, Warszawa, Polska

Polowanie rozpoczęte...
Każdy szuka konfidenta, największego oponenta.
By najebać delikwenta, chęć jest serio bardzo wielka.
Tu nie lubią cweli takich, którzy współpracują z psami.
Każdy kreta chcę odnaleźć, lecz nikt nie wie jak go znaleźć.
Nagle Julian wpadł na pomysł, by przeczesać wszystkie domy.
Jak to będzie ktoś z osiedla, niech w burdelu szuka szczęścia.
Krzyknął Ryszard już wkurwiony, bo od crack'u jest skręcony.
Tyle pali, tyle jara, a nic z tego nie zarabia.
Szczepan siedzi rozżalony, choć ma zioła pełne plony.
To wszystko przez tego kreta, teraz czeka ich depresja.

26 grudnia
godzina 19:24

Wszyscy ludzie są zmęczeni, sprawą donosiciela zadręczeni.
Każdy chodzi bardzo smutny, dzień bez haju jest w c**j nudny.
Julian, w racji motywacji zabrał klucze do main ćpalni (garaż numer 4)
Każdy szukał konfidenta, by odzyskać garaż szczęścia.
Ani w lesie, ani w mieście, nikt nie wiedział kto jest konfidentem.
Po 20 przyszedł Julian, mówi "wiem gdzie znaleźć można c**ja"
Wszyscy ludzie tam przybiegli, wieścią jego zaskoczeni.
Julian wszystkich rozczarował, mówiąc że muszą sie przygotować.
Kazał ludziom iść do łóżek, bo go znajdą chłopcy wkrótce.

CHzB III Rozdział IV
27 grudnia
godzina 8:46

Do blaszaka Ryszarda wbiega Szczepan, szybko jakby, cisnęła go sraka.
Ryszard krzyczy przetraszony: "Aj! Pierdolony!", bo skręt jego w wodzie został zamoczony.
Jednak wysłuchał Szczepana, co miał wieść do przekazania.
"Już czas nadszedł polowania" mówi Szczepan do Ryszarda.
Podszedł Ryszard do swej szafki, a z niej wyjął cztery fajki.
Potrzedł pózniej do komody i już był on uzbrojony.
Wyszli przed las do Juliana, co ze sobą miał ShotGun'a.
Plan był przecież bardzo prosty, by po drodze palić mosty.
Szli przez lasy, szli wzdłuż rzeki aż znaleźli paczke bletki.
A więc Ryszard się zatrzymał, bo bez zioła to on zdychał.
Szczepan zaciekawiony Juliana zapytał:
"Czy już blisko kretowisko?"
Nie uzyskał odpowiedzi i pomyślał:
"Co on kręci?"

CHzB III Rozdział V
27 grudnia
9:16

Byli coraz bliżej celu.
Każdy zemsty chciał na cwelu.
Gdy dotarli przed osadę, schowali sprzęt swój na wypadek.
Kiedy byli przy szlabanie, zobaczyli kurewstwo gdzieś na ścianie.
Treść była nie wiarygodna... "Zero Alko, Zero Zioła"
Ryszard z pianą był na ustach, lecz posłuchał tego głupstwa.
Gdy zostali już spisani, cwela szukać zaczynali.
Pukali do każdej chatki, pod pretekstem ostrej sraczki.
Po zwiedzeniu paru chatek, przyszedł czas na królewskie sranie.
Kiedy stali przed pałacem, zobaczyli dziurę w ścianie.
Julian chciał ją wykorzystać, żeby bronią cwela tyrać.
Gdy ukazał się im władca, było widać zę miał kaca.
Kiedy zdjął on swoje czapke, miał on mocno przejebane.
Szybko to odnotowali, że donosiciela już złapali.
Julian skłamał że chcę się wysrać, poszedł po broń terrorysta.
Plan Chłopaków był też taki, żeby rozdać ludziom baki.
Kiedy Julian wrócił z srania, czas na walke, zmiane prawa.

CHzB III Rozdział VI
27/28 grudnia
9:20-7:30

Julian zaprosił władce, na chwilową gadkę.
Poszli do jego komnaty, rudy nie był zbyt kumaty.
Kiedy Julian z cwelem gadał, Ryszard ze strażnikami się rozprawiał.
Szczepan, by nie przyszło wsparcie, no to czekał na desancie.
Ryszard udał atak serca i rozjebał służby cwela.
Kiedy wszyscy byli martwi, konfidentem czas się bawić.
Julian wyjął swego gnata, lecz nie zaczął jeszcze działać.
Gdy przyszli jego kompanii, przyszedł czas wielkiej jaralni.
Gdy spalili swego skręta, przyszedł czas na konfidenta.
Bez zwlekania, bez czekania rozpoczeli pokaz strzelania.
Każdy oddał po swym strzale, wszyscy czuli się wspaniale.
Dali ludziom mnóstwo zioła, aż zjarała się stodoła.
Tyle ziółka, tyle trawki, jeszcze nigdy nikt nie palił.
Tubylcy zadzwonili na panie, zamówili dla każdego także po szampanie.
Tak zaczęła się biesiada, trwała do samego rana.
Wszyscy zchlani, zćpani i zruchani, to idea tej balangi.
Na osiedlu był już spokój i palenia także w opór.
Wszyscy są zadowoleni, na dzieci rudych cweli.

05/11/2023

PRZYGODY PSA SANITASA - WOJNY KRETÓW
(wersja demonstracyjna)

Pewnego razu, pies Sanitas w swoim ogródku napotkał kopiec kreta.
Nie był on zbyt zadowolony, bo zwierz mu trawnik rozjebał, a o ten trawnik bardzo się troszczył.
Więc w nocy z szopy wyjął strzelbę i chciał odstrzelić kretowi łeb.
Nabił broń i poszedł w strone kretowiska. Nagle przebiegł obok niego mały kret.
Bez zawachania wystrzelił nabój, rozwalając mu głowę.
Sanitas myślał, że to koniec wszystkiego, lecz to był dopiero początek wielkiej wojny.
O godzinie 6 nad ranem obudził się z powodu głośnego huku, dochodzącego z kuchni.
Wystraszony zerwał się z łóżka i pobiegł tam. Spotkał tam cegłę z napisem "WOJNA".
Początkowo nie wiedział o co chodzi, ale zobaczył rozbite jedno z okien, wyjrzawszy przez nie, zobaczył spalony trawnik.
Załamany Sanitas padł na kolana. Po chwili rozpaczania przeniósł się do ogrodu, by znaleźć sprawcę zadzwonił do starych dobrych znajomych.
Już 15 minut po telefonie zjawili się. Byli to mistrzowie życia, biznesów i wybitni romantycy: Ryszard, Julian i Szczepan z Universum CHzB, którzy odkryli możliwość podróżowania między uniwersami (lecz o tym gdzie indziej). Zaopatrzeni w strzelby od Sanitasa ruszyli na polowanie.
Lecz nie miało ono sensu, bo nie wiedzieli na kogo polować. W okolicach wieczora otrzymali telefon od psa. Rozmowa była niesamowicie zwariowana.
Dostali wiadomość, że krety chcą przejąć posesję Sanitasa. Lecz na miejscu byli za późno. Dom został otoczony i dzikusy miały przewagę liczebną i zakładnika. Lecz bysry Julian zauważył, że mają spluwy w samochodzie. Więc udali się do samochodu, ogarnęli broń i zaczęli strzelać do zabójczych kurew.
Bardzo szybko udało im się odbić zakładnika. Piekielne krety zostały pokonane, bo po bitwie ich nory zostały zalane.
Sanitas z okazji pomocy chciał zaprosić ich na trawę, lecz oni musieli wracać do swojego uniwersum.
Kazdy myślał, że to po sprawie. To był dopiero początek...

17.11.2023
03/11/2023

17.11.2023

02/11/2023

CHŁOPAKI Z BLASZAKÓW CZ.2

NARRATOR: Chłopaki z Blaszaków po wielkim sukcesie narkotykowym, za pomocą pewnego r***ra planującego występ w wyborach na prezydenta RP w 2040 roku próbują przekonać polski rząd do zalegalizowania marihuany...

poniedziałek, 6 marca 2023 roku Ryszard przychodzi do chłopaków i chwali się pomysłem

Ej Julian, Szczepan wpadłem na dobry pomysł - informuję Ryszard
No na jaki? - pyta Szczepan
Za*****ty - odpowiada podjarany Ryszard Szczepan wola Juliana
O co chodzi? - pyta niezadowolony Julian
Ryszard twierdzi że wpadł na super pomysł - mówi nieprzekonany Szczepan
No to słucham - mówi zaciekawiony Julian
Więc jest taki r***r, który działa wraz z Fundacja 420 która walczy o depenalizację marihuany i napiszę do niego na instagramie że chcemy pomoc - opowiada Ryszard
Ej, to jest za*****ty pomysł - stwierdził Julian
No nawet, co jeśli nie wypali? - pyta Szczepan
Musi wypalić - mówi Ryszard
No dobra - odpowiada Szczepan Ryszard wyjmuję telefon i pisze do r***ra z propozycja pomocy w zalegalizowaniu marihuany wtorek, 7 marca 2023 Julian i Szczepan z niecierpliwością czekają na Ryszarda który spóźnia się już 15 minut na spotkanie z nimi
Kurna, gdzie on jest? - mówi podirytowany Julian
Nie wiem, może zadzwoń do niego - odpowiada Szczepan Julian dzwoni do Ryszarda, ale on nie odbiera i pojawia się informacja "Numer do którego dzwonisz jest niedostępny, spróbuj później" Około 40 minut po godzinie spotkania przychodzi Ryszard z pewna osobą w kapturze
Panowie, mamy to K***a - Ryszard
Czekaj czekaj... czy to jest - niedokancza Julian
Tak to ja - odpowiada zamaskowaną osobą
Niemożliwe do c**ja pana - mówi zaskoczony Szczepan
A jednak - oznajmia Ryszard
Miło mi was poznać panowie - odpowiada r***r ukazujący się po zdjęciu kaptura
Nam też miło ciebie poznać - odpowiada Julian i Szczepan Po dłuższym czasie narad ekipa uznała że trzeba zaprojektować jakiś bilboard oznajmiający że Chłopaki z Blaszaków kolaborują z artysta. Wszyscy uznali że to jest pomysł idealny i wzięli się za projektowanie bilboardow.

ROZDZIAŁ II

Po ustaleniu planu że trzeba zrobić plakat r***r zaproponował żeby projektować go u niego. Jego argumentem było palenie zioła i dużo wody i zapoznanie się z reszta zespołu r***ra. Dla trójki ćpunów i alkoholików brzmiało to jak wieczór idealny, lecz niestety nie mogli bo byli umówieni tego wieczora na spotkanie z nowo poznanym dilerem. Niestety musieli odmówić. Artysta zaproponował że mogliby następnego wieczoru i mogliby jeszcze wystąpić w teledysku. Na szczęście Chłopaki z Blaszaków mieli czas następnego wieczoru. Ryszard odprowadził r***ra do najbliższego skrzyżowania. Twórca podziękował nowo poznanemu wspopracownikowi i pożegnał się słowami- "Nara mordo" Ryszard zaniemówił z wrażenia. Wracając do chłopaków, bo czekało ich spotkanie z dilerem był cały czas zaskoczony, lecz bardziej zaskoczył go widok palących się blaszaków i odgłosy strzałów. Natychmaist wyjął giwerę że spodni i zaczął szukać chłopaków. Niestety nie znalazł chłopaków lecz postrzelona i najprawdopodbniej martwą "ZAZE". Ryszard nie dowierzał że znowu zostali wystawieni. Nagle ciało "ZAZY" się ruszyło i młodzieniec bez wachania ją dobił. Od razu usłyszał koguty więc zaczął uciekać w stronę szkoły na ulicy "Zachodzącego Słońca" skąd miał bliska drogę do restauracji z dwoma żółtymi luakmi w logo tworzącymi literę M. W restauracyjnej łazience wykonał telefon do Juliana. Na jego szczęście Julian odebrał, ale że złymi wieściami. Przez telefon było słychać Szczepana który krzyczał do Ryszarda że to już koniec i wszystko stracone. Chłopaki uznali że spotkają się na parkingu przy Galerii handlowej na woli obok której był park. Tam mieli się naradzić co dalej. Ryszard pomimo zmęczenia poszedł półtora kilometra na przystanek, a później po przejechaniu kilku przystanków wsiadł do metra. Nie ustalił on godziny spotkania z przyjaciółmi więc nie wiedział o której będzie. Wysiadlwszy z Metra udał się na miejsce spotkania. Nie musiał on długo czekać bo po mniej więcej dziesięciu minutach zadzwonił Julian.

ROZDZIAŁ III

Czy telefon od Juliana był tym na co liczył Ryszard? Zapewne nie, bo Julian na wstępie powiedział :

K***a, jebniemy się trochę zostały nam dwa przystanki, ale autobus się wyjebał na zakręcie.
Cholera... Ale c**jnia z tego dnia - odpowiedział pod irytowany Ryszard Ryszard żegnając się z Julianem i Szczepanem, którym na szczęście nic się nie stało powiedział "Dobra, idę w waszą stronę". I jak powiedział tak zrobił, cały czas z tyłu głowy miał to że zabił "ZAZE' do której coś czuł, aż zapomniał o kolaboracji z r***rem. Chciał już dzwomic do muzyka że jest słaba sytuacja i potrzebują azylu na jedną noc, ale uznał że lepiej to przedyskutować z przyjaciółmi. Po piętnastu minutach piechoty spotkał Juliana i Szczepana na przystanku. Całą trójka czuła się jednocześnie bezpieczniej, ale nadal w zagrożeniu. Ryszard przedstawił swój pomysł z prośbą o schronienie chłopakom. Julian w swoim stylu odpowiedział - "masz słusznego bracie" - więc Ryszard zadzwonił do nowo poznanego znajomego z zapytaniem o chwilowe zamieszkanie. Piosenkarz odebrał strasznie szybko więc zapewne coś robił na telefonie. Słysząc że koledzy są w tarapatach poprosił jednego z kolegów (z jego zespołu) poinformował ich że to będzie grubszy chłopak który podjedzie srebrna Toyota Corrola z rejestracja "WA420G33". Ku zaskoczeniu trójki przyjaciół podwózka przyjechała bardzo szybko. Przez drogę tylko Julian rozmawiał z kierowca bo Ryszard spał i Szczepan opadał z sił. Julian opowiedział co się działo dawniej i o tym co się teraz wydarzyło. Zaciekawiony "szofer" nagle zapytał:
A jak poznaliście mojego kolegę?
Szczerze... nie wiem jak ci to wytłumaczyć - odpowiedział Julian Po chwili ciszy
To było trochę nie spodziewane, Ryszard czyli ten kolega w dresie uznał że chcę złożyć propozycję współpracy z twoim ziomkiem i uznaliśmy że to dobry lecz ciężki pomysł. Następnego dnia Ryszard z nim przychodzi. Dostaliśmy również zaproszenie na pracę nad bilboardem dzisiejszego wieczora, ale mieliśmy jak już wspomniałem dosłownie spalone spotkanie z dilerem który nas zdradził... - opowiedzil Julian że wzdechnieciem
K***a... Pojebane... ale dobrze mieć was w współpracy, bo z tego co wynika to się nie poddajecie - odpowiada kierowca
Wiesz co... my w sumie od początku tacy jesteśmy, nie pamiętam takiej sytuacji żeby ktoś z nas się poddał - opowiedział dumny Julian
Dlatego do nas pasujecie - rzekł kierowca
Też mi się tak wydaje - odpowiada Julian Gdy już dojechali do apartamentowca na ul. Złotej 44 i weszli do mieszkania od razu poszli spać. Ponieważ to był ciężki dzień, a następne będą jeszcze cięższe.

ROZDZIAŁ IV

Po przebudzeniu w apartamencie chłopaki mogli zaznać chwilę spokoju. Zostali obudzeni przez jednego z przyjaciół r***ra. Tadeusz, bo tak miał na imię przekazał chłopakom informację, że zostaną z nim do powrotu reszty. Tadeusz chcąc rozciągnąć dialog zapytał :

Jak to się w ogóle stało? Jak dotarliście do porozumienia z nami? Julian powiedział mu całą historię, patrząc na twarz Tadeusza który był zaskoczony. Po opowiadaniu zadał kolejne pytanie :
A co z waszymi blaszakami? Teraz będziecie tylko "Chłopaki", a nie "Chłopaki z Blaszaków"?
Niestety wydaje mi się że to koniec z naszymi blaszakami - wtrącił się Szczepan
Aż tak źle było? - znowu zapytał Tadeusz
No wiesz wszystko rozjebane w drobny mak. Pozatym teraz tam jest dużo pal - rozwinął Szczepan
No to c**jnia z grzybnią - odpowiedział z zażaleniem Tadeusz
Ale wiesz... Coś się kończy coś zaczyna. Teraz się zaczyna nowy etap w naszym życiu, a skończył stary - wpierdolił się Ryszard Wszyscy się z tym zgodzili. Po około trzech godzinach rozmów i zapoznawania się do apartamentu wrócił r***r. Chłopaki cieszyli się na jego widok. Artysta najwidoczniej też bo od razu zaproponował skuna, co spodobało się Ryszardowi i Julianowi. Szczepan był innego zdania lecz to tylko dla tego że po prostu nie miał ochoty. Po wypaleniu trzech potężnych skunow r***r przedstawił plan dnia. W jego skład wchodziło nagranie teledysku a potem utworzenie plakatu promocyjnego. Twórca obiecał chłopakom że pieniądze z najbliższego teledysku pójdą do nich w podziale 30% na głowę i 10% dla niego. Całą trójka podziękowała. Uznali że całe pieniądze trafia na odbudowę blaszaków. Po nagraniu teledysku do nowej nuty nadszedł czas na zaprojektowanie plakatu. Bilboard przedstawiał zdjęcie chłopaków na żółtym tle z napisem wielokolorowym "Fundacja kolaboruje z "Chłopakami z Blaszaków". Za trójka bohaterów było widać logo fundacji. Nie był to skomplikowany bilboard. Po całym dniu ciężkiej pracy nadszedł czas na odpoczynek w postaci mini turnieju w piłkarskiej grze komputerowej wydanej przez Kanadyjskie studio. Czas minął szybko lecz miło i sympatycznie. Przed snem r***r oznajmił, że jutro chłopaki odzyskają blaszaki. Tym akcentem zakończył się ich piereszy pełny dzień we współpracy z FUNDACJA 420.

ROZDZIAŁ V

Kolejny tydzień chłopakom minął nadspodziewanie spokojnie. W tym czasie udało im się utworzyć plakaty i wynająć bilboardy. Czas mijał szybko, ale nie przeszkodziło to chłopakom w integracji z nowymi znajomymi. Aż dwa razy byli upici w ciągu czterech ostatnich dni i aż trzy skuci. W trakcie tego wszystkiego trwała akacją odbudowy blaszaków. Wszystko szło zgodnie z planem dopóki r***r nie zadzwonił z zaskakująca nowiną o treści "K***a... znaleźliśmy zwłoki jakiejś postrzelonej i przypalonej kobiety". Ryszard dbając o swoją skórę nie przyznawał się do zabójstwa. Miał on z tyłu głowy to że może to wyjść więc przy pierwszym lepszym opuszczeniu "złotej" 44 pozbył się giwery. Pewnie zastanawiacie się co ekipa zrobiła z trupem? Odpowiedź brzmi... zakopali w trzymetrowym dole. Odbudowa blaszaków rozwijała się szybko. Po nie całych dwóch tygodniach blaszaki były już wyremontowane i unowocześnione. Chłopaki byli podekscytowani nowymi mieszkaniami. Czas mijał szybko i progresywnie. Artysta że swoimi znajomymi wydali kolejne utwory dla Fundacji 420, zapowiedzieli płytę i trasę na której mieli się znaleźć chłopaki. Zdaniem przykaciol to był najbardziej zjebany czas w ich życiu, a może być jeszcze bardziej. Tydzień przed pierwszym koncertem trasy arysty (początek czerwca) działo się dużo. Julian i Szczepan znaleźli sobie partnerki i chcieli znaleźć Ryszardowi, ale on im odpowiadał za każdym razem "Po kiego c**ja jak to nie wypali?" Doszło również do strzelaniny podczas której Szczepan prawie stracił życie ratując dziewczynę, co sfrustrowało Ryszarda który wyraził dezaprobatę a propo kobiet w ich ekipie do końca kolaboracji z Fundacja 420:

Nie, nie, nie... Do c**ja wafla prawie cię zabili przez te dziwkę. Niech wypierdala. - wypalił Ryszard
Dokładnie - zgodził się z nim Julian
Niech twoja też wypierdala, dla naszego dobra - zaskoczył Juliana Ryszard
Wiesz co... chyba masz rację Ryszard - odpowiedział przytłoczony Szczepan
To będzie dobra dla nas i dla nich. Naprawdę - przekonywał Ryszard Julian nie chciał się rozstawać z partnerka, ale został do tego zmuszony. Ostatnie dni przed pierwszym z pięciu koncertów założyciela Fundacji 420 minęły już spokojnie i całą trójka przygotowywała się do wyjazdu do Wrocławia. Ostatniego dnia w Warszawie pojechali na noc do R***ra, gdzie usłyszeli że bilboardy z ich kolaboracja stają się pozytywnym HIT'em internetu i że jest dużą szansa na wykonanie ich celu w najbliższym czasie, czyli do zdepenalizowania Marihuany w Polsce. O dziwo to była noc bez baletu, bo już o 22:30 wszyscy spali. Ostatni i najbliższy czas będzie okresem sukcesów i szczęścia u Chłopaków.

ROZDZIAŁ VI Pierwszym przystankiem trasy jest Wrocław. Koncert rozpoczynał się o 20:33 więc po pobudce trzeba już było wyjeżdżać. Drogą minęła spokojnie bez żadnych korków i bez żadnych wypadków na drodze. Na miejscu dowiedzieli się że wszystko jest gotowe do rozpoczęcia. Ostatnie 4 godziny były godzinami przygotowań personalnych. Pół godziny przed koncertem r***r zapytał chłopaków:

Ej mordy macie stres?
No w c**j - odpowiedział Ryszard za wszystkich R***r wyciąga opakowanie Marihuany medycznej, skręcił i poczęstował chłopaków. Wystarczyły cztrey buchy żeby się odstresowac. Już na początku koncertu chłopaki zostali przedstawieni fanom twórcy. Zostali bardzo głośno przywitani co zrobiło na nich ogromne wrażenie bo poraź pierwszy widzieli tyle osób w jednym miejscu. Koncert chłopakom minął niesamowicie przyjemnie. Najbardziej był podjarany Szczepan, ale Ryszard i Julian też byli. Ostatnia piosenka koncertu była zapowiedź piosenki r***ra z Chłopakami. Zapowiedź wyszła im niesamowicie dobrze, została również dobrze przyjęta. Ten koncert był też przykrym wydarzeniem, bo miało być na nim zakończenie oficjalnej współpracy ChzB z twórca. Oczywiście dalej będą otrzymywać pieniądze z piosenki z muzykiem. W podsumowaniu padły takie liczby: oZarobki z biletów ok.: 1 330 000zl ( ok 10tys) oZarobki FUNDACJI w tym czasie ok.: 2 000 000zl Ale najważniejsza informacja dla CHzB było że aż 60% z tego jest dla nich. Czyli po 15% z ok. 3 330 000zl czyli to wychodzi ok. 499 500 zł co było niesamowitą suma dla chłopaków. Na ewidentny koniec koncertu r***r powiedział że Chłopaki jeszcze rozpierdolą jego scenę. Po tym koncercie panowie poszli w ostry melanż. Otóż balowali 6h bo ostatnia osobą padła właśnie po godzinie 05:33. I takim o to bałem się kończy drugą większą przygoda CHzB ale napewno nie ostatnia.

ROZDZIAŁ VII

Pewnie się zastanawiacie co z depenalizacją marihuany? Otóż się nie udało, ale wszystko idzie w dobra stronę. Też pewnie się zastanawiacie co się stało z chłopakami po rozstaniu z r***rem. Raczej nic niesamowitego, bo wrócili do blaszaków które są odnowione jeśli ktoś już zapomniał. Pewnie chcecie wiedzieć co dalej? Ale tego się dowiecie w trzeciej części CHzB. I teraz możliwe że chcecie poznać datę CHzB III? Spodziewaj się tego że będzie +/- czerwiec

KONIEC

Copyright by WYDAWNICTWO 1325 16.04.2023

02/11/2023

CHŁOPAKI Z BLASZAKÓW CZ.1

SCENA PIERWSZA
RYSZARD : O K***A! ALE SIĘ ZJARAŁEM.
CHYBA MUSZĘ ODŁOŻYĆ DRAGI NA BOK.
(RYSZARD SIĘ WYWRACA. PODBIEGA JULIAN).
JULIAN : JA PI***OLE RYSZARD!
CZY TY ĆPAŁEŚ CAŁĄ NOC?!
RYSZARD : NIE CZEMU? TYLKO WYJARAŁEM TRZY RAZY BONGO. NIC ZŁEGO.
JULIAN : A GRZYBKI?
RYSZARD : TYLKO PIĘĆ.
JULIAN : JA PI***OLE! P***BAŁO CIĘ?
RYSZARD : NIE DLACZEGO?
JULIAN : BRAK SŁÓW K***A... BRAK K***A SŁÓW.
RYSZARD: O C**J CI CHODZI.
JULIAN: O TO, ŻE MIELIŚMY OPYLIĆ TEN TOWAR.
RYSZARD: OJ TAM OJ TAM.
JULIAN: SPI***OLIŁEŚ NAM CAŁY INTERES.
RYSZARD: SPIERDALAJ.
(PRZYBIEGA SZCZEPAN ZANIEPOKOJONY)
SZCZEPAN: EJ PANOWIE CAŁE DRAGI ZNIKNĘŁY.
JULIAN: CAŁE K***A!? RYSZARD MÓWIŁ, ŻE MAŁO BRAŁ.
(RYSZARD SPIERDALA)
(JULIAN WKURWIONY KOPIE W ZIEMIE)
JULIAN: K***A MAĆ, WYDYMAŁ NAS.
SZCZEPAN: ZAPOMNIAŁEM DODAĆ, ŻE SZCZURY GO WJEBAŁY.
JULIAN: CO TY PI***OLISZ CZŁOWIEKU?
SZCZEPAN: NAPRAWDE.
JULIAN: TYLKO NAĆPANYCH SZCZURÓW NAM TU BRAKOWAŁO, TYLKO CZEMU RYSZARD UCIEKAŁ?
SZCZEPAN: MOŻE ZADZWOŃ DO NIEGO?
(JULIAN DZWONI)
(ODBIERA RYSZARD, SŁYCHAĆ HAŁASY PRZEZ TELEFON)
JULIAN: CO TY ROBISZ?
RYSZARD: JESTEM W…
(W POŁOWIE ZDANIA PRZERYWA MU KOBIETA)
KOBIETA: PROSZE ZAPŁACIĆ ZA JEDZENIE.
RYSZARD: ZAMKNIJ SIĘ DZIWKO.
(RYSZARD SIE ROZŁĄCZA)
JULIAN: K***A.
SZCZEPAN: CO ZROBIŁ?
JULIAN: NIE WAŻNE.

SCENA DRUGA
(POD BLOKAMI SPRZEDAJĄ ZIOŁO)
(PODCHODZI KOBIETA)
KOBIETA: CZEŚĆ PANOWIE.
JULIAN: WITAJ.
RYSZARD: CZEGO K***A?
JULIAN: NIE STRASZ KLIENTÓW...
RYSZARD: CZEGO DROGA PANI POTRZEBUJE?
KOBIETA: 5 GRAM PROSZĘ.
RYSZARD: ILE?!
JULIAN: SPOKOJNIE RYSZARD.
KOBIETA: JEŚLI NIE MACIE ZIOŁA TO SPOKO.
JULIAN: MAMY... MAMY ZIOŁO, ZOSTAŁO 4,5 GRAMA
KOBIETA: TO MOŻE NA NOTESIK?
RYSZARD: NO ZAJEBIŚCIE, ALE NA NOTES TO TY SIĘ MOŻESZ ZJEBAĆ NAJWYŻEJ.
JULIAN: SPOKÓJ K***A, MOŻE BYĆ NA NOTESIK.
(JULIAN PODAJE SASZETKE KOBIECIE)
KOBIETA: KIEDY KOLEJNA DOSTAWA?
RYSZARD: JUTRO.
KOBIETA: TO JUTRO PRZYJDĘ PO RESZTE I ZAPŁACĘ.
JULIAN: DOBRZE.
RYSZARD: ALE TY JESTEŚ GŁUPI, W TYM MOMENCIE MOGŁA NAS OJEBAĆ NA PONAD 150 ZŁOTYCH P***BIE.
JULIAN: NIE NO, CO TY... O K***A.
RYSZARD: P***B K***A.
JULIAN: NO TROCHE.
RYSZARD: ZWIJAMY SIĘ?
JULIAN: DOBRA.

SCENA TRZECIA
(NA GARAŻACH)
(PRZYJEŻDŻA DILER ANDRIEJ)
JULIAN: CZEŚĆ ANDRIEJ
DILER: CZEŚĆ JULIAN, MAM ZŁĄ WIADOMOŚĆ.
JULIAN: JAKĄ?
DILER: ZIOŁO... KTOŚ JE UKRADŁ... NIE MAM JUŻ NAWET POŁOWY KRZAKA.
JULIAN: TO JEST ŻART, TAK?
DILER: NIESTETY NIE.
JULIAN: JAK MOGLI CI ZAJEBAĆ 25 KRZAKÓW TOWARU? JAK?
DILER: JA… NIE WIEM.
JULIAN: RYSZARD!
(PRZYBIEGA RYSZARD)
RYSZARD: SIEMA ANDRIEJ, JAK ZIOŁO?
JULIAN: TAK SIĘ SKŁADA, ŻE KTOŚ MU ZAJEBAŁ.
(PRZYBIEGA SZCZEPAN)
SZCZEPAN: TO PEWNIE SZCZURY.
DILER: CO ON GADA?
JULIAN: JAKIEŚ BZDURY
SZCZEPAN: NIE, TO NAPEWNO BYŁY SZCZURY.
DILER: TAK POTRAFIĄ KOSIĆ?
RYSZARD: TAK, OSTATNIO TRZY KRZAKI OD CIEBIE WPI***OLIŁY GNOJKI.
DILER: I CO Z NIMI
RYSZARD: W ŚCIEKACH PEWNO UPALONE CHODZĄ
DILER: WRACAJĄC... NIE MAM ZIOŁA, WIĘC TRZEBA ZAWIESIĆ KONTRAKT NA JAKIŚ CZAS.
JULIAN: K***A.
SZCZEPAN: RYSZARD MA DUŻO ZIOŁA.
RYSZARD: NAWET O TYM NIE MYŚL.
SZCZEPAN: RYSZARD... DAJ NAM, CHOCIAŻ PÓŁ GRAMA.
RYSZARD: K***A... DAM ILE TRZEBA.
JULIAN: NO DOBRA, TO KIEDY BĘDZIE MOŻNA WZNOWIĆ KONTRAKT?
DILER: DOPÓKI NIE ZNAJDE ZIOŁA, LUB PÓŁ ROKU.
JULIAN: PÓŁ JEBANEGO ROKU?
DILER: NO NIESTETY TAK.
(JULIAN MYŚLI)
(NAGLE)
RYSZARD: EJ, JULIAN, HALO K***A.
JULIAN: DAJ SIĘ K***A SKUPIĆ, BO MNIE JASNY SZLAG TRAFI.
DILER: TO JA JUŻ BĘDE IŚĆ.
SZCZEPAN: TO IDŹ, JESTEŚMY W KONTAKCIE.
(PRZYCHODZĄ DWIE KOBIETY)
PIERWSZA KOBIETA: CZEŚĆ, CZY KUPIMY TU ZIOŁO?
RYSZARD: TROCHĘ ZA PÓŹNO DROGIE PANIE PRZYCHODZICIE.
JULIAN: TAK, KOLEGA MA RACJE.
(JULIAN ROZMAWIA Z KOBIETAMI)
(SZCZEPAN Z PODNIECENIEM DO RYSZARDA): TO... TO... TO CHYBA PANNY LEKKICH OBYCZAJÓW.
RYSZARD: TĄ Z CIEMNYMI WŁOSAMI NA AUTOSTRADZIE WIDZIAŁEM, TA DRUGA TO NIE WYGLĄDA JAK DZ**KA. ALE MASZ RACJE, SĄ ŁADNE.
SZCZEPAN: NIC TAKIEGO NIE MÓWIŁEM.
RYSZARD: TY NIE, ALE SPODNIE TAK, A TAK W OGÓLE, TA Z JASNYMI WŁOSAMI TO CHYBA TA Z WCZORAJ.
SZCZEPAN: O K***A... FAKTYCZNIE.
(WOŁAJĄ JULIANA)
RYSZARD: TA Z BLOND WŁOSAMI TO TA Z WCZORAJ.
JULIAN: EJ, BEZ KITU, SZCZEPAN PRZYNIEŚ ZIOŁO DLA NICH.
(JULIAN I RYSZARD W ROZMOWIE Z KOBIETAMI)
RYSZARD: ZIOŁO ZARAZ BĘDZIE.
JULIAN: TAK ZARAZ BĘDZIE, MAJĄ PANIE OCHOTĘ NA JAKIEGOŚ DRINKA?
BLOND KOBIETA: NIE, NIE PIJEMY ALKOHOLU.
"CIEMNA" KOBIETA: JA BYM SIĘ CZEGOŚ NAPIŁA.
JULIAN: CZEGO?
CIEMNA KOBIETA: MACIE MOŻE COŚ OWOCOWEGO?
RYSZARD: NIE, ALE MAMY SER Z POD LASKI.
JULIAN: OPANUJ SIĘ ZBOKU.
(DWIE KOBIETY SIĘ ŚMIEJĄ I MÓWIĄ, ŻE IDĄ NA PAPIEROSKA)
(WRACA SZCZEPAN)
SZCZEPAN: MAM ZIOŁO DLA PAŃ.
BLOND KOBIETA (PŁACI): DZIĘKUJEMY BARDZO, MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ JESZCZE KIEDYŚ SPOTKAMY.

SCENA CZWARTA
(NA GARAŻACH)
(CHCĄ ZAMÓWIĆ JEDZENIE)
SZCZEPAN: CHŁOPAKI, ZAMAWIAMY COŚ CZY NIE?
RYSZARD: JA BYM OPI***OLIŁ ZAPIEKANKE.
SZCZEPAN: ALE TAM NIE MA ZAPIEKANEK.
RYSZARD: TO GDZIE TY CHCESZ DZWONIĆ?
SZCZEPAN: DO MCDUCK'A.
RYSZARD: A CO TO JEST?
SZCZEPAN: RESTAURACJA.
RYSZARD: I CO TAM MOŻNA ZAMÓWIĆ.
JULIAN: SPRAWDŹ W GAZETCE.
RYSZARD: O K***A... DŻALAPINO BURGER.
JULIAN: CO?
RYSZARD: NO DŻALAPINO BURGER.
SZCZEPAN: TO SIĘ NAZYWA HALAPENO.
RYSZARD: ZAMKNIJ SIĘ.
JULIAN: TO BIERZESZ TO?
RYSZARD: NIE NO, CO TY? HAJSU NIE MAM.
SZCZEPAN: MÓWIŁEŚ, ŻE MASZ HAJS.
RYSZARD: ALE CAŁY ZOSTAWIAM NA SPOTKANIE Z TYMI KOLEŻANKAMI SYMPATYCZNYMI.
JULIAN: JAKIMI?
RYSZARD: TYMI, CO U NAS KUPUJĄ.
JULIAN: K***A... NIE PI***OL, ŻE SIĘ Z NIMI UMÓWIŁEŚ.
RYSZARD: NO OCZYWIŚCIE, ŻE NIE, PO PROSTU TO ZROBIE.
SZCZEPAN: BOŻE, D***L.
RYSZARD: SPIERDALAJ SZCZURZE.
(RYSZARD ZACZYNA JARAĆ)
JULIAN: CO TY ROBISZ? JESZCZE PSY NAS ZGARNĄ.
SZCZEPAN: NIECH PALI, ALE PRZEZ RĘKAW.
RYSZARD: DOBRY POMYSŁ.
(PODCHODZI DILER)
DILER: O SIEMA PANY!
JULIAN: TYLKO TEGO CWELA NAM BRAKŁO...
RYSZARD: IDŹ STĄD KRETYNIE.
DILER: CO TAK NIE MIŁO?
RYSZARD: BO ZIOŁA NIE MASZ KURWO.
DILER: AHA NO TO ZAJEBIŚCIE... ALE MAM DZIWKI.
JULIAN: KONTYNUJ.
DILER: TRZY.
JULIAN: OKEJ, DALEJ.
DILER: 120ZŁ.
JULIAN: DOBRA.
DILER: PRZELEWEM CZY GOTÓWĄ?
JULIAN: CHODŹ Z NAMI TO POGADAMY.

SCENA PIĄTA
(PRZY BLASZAKACH)
RYSZARD: I GDZIE SĄ?
DILER: HAHA ŻARCIK.
RYSZARD: JEB SIĘ.
(RYSZARD WYJMUJE KIJA I GROZI)
JULIAN: CZEMU NAS WYJEBAŁEŚ W DUPE?
DILER: DOBRA...MAM ZNAJOMĄ, KTÓRA JEST ĆPUNKĄ I ALKOHOLICZKĄ.
RYSZARD: KOBIETA?
DILER: TAK.
JULIAN: CHETNIE JĄ ZREKRUTUJEMY.
DILER: TO DZWONIE DO NIEJ.
(10 MINUT PÓŹNIEJ)
ZNAJOMA DILERA: HEJ...MILO MI WAS POZNAĆ.
RYSZARD: SIEMA, JAK SIE NAZYWASZ?
ZNAJOMA DILERA: KALINA.
JULIAN: KLASA IMIĘ.
KALINA: DZIEKI, MACIE OCHOTE NA BLANTA?
RYSZARD: K***A PRZYJMUJEMY JĄ.
JULIAN: NOO, TRZEBA.
(SZCZEPAN WRACA)
SZCZEPAN: HEJ PANOWIE, CZYŻBY NOWA KOLEŻANKA?
RYSZARD: TAK.
SZCZEPAN: FAJNIE.
(KALINA DZWONI)
JULIAN: GDZIE DZWONISZ?
KALINA: MAM KOLEŻANKE, KTÓRA TEŻ CHCE DOŁĄCZYĆ.
RYSZARD: TO DZWOŃ.
KALINA: DOBRA.
(PRZYCHODZI KOLEŻANKA)
KOLEŻANKA: HEJ.
KALINA: O K***A SIEMANO.
RYSZARD: WITAMY PANIĄ, TYLKO JAK MASZ NA IMIĘ?
KOLEŻANKA: W SUMIE TO K***A NIE MAM, ALE MOWIA NA MNIE ZAZA.
RYSZARD: ZAJEBIŚCIE.
ZAZA: DZIEKI ZIOM.
SZCZEPAN: NO I KLASA, ALE TERAZ TRZEBA IŚĆ PO ZIOLO, JEST SZANSA NA TO ZE JUŻ JEST.
ZAZA: JA MAM HODOWLĘ.
RYSZARD: RACZEJ PLANTACJĘ.
ZAZA: JEDEN PIES.
JULIAN: POKAZESZ NAM?
ZAZA: TAK, ALE LEPIEJ JUTRO.
JULIAN: NO DOBRA.
RYSZARD: KALINA I ZAZA... WITAMY NA POKŁADZIE.
ZAZA I KALINA: EKSTRA.
(W LESIE)
ZAZA: TU GDZIEŚ MAM PLANTACJĘ.
RYSZARD: NO TO IDZIEMY SZUKAĆ.
JULIAN: DOBRA.
(W MIEJSCU PLANTACJI)
RYSZARD: TO ZASADZKA.
JULIAN: CO? A GDZIE JEST ZAZA?
RYSZARD: UCIEKŁA.
(PRZELATUJE OBOK PATYK)
JULIAN: CO DO C**JA?
(ZAZA KOPIE RYSZARDA W OKOLICE BRZUCHA)(RYSZARD PADA I NIE WSTAJE)
ZAZA: JEBAĆ WAS GLUPIE PSY.
JULIAN: TY MENDO!
(JULIAN DOSTAJE W MORDĘ)
ZAZA: GŁUPKI... UCZNIU PODEJDŹ.
(PODCHODZI CHŁOP)
CHŁOP: WITAJ MISTRZYNI.
ZAZA: WITAJ ULRICHU.
(JULIAN SIĘ SMIEJE)
ULRICH: HANDE HOCH DU SCHWEINE!
JULIAN: SPIERDALAJ SZWABIE!
(ULRICH WYWRACA JULIANA PCHNIĘCIEM)
ZAZA: BRAWO UCZNIU!
(ZAZA WYJMUJE TELEFON I DZWONI)
ZAZA: HEJ KALINA MAM TYCH CWELI...
WSZYSTKICH OPRÓCZ SZCZEPANA... MOŻESZ PRZYJECHAĆ?
(PÓŁ GODZINY POZNIEJ)
(KALINA I SZCZEPAN PRZED LASEM)
KALINA: UDAWAJ ZŁAPANEGO.
SZCZEPAN: NO DOBRA.
(IDA DO LASU)
ZAZA: O MASZ TEGO ZJEBA.
SZCZEPAN: ZAMKNIJ PIZDE RURO!
ZAZA: PI***OL SIĘ.
KALINA: SPOKÓJ!
ZAZA: ULRICHU MOŻESZ WYPEŁNIĆ PRZEZNACZENIE.
(KALINA PUSZCZA SZCZEPANA)
(SZCZEPAN NAPIERDALA ULRICHA)
(WALKA TRWA)
(RYSZARD I JULIAN SIE BUDZĄ)
RYSZARD: CO TU SIE DZIEJE?
JULIAN: NIE WIEM... ALE PATRZ KALINA SPIERDALA PRZED ZAZA.
RYSZARD: BEZ KITU.
(PO WALCE)
(ULRICH LEŻY POBITY)
(Z KRZAKÓW WYSKAKUJE MURZYN I RZUCA KAMIENIEM
W SZCZEPANA)
SZCZEPAN: JESZCZE CZARNUCHA NAM TU BRAKOWAŁO.
(SZCZEPAN BIJE SIĘ Z MURZYNEM)
RYSZARD: JAK TAK DALEJ PÓJDZIE TO
PRZEROBI GO NA MASŁO ORZECHOWE.
(MURZYN LEŻY NIEPRZYTOMNY W BŁOCIE)
(SZCZEPAN RATUJE CHŁOPAKÓW)
RYSZARD: WY UCIEKAJCIE JA WEZME ZIOŁO.
JULIAN: DOBRA.
(PRZY BLASZAKACH DNIA NASTĘPNEGO)
SZCZEPAN: BRAK INFORMACJI O KALINIE.
RYSZARD: WYJEBANE WAZNE ZE MAMY ZIOŁO.
(WE TRZEJ JARAJĄ)
KONIEC

Adres

Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wydawnictwo 1325 umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria