Le Monde Diplomatique - edycja polska

Le Monde Diplomatique - edycja polska Największy światowy miesięcznik społeczno-polityczny

Strona polskiej edycji miesięcznika Le Monde Diplomatique

Wydawca:

Fundacja Instytut Wydawniczy „Książka i Prasa”

http://www.iwkip.org

Ogłoszenia:

[email protected]

Książki i czasopisma naszego wydawnictwa są do nabycia w księgar- niach i Empikach lub do zamówienia bezpośrednio w redakcji za zaliczeniem pocztowym.

Super-Niño tuż za rogiemPrzemysław WielgoszKiedy rzeczywistość nie daje się nagiąć do wyobrażeń na jej temat niektórzy u...
03/09/2026

Super-Niño tuż za rogiem
Przemysław Wielgosz

Kiedy rzeczywistość nie daje się nagiąć do wyobrażeń na jej temat niektórzy uciekają w krainę fantazji. Czy nie to widzimy gdy prezydent największego mocarstwa ogłasza otwarcie cieśniny Ormuz, jednocześnie atakując Iran… czyli zamykając cieśninę Ormuz? Albo gdy w Polsce wielka wojna o masakrę sprzed 80. lat, wywołuje falę przemocy wobec uchodźców z wojny, która właśnie trwa za wschodnią granicą?

Ale to tylko czubek góry lodowej, przykłady szerszego problemu. Ucieczka przed rzeczywistością napędza dziś wielkich tego świata, którzy nie chcą widzieć granic swej hybris a także statystów, zamykających oczy by nie dostrzec, że wymarzona rola pomagierów najsilniejszego gracza właśnie wypada z globalnego scenariusza. Ledwie ogłoszono priorytet bezpieczeństwa przed prawem, zbrojeń przed rozwojem społecznym, obsadzając je – obok sektora technologicznego z AI na czele – w roli koła napędowego kapitalizmu, a do bram zapukała rzeczywistość, którą najchętniej wszyscy zamietli by pod dywan. Nazywa się ona kryzys klimatyczny i – jak słusznie zauważyła Naomi Klein w tytule swojej książki sprzed 12 lat – zmienia wszystko. Fale upałów boleśnie przytomniały nam, że czołgi Abrams nie dadzą rady nie tylko hipotetycznym rosyjskim dronom, ale też jak najbardziej realnej perspektywie śmierci z odwodnienia i gorąca. Małą pociechą w tej sytuacji są przepisy oddające decyzję o wstrzymaniu pracy w upały powyżej 32 stopni dobrej woli pracodawców. W końcu do udaru wystarczy kilka godzin pracy w takiej temperaturze. Co gorsza, prawicowa alternatywa obecnej koalicji składa się w dużym stopniu z klimatycznych negacjonistów, zdolnych do reagowania na kryzysy środowiskowe co najwyżej „strategią przykrywania” czyli szukaniem kozłów ofiarnych, najlepiej wśród migrantów i migrantek.

Tymczasem perspektywę na przyszłość rysuje nam El Niño. Oscylacja Południowopacyficzna (skrócie ENSO) – zjawisko związane ze zmianą prądów morskich w równikowym pasie Oceanu Spokojnego nie jest niczym nowym. Powraca co kilka lat niosąc zaburzenia monsunów w Azji oraz wzrost opadów w Ameryce Południowej. W basenie Oceanu Indyjskiego El Niño przynosi katastrofalne, długie susze, w regionie Andów gwałtowne opady i fale oziębienia. Tym razem zjawisko przybierze wyjątkowo ostrą postać. Zawsze ostrożna w prognozach oenzetowska agencja do spraw wyżywienia FAO już dziś przewiduje, że za sprawą suszy wywołanej przez super-Niño dodatkowych 50 mln ludzi wpadnie w głód (co oznacza, że dziesiątki tysięcy z nich umrą). To mniej niż podczas dwóch fal globalnego głodu w latach 2007-2010, ale warto pamiętać, że niedożywienie ma także skutki polityczne. Piętnaście lat temu przyniosło Arabską Wiosnę. Dziś także możemy stać przed potężnymi wstrząsami. W Indiach, już trapionych wielotygodniowymi upałami, przy których ich europejskie odpowiedniki wyglądają dość niewinnie, może to oznaczać radykalizację i rozszerzenie trwającej od tygodni Rewolty Karaluchów.

Historia klęsk wiązanych z El Niño dostarcza dobrych przykładów związków między zjawiskami naturalnymi, a polityką i ekonomią. Dowodzi także, że w obliczu katastrof naturalnych problemem nie jest sama natura – długość suszy, wysokość temperatur czy ilość opadów – ale sposób w jaki na te zjawiska reagują społeczeństwa. Najlepszym punktem odniesienia jest tu El Niño z lat 1876-1879 (a także to z lat 1896-1902). Ofiarą susz padły wtedy Indie, które właśnie stały się kolonią brytyjską. I to właśnie ów fakt zdeterminował przebieg wydarzeń. Zgodnie z liberalnymi dogmatami ekonomicznymi Brytyjczycy postanowili nie reagować na suszę, zgarniając zyski z wywołanego przez nią wzrostu cen żywności i wykorzystując głód do pacyfikacji niepokornych chłopów. Więcej – kierując się maltuzjańskim przekonaniem, że głód wynika z przeludnienia – wykorzystali go jako okazję do naturalnej regulacji rzekomo „zbyt licznej” populacji Indii. W efekcie tych działań zginęło co najmniej 10 mln osób. Gdyby nie kolonizatorzy głód być może także byłby zabójczy, ale z pewnością liczba ofiar byłaby mniejsza.

Skąd to wiemy? Przez wieki subkontynent zmagał się ze skutkami El Niño znacznie skuteczniej niż pod rządami brytyjskimi. Systemy publicznych spichlerzy i polityka dystrybucji darmowej żywności były w stanie ocalić zagrożone populacje i dopiero włączenie Indii do globalnego systemu kapitalistycznego pod brytyjską hegemonią przyniosło całą serię klęsk głodu za każdym razem pociągających miliony ofiar, które zakończyły się dopiero wraz z niepodległością kraju w 1947 r. Według historyków takich jak Mike Davis katastrofa z 1876 r. zepchnęła Indie, na które jeszcze w początkach XIX wieku przypadało ok. 20% globalnego PKB na biedne peryferie gospodarki kapitalistycznej (miarą regresu jest to, że w 1947 ich gospodarka stanowiła ledwie 3% globalnego PKB). Co więcej, zepchnęła ona w nędzę niegdyś kwitnące kraje, które znalazły się pod bezpośrednią lub pośrednią kontrolą Londynu co na długo podzieliło planetę na bogatą północ i biedne Południe. Tym samym ukształtowała ona współczesny świat w stopniu większym niż Rewolucja Francuska.

El Niño boleśnie przypomina, że współczesne społeczeństwa, podobnie jak w 1876, nie są autonomiczne ekologicznie. Zależą w ogromnym stopniu od środowiska, do którego zmian same się przyczyniają udając, że nie ma to żadnych konsekwencji. Czy odpowiedź elit światowych na nadchodzące super-Niño przyniesie nowe wstrząsy, pogłębi kryzys czy może przyspieszy rekonfigurację, a nawet korektę globalnego systemu? Na razie można powiedzieć tylko jedno: z pewnością skutki ENSO zależeć będą od czynników politycznych, a nie naturalnych.

02/09/2026
Dlaczego globalne Południe jest biedniejsze? Jak to się stało, że kraje bogatsze od Europy jeszcze w początkach XIX wiek...
02/09/2026

Dlaczego globalne Południe jest biedniejsze? Jak to się stało, że kraje bogatsze od Europy jeszcze w początkach XIX wieku znalazły się na peryferiach świata? I jaki miało to związek z bogaceniem się krajów zachodnich? O tym wszystkim opowiada komiks Herzyk i Przemysław Wielgosz . Czytajcie, oglądajcie, lajkujcie i udostępniajcie

Najnowszy numer LMD-PL z numerem 200 już w empikach. Podobnie jak w 199 numerach go poprzedzających znajdziecie w nim św...
31/08/2026

Najnowszy numer LMD-PL z numerem 200 już w empikach. Podobnie jak w 199 numerach go poprzedzających znajdziecie w nim świetne reportaże, dogłębne analizy, błyskotliwe eseje, świetne recenzje. Jak się gotuje metę na granicy Polski Czech i Niemiec? Dlaczego polityka tożsamości to pułapka dla lewicy? Po co rzucać tortami w polityków? Co Amerykanie szykują Chinom? Na czym polega efekt obcości w malarstwie Bruegel'a? To tylko niektóre z pytań na które odpowiecie sobie czytając Dwusetkę Le Monde Diplomatique - edycja polska

A pełny spis treści poniżej:

Benoït Bréville, Dzień jak każdy inny

Przemysław Wielgosz, Super-Niño jest za rogiem

Vivek Chibber, Batalia kulturowa nie wystarczy

Prune Antoine, „Breaking Bad” w Europie Środkowej

Mikołaj Ratajczak, Dlaczego obywatele rzucają tortami w prezydentów miast?

Jewgienij Morozow, Ameryka ma plan na Chiny…

Tarik Bouafia i Élodie Descamps, Gdy świat stanął w obronie Etiopii

Roger Vailland, Już nie oszczędzilibyśmy Louisa-Ferdinanda Céline’a

Joy Gordon, Kiku Mizuno, Jemen i żelazna pięść Waszyngtonu

Ellen Meiksins Wood, Jak hartowała się ideologia kapitalizmu

Daniel Zamora, Bruegla świat do góry nogami

Mahmud Darwisz, Mahmud Darwisz o sobie samym

Antonina Stebur, Klasa w stanie wahania

Wojciech Wojciechowski, Oblicza przemocy

Przemysław Wielgosz, Droga do Memmingen

Iwona Komór o "Grze w rasy" Przemysława Wielgosza pisze tak: Z wielką przyjemnością przeczytałam „Grę w rasy” Przemysław...
28/08/2026

Iwona Komór o "Grze w rasy" Przemysława Wielgosza pisze tak: Z wielką przyjemnością przeczytałam „Grę w rasy” Przemysława Wielgosza i jestem zdecydowanie zachęcona do sięgnięcia po jego nowy tytuł „Pogoda dla rewolucjonistów”. Zwykle książki o tak szerokim oddechu i perspektywie, niestroniące od popkulturowych odniesień (filmy, często francuskie), dostarczają autorzy zagraniczni. Związki między kapitalizmem, rasizmem i ksenofobią Wielgosz pokazuje na szerokim tle historycznym w kontekście przemian ekonomicznych i społeczno-politycznych, nie oszczędzając polityki zredukowanej do kwestii tożsamościowych, która wzmaga wspólnotowy separatyzm. To także solidna powtórka z historii – umknęło mi, że Alexis de Tocqueville (zresztą wychowanek liceum w pobliskim Metz), zanim napisał słynne dzieło „O demokracji w Ameryce”, jako specjalny wysłannik parlamentu do Algierii doradzał w sprawie jej pacyfikacji. Oznaczało to ni mniej, ni więcej „ludność cywilną obarczyć współodpowiedzialnością za bunt (…), masowy terror i bezlitosne masakry ludności” jak pisze Wielgosz. Autor udowadnia, że taktyka stosowana podczas podboju Algierii została potem użyta podczas pacyfikacji Wiosny Ludów wobec ludności Paryża - to promieniowanie kultury przemocy w sprzężeniu z hierarchią ras zatruwa nas do dziś i odradza się wciąż jak wielogłowa hydra. Urasowienie klas ludowych przybrało też zatrważającą postać w Hiszpanii, gdy wybuchła wojna domowa – Wielgosz wspomina o wysoko postawionych frankistach, którzy opisywali polityków republikańskich jako „krwiożercze parzystokopytne bestie”, a jak daleko w tym szaleństwie zaszli inni prominenci reżimu widać w niedawno wydanej książce Paula Prestona „Architects of Terror: Paranoia, Conspiracy and Anti-Semitism in Franco’s Spain” – autor napisał ją w reakcji na coraz intensywniejsze zainteresowanie dyktatorem Hiszpanii wśród amerykańskiej prawicy.
Cytowany przez Prestona Aguilera, odpowiedzialny za kontakty z zagraniczną prasą oficer armii Franco, wyjaśniał korespondentom: „It is a race war, not merely a class war. You don’t understand because you don’t realize that there are two races in Spain – a slave race and a ruler race”.
To wystawianie całych grup poza nawias społeczeństwa odbywa się ciągle w różnych konfiguracjach i pod różnymi pretekstami: jako migrantów, rzekomych terrorystów, nieprzystosowanych, nienadążających, we współczesnym Izraelu czy Polsce lat transformacji (autor krytykuje koncepcję homo sovieticus).

Książka była nominowana do NIKE w 2022 r. i pewnie chciałoby się, aby ostatnie rozdziały dochodziły aż do współczesności. Odświeżająca i inspirująca lektura dla sfrustrowanych lewicą uniwersytecką i ślepą uliczką, w jaką zabrnął kulturalizm podtrzymujący nierówności w imię ochrony różnic kulturowych. Jak napisała o tezie książki Dorota Grabek: „Kapitalizm potrzebuje rasizmu, bo kumulacja kapitału nie byłaby możliwa bez pracy darmowej i niskopłatnej, a żeby te mogły istnieć, potrzebne są silnie ugruntowane i znaturalizowane nierówności społeczne, wykluczające solidarność dyskryminowanych grup. Kapitalizm wytwarza więc rasy, a rasizm umacnia kapitalizm, bo ukierunkowuje gniew jednych podporządkowanych na innych, odwracając uwagę od prawdziwego źródła opresji”.

Dwieście trzydzieści pięć lat temu, 21 sierpnia 1791 roku wybuchła Rewolucja Haitańska. Jedno z najważniejszych wydarzeń...
21/08/2026

Dwieście trzydzieści pięć lat temu, 21 sierpnia 1791 roku wybuchła Rewolucja Haitańska. Jedno z najważniejszych wydarzeń nie tylko XVIII wieku, ale w ogóle w historii narodzin nowoczesności, którego znaczenie polityczne i symboliczne nie wyczerpało się wraz z dekolonizacją i pozostaje wciąż żywe, tak jak wciąż żywy jest system, który skazał globalne Południe na rolę swoich peryferii. Powstanie niewolników w największym i najokrutniejszym obozie pracy karaibskiego archipelagu gospodarki plantacyjnej stanowiło prawdziwy moment prawdy Rewolucji Francuskiej zmuszając jej elity do ujawnienia rzeczywistej, społecznej treści retoryki uniwersalnych praw człowieka. Tak jak wcześniej wielu głoszących je myślicieli Oświecenia nie miało problemu z handlem niewolnikami w basenie północnego Atlantyku (choć byli też tacy, jak Diderot, którzy mieli), tak rządy rewolucyjne w Paryżu zareagowały na karaibskie powstanie, którego uczestnicy i uczestniczki ośmielili się wyciągnąć praktyczne konsekwencje z uświęcenia wolności, równości i braterstwa w metropolii. Na zbuntowaną wyspę wysłano armię, by wybić byłym niewolnikom z głowy zbyt daleko idące wnioski z rewolucyjnych deklaracji Zgromadzenia Narodowego, którego pozornie sprzeczna - z dzisiejszej perspektywy - polityka konsekwentnie rezerwowała uniwersalne prawa wyłącznie dla wąskiej grupy białych mężczyzn posiadających własność prywatną. W praktyce coś, co można by nazwać "programem 1789" zadowalało się rekompozycją starego reżimu dokonaną na bazie nowej hierarchii klasowej wykluczającej z emancypacyjnego uniwersum te istoty ludzkie, którym przeznaczono w nim rolę podporządkowanej siły roboczej - skolonizowanych, zniewolonych, plebejuszy, kobiety i mniejszości. Nic dziwnego, że francuskie oddziały, które w walce z kontrrewolucją we Francji sadziły wszędzie "drzewa wolności", po wylądowaniu na Saint Domingue zastąpiły je "drzewami pokoju", a emancypacyjna triadę "Wolność, równość, braterstwo" znacznie szczerzej opisującym rzeczywistą treść nowego systemu hasłem "Naród, prawo, król". Ostatecznie rewolucja na Haiti zwyciężyła w 1804 roku, ale wpisuje się ona w cała serię epizodów (jako najważniejszy z nich), które zakreślając bardzo ciasne granice eksluzywnego uniwersalizmu rewolucji francuskiej zarazem poza nie wykraczały. Aspiracje zniewolonych na Saint Domingue odegrały zatem - toutes proportions gardees - analogiczną rolę co marsz kobiet na Wersal, radykalny kurs sankiulotów, postulaty Wściekłych i Sprzysiężenia Równych, wystąpienia Olimpii de Gouges. Wszystkie one odzyskiwały emancypacyjną treść fali społecznej rewolucji przeciw wykluczającej praktyce politycznej rewolucyjnej władzy zakorzenionej w klasowej hierarchii kształtującego się społeczeństwa mieszczańskiego. Zarazem stanowiły manifestację prawdziwego antagonizmu, który wyznacza społeczne i intelektualne ramy nowoczesności do dziś - realizującemu się w starciu między wymogami kapitalistycznej modernizacji, a demokratycznymi aspiracjami tych, których kosztem ma się ona dokonywać.

Mały Format to jest pismo warte każdych pieniędzy 🔥✊❤ A teraz macie okazję, żeby przysłużyć się temu znakomitemu tytułow...
20/08/2026

Mały Format to jest pismo warte każdych pieniędzy 🔥✊❤ A teraz macie okazję, żeby przysłużyć się temu znakomitemu tytułowi i jednocześnie wejść w posiadanie "Pogody dla rewolucjonistów" z dedykacją autora (czyli aż dwie okazje w jednej)

Link do zrzutki w komentarzu:

🇵🇸 Wprowadzamy do kin pierwszy palestyński blockbuster historyczny! FFIPP - Edukacyjna Sieć na Rzecz Praw Człowieka w Pa...
19/08/2026

🇵🇸 Wprowadzamy do kin pierwszy palestyński blockbuster historyczny!

FFIPP - Edukacyjna Sieć na Rzecz Praw Człowieka w Palestynie i Izraelu wraz z Portalem Immersja zapraszają na seanse "Palestyna 36" reż. Annemarie Jacir, które odbędą się od września do listopada na terenie całego kraju. Oficjalna polska premiera została zaplanowana na 17 września w Warszawie, MSN KINOMUZEUM. Wprowadzenie do seansu wygłosi nasz redaktor, Jakub Marciniak.

Film opowiada o powstaniu arabskim z lat 30. ubiegłego wieku przeciwko brytyjskiemu kolonizatorowi oraz coraz to liczniejszym napływom żydowskich osadników. Rząd Izraela zakazał pokazywania tego filmu w Jerozolimie, po tym jak policja dokonała nalotu na jedyny (póki co) pokaz, aresztując organizatorów i oskarżając ich o działalność terrorystyczną. Nie przeszkodziło to jednak Palestynie w wystawieniu filmu w zeszłorocznym wyścigu oscarowego, tym samym zapewniając mu szeroką oświatową dystrybucję. Oficjalna premiera odbyła się na Festiwalu Filmowym w Toronto, a twórcy zostali nagrodzeni 20-minutowymi oklaskami na stojąco.

Film został wyreżyserowany przez Annemarie Jacir ("Wajib", "Sól tej ziemi") i jest jedynym fabularnym obrazem kręconym na terenie Palestyny od czasu inwazji w 2023 roku.

W główną rolę wciela się debiutant, Karim Daouda Anaya, a partnerują mu Saleh Bakri, Hiam Abass, Yasmine Al Massri, Yumna Marwan oraz grupa brytyjskich aktorów: Jeremy Irons, Liam Cunningham, Bill Howle oraz Robert Aramayo.

Partnerami polskiej dystrybucji są:
Palmyra Films
Le Monde Diplomatique - edycja polska
Smutna Pomarańcza
Fundacja Nominae Rosae

Partnerem pokazów w Lublinie jest Festiwal Lublin Miasto Literatury i Centrum Kultury w Lublinie

-------------------

Philistine Films














mk2 films

official
Metafora Production

Snowglobe Film

Adres

Ul Twarda 60
Warsaw
00-818

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Le Monde Diplomatique - edycja polska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Le Monde Diplomatique - edycja polska:

Skróty

Udostępnij