19/06/2020
StereotypStudio. Dzień jak co dzień. Realizatorzy, koordynatorzy, producenci, lektorzy. Gwar.
- Jakiś taki podminowany chyba jesteś? – zadudnił głęboki baryton, może nawet najgłębszy jaki kiedykolwiek słyszeliśmy.
W pomieszczeniu zrobiło się cicho. Zabrzęczały tylko okienne szyby. Podłoga też wytwarzała drgania, czuliśmy je wszyscy wyraźnie. Wszyscy poza lektorami.
- A bo czytam teraz bohatera, który jest na ciężkim seksualnym haju. I chyba mi się zaczęło udzielać. – odparł głos niski i szorstki, ale tak donośny, że wszystko wokół milczało jeszcze bardziej.
- Mhmm… - gardłowy pomruk rodem z niedźwiedziej gawry rozłupał jeden z orzechów wyłożonych w szklanej misce.
- A ty, widzę, taki… wyciszony… Zrelaksowany wręcz!
- Czytam bohatera, który na nic się nie napina i próbuje żyć po swojemu. I też mi się udziela.
- Hmm… Przyjemnie… Też bym się wyciszył.
Spojrzeliśmy po sobie z nadzieją, która w kolejnej sekundzie okazała się beznadzieją.
- Ja tam bym się ponapinał!
- Heh!
- Hah!
Rozbrzęczały się sztućce w kuchni. Gitara i bębny w rogu pomieszczenia zaczęły rezonować i wydawało się, że grają same z siebie. Ręka realizatora, który stał obok mnie trzęsła się jak rozwibrowana sprężyna, szukając oparcia o ścianę. W końcu je znalazła, ale nadal nie przestawała drżeć. Pomyśleliśmy o ścianach studia. Pomyśleliśmy o szklankach, szybie kredensu, półkach lodówki z hartowanego szkła… Pomyśleliśmy wszyscy. Lektorzy nie pomyśleli.
- O której kończysz? – baryton machinalnie opędzał się od drobinek farby, która sypała się z ościeżnicy na jego gęstą brodę za każdym razem, kiedy coś mówił.
- Jak zacznę spłaszczać samogłoski. Gdzieś za godzinę. A ty?
- Za półtorej, jak mi się wyczerpie naturalna głębia głosu.
Roześmiali się obaj i wyszli. Któryś usiłował jeszcze zamknąć za sobą drzwi, ale futryna wciąż drżała w posadach, drzwi wydawały się jak nie od kompletu i tylko odbijały się od zamka.
Głosy lektorów cichły jak pojedyncze bulgotnięcia gdzieś z głębin, z batyskafu. W końcu nastała cisza.
- Przypilnujmy, żeby nie wychodzili na taras. – powiedział ktoś przytomnie – Ostatnio Grzesiu gadał tam przez telefon i popękała glazura przy balustradzie.
UWAGA! Premierowe audiobooki Wydawnictwa Parlando - „Gorzkie gody” Pascala Brucknera i „Miejsce” Dominiki Kluźniak - czytają bardzo niskie głosy! Robert Jarociński, Grzegorz Pawlak
Wydawnictwo Parlando
Dominika Kluźniak audioteka.pl