13/06/2026
– Re:konkwista | „Azteccy wojownicy wykorzystywali śpiew, aby pobudzić samych siebie i towarzyszy. […] Istotne role odgrywały także bębny, gwizdki, a szczególnie rogi zrobione z muszli, których używano do komunikacji na duże odległości, zwłaszcza do przekazywania sygnałów taktycznych podczas działań wojennych. Instrumenty służące temu ostatniemu celowi dzierżyli najpewniej wodzowie «Orłów» i «Jaguarów», dwóch azteckich «zakonów rycerskich» […]. Ostatni władca Azteków, Cuauhtémoc, wydawał rozkazy osobiście, za pomocą własnego rogu z muszli. Z kolei władca Nezahualcoyotl przedstawiony został w Kodeksie Ixtlilxochitl, XVII-wiecznym manuskrypcie, z pomalowanym na niebiesko i złoto zdobionym bębnem wojennym, który zazwyczaj stanowił integralną część stroju tanecznego i bojowego przywódców Azteków i ich sojuszników […] Tak zwany złoty bęben (teocuitlahuehuetl) wydaje się symbolem wysyłanym do […] sojuszników jako wezwanie do wojny”.
Tak broń soniczną Azteków opisuje, opierając się na relacjach naocznych świadków, ceniony niemiecki archeolog muzyki Arnd Adje Both, specjalizujący się w badaniu prekolumbijskich kultur dźwiękowych. Niestety w przywołanej konfrontacji o wiele skuteczniejsze okazały się tętent końskich kopyt, brzęk stalowej broni oraz wybuchy prochu strzelniczego – nowe odgłosy sprowadzone zza Atlantyku przez bojówkarzy maestro Hernána Cortésa. Nigdy nie usłyszymy więc już mezoamerykańskiej klasyki. Możemy oczywiście zadowolić się wyłuskiwaniem jej strzępów z dzieł meksykańskiego baroku i romantyzmu czy mniej lub bardziej eklektycznych form współczesnej muzyki ludowej oraz popularnej. Ale czy nie warto wysilić wyobraźni oraz intelektu, by z nielicznych zachowanych artefaktów skonstruować na wskroś archaiczne i krystalicznie czyste brzmienie prekolumbijskiej nowoczesności?
– pisze Michał Mendyk; cały artykuł znajdziecie w wydaniu papierowym lub e-wydaniu numeru #12/2026; dostępny jest w księgarni Polskie Wydawnictwo Muzyczne 👇
https://pwm.sklep.pl/ruch-muzyczny-122026