16/11/2025
„Jeśli coś mnie drażni i powoduje mój bezsilny żal, jeśli miałbym się o coś wykłócać z Bogiem, to właśnie o to: że osoby takie jak mój dziadek na sam koniec wpadają w metafizyczną pustkę, czują, jakby Bóg je opuścił, skierował się ku pilniejszym sprawom. Zastanawiam się, trawestując wers z nowego tomiku Małgorzaty Lebdy: jasności, dlaczego nie mogłaś stać przy nim do końca? Przecież to nie w porządku, nie porzuca się kogoś, kto trwał u twego boku przez dekady…
Coś podobnego widziałem już wcześniej u moich ciotek, sióstr babci. Jako chłopiec spotykałem je regularnie w kościele, rozmawialiśmy często po mszy. Potem natomiast, wraz z postępującą starością, ulatniał się z ich życia temat wiary. Jako starsze panie nie opuszczały niedzielnej liturgii, ale jako osiemdziesięciokilkuletnie osoby mierzyły się z bólem, chorobą, lękiem w samotności, nie chciały nawet, by odwiedził je ksiądz z komunią. Zastanawiające, prawda? Może poczucie opuszczenia przez Boga jest warunkiem śmierci? Może Bóg musi odejść, by człowiek mógł umrzeć?”.
Rejestruję w pamięci te rozmowy. Potwierdzają one poniekąd, że „starość się Panu Bogu nie udała”. Pewien krewny uważał inaczej, ale później, kiedy na koniec