Wydawnictwo Tetragon

Wydawnictwo Tetragon Wydawnictwo Tetragon narodziło się w 2009 roku z pasji do dobrych książek historycznych.

Naszym celem jest dostarczenie wymagającemu czytelnikowi pozycji, z obszaru szeroko pojętej literatury historycznej, w szczególności zaś historyczno-wojskowej.

Żywiąc wojnę. Martin van CreveldOperacja Overlord. Książka po raz kolejny się wyprzedała. Ale fragmenty zawsze warto prz...
06/06/2026

Żywiąc wojnę. Martin van Creveld
Operacja Overlord. Książka po raz kolejny się wyprzedała. Ale fragmenty zawsze warto przedstawić. Dziś 6 czerwca - zatem jeden temat.

Inwazję na kontynent alianci planowali przez 2 lata. 3 dnia inwazji plany te wyrzucono do kosza...

Sztaby planujące operację „Overlord” znakomicie zdawały sobie sprawę, że powodzenie alianckiej inwazji na Francję zależało przede wszystkim od przewyższenia nieprzyjaciela w tempie posyłania na front posiłków i zaopatrzenia. Problem ten w zasadzie nie różnił się od tego, z czym mierzyli się wszyscy dowódcy na przestrzeni dziejów, ale alianci rozwiązali go w sposób zupełnie nowatorski.

W ciągu około osiemnastu miesięcy przed inwazją stworzono ogromny teoretyczny model operacji, uwzględniający tysiące elementów.

Celem było uzyskanie dokładnego obrazu wszystkich czynników, które mogłyby wpłynąć na tempo dostaw. Po wielu miesiącach spędzonych na tworzeniu tego modelu wyznaczono następujące główne czynniki:

a. Liczba jednostek desantowych, jednostek przybrzeżnych, transportowców wojska, frachtowców, zbiornikowców i latarniowców, jaką można było zgromadzić w dniu „D”. Liczba ta determinowała maksymalną ilość żołnierzy i sprzętu, jaką można było desantować w danym czasie. Ponadto, ponieważ jednostki te musiały wrócić do bazy celem ponownego załadunku, ważne było, by bazy te znajdowały się możliwie blisko miejsca desantu.

b. Wielkość i liczba plaż oraz głębokości na podejściach do nich (bardzo istotne, by jednostki wszelkich typów mogły podchodzić możliwie blisko do plaż, by uniknąć przeładowywania na mniejsze jednostki i związanych z tym przestojów) oraz pływy, wiatry i stany morza. Bardzo istotny był też fakt dostępu z plaż w głąb lądu. Ponieważ uważano, że nawet plaże oferujące najbardziej sprzyjające warunki nie mogły długo służyć jako miejsce dostaw, postanowiono uzupełnić je dwoma sztucznymi portami, które miały być przeholowane w częściach na drugą stronę kanału La Manche. Konstrukcja portów wymagała oczywiście spełnienia odrębnych warunków geomorfologicznych i meteorologicznych.

c. Położenie plaż względnie blisko głębokowodnych portów morskich o odpowiedniej zdolności przeładunkowej (co z kolei zależało od szeregu innych warunków). Zakładano, że tylko takie porty mogły zapewnić na dłuższą metę zaopatrywanie przyczółka, zwłaszcza że jednostki desantowe i sztuczne porty miały stanowić rozwiązanie tymczasowe; nadejście zimy musiało uniemożliwić korzystanie z nich.

d. Możliwość zapewnienia wsparcia powietrznego, dzięki któremu można by utrudniać działania nieprzyjaciela i opóźniać dosyłanie przezeń posiłków.
Gdy model został stworzony, planiści pod dowództwem generała Morgana ruszyli do map, by wyszukać na europejskich wybrzeżach plaże spełniające powyższe warunki. Wkrótce odkryli, że nie ma „idealnego” miejsca do lądowania, gdyż uwzględnione w modelu warunki często nawzajem się wykluczały.

Gdy miejsce lądowania zostało wybrane, przygotowano szczegółowy plan wsparcia logistycznego na pierwszych 90 dni inwazji. Wyszczególniono dokładnie ilu żołnierzy, gdzie, kiedy i w jakiej kolejności zostanie dostarczonych na ląd. Przygotowano procedury przygotowania i kierowania wyładunkiem na plażach oraz miejsca, w których miano zorganizować składy zaopatrzenia.

Wyznaczono termin zmiany systemu dostaw (czyli przejścia z jednostek desantowych i amfibii na frachtowce przybywające z portów brytyjskich, wreszcie zaś na konwoje płynące wprost z USA). Wyznaczono nawet termin zmiany sposobu przewozu poszczególnych ładunków (na przykład od dnia „D+15” paliwo i smary miano dostarczać zbiornikowcami zamiast w beczkach i kanistrach). Aby setki najróżniejszych rodzajów zaopatrzenia i sprzętu zostały wyładowane w odpowiednim miejscu i czasie, wprowadzono sztywną hierarchię dostaw oraz szczegółowe procedury magazynowania, zamawiania, ładowania, wysyłania i dystrybucji praktycznie każdego artykułu do ostatniej śrubki i puszki.

Ponieważ alianci chcieli zdobyć i wykorzystać porty, przygotowano plany naprawy kilkunastu portów, nawet niewielkich, o zdolności przeładunkowej kilkuset ton dziennie. Zamierzano z wyprzedzeniem ocenić, jakie środki konieczne będą do uruchomienia tych portów i kiedy staną się one potrzebne. Przy tak wielkiej ilości szczegółów nie powinien zatem dziwić fakt, że przygotowanie planu zajęło dwa lata.

Dziwić może jedynie że 3 dnia po inwazji wyrzucono je do kosza....

Zdjęcie własne. Plaża "Omaha"
******************************************************************
Jeżeli podobają Ci się nasze posty, polub proszę naszą stronę, udostępnij post znajomym. Dziękujemy.
******************************************************************

Zapraszamy do Krakowa. Za niecałe dwa tygodnie (17 czerwca) w Krakowie odbędzie się promocja książki „Austro-węgierska 4...
05/06/2026

Zapraszamy do Krakowa.

Za niecałe dwa tygodnie (17 czerwca) w Krakowie odbędzie się promocja książki „Austro-węgierska 4. Armia w bitwie pod Gorlicami” Tomasza Woźnego – członka TBnPWŚ.

📆 17 czerwca
⏰ godz. 18.00
👇Klub 2 Korpusu Polskiego, ul. Zyblikiewicza 1, Kraków.

Zapraszamy w imieniu organizatorów i autora!

Wydawnictwo Tetragon

[Zamieścił S. Kułacz]

Zapraszamy do Krakowa. Spotkanie autorskie z Tomaszem Woźnym.
05/06/2026

Zapraszamy do Krakowa. Spotkanie autorskie z Tomaszem Woźnym.

Za niecałe dwa tygodnie (17 czerwca) w Krakowie odbędzie się promocja książki „Austro-węgierska 4. Armia w bitwie pod Gorlicami” Tomasza Woźnego – członka TBnPWŚ.

📆 17 czerwca
⏰ godz. 18.00
👇Klub 2 Korpusu Polskiego, ul. Zyblikiewicza 1, Kraków.

Zapraszamy w imieniu organizatorów i autora!

Wydawnictwo Tetragon

[Zamieścił S. Kułacz]

Dziś weekendowo kadr z filmu - Skąpani w ogniu 1963 r.). Czegóż tu nie ma? Jest dzielny kapitan wojska polskiego, wcześn...
05/06/2026

Dziś weekendowo kadr z filmu - Skąpani w ogniu 1963 r.).
Czegóż tu nie ma? Jest dzielny kapitan wojska polskiego, wcześniej w AK, jest jego kolega, który się nie ujawnił - Sprężyna, jest kapral Naróg - wojskowy cwaniak jest i dumna Ślązaczka - co była Polką jak tu Polski nie było. Jest też dobry oficer UB, który kurtuazyjnie przesłuchuje podejrzanych, rubaszny oficer armii czerwonej, oraz osadnicy na ziemiach odzyskanych - wcale nie tacy kryształowi. No i są bandyci zwykli, ci z NSZ - co się z esesmanami bratali i jakaś bliżej niezidentyfikowana formacja niemiecka próbująca wysadzić tamę (jednym kawałkiem dynamitu tamę w Plichowicach, no ale kto by się detalami przejmował).

Wsród tych zbyt wielu grzybków w barszcz są 3 rzeczy zapadające w pamięć:

Pierwsza to dialog Sowińskiego ze Spreżyną -"Jestem chory na Polskę" ,

Druga to amfibia kapitana Sowińskiego - pierwowzór pojazdu pana Samochodzika?

No i trzecia to zjawiskowe plenery Zapory Pilchowickiej.

Co ciekawe, mimo tych oczywistych wątków propagandowych i przekłamanych reżyser jednak pokazał ziarno prawdy o początkach na ziemiach odzyskanych. Umiejętnie tez przeplatał chwile tragiczne z humorem. Nie zawahał się też pokazać konfliktu między wojskiem polskim a UB (w żartobliwej scence z pistoletem - świetne tłumaczenie kaprala Naroga). W filmie też kilkukrotnie podkreślono, że dumne Ślązaczki jakoś tak ociągają się z przyjęciem polskiego obywatelstwa - jakby nie do końca władzy ludowej ufając. Na uwagę też zwraca zabieg narracyjny - kiedy to mówi się jako miejscu akcji jako okolicach Opola - a więc Górny Śląsk a plenery są Dolnego Śląska.

Mnogość wątków - a jest ich chyba zbyt wiele sprawia jednak, że film jest poszatkowany i tak naprawdę żaden z wątków nie jest rozwinięty. Mamy zatem w rezultacie kilka zapadających scen - które dziś są świetnymi rolkami, ale całość konstrukcyjnie i logicznie nie wytrzymuje próby czasu.

No i ta obsada:
Stanisław Mikulski jako kapitan Sowiński
Aleksander Fogiel jako porucznik Milutin
Beata Tyszkiewicz jako Rutka Hajdukówna
Ryszard Pietruski jako Baruda (oficer UB)
Wojciech Siemion jako kapral Naróg
Irena Laskowska jako Marta Hajdukowa
Franciszek Pieczka jako Józef Poczobutt
Zdzisław Maklakiewicz jako "Sprężyna".

Reż. Jerzy Passendorfer. Zdjęcie kadr z fllmu - Beata Tyszkiewicz i Stanisław Mikulski.

Oszczędzaj amunicję i nie zabijaj każdego trzy razy.Aktualizacja. Ksiażkę W. J. Ławrynowicza wyślemy do was po 8 czerwca...
04/06/2026

Oszczędzaj amunicję i nie zabijaj każdego trzy razy.
Aktualizacja. Ksiażkę W. J. Ławrynowicza wyślemy do was po 8 czerwca. Przedsprzedaż jest przedłużona do tego dnia.

W trakcie działań nad Sommą (1916 r.) każdy czołg prowadził własną bitwę, a współdziałanie z sąsiednim pojazdem była jedynie przypadkowa. Jedyna wartościowa instrukcja walki wydana przed bitwą była niesłychanie uproszczona i napisana wręcz dziecięcym
językiem, ale w kilku zdaniach przypominała członkom załóg to, co w bitwie było najważniejsze.

Pierwsze instrukcje dla załóg czołgów przygotowane i spisane przez płk. Ernesta Swintona przed bitwą nad Sommą.

Tank Tips
Pamiętaj rozkazy.
Strzelaj szybko.
Strzelaj nisko. Niecelny strzał, który rzuca ziemię w oczy przeciwnika jest lepszy niż ten
który gwiżdże mu koło ucha.
Strzelaj sprytnie.
Strzelaj, kiedy przeciwnik przeciera oczy.
Oszczędzaj amunicję i nie zabijaj każdego trzy razy.
Pamiętaj, że okopy wiją się, a schrony są głębokie – zaglądaj za róg.
Obserwuj rozwój walki i postępy sąsiedniego czołgu.
Obserwuj piechotę, którą wspierasz.
Pamiętaj, gdzie są własne pozycje.
Ostrzeliwuj karabiny maszynowe nieprzyjaciela i jego działka i zniszcz je, używając
swojej sześciofuntówki.
Trudno je zobaczyć, gdyż są sprytnie zamaskowane.
Musisz wyszukać, gdzie one są, uważając na następujące znaki: dźwięk, kurz, dym.
[Także] cień na okopie.
[Także] dziurę w murze, kopę siana, stos śmieci, drewna albo cegieł.
Będą zwykle ulokowane tak, żeby strzelać na skos albo wzdłuż drutów kolczastych.
Jeden pocisk z sześciofuntówki, który trafi w strzelnicę karabinu maszynowego, zniszczy go.
Używaj sześciofuntówki uważnie; strzelaj, żeby zabić, a nie po to, żeby robić hałas.
Nigdy nie wyceluj swojej broni, nawet nienaładowanej, w stronę własnej piechoty,
a sześciofuntówki w stronę innego czołgu.
To nienabita broń zabija kolegę głupca.
Nie zwracaj uwagi na temperaturę [wewnątrz czołgu].
Nie zwracaj uwagi na hałas.
Nie zwracaj uwagi na kurz.
Myśl o swoich kolegach z piechoty.
Dziękuj Bogu, że jesteś chroniony przez pancerz i możesz pomóc piechocie, która nie jest.
Zawsze trzymaj maskę przeciwgazową blisko siebie.

Link do przedsprzedaży w komentarzu.

Kiedy twoja firma odkrywa oczywistą oczywistość. 🫣. Za The Economist.
02/06/2026

Kiedy twoja firma odkrywa oczywistą oczywistość. 🫣. Za The Economist.

Mit rycerskiego Wehrmachtu upadał szybko...Całość artykułu i obszerna dokumentacja na stronie Sieradzki Wrzesień 1939, s...
31/05/2026

Mit rycerskiego Wehrmachtu upadał szybko...

Całość artykułu i obszerna dokumentacja na stronie Sieradzki Wrzesień 1939, skąd pochodzi niniejszy fragment.

***

Złoczew – zbrodnia bez kary. 3-4 września 1939 roku.

3 września Złoczew został zajęty przez oddziały Wehrmachtu. Główne siły tej dywizji pomaszerowały w kierunku rzeki Warty. W mieście pozostały jednostki tyłowe. W miasteczku stanął też sztab XIII Korpusu Armijnego, a przy nim oddziały 23 pułku pancernego. Przybyła też kompania propagandowa 8 armii. Na kilka godzin przed ich wkroczeniem wycofywały się tędy oddziały 10 polskiej Dywizji Piechoty, w tym żołnierze zgrupowania nr 2 płk. Jerzego Grobickiego, o czym już pisaliśmy.

Ani w samym Złoczewie, ani w najbliższej okolicy walk nie było. Meldunek Oberkommando der Wehrmacht [dowództwa Wehrmachtu] z dn. 4 IX brzmiał: „W szybkim marszu zbliżyły się nasze oddziały na odległość 20 km od Sieradza”. Meldunek ten dotyczy dnia 3 września, kiedy to Niemcy w szybkim marszu przeszli przez Złoczew, nie staczając tam żadnej walki. Z materiałów zebranych przez pracownika Instytutu Zachodniego – Barbarę Bojarską i opublikowanych w Przeglądzie Zachodnim nr 3 z 1962 roku wynika, że większość mieszkańców Złoczewa uciekła z miasta w obawie przed działaniami wojennymi. Na miejscu pozostało ich stosunkowo niewielu.

W nocy z 3 na 4 września żołnierze niemieccy zaczęli bez przyczyny palić dom po domu i strzelać do ludności. Według zeznań świadków liczba zabitych dochodzi do dwustu. Większość — to niezidentyfikowani uchodźcy. Udokumentowano jedynie zgony samych mieszkańców Złoczewa w liczbie 58. Została ona także potwierdzona pisemnie przez Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Z liczby tej został udokumentowany zgon 58 osób w Urzędzie Stanu Cywilnego. Resztę stanowili uchodźcy, dla których — jak pisze Prezydium Miejskiej Rady Narodowej — nie sporządzono aktów zgonu. Zwłoki wszystkich zabitych w dniu 3 i 4 września 1939 w Złoczewie zostały pochowane na miejscowym cmentarzu. Świadkowie przedstawiają w zasadzie zgodnie obraz tragicznych dni, mimo że nie znali się bliżej między sobą i mieszkali nieraz w znacznej od siebie odległości.

Wszyscy świadkowie zeznają zgodnie, że mordowanie ludności cywilnej nie było niczym uzasadnione. Żołnierze niemieccy strzelali do wszystkich ludzi, których spostrzegli, nawet do wychodzących z płonących domów. Miasto zniszczone zostało w 80%, zniszczono 243 budynki.

Spalenie Złoczewa zostało zarejestrowane na filmach i zdjęciach wykonanych przez 649 kompanię propagandową z Drezna (Propagandakompanie 649), przydzieloną do 8 Armii.

Zbrodnia złoczewska była przedmiotem śledztwa Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu. Dysponujemy wykazem zakończonych śledztw w sprawach zbrodni hitlerowskich w latach 1939-1983, nr RG-15.042M pochodzącym z United States Holocaust Memorial Museum Archives 100 Raoul Wallenberg Place SW Washington. Sprawa ta znajduje się pod poz. 36. Miała ona numer repertorium Ds.-424/67. Wykaz powstał w Instytucie Pamięci Narodowej.

Najnowszą publikacją na ten temat jest natomiast książka „Zbrodnia bez kary-Złoczew 4 IX 1939” – która została wydana we wrześniu 2019 roku staraniem Społecznego Komitetu Renowacji Nekropolii Złoczewskich.

Dziś przeglądając sobie syntezę Juliusza Tyma - tak jak obiecaliśmy będziemy wielokrotnie do niej wracać - przyjrzeliśmy...
30/05/2026

Dziś przeglądając sobie syntezę Juliusza Tyma - tak jak obiecaliśmy będziemy wielokrotnie do niej wracać - przyjrzeliśmy się postaci chyba najwybitniejszego dowódcy związku taktycznego gen. Stanisława Maczka.

Styl dowodzenia generała Stanisława Maczka cechował się unikalnym połączeniem głębokiej wiedzy taktycznej, spokoju, charyzmy oraz nowoczesnego podejścia do przywództwa, co uczyniło go jednym z najwybitniejszych polskich dowódców.

Charakteryzujące jego styl dowodzenia nie sposób nie wspomnieć o tym, że na jego postawę wpłynęły studia filozoficzne na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. To przesądziło o jego postawie życiowej, zasadach moralnych i wysokich kompetencjach społecznych.

Drugą istotną rzeczą była wszechstronna zaprawa bojowa: Maczek posiadał unikatowe doświadczenie w walkach górskich z czasów I wojny światowej oraz z wojen o granice (1918–1920), gdzie dowodził m.in. „lotną” kompanią i batalionem szturmowym, co wyrobiło w nim nawyk szybkiego i śmiałego podejmowania decyzji - tak niezbędny u dowódcy jednostki pancernej.

Dla swoich podwładnych był dowódcą dostępnym, nie tworzącym niepotrzebnych barier i cechował go brak - wcale nie takiej rzadkiej w siłach PSZ - zawiści i małostkowości. Był dowódcą bardzo przystępnym, wspaniałomyślnym i dalekowzrocznym a w kontaktach z żołnierzami cechował się spokojem i poczuciem humoru.

Jednocześnie był otwarty na krytykę. Szczytowym dowodem jego mądrości była odprawa po walkach w Normandii (24 sierpnia 1944 r.), gdzie dopuścił do szczerej, momentami ostrej dyskusji, podczas której podwładni mogli publicznie krytykować jego decyzje. Pozwoliło to na rozładowanie napięć psychicznych i zbudowanie zespołu dowódców darzących się pełnym zaufaniem

Dbał o swoich żołnierzy: Potrafił rozwiązywać problemy społeczne wewnątrz jednostki, np. niwelując dyskryminację ze względu na wiek poprzez przesuwanie starszych żołnierzy do służb, gdzie cieszyli się autorytetem i szacunkiem.

W Polskich Siłach Zbrojnych zdobył uznanie jako mistrz manewru. Był entuzjastą broni pancernej jako nowoczesnego rodzaju broni, zdolnego do samodzielnych działań manewrowych, a nie tylko wsparcia piechoty. Jego planowanie cechowało wybitne wyczucie terenu, śmiałość i „rozmach”.

Jako lider cechował się niechęcią do mikrozarządzania. Preferował otrzymywanie jasno określonych zadań bez krępowania go szczegółami wykonania (styl zbliżony do niemieckiej Auftragstaktik). Sam stawiał sztabowi konkretne wytyczne, ale dopuszczał elastyczność w ich realizacji.

W ramach taktyki broni połączonych kładł ogromny nacisk na współdziałanie różnych rodzajów wojsk (czołgów, piechoty zmotoryzowanej i artylerii), co systematycznie sprawdzał podczas ćwiczeń rozpoczynających się nagłymi alarmami.

Cechował go także praktycyzm techniczny i zbalansowane podejście do sprzętu – uważał, że „czołg jest dla walki”, ale aby był skuteczny, musi być utrzymany w doskonałym stanie technicznym.

Był dowódcą odpowiedzialnym i starał się aby jego sztab był w linii. Już w kampanii 1939 r. osobiście doglądał niemal każdej pozycji obronnej, dzieląc zgiełk bitewny z żołnierzami i wydając rozkazy bezpośrednio na miejscu - podobnie dział w Normandii i w trakcie dalszych walk. Miał rzadką cechę szybkiej adaptacji: po „krwawym chrzcie” 1. Dywizji Pancernej w operacji Totalize błyskawicznie wyciągnął wnioski, rezygnując ze sztywnych brytyjskich schematów na rzecz elastycznych, mieszanych zgrupowań taktycznych (pułkowych grup pancernych).

Podsumowując, generał Maczek był dowódcą, który potrafił łączyć surowe wymagania służbowe z autentyczną troską o podkomendnych i nowoczesnym, nieszablonowym myśleniem o sztuce wojennej i można go uznać za najwybitniejszego dowódcę PSZ.

Jeżeli sądzicie, że to zbytnia laurka - zajrzycie do całości podsumowania Juliusza Tyma. Każdy z punktów jest rozwinięty i jest kilka niuansów - ale o tym to sobie poczytacie.

Zapraszamy do lektury

Zdjęcie. Początek jednego z ćwiczeń taktycznych z wojskami w 1. Dywizji Pancernej. Dowódca dywizji gen. bryg. Stanisław Maczek i szef sztabu dywizji płk dypl. Jerzy Levittoux. Obok żołnierze odbierają rozkazy dla oddziałów. (JST)

Jak coś to jeszcze na naszej stronie jest promocja. Trwa do pierwszego czerwca (włącznie) i jest na większość produktów....
30/05/2026

Jak coś to jeszcze na naszej stronie jest promocja. Trwa do pierwszego czerwca (włącznie) i jest na większość produktów. Przypominamy, że przy zakupach za 250 PLN jest jeszcze dodatkowe 5% rabatu oraz darmowa wysyłka. Zatem robi się w całości całkiem ładny "targowy rabat"🫠

Jak nazywano brytyjskie czołgi w trakcie 1 wojny światowej? Załogi brytyjskich czołgów podczas I wojny światowej powszec...
28/05/2026

Jak nazywano brytyjskie czołgi w trakcie 1 wojny światowej?

Załogi brytyjskich czołgów podczas I wojny światowej powszechnie nadawały swoim maszynom imiona własne, które często służyły do identyfikacji pojazdu w ramach jednostki. Początkowo proces ten był niekontrolowany, jednak z czasem wprowadzono zasadę, według której imiona czołgów w danym batalionie zaczynały się od przypisanej mu litery.
Poniżej znajdują się przykłady imion nadawanych w poszczególnych jednostkach:
Batalion A: Imiona na literę A, np. Archibald, A344 Musical Box.

Batalion B: Imiona na literę B, np. Bulawayo II, Birkenhead, Ben-me-Chree, Battering Ram, Bellicose, Berserk, Baksheesh, Beersheba, Bacchus, Brian Boru II, Black Prince II, Blarney Castle, Behemoth II oraz Banshee.

Batalion C: Imiona na literę C, często związane z alkoholami, np. Chartreuse, Crème de Menthe, Cordon Rouge, Crocodile, Clan Leslie, Clan Ruthven oraz Cape Colony.

Batalion D: Imiona na literę D, np. Damocles, Deborah, Dolly, Dracula, Delilah, Delphine, Dinnaken, Duke, Daredevil, Duchess, Damn, Dolphin, Diana, Druid II, Dryad II, Dreadnaught III, Dashing Dragon III, Double Dee III, Dalliance, Dragon III, Daphne III, Diablo II oraz Diadem II.

Batalion E: Imiona na literę E, np. Exterminator, Eclipse II, Escapade, Eileen II, Eve, Essex, Explorer, Eradicator II, Eager, Effi, Eliminator, Esme, Ewen, Elsie, Edward II, Energetic, Euryalus, Exquisite, Earwig oraz Emblem.

Batalion F: Imiona na literę F, np. Firespite, Frivolous, Frolic, Flirt, Firefly/Fervent, Feu d’Artifice, Feu de Ciel, Freemason, Feu Follet, Feu d’Enfer, Fizyama, Friar Tuck, Falcon, Fifinella oraz Fray Bentos.

Batalion G: Imiona na literę G, np. Gravedigger, Gorgonzola II, Gordon II, Glenlivet II, Gondolier oraz Gina.

Batalion H: Imiona na literę H, np. Hilda, Harrier oraz Horsa II.

Batalion J: Imiona na literę J, np. Ju-Ju.

Naczelne Dowództwo wydało zakaz nazywania maszyn imionami gwiazd kabaretu, ponieważ brytyjskie czołgi nosiły oficjalny tytuł „Okrętów Lądowych Jego Królewskiej Mości” (HMLS – His Majesty Land Ships). Zgodnie z wydanym rozkazem nazwy te uznano za niewłaściwe dla jednostek o tak formalnym statusie a bezpośrednim skutkiem tej decyzji była konieczność zmiany imienia przez załogę czołgu o nazwie „Teddy Gerard”, który został nazwany na cześć ówczesnej gwiazdy muzyki „lekkiej”. Generalnie jednak panowała duża dowolność ograniczenie dotyczące artystów kabaretowych było jednym z nielicznych odgórnych zakazów w tym zakresie.

A ty jak nazwałbyś swój czołg? 🤔

Na zdjęciu. Miss Teddy Gerard. Więcej unikalnej wiedzy o czołgach w najnowszej książce W. J. Ławrynowicza. Link w komentarzu.

Przypominamy, że do Dnia Dziecka (włącznie) na naszej stronie promocja na wybrane tytuły. Za zakup za 250 PLN dodatkowo 5% rabatu i darmowa wysyłka.

Adres

Ulica Żelazna 41 Lok. 21
Warsaw
00-836

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wydawnictwo Tetragon umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Wydawnictwo Tetragon:

Udostępnij

Kategoria