Wydawnictwo Tetragon

Wydawnictwo Tetragon Wydawnictwo Tetragon narodziło się w 2009 roku z pasji do dobrych książek historycznych.

Naszym celem jest dostarczenie wymagającemu czytelnikowi pozycji, z obszaru szeroko pojętej literatury historycznej, w szczególności zaś historyczno-wojskowej.

Dziś będzie krótko.W raportach 8 armii niemieckiej napisano "Dzień 6 i 7 września upłynął bez styczności z nieprzyjaciel...
08/09/2026

Dziś będzie krótko.

W raportach 8 armii niemieckiej napisano "Dzień 6 i 7 września upłynął bez styczności z nieprzyjacielem". Niemcy nie ścigały oddziałów 10 DP odchodzących znad linii Warty.

Plan niemiecki zmierzał do odcięcia oddziałom drogi na Warszawę na linii Stryków - Głowno oraz dodatkowo odciąć od możliwości współpracy z siłami polskimi z północy (patrz Armia "Poznań" post w komentarzu). Postanowiono w sposób szybki przemieścić jednostki piechoty tymczasowo je motoryzując. Udało to się w pełni i w luźnym kordonie zamknięto praktycznie całą dywizję pozbawiając ją swobody manewru.

Udało się 10 DP (niem) wyprzedzić i przeskrzydlić od wschodu siły naszej 10 DP i Kresowej BK, zamykając im najkrótszą drogę odwrotu w kierunku Głowna. O ile Kresowa BK wyszła z matni po południu 7 IX bez poważniejszej walki (przebiła się szarżując - bez większej reakcji ze strony nieprzyjaciela), wykorzystując niezajęty jeszcze pas terenu między Kęblinami i Strykowem, to siły piechoty 10 DP, a zwłaszcza 28 i 30 pp, znalazły się w poważnych tarapatach. 28 pp musiał stoczyć ciężką nocną walkę z oddziałami 24 DP, 30 pp – który zapadł na cały dzień 7 IX w lesie Helenówek pod Zgierzem – udało się nocą przekraść między oddziałami 10 DP i dotrzeć rano 8 IX do rejonu Bogini.

Od tego momentu oddziały 10. dywizji zaczynają działać w rozproszeniu - kierując się samodzielnie na Warszawę - tracą też kontakt z dowództwem dywizji. Dowództwo dywizji straciło już 6 września kontakt z gen. Rómmlem - dowódcą Armii "Łódź", który opuszczając swoje miejsce pobytu w Łodzi nie podał gdzie się udaje i nie wydał żadnych rozkazów.

Z punktu widzenia późniejszych wydarzeń w dniu 8 września rano utracono ostatecznie możliwość współpracy oddziałów gen. Kutrzeby z Armią " Łódź".

Szkic. Okrążenie Łodzi przez jednostki XIII Korpusu Armijnego (położenie rano 8 IX 1939 r.).

30 Dywizja Piechoty jako jedyna z dywizji Armii    "Łódź" budowała i ćwiczyła na pozycjach obronnych już od marca 1939 r...
07/09/2026

30 Dywizja Piechoty jako jedyna z dywizji Armii "Łódź" budowała i ćwiczyła na pozycjach obronnych już od marca 1939 r.

Przypomnijmy jak wyglądała ta pozycja obronna na przykładzie 84 pułku Strzelców Poleskich, która mimo wielokrotnych niemieckich ataków 5 września 1939 r pozostała niezdobyta. Można sobie jedynie zadać pytanie otwarte, o to jak mogła się potoczyć walka na linii Warty i Widawki w sytuacji, gdyby wszystkie pozycje wyglądały podobnie.

Dziesięciokilometrowy odcinek obronny 84 PSPol, ciągnący się od m. Chmielowiec do młyna w m. Rząsawa, stanowił południowy fragment liczącej około 27 km długości pozycji głównej 30 DP.

Pozycja obronna wybudowana została wiosną i latem 1939 r. Opierała się o naturalną przeszkodę wodną, jaką stanowiła Widawka i lasy ciągnące się wzdłuż jej północnego brzegu.

W części zachodniej odcinka pułku znajdowały się wydmy Żar i Chmielowiec wznoszące się znacznie ponad poziom terenu. Były to jedyne punkty dające możliwość dalekiej obserwacji przedpola. Obie wydmy zostały włączone w system obrony III batalionu.

Rejon ten był newralgicznym punktem obrony, opanowanie wzniesień umożliwiłoby nieprzyjacielowi sparaliżowanie obrony polskiej.

W rejonie m. Słupia znajdowało się kilkanaście stawów hodowlanych połączonych rowami odwadniającymi odprowadzającymi wodę do Widawki. To uniemożliwiało użycie broni pancernej. Płaskie przedpole, gdzieniegdzie podmokłe łąki i torfowiska zwiększały walory obronne odcinka.

Pod względem umocnień ziemnych pozycja pułku była znakomicie przygotowana. Jedynym mankamentem było to, że stanowiska budowane w piaszczystym terenie z konieczności miały ściany okryte faszyną, która po wyschnięciu łatwo się zapalała.

Umocnień żelbetonowe były skąpe - kilka niezupełnie wykończonych schronów dla broni maszynowej (3 na pododcinku „Żar” i 3 na północ od Rząsawy). Przed stanowiskami 7 kompanii był rów przeciwczołgowy o szerokości 6 m i głębokości 3 m wypełniony wodą.

Pozostałe pododcinki miały naturalne przeszkody przeciwpancerne. Przed stanowiskami ogniowymi znajdowały się zasieki z drutu kolczastego i potrójny „płot pruski”.

30 Dywizja Piechoty jako jedyna z Armii " Łódź" powróciła z wysuniętych pozycji zgodnie z planem i 4 września dokonała ostatnich reorganizacji. Dokonano zmian stanowisk niektórych gniazd broni maszynowej. Kompanie oczyszczały przedpole. Rozesłano rozpoznanie i ubezpieczenia, aby zorientować się w siłach wroga. Wreszcie ostatecznie ugrupowano pułk przed bitwą.

Do wieczora pułk utrzymał swoje stanowiska obronne. Najcięższe walki w ciągu dnia toczyły załogi pododcinków „Żar” i „Kaszewice”. Natomiast odcinek środkowy i południowo- wschodnia część pododcinka III batalionu nie były atakowane. Najbardziej zacięty charakter miały walki na przedpolach wydm Chmielowiec i Żar.

Natężenie walk uległo w ciągu dnia przesunięciu z prawego na lewe skrzydło pułku. Przedpołudniowe natarcie skierowane było na odcinek 7 kompanii. Następnie centrum walk przeniosło się na pododcinek „Żar” obsadzony przez 8 kompanię. Pod wieczór ciężar zmagań przesunął się na odcinek I batalionu.

Niemcom udało się tylko w jednym miejscu, w rejonie wydmy Żar, stworzyć zagrożenie dla polskiej obrony. Natychmiastowe przeciwnatarcie odwodów przywróciło poprzedni stan posiadania.
Należy podkreślić duże natężenie ognia artylerii niemieckiej i ciężkie warunki walki. Obrońcy zasypywani byli dosłownie fontannami ziemi i piasku wznieconymi przez artylerię.

W wielu miejscach zapaliła się faszyna okopów. Brakowało wody, kurz i dym wdzierał się pod powieki, zatykał usta.

Dzień 5 IX był dniem najcięższych walk 30 DP podczas kampanii wrześniowej. Po raz ostatni biła się ona w nienaruszonym składzie organicznym i z pełną artylerią.

Nacierał cały XI KA oraz część XIV KA (13 DPZmot). W walkach trwających od świtu do godzin wieczornych dywizja utrzymała odcinek. W znacznej mierze sukces dywizji był dziełem skutecznie działającej artylerii. Ponieważ gen. Leeb dopiero w godzinachpopołudniowych rozwinął siły główne XI korpusu, nie mógł już w ciągu dnia powtórzyć natarcia.

Dnia 5 IX o godz. 21.00 dowódca 30 DP otrzymał ze sztabu armii awizo o odwrocie na Zelów. O godz. 23.00 nadeszły ze sztabu dywizji zarządzenia dowódcy GO „Piotrków” gen. W. Thommée o wycofaniu dywizji do rejonu Dłutowa.

Decyzja opuszczenia linii Warty i Widawki przez armię „Łódź” wymuszona została niepomyślnym wynikiem walk na obu skrzydłach. Niemcom udało się przełamać dwudziestokilometrowy odcinek 10 DP. Broniąca się na przedpolach Piotrkowa 19 DP z armii „Prusy” uległa niemieckim czołgom, odsłaniając południowe skrzydło armii „Łódź”.

Złamanie linii obrony nad Wartą i Widawką było krytyczne dla polskiego planu obrony. Telegram Naczelnego Wodza do dowódcy armii „Łódź” gen. dyw. Juliusza Rómmla z 5 IX 1939 r. godz.
23.15, informował o podjętej przez niego decyzji przystąpienia do ogólnego odwrotu i próby odtworzenia obrony na linii Wisły.

Na podstawie A.Wesołowski My Strzelcy Polescy. Link w komentarzu.

Operacyjny dylemat 8 armii - nacierać na Warszawę, czy osłaniać północne skrzydło przed potencjalnym polskim kontratakie...
07/09/2026

Operacyjny dylemat 8 armii - nacierać na Warszawę, czy osłaniać północne skrzydło przed potencjalnym polskim kontratakiem.

7 września wojska 8 armii znalazły się w bezpośredniej bliskości Łodzi. Ze względu na mniejszość niemiecką miasto miało być oszczędzane. Spodziewano się jednocześnie, że w mieście i w lasach na wschód od Łodzi znajdują się jeszcze liczne oddziały. Licząc się z tym, że przedstawiają one sobą jeszcze znaczną siłę bojową ( faktycznie był to 28, 30 pp i Kresowa BK), dowództwo armii nie chciało dopuścić do podziału XIII KA na dwie osobne grupy rozdzielone Łodzią, z których żadna nie jest wystarczająco silna, aby przełamać spodziewany opór.

Uznano, że ze względu na zagrożenie ze strony Armii „Poznań” trzymanie razem sił armii na północ od Łodzi jest konieczne.

Jednocześnie oddziały 10 DP otrzymały zadanie Manewr niemieckiej 10 DP na Zgierz i Stryków w celu wyjścia na tyły jednostek Armii „Łódź”. W tym celu pułki piechoty zostały doraźnie zmotoryzowane i przemieściły się szybko w rejon Strykowa, faktycznie blokując oddziały Armii "Łódź" (sposób ten będzie powtarzany wielokrotnie także w I fazie bitwy nad Bzurą).

Co do położenia Armii "Poznań" dowództwo niemieckie nie miało jasnych sygnałów.

"Tym samym – oceniało dowództwo armii – pasmo wzgórz na północ od Łodzi było w posiadaniu 8 armii, a na północnym skrzydle znaleziono oparcie na odcinku Bzury! Drogi odwrotu w kierunku wschodnim na południe od Bzury są dla polskiej Armii „Poznań” zablokowane!

Nadal jednak pozostaje wątpliwe, czy kolejne dywizje Armii „Poznań” rozpoczęły pieszy odwrót na wschód; prowadzony codziennie na północnym skrzydle zwiad lotniczy nie był w stanie dać jednoznacznej odpowiedzi w tym zakresie; chociaż rozpoznano indywidualne, drobne ruchy marszowe na drodze Września–Koło, to jednak w głównej mierze ustalono jedynie nieprzerwane transporty kolejowe na trasie Poznań–Warszawa. Również od sąsiadującej z lewej armii von Kluge nie udało się do tej pory uzyskać klarownego obrazu położenia wroga. Czy siły główne wroga z prowincji poznańskiej zostały jednak załadowane do pociągów?

Przeciwko temu przemawia fakt, że rozpoznanie 221 dywizji zbliżającej się późnym popołudniem do Małgowa informuje o kolejnych kolumnach wroga cofających się przez Turek do Uniejowa. Może inne siły maszerują za polską 25 dywizją – 17 dywizja, może Brygada Kawalerii Wielkopolskiej? Na północ od nich może nawet więcej – 14 dywizja, 26 dywizja – jednostki rezerwowe w sile 2–3 dywizji?"

Jak widać z powyższego, dowództwo 8 armii w ocenie sytuacji – choć nadal opierało się na przypuszczeniach – przyjmowało trafnie, że na północnym skrzydle armii znajdują się jeszcze silniejsze siły przeciwnika, zakładając, że im dalej armia przesunie się na wschód, co wiązało się nieuchronnie z jej coraz większym rozciągnięciem w terenie, tym bardziej z każdym dniem zagrożenie to będzie wzrastać. Za antidotum uznano silne ubezpieczenie północnego skrzydła armii, oparte na odcinku Bzury.

Z drugiej strony, sztab gen. Blaskowitza był zdania, że przecenienie niebezpieczeństwa na północnym skrzydle utrudniłoby realizację głównego zadania armii, jakim było zapewnienie osłony ruchu 10 armii przez stałe parcie na wschód. W przeciwnym razie siły Armii „Łódź”, która była osłabiona, ale jeszcze nie do końca pokonana, zyskałyby swobodę działania przeciwko 10 armii.

Dodatkowo zeznania Władysława Boczonia z 9.09 (link do poprzedniego posta w komentarzu) jak wynika z raportów niemieckich potwierdziły również zagrożenie z północy. Warto też zauważyć, że od tego momentu Niemcy posługują się w swoich dokumentach sztabowych terminami Armia „Łódź”, Armia „Poznań”, a nie jak poprzednio – grupa operacyjna. Posługują się też nazwiskami dowódców obu armii.

Historia 8 armii pokazuje, że dowództwo armii nie doceniło rosnącego zagrożenia północnego skrzydła, które coraz bardziej wydłużało się wzdłuż Bzury. Istniało jednak – jak napisano – „mocne zaufanie”, że ugrupowane na skrzydle 30 i 221 DP osłonią armię przed niebezpieczeństwem z tego kierunku.

80 urodziny byłego cesarza Wilhelma II (27.01.39). Co ciekawe zdjęcie upubliczniono we wrześniu 1939 r. Wilhelm jest z d...
07/09/2026

80 urodziny byłego cesarza Wilhelma II (27.01.39). Co ciekawe zdjęcie upubliczniono we wrześniu 1939 r. Wilhelm jest z dwoma wnukami Oskarem Wilhelmem Karlem Hansem Cuno i drugim wnukiem, którego trzyma za nos Luisem Ferdynanem.

Po lewo uśmiechnięty Oskar, w trakcie wojny 1939 r. miał stopień porucznika w 51 pułku piechoty. Pod zdjeciem napisano, że zginął gdzieś w Polsce 05.09.39.

Otóż wiemy gdzie:
Zginął pomiędzy Szczercowem a Klukami atakując pozycję "Teofilów" bronioną przez żołnierzy III/82.p dowodzonych przez mjr Klimaczaka. W pobliżu rzeki Widawki a (prawdopodobnie) było to wyrobisko potorfowe w kształcie długiego, szerokiego na ok 10 metrowego rowu z wodą.

O walkach 30 DP pod Szczercowem jeszcze napiszemy.

Zdjęcie: archiwum magazynu Life. 02.10.39 r.

06/09/2026

Oczami wroga. Niemiecki żołnierz i pierwszy tydzień kampanii polskiej - wojska zmechanizowane, najpewniej 10. armia. Od południowo zach. granicy do Piotrkowa. Film nakręcony prywatnie kamerą z ręki. Pochodzi ze zbiorów AKH archive. Ma charakter historyczny, edukacyjny i nie propaguje żadnej ideologii. Pokazujemy, bo taką perspektywę można znaleźć w naszych książkach historycznych.

Jest kolejna opinia/ recenzja najnowszej książki Juliusza S. Tyma. Przytaczamy obszerne fragmenty. Całość na stronie War...
06/09/2026

Jest kolejna opinia/ recenzja najnowszej książki Juliusza S. Tyma. Przytaczamy obszerne fragmenty. Całość na stronie WarTalk.pl. Zachęcamy też do zapoznania się z równie obszerną recenzją na blogu Monte Cassino.

[Biblioteka Wartalka (10). Juliusz S. Tym, "Wojsko Polskich Sił Zbrojnych czyli najnowocześniejsza armia II Rzeczypospolitej", Wydawnictwo Tetragon]

***

Tytuł wydaje się z pozoru niezrozumiały, przecież w sensie dosłownym, kiedy tworzyły się zręby Polskich Sił Zbrojnych, zwanych też często w dyskursie publicystycznym Polskimi Siłami Zbrojnymi na Zachodzie co jest nieprawidłowe - II RP w sensie dosłownym już nie istniała i miała już nigdy nie powrócić. Jednak co umyka naszej uwadze, potocznej świadomości historycznej, że naszym wojskiem w czasie II Wojny Światowej kierowali ludzie wyrośli tak czy inaczej z tradycji i myśli, także mysli wojskowej II R.P., co dawało często nienajlepsze efekty. (...)

Na tle tych prób formowania polskiej siły zbrojnej – podejmowanych wszędzie, gdzie było to możliwe, by użyć słów poety „pod każdym sztandarem, byle nie białym” – zdaniem Juliusza S. Tyma wojsko Polskich Sił Zbrojnych jako jedyne okazało się w pełni nowoczesne. Przy czym mowa tutaj o nowoczesności w każdym wymiarze – doktryny, dowodzenia, struktury, taktyki i praktyki bojowej. Można by złośliwie powiedzieć - żadna sztuka, skoro wojsko to formowane było po upadku Francji od jesieni 1940 roku przy wsparciu Wielkiej Brytanii tak gdy idzie o sprzęt, ale także szkolenie, koncepcje taktyczne, zabezpieczenie logistyczne i oparcie operacyjne. Wojska lądowe PSZ, a to one znajdują się w centrum zainteresowania autora nigdy nie działały w innym środowisku operacyjnym niż brytyjskie.

Jednak praca Juliusza S. Tyma pokazuje to jako długi, żmudny i nie wolny od ślepych zaułków proces, a kolejne sprawdziany bojowe - bitwy o Tobruk, pod Falaise, Monte Cassino, Anconę, Axel, Bredę, Arnhem-Driel - ukazane są jako nie tyle symboliczne ikony wysiłku polskiego żołnierza ale etapy konkretnej nauki, z której wnioski, próbowano wcielać w kolejnych miesiącach walki i z nadzieją na wykorzystanie w przyszłości przy tworzeniu nowych sił zbrojnych w wyzwolonej Polsce. W 2 Korpusie Polskim we Włoszech w trakcie wielomiesięcznej kampanii odchodzono na przykład od operowania całymi oddziałami na rzecz tworzenia grup bojowo-zadaniowych w ramach broni połączonych na co wpływ miały trudne, i krwawe doświadczenia bitwy pod Monte Cassino.

Juliusz S. Tym skupia się przy tym na analizie sztuki dowodzenia - w wymiarze taktycznym głównie, bo tak używane było polskie wojsko, z nielicznymi wyjątkami, nie zaniedbując operacyjnego kontekstu. To wydaje się oczywiste, ale wcale nie częste, bowiem w naszej historiografii rządzi od lat tendencja do stylu na poły reportażowego, skupionego an epizodzie i emocjach, a nie chłodnej analizie faktów, kiedy z pola widzenia znika to, że prowadzenie działań zbrojnych na pewnym poziomie jest złożonym procesem, nie bez powodu nazywanym sztuką wojenną. W takiej perspektywie można zaryzykować twierdzenie, że dużo donioślejsze będą takie operacje 2 Korpusu Polskiego jak Bitwa o Anconę, działania w Apeninie Emiliańskim czy Bitwa o Bolonię niż Bitwa o Monte Cassino, która z powodów symbolicznych i emocjonalnych zagarnia dla siebie całą uwagę i społeczną emocję. Tymczasem to tam właśnie - pod Anconą - jeden jedyny raz 2 Korpus otrzymał samodzielne zadanie operacyjne i zrealizował je niemal z pełnym powodzeniem. To właśnie w Bitwie o Bolonię dowodzenie w korpusie osiągnęło najwyższy poziom gdy idzie o organizacje walki na poziomie taktycznym, koordynacji poszczególnych broni głównych, łączności z lotnictwem i wsparciem aliantów.

Warto jednak zaznaczyć, że opis i ocena samych działań bojowych Polskich Sił Zbrojnych nie stanowi nawet 1/5 objętości dwóch tomów liczących łącznie ponad 1100 stron, bowiem zagadnienie nowoczesności jako postulatu, który próbowały spełnić polskie wojska walczące u boku zachodnich sojuszników Juliusz S Tym przedstawia szeroko jako złożone z wielu elementów. Wojsko walczy przez ułamek czasu swojego istnienia - przede wszystkim tworzy struktury szkoli się, organizuje zabezpieczenie na czas walki, w tym - co było w wychodźczej armii zawsze problemem - musi rozwiązywać problem uzupełniania strat, a dopiero niejako na końcu walczy. (...)

Trudno w krótkiej notatce streszczać dwutomowe dzieło, nie taka jest rola recenzji o ile te notatkę można nazwać recenzją. Recenzja zakłada, że recenzujący dysponuje co najmniej równorzędnym aparatem krytycznym co autor - a tutaj ta okoliczność nie zachodzi. Zatem nie mnie ferować jakiekolwiek oceny tej pracy, inne, niż zwykłe czytelnicze wrażenia, a te dają się streścić we frazie, że lektura jest wymagająca ale dopłaca za trud. (...)

I jeszcze jedno zdanie, ważniejsze od odpowiedzi na proste pytanie "jak się czyta?". Otóż lektura książki Juliusza S. Tyma uświadomiła mi, że w naszej historiografii istnieje nadal sporo luk mimo pozornego natłoku wielu publikacji. Mamy do czynienia z czymś co na włsny rachunek nazwałbym historiografią "wyspową". O ile niektóre z aspektów udziału Polaków w Drugiej Wojnie Światowej opisane są dość wyczerpująco, o tyle inne zdawkowo lub ogólnikowo, a najbardziej brakuje zaś opracowań ujmujących zagadnienia syntetycznie i zarazem całościowo opartych w równej mierze o zasoby archiwalne własne jak i dokumenty w archiwach brytyjskich, rosyjskich, amerykańskich, niemieckich.

Dwutomowe dzieło Juliusza S. Tyma – „Wojsko Polskich Sił Zbrojnych czyli najnowocześniejsza armia II Rzeczypospolitej” wydane w tym roku przez wydawnictwo „Tetragon” jest próbą załatania tej istotnej luki w naszej historiografii. Próbą - warto zaznaczyć – obszerną i próbującą odejść od utartych schematów i stereotypów a zarazem dość wyczerpującą. Próbą, która stawia w naszej literaturze przedmiotu pewien kamień milowy trudny do przeoczenia w przyszłości, niemożliwy do ominięcia dla tych, którzy naprawdę się tymi zagadnieniami będą nadal interesować - zawodowo czy z zamiłowania do historii polskiego oręża.

(Juliusz S. Tym, "Polskie Siły Zbrojne czyli najnowocześniejsza armia II Rzeczypospolitej", Wydawnictwo Tetragon, Warszawa 2026). Link w komentarzu.

Zdjęcie. WarTalk.pl

W obliczu przewagi wroga i niebezpieczeństwa oskrzydlenia w trudnym terenie II batalion 5 ppLeg musiał się wycofać  Zada...
05/09/2026

W obliczu przewagi wroga i niebezpieczeństwa oskrzydlenia w trudnym terenie II batalion 5 ppLeg musiał się wycofać Zadanie osłaniania odwrotu przypadło 6 kompanii. Nastąpiło to niemal w ostatnim momencie, ponieważ Niemcy, zachęceni milczeniem strony polskiej, coraz bardziej naciskali na pozycje kompanii.

W tej sytuacji skryte odejście nie było już możliwe i por. Niepokoyczycki zdecydował się odesłać kompanię pod dowództwem swego zastępcy, a sam z kilkoma ochotnikami pozostał przez pewien czas, by osłaniać odwrót swego oddziału.

W swoich wspomnieniach tę sytuację opisał tak. Przytaczamy, bo jest to przykład taktyki, w której grupa śmiałków walczy w sposób znany można by rzec z westernowych walk z przeważającym wrogiem. Więcej takich smaczków z walk wrześniowych 1 Dywizji Piechoty Leg. w książce Piotra Targońskiego. Link w komentarzu. Jeszcze parę egzemplarzy z dodruku zostało.

***

"Jest nas sześciu: niezłomny podchorąży Thomas, trzech strzelców wyborowych, ogromny kapral, który zgłosił się na ochotnika i ja… Celne oko i celna broń zastąpią liczbę…

Dobre polskie słońce będzie Niemcom świecić wprost w ślepia… Las przed nami huczy od wystrzałów. Widać posuwający się wolno Niemcy dodają sobie ducha, strzelając w powietrze.
Na lewo słyszę szept: „Panie poruczniku, idą”.
Istotnie, pomiędzy drzewami miga hełm… po chwili ukazuje się na skraju lasu żołnierz niemiecki. Karabin w ręku, bez tornistra, hełm zsunięty na tył głowy, Oczy osłania ręką i patrzy. Widzę go dokładnie. Odległość niewiele ponad 100 metrów… Celuję po linii guzików wprost w twarz. Krótki moment […] i Niemiec usunął się w dół.

Na pojedynczy wystrzał nikt z Niemców nie zwrócił uwagi, bo po chwili bardziej na lewo, widzę drugiego. Tam są moi strzelcy wyborowi… Znów jeden strzał i po chwili słyszę zadowolony szept: „Panie poruczniku, jest s… syn”. Padł trzeci Niemiec i teraz wyszło ich ośmiu. Znów strzały, jeden, drugi, trzeci, czwarty. Niemcy padają, jak figurki na jarmarcznej strzelnicy. Widzę osłupiały wzrok ich drużynowego.

Odskakuje w tył, biegnie, ale zanim dopadł skraju lasu, moja kula rozsadziła mu czaszkę. To wszystko trwało może 15 sekund. I koniec… Tylko 11 ciał z dziurami w głowach i piersiach świadczy, że to prawda… W paru skokach dopadamy ciał. Żaden się nie rusza.

Strzelcy wyborowi nie marnują kul. Szybkimi ruchami zabieramy papiery, roztrzaskujemy o pnie karabiny. […] Upłynęło 45 minut, możemy się więc spokojnie wycofać. "

Władysław Boczoń - historia łącznika gen. Kutrzeby do Armii "Łódź". Przerwany lot RWD 8. Część 1Pisaliśmy już o Armii "P...
05/09/2026

Władysław Boczoń - historia łącznika gen. Kutrzeby do Armii "Łódź". Przerwany lot RWD 8. Część 1

Pisaliśmy już o Armii "Poznań" a także o pierwotnej koncepcji obrony na podstawie trafnej ocenie sytuacji dokonanej przez gen. Rómmla dowodzącego Armią "Łódź" dokonanych w marcu 1939 r. - szkoda tylko, że ostatecznie odrzuconej. O walkach w 1 tygodniu września na tym odcinku piszą szeroko nasi przyjaciele z grupy Sieradzki Wrzesień 1939 także zajrzyjcie do nich. Dodajmy też, że chłopaki z grupy Sieradzki Wrzesień uczestniczyli w odnalezieniu samolotu i wydobyciu jego szczątków.

My skupimy się natomiast na tym o czym już wspominaliśmy - o dokonanej przez gen. Kutrzebę próbie kontaktu z Armią "Łódź" i co z niej wynikło.

***
Łącznik który miał na celu kontakt z Armią "Poznań" wystartował 6 IX 1939 roku, z polowego lotniska pod Izbicą Kujawską, wystartował nieuzbrojony samolot RWD 8, przydzielonego do dyspozycji dowódcy Armii "Poznań" gen. Tadeusza Kutrzeby. Za sterami zasiadał kpr. pil. Stanisław Malisz - podoficer zawodowy 3 Pułku Lotniczego w Poznaniu, a pasażerem był kpt. Władysław Boczoń - oficer kontrwywiadu.

Celem misji było dotarcie do sztabu Armii "Łódź", nawiązanie łączności z jej dowódcą gen. Juliuszem Rómmlem i ustalenie możliwego współdziałania.

W pierwszej fazie lotu po ominięciu od zachodniej strony płonącego miasta Koło, pilot skierował się na południe, trzymając się rzeki Warty. Po dotarciu do Sieradza polska maszyna skierowała się na wschód, aby nad własnymi pozycjami dotrzeć w rejon Łodzi.

Rejon ten znajdował się już jednak w rękach niemieckich, i gdy pilot zniżył lot, RWD dostał się w ogień niemieckiej piechoty. Samolot z kurierem został zestrzelony w okolicach Belenia - dokładnie nad wsią Zmyślona.

Dzięki przesłuchaniu rannego Niemcy otrzymali informacje o stanie współpracy pomiędzy Armią "Poznań" i "Łódź" co znajduje odzwierciedlenie w dokumentach 8 armii niemieckiej. Te informacje wpłynęły też na dalsze niemieckie ruchy po bitwie nad Wartą. Do tego wątku wrócimy.

Niemiecka relacja brzmi:

"Stan współpracy między nieprzyjacielskimi armiami – łódzką i poznańską – został nagle naświetlony zeznaniami zestrzelonego dziś pod Sieradzem polskiego oficera lotnictwa – podaje opracowanie działań 8 armii. Polski porucznik wystartował dzisiaj z Gniezna (nieprecyzyjne) z kwatery głównej generała Kutrzeby, dowódcy Armii „Poznań”, aby tam nawiązać łączność z generałem Rómmlem, dowódcą Armii „Łódź”. Armia „Poznań” od kilku dni nie ma wiadomości o działaniach Armii „Łódź”.

To, że Warta została przekroczona przez wojska niemieckie, było nieznane w momencie jego wylotu z Gniezna. Zeznanie to przemawia za przypuszczeniem dowództwa armii, że Armia „Poznań” swoim gros prawdopodobnie nadal stoi na północnym skrzydle, ale także za założeniem, że jej dowództwo raczej orientuje się w ogólnej sytuacji i znajdzie siłę na operacyjnie skuteczne, skoncentrowane uderzenie na nasze północne skrzydło! Następne dni przyniosą wyjaśnienia w tej sprawie! "

Opracowanie tekstu na podstawie Boje nad Wartą - Oczami wroga. Link w komentarzu.

Zdjęcie. Tuż po katastrofie por. rez. Władysław Boczoń w otoczeniu Niemców (zb. R. Kielka, M. Milaka)

Zapis ostatnich chwil przed wojną w raporcie francuskiego wywiadu Tajne Raport nr 179/S z 12.9.1939[…] Le Général MUSSE,...
01/09/2026

Zapis ostatnich chwil przed wojną w raporcie francuskiego wywiadu

Tajne Raport nr 179/S z 12.9.1939
[…] Le Général MUSSE, attaché M-re : Musse
Podsumowanie wydarzeń które nastąpiły od ostatniego raportu

Rozpoczęcie wojny
Ostatni dzień przed atakiem Polska mobilizacja ogłoszona po południu 30 sierpnia w szeroko przedrukowanym komunikacie pod nazwą „wojskowe dyspozycje obronne” nie wywołała żadnej sensacji w kraju; „białe” plakaty nie przyciągnęły tłumów; komunikat zresztą słusznie podkreślał, że środki te były mniej ważne niż te, które zostały już wcześniej podjęte.

Niemniej jednak niemiecka propaganda wykorzystała tę okazję, aby raz jeszcze oskarżyć Polskę o agresywne zamiary; twierdziła, że polskie radio ogłosiło powszechną mobilizację, co było zupełnym kłamstwem.

W Warszawie wygląd miasta nadal niewiele się zmienił, poza wykopaniem okopów na wszystkich placach i w parkach, noszeniem masek przez policjantów i wojskowych oraz zaciemnieniem od 31 sierpnia.

Niemieckie organizacje tajne nadal próbują sabotować polską mobilizację w niektórych miejscach. Na południe od Lwowa linie kolejowe i telefoniczne zostały przecięte. Koncentracje wojsk niemieckich trwają; ogólne ugrupowanie wydaje się niewiele zmieniać. Informacje z kilku źródeł zdają się potwierdzać, że okupacja Słowacji jest prowadzona jedynie przez niewielkie siły i że ma ona na celu odwrócenie uwagi.

W Gdańsku hitlerowcy przejęli koleje i umieścili swastykę na budynkach stacji. Jednak pociągi pasażerskie nadal kursują. Senat został całkowicie pozbawiony uprawnień, nowe ustawodawstwo zostało przygotowane przez otoczenie Forstera; naruszenie dotychczasowego biegu rzeczy zmierza w kierunku przekształcenia miasta w praktycznie niezależne państwo, wolne od wszystkich polskich urzędników. Polski rząd odpowiedział protestami. (...)

Oto sytuacja dyplomatyczna widziana z Warszawy wieczorem 31 sierpnia. O godz. 20 ambasada otrzymuje rozkaz wprowadzenia stanu napięcia nr 3. Około godz. 22 niemieckie radio ogłasza warunki, jakie zostałyby przedstawione polskiemu pełnomocnikowi, gdyby pojawił się 30 [sierpnia]. Około godz. 23 p. BECK za pośrednictwem swojego szefa gabinetu, hrabiego ŁUBIEŃSKIEGO, informuje naszego ambasadora, że p. LIPSKI poprosił, zgodnie z planem, o audiencję u RIBBENTROPA o godz. 13, że miał zostać przyjęty o godz. 18, ale polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie ma pojęcia, co się zdarzyło, ponieważ łączność między Berlinem a Warszawą została wcześniej przerwana.

Pan BECK uważa, że niemieckie radio przerwało nadawanie i pragnie podkreślić wszelkie wysiłki podjęte przez polski rząd w celu ułatwienia procesu pojednania. Wstrzymuje się z opinią na temat niemieckiego komunikatu i zastanawia się, czy jest to ostateczna próba szantażu, czy też wstępny akt do wybuchu działań wojennych.

Pole do wątpliwości pozostaje otwarte.

W każdym razie należy zauważyć, że: Hi**er, powracając do swych zwykłych metod, uchyla się od negocjacji, w które zaangażował go rząd londyński; że, polegając na niemieckim radiu, gdyby polski pełnomocnik pojawił się w Berlinie 30, zostałby postawiony przed żądaniami do zaakceptowania en bloc i bez dyskusji; że wreszcie, regiony, do których zgłaszał roszczenia kanclerz, były, według samych niemieckich map, już w 1914 roku niezaprzeczalnie zamieszkane przez polską większość.

W nocy z 31 sierpnia na 1 września Sztab Generalny nie przekazał nam żadnych informacji. Czy spodziewał się ataku? Oficer łącznikowy akredytowany przy Francuskiej Misji Wojskowej, major DZIEWANOWSKI, powiedział nam później, że został obudzony dopiero przez alarm przeciwlotniczy 1 września rano o 6.15. Nie wiedział, co wydarzyło się w nocy. Jednak według innych informacji wydaje się, że do godziny 2 w nocy większość oficerów Sztabu Generalnego została zaalarmowana i zajęła swoje stanowiska.

Więcej w W.Mazur. Z perspektywy Paryża - link w komentarzu.

Drodzy, Nasi dobrzy znajomi z grupy Sieradzki Wrzesień 1939 zapraszają na wyjątkowe wydarzenie. Cała informacja na stron...
31/08/2026

Drodzy,

Nasi dobrzy znajomi z grupy Sieradzki Wrzesień 1939 zapraszają na wyjątkowe wydarzenie. Cała informacja na stronie organizatorów. Serdecznie zapraszamy. Dziękujemy za udostępnienie.

***

Dzień dobry.
Uwaga - informacja dot. wydarzenia ‼️

Data wydarzenia: 4 września 2026 roku godz. 19.00.

Grupa - Detektywi Pól Bitewnych Sieradz 1939 (Sieradzki Wrzesień 1939),
zaprasza na spontaniczną wieczornicę, poświęconą pamięci ppor. Teofila Jurka i żołnierzy 31 pułku Strzelców Kaniowskich, którzy w dniach 4 i 5 września 1939 roku stawili opór Niemcom na odcinku sieradzkim pod Mnichowem.

Wieczornica odbędzie się przy schronie bojowym, po północnej stronie nasypu kolejowego, na szlaku kolejowym Sieradz - Zduńska Wola (dojazd samochodem przez Rudę i Mnichów).

W planie wieczornicy znajdują się następujące wydarzenia (czas orientacyjny, może ulec niewielkim zmianom):

- Godz. 19.00 - 19.05 - wprowadzenie, oficjalne rozpoczęcie, powitanie gości i zarys historycznego kontekstu spotkania przy schronie bojowym nr 5 (narrator);

- Godz. 19.05 - 1910 - hymn 31 Pułku Strzelców Kaniowskich, uroczyste odegranie hymnu pułkowego (obowiązuje postawa zasadnicza - baczność);

- Godz. 19.10 - 19.25 - okolicznościowy Apel Pamięci – wspomnienie Bohaterów walk nad Wartą (odczytany przez kadetów klasy mundurowej Zespołu Szkół Katolickich w Sieradzu);

- Godz. 19.25 - 19.40 - przemarsz z pochodniami, wspólne przejście do pamiątkowego krzyża, stojącego w miejscu śmierci i odnalezienia szczątków podporucznika Teofila Jurka;

- Godz. 19.50 - 20.05 - opowieść o wrześniowych dniach – rys historyczny walk w rejonie Mnichowa i Męki Księżej w dniach 4–5 września 1939 roku. Odtworzone przez nas i po raz pierwszy prezentowane publicznie - ostatnie miesiące życia ppor. Teofila Jurka;

- Godz. 20.05 - 20.30 - patriotyczne nuty, krótki występ artystyczny w klimacie historyczno-patriotycznym, piosenki o Sieradzkich Bohaterach (kapela PSP Sieradz);

- Godz. 20 30 - 20.55 - „Światło i dźwięk”, widowiskowe teatrum historyczne z udziałem rekonstruktorów, upamiętniające obrońców linii Warty. Zapalenie zniczy w strzelnicy schronu bojowego, w którym poległo w dniu 5 IX 1939 roku 14 żołnierzy Wojska Polskiego (Grupa Rekonstrukcji Historycznej „Chrobry I” ze Zduńskiej Woli);

- Godz. 21.00 - zakończenie wieczornicy.

Podany czas może ulec zmianom.

Organizatorzy:
- grupa nieformalna Detektywi Pól Bitewnych Sieradz 1939;
- Urząd Miasta Sieradz;
- Ochotnicza Straż Pożarna w Woźnikach;
- Stowarzyszenie Przyjaciół 15 Sieradzkiej Brygady Łączności;
- Grupa Rekonstrukcji Historycznej "Chrobry I" ze Zduńskiej Woli.

O bohaterze spotkania

15 października 2015 r. na pozycji obronnej nad rzeką Wartą odnaleziono szczątki żołnierza Wojska Polskiego z 2 kompanii 31 pułku Strzelców Kaniowskich z Sieradza, które spoczywały tam przez 76 lat. W 1939 r. trzej bracia Jurek stanęli z bronią w ręku aby obronić Ojczyzny. Gdy opadły dymy bitewne, okazało się, że żaden z nich nie powrócił do rodzinnego domu w okolicach Tuszyna. Los sprawił, że jednego z nich grupa Detektywów Pól Bitewnych Sieradz 1939 odnalazła na zapomnianej wrześniowej reducie. Dzięki zaangażowaniu grupy, Urzędu Miasta Sieradza oraz ludzi dobrej woli, szczątki żołnierza zostały ekshumowane i w listopadzie 2015 r. pochowane z honorami wojskowymi na cmentarzu w Sieradzu-Męce. Rangę tej uroczystości nadała obecność rodziny bohatera oraz ówczesnego Ministra Obrony Narodowej. W późniejszym czasie, na wniosek Prezydenta Miasta Sieradza Pana Pawła Osiewały, Prezydent RP Andrzej Duda awansował pośmiertnie strzelca Teofila Jurka na pierwszy stopień oficerski.

Zapraszamy!

Dziękujemy wszystkim podmiotom i osobom, dzięki którym możliwe było zorganizowanie wydarzenia.

Adres

Ulica Żelazna 41 Lok. 21
Warsaw
00-836

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wydawnictwo Tetragon umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Wydawnictwo Tetragon:

Skróty

Udostępnij

Kategoria