21/08/2026
Peron, walizki, zapowiedź kolejnego odjazdu. Mijamy się między pociągami i nawet na siebie nie patrzymy.
W tym momencie przypomniała mi się pewna osobista historia sprzed kilku lat. Związana jest z niewielką miejscowością pod Paryżem, którą odwiedzałem co roku. Mam z tym miejscem mnóstwo wspomnień. Jedno z nich wraca najczęściej. Nic wielkiego - zwykła, mała księgarnia. A jednak nie mogę o niej zapomnieć. Nigdy nie potrafiłem być w tym mieście i nie zajrzeć do ulubionej księgarni, choćby na chwilę. Tak było i tamtym razem.
Wszedłem do środka. Właściciel spojrzał na mnie, przez moment jakby się zastanowił, a potem się uśmiechnął.
- Pamiętam pana.
Nie wiedziałem, co powiedzieć. Przez tę księgarnię każdego dnia przewijały się dziesiątki klientów, a on zapamiętał właśnie mnie. Dopiero po chwili wyjaśnił dlaczego. Podczas jednej z naszych rozmów rzuciłem coś, co dało mu do myślenia. Przechodził akurat trudny czas po stracie żony. W tamtym momencie to zdanie podniosło go na duchu. Ja tego nie pamiętałem w ogóle, a on pamiętał je przez rok.
Zawsze, kiedy zaglądałem do tego sklepu, rozmawialiśmy chwilę o historii, książkach, czasem o życiu. Potem „do następnego razu” i tyle. Wówczas nie wiedziałem, że dla niego to „tyle" znaczyło o wiele więcej.
Bez chwili zastanowienia wymienił nawet tytuł albumu, który kupiłem u niego podczas poprzedniej wizyty. Był to ogromny, ciężki album o sztuce bizantyjskiej, wydany w języku angielskim. Pomyślałem, że naprawdę musiałem zapaść mu w pamięć. Dzisiaj wiem, że nie chodziło mu o samą książkę.
Muszę przyznać, że w drodze powrotnej do domu przez dobrą połowę trasy trochę żałowałem tego zakupu. Książka była tak ciężka, jakbym zamiast bagażu wiózł kawałek głazu wyrwanego gdzieś z francuskich Alp. Jednocześnie nie mogłem się doczekać, aż wreszcie ją przeczytam.
W podróży czytanie było niemal niemożliwe. Co chwilę przesuwałem ją na kolanach, szukałem wygodniejszej pozycji, a po kilku stronach odkładałem zrezygnowany. Sama świadomość, że wiozę do domu taki egzemplarz, dawała mi dziwną satysfakcję, której w tamtej chwili nie potrafiłem sobie wytłumaczyć.
Minęło wiele lat, a ja dzisiaj - czekając na peronie - przypomniałem sobie o tamtym księgarzu. Nie miałem wtedy świadomości, że jedno zdanie rzucone przy okazji rozmowy o książkach zostanie z nim na cały rok.
Niekiedy wystarczy jeden gest albo krótka rozmowa, żeby zostać w czyjejś pamięci na lata - tak jak ja zostałem w pamięci tamtego księgarza. Nigdy nie wiemy, w czyim sercu zostawiamy własny ślad.