Mak Hoff

Mak Hoff Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Mak Hoff, ul. Grzybowska 63, Warsaw.

👨‍🏫 Mentoring i edukacja
✍️ Eseje, książki i e-booki
📚 Literatura i analiza literacka
🧠 Psychologia, filozofia i teologia
🌍 Językoznawstwo, translatoryka i kultury świata
🎙️ Spotkania literacko-muzyczne

Prognozy się sprawdziły... deszcz bębni o parapet, więc mój plan na dzisiejszą sobotę napisał się sam.Deszczowy dzień wc...
22/08/2026

Prognozy się sprawdziły... deszcz bębni o parapet, więc mój plan na dzisiejszą sobotę napisał się sam.

Deszczowy dzień wcale nie musi być dniem straconym. Lepszego tła do pracy w domowym zaciszu nie mogłem sobie wymarzyć.

Wreszcie wrócę do swojej książki. Trochę korekty i wygładzania zdań, które od tygodnia cierpliwie czekały na swoją kolej. A kiedy odetnę się już od własnych słów, chętnie poczytam twórczość innych. Deszcz i tak nie zostawia mi wyboru, żeby się gdzieś śpieszyć.

To właśnie urok takich dni - pozwalam, żeby czas płynął w tym samym rytmie, co krople za oknem.

Życzę spokojnego weekendu! 🙂

Peron, walizki, zapowiedź kolejnego odjazdu. Mijamy się między pociągami i nawet na siebie nie patrzymy.W tym momencie p...
21/08/2026

Peron, walizki, zapowiedź kolejnego odjazdu. Mijamy się między pociągami i nawet na siebie nie patrzymy.

W tym momencie przypomniała mi się pewna osobista historia sprzed kilku lat. Związana jest z niewielką miejscowością pod Paryżem, którą odwiedzałem co roku. Mam z tym miejscem mnóstwo wspomnień. Jedno z nich wraca najczęściej. Nic wielkiego - zwykła, mała księgarnia. A jednak nie mogę o niej zapomnieć. Nigdy nie potrafiłem być w tym mieście i nie zajrzeć do ulubionej księgarni, choćby na chwilę. Tak było i tamtym razem.

Wszedłem do środka. Właściciel spojrzał na mnie, przez moment jakby się zastanowił, a potem się uśmiechnął.

- Pamiętam pana.

Nie wiedziałem, co powiedzieć. Przez tę księgarnię każdego dnia przewijały się dziesiątki klientów, a on zapamiętał właśnie mnie. Dopiero po chwili wyjaśnił dlaczego. Podczas jednej z naszych rozmów rzuciłem coś, co dało mu do myślenia. Przechodził akurat trudny czas po stracie żony. W tamtym momencie to zdanie podniosło go na duchu. Ja tego nie pamiętałem w ogóle, a on pamiętał je przez rok.

Zawsze, kiedy zaglądałem do tego sklepu, rozmawialiśmy chwilę o historii, książkach, czasem o życiu. Potem „do następnego razu” i tyle. Wówczas nie wiedziałem, że dla niego to „tyle" znaczyło o wiele więcej.

Bez chwili zastanowienia wymienił nawet tytuł albumu, który kupiłem u niego podczas poprzedniej wizyty. Był to ogromny, ciężki album o sztuce bizantyjskiej, wydany w języku angielskim. Pomyślałem, że naprawdę musiałem zapaść mu w pamięć. Dzisiaj wiem, że nie chodziło mu o samą książkę.

Muszę przyznać, że w drodze powrotnej do domu przez dobrą połowę trasy trochę żałowałem tego zakupu. Książka była tak ciężka, jakbym zamiast bagażu wiózł kawałek głazu wyrwanego gdzieś z francuskich Alp. Jednocześnie nie mogłem się doczekać, aż wreszcie ją przeczytam.

W podróży czytanie było niemal niemożliwe. Co chwilę przesuwałem ją na kolanach, szukałem wygodniejszej pozycji, a po kilku stronach odkładałem zrezygnowany. Sama świadomość, że wiozę do domu taki egzemplarz, dawała mi dziwną satysfakcję, której w tamtej chwili nie potrafiłem sobie wytłumaczyć.

Minęło wiele lat, a ja dzisiaj - czekając na peronie - przypomniałem sobie o tamtym księgarzu. Nie miałem wtedy świadomości, że jedno zdanie rzucone przy okazji rozmowy o książkach zostanie z nim na cały rok.

Niekiedy wystarczy jeden gest albo krótka rozmowa, żeby zostać w czyjejś pamięci na lata - tak jak ja zostałem w pamięci tamtego księgarza. Nigdy nie wiemy, w czyim sercu zostawiamy własny ślad.

Wczoraj opowiedziałem o etapie mojego życia, w którym swoją uwagę poświęciłem bliskim zmagającym się z chorobą. To był ś...
20/08/2026

Wczoraj opowiedziałem o etapie mojego życia, w którym swoją uwagę poświęciłem bliskim zmagającym się z chorobą. To był świadomy wybór, którego nigdy nie traktowałem jak poświęcenia. Wiem, że nie jestem wyjątkiem.

Znam wielu ludzi, którzy robią dokładnie to samo. Sprawują opiekę nad chorymi członkami rodziny. Inni, jako opiekunowie medyczni i pielęgniarki, zakładają rano mundurek i wchodzą na oddział, gdzie cudze cierpienie staje się częścią ich codzienności.

Kiedyś przeczytałem list napisany przez osobę obłożnie chorą do swojego opiekuna. Było w nim jedno zdanie, którego nie potrafiłem zapomnieć:

„Twoje serce i dłonie niosą mi ulgę w chwilach, gdy ból i cierpienie zdają się nie mieć końca".

Nie znałem autora tego listu osobiście. Znam jednak wielu opiekunów medycznych oraz domowych, do których równie dobrze mogłyby być skierowane te słowa. Ich historie są różne. W każdej z nich powtarza się jednak ten sam moment - chwila, kiedy drugi człowiek z powodu niesamodzielności, podeszłego wieku lub choroby, zaczyna potrzebować czyjejś obecności.

Przez lata zauważyłem coś jeszcze. O pacjentach i metodach leczenia rozmawia się chętnie. Ale o tych, którzy przy nich trwają... znacznie rzadziej. Oni również mierzą się ze strachem, zmęczeniem, bezradnością i chwilami zwątpienia

Właśnie dla nich napisałem „Serce i dłonie". Piszę o relacjach, emocjach i decyzjach, których nie oddadzą same procedury ani podręczniki. W mojej publikacji znajdziesz praktyczne wskazówki dotyczące codziennych wyzwań opieki. Dowiesz się, jak uzyskać pielęgniarską opiekę długoterminową, gdzie ubiegać się o refundację sprzętu rehabilitacyjnego i wyrobów medycznych. Opisuję również z jakich form wsparcia mogą skorzystać opiekunowie oraz jak odnaleźć się w gąszczu przepisów i formalności.

W rozmowach z dydaktykami i wykładowcami szkół policealnych słyszałem nieraz, że „Serce i dłonie" mogłoby stać się cennym uzupełnieniem kształcenia przyszłych opiekunów medycznych. To dla mnie budujące. Ale najważniejsze pozostają słowa płynące bezpośrednio od osób troszczących się o swoich członków rodziny. Piszą, że po raz pierwszy ktoś tak opisał ich świat i dzięki temu nie czują się osamotnieni.

Na kanwie tej publikacji oraz własnych doświadczeń stworzyłem również program mentoringowy „Wsparcie dla wspierających".

Podczas indywidualnych spotkań rozmawiamy o tym, jak zadbać o siebie, będąc na co dzień oddanym komuś innemu, jak rozpoznać pierwsze sygnały wypalenia i jak zachować równowagę, żeby pomagając, nie zgubić samego siebie.

Zapewne zauważyliście, że w tym tygodniu dzielę się bardziej osobistą stroną mojej historii. Nastaje taki moment, kiedy ...
19/08/2026

Zapewne zauważyliście, że w tym tygodniu dzielę się bardziej osobistą stroną mojej historii. Nastaje taki moment, kiedy dojrzewasz do większej otwartości.

Wiele lat temu, kiedy w mojej rodzinie pojawiły się trudne doświadczenia i choroby, zdecydowałem się odsunąć własne życie na dalszy plan i swoją uwagę skupić głównie na bliskich. Nie żałuję tego. Ten etap był mi potrzebny tak samo, jak moja obecność i opieka były potrzebne mojej rodzinie. Ale zostawił we mnie nawyk myślenia o sobie w drugiej kolejności, z którym musiałem się później zmierzyć.

Nie zawsze w siebie wierzyłem. Bywały momenty, kiedy sądziłem, że nic dobrego już mnie w życiu nie czeka. Zbyt długo tkwiłem w tym zawieszeniu, a w pewnym momencie zacząłem wierzyć, że moje życie zawsze już tak będzie wyglądać.

W tym miejscu chcę przytoczyć znaną historię o rolniku, który znalazł pisklę orła i wychował je razem z kurczętami. Orzeł dorastał, myśląc, że jest kurą. Grzebał w ziemi, gdakał i nigdy nie próbował wzbić się w powietrze. Przechodzień, zobaczywszy go, przekonywał rolnika, że to król ptaków. Powinien wnosić się ku niebu. Zabrał orła, zaniósł na wzgórze i powiedział: „Należysz do nieba, nie do ziemi. Rozłóż skrzydła i leć”. Orzeł niepewnie rozłożył skrzydła. Najpierw ostrożnie, jakby sam nie wiedział, do czego są zdolne. Po chwili wzbił się w powietrze i poleciał.

Ta opowieść ma w sobie coś pięknego, ale od dawna mam z nią pewien kłopot. Zbyt łatwo zamienia się w prosty morał o „uwierzeniu w siebie”. Tyle że moja historia wyglądała trochę inaczej. Do wszystkiego musiałem dojść samodzielnie, powoli i wbrew własnym zwątpieniom. Dopiero po ciężkiej pracy nad sobą, mogłem na nowo nauczyć się „latać”.

Zastanawiam się, ile osób czytających dziś mój wpis żyje właśnie tak jak ja kiedyś - niczym orzeł, który z braku możliwości i wiary w siebie pomylił własne ograniczenia z granicami swojego potencjału. I ile z nich w ogóle pamięta, że potrafi latać.

Jest jedna rzecz na Facebooku, której chyba nigdy nie zrozumiem.Zdarza się, że otrzymuję zaproszenia. Czasem akceptuję, ...
18/08/2026

Jest jedna rzecz na Facebooku, której chyba nigdy nie zrozumiem.

Zdarza się, że otrzymuję zaproszenia. Czasem akceptuję, widząc, że mamy wspólnych znajomych. Wypada podziękować, więc wysyłam krótką wiadomość lub po prostu „Hej👋”. I następuje cisza, choć wiadomość została odczytana.

Jak mawiał klasyk: „ani be, ani me, ani kukuryku” 😉

Zastanawiam się wtedy, w jakim celu właściwie zostało wysłane to zaproszenie. Czy jest to forma kolekcjonowania znajomych?

Może patrzę na to zbyt surowo. Przecież nie każdy kontakt musi przerodzić się w bliższą znajomość i nie musimy do siebie pisać. To zrozumiałe.

Mam swoją zasadę: znajomości i relacji nie traktuję powierzchownie.

Jestem ciekaw, czy tylko ja zwracam na to uwagę. Jak jest u Was?

Nie planowałem dziś nic pisać. Chciałem tylko spokojnie wypić kawę i pozwolić temu weekendowi jeszcze trochę we mnie pob...
17/08/2026

Nie planowałem dziś nic pisać. Chciałem tylko spokojnie wypić kawę i pozwolić temu weekendowi jeszcze trochę we mnie pobyć.

Za mną dwa ciekawe dni i sporo nowych doświadczeń. Były też teksty, które nie bardzo chciały ze mną współpracować, ale ostatecznie jakoś się dogadaliśmy... 😉

Dzisiaj najwięcej myślę o spotkaniach i rozmowach. Kilka z nich chodziło mi po głowie jeszcze po powrocie do domu. Znajoma opowiedziała mi o swoim dziecku, które regularnie przemyca do domu kota z podwórka. Co noc ta sama walka i co noc przegrana. Na pytanie, kim chciałoby zostać, gdy dorośnie, odpowiada bez wahania: emerytem! Będzie mieć więcej czasu dla kota 🐈

Upałów nie znoszę. Wieczorami, kiedy powietrze wreszcie robiło się bardziej ludzkie, spacerowałem po Piotrkowskiej.

A w kuchni? No cóż… tam również się działo!

Kawa prawie dopita, poniedziałek już trwa. Czas sprawdzić, co przyniesie nowy tydzień 🌞

Te dziesięć wersów nie ocenia. Jedynie skłania do refleksji nad drogami, które każdego dnia mamy do wyboru - w relacjach...
16/08/2026

Te dziesięć wersów nie ocenia. Jedynie skłania do refleksji nad drogami, które każdego dnia mamy do wyboru - w relacjach z innymi, podejściu do siebie czy sposobie przeżywania własnego życia.

Dziś miałem przyjemność gościć w studiu Radio Łódź.Na zaproszenie Pani Redaktor Agaty Zielińskiej wziąłem udział w nagra...
15/08/2026

Dziś miałem przyjemność gościć w studiu Radio Łódź.

Na zaproszenie Pani Redaktor Agaty Zielińskiej wziąłem udział w nagraniu jej niezwykle ciekawej audycji „Czas seniorów”.

Bardzo dziękuję za zaproszenie i miłą rozmowę. Audycji będzie można posłuchać już wkrótce.

Tymczasem życzę pięknego i słonecznego weekendu! 🌞

Przypomniała mi się dziś pewna stara przypowieść o dwóch wiadrach.Pewien człowiek codziennie przynosił wodę z rzeki. Mia...
12/08/2026

Przypomniała mi się dziś pewna stara przypowieść o dwóch wiadrach.

Pewien człowiek codziennie przynosił wodę z rzeki. Miał dwa wiadra. Jedno było idealne - szczelne, mocne, bez najmniejszej skazy. Drugie miało pęknięcie. Zanim człowiek wracał do domu, połowa wody z niego zawsze zdążyła wyciec.

Szczelne wiadro było dumne. Wypełniało swoje zadanie doskonale. To drugie czuło wstyd:

„Jestem wadliwe. Przez swoje pęknięcie sprawiam, że mój gospodarz wykonuje dwa razy więcej pracy, a ja nie potrafię dać mu tego, czego ode mnie oczekuje”.

Pewnego dnia nie wytrzymało i powiedziało o tym gospodarzowi. Ten jednak tylko się uśmiechnął.

- Zauważyłeś, co dzieje się po twojej stronie drogi?

Wiadro spojrzało. Po jednej stronie rosły piękne kwiaty, kolorowe, pachnące, przyciągające wzrok. Po drugiej stronie ziemia pozostawała sucha.

- Wiem o twoim pęknięciu - powiedział gospodarz. - Dlatego właśnie po twojej stronie zasiałem nasiona. Każdego dnia, kiedy wracaliśmy z rzeki, podlewałeś je. Gdybyś było idealnie szczelne, te kwiaty nigdy by tutaj nie wyrosły.

Zbyt łatwo zauważamy własne pęknięcia, swoje błędy, lęki, ograniczenia i trudne doświadczenia. Porównujemy się z ludźmi, którzy wydają się „szczelni” - pewni siebie, silni, poukładani i bez skaz. Tylko że życie nie zawsze pokazuje nam całą historię.

Niekiedy nasze pęknięcia sprawiają, że po drodze zaczynają rosnąć kwiaty.

Człowiek, który sam kiedyś cierpiał, lepiej rozumie cudzy ból. Doświadczenie samotności uczy prawdziwej obecności wobec drugiego człowieka. A liczne upadki zostawiają w nas więcej cierpliwości dla tych, którzy dopiero próbują się podnieść.

Pęknięte wiadro uznało, że jego skaza odbiera mu wartość. Dopiero perspektywa gospodarza pozwoliła mu zobaczyć, że niedoskonałość to nie to samo, co bezwartościowość.

Czy piękno czasem nie rodzi się właśnie z tego, co w nas niedoskonałe?

Dzisiejszy wpis o uznawaniu własnej wartości zainspirował jednego z moich stałych czytelników do przygotowania tej infog...
10/08/2026

Dzisiejszy wpis o uznawaniu własnej wartości zainspirował jednego z moich stałych czytelników do przygotowania tej infografiki. Bardzo dziękuję Mateusz Paś!

Ogromnie się cieszę, kiedy publikowane przeze mnie treści nie kończą swojego życia wraz z ostatnim zdaniem, ale stają się inspiracją do dalszej refleksji, rozmowy, a nawet do stworzenia czegoś zupełnie nowego.

Mateusz zebrał 5 myśli z dzisiejszego tekstu:

🔎 Dostrzegaj swój potencjał.
💛 Uznaj swoją historię.
⭐ Ceń swoją twórczość.
🛡️ Szanuj swoje potrzeby i granice.
🫶 Bądź dla siebie ważny.

Niby kilka prostych zdań, a każde może stać się początkiem ważnej refleksji nad relacją z samym sobą. Razem układają się w pewien szczególny łańcuch:

DOSTRZEGAJ ➡ UZNAJ ➡ CEŃ ➡ SZANUJ ➡ BĄDŹ

Jeszcze raz dziękuję za tę niespodziankę i piękne rozwinięcie dzisiejszej myśli! 🥰

Adres

Ul. Grzybowska 63
Warsaw
00-844

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Mak Hoff umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij