28/01/2026
Zakończyliśmy sprzedaż promocyjną wznowionych książek Ogdena. A w międzyczasie udało się ukończyć tłumaczenie "Seminariów włoskich" Biona. Jeszcze kilka tygodni potrwa przygotowanie książki do druku (redakcja, dwie korekty, skład) a potem druk. Tymczasem proponujemy "apetizer" - fragment ostatniego seminarium z tego cyklu. Niezmienne akcentowanie przez Biona wagi prawdy. Seminaria odbyły się w 1977 roku w Rzymie. Dwa lata przed śmiercią Biona.
"Żyję wystarczająco długo, aby wiedzieć, że kiedyś psychoanaliza była bardzo popularna wśród intelektualistów. Jestem pewien, że wszyscy pamiętamy czasy, kiedy modne były określone postawy lub przekonania. Pamiętam, że modne było czytanie "Sagi Rodu Forsyte’ow" [Johna Galsworthy’ego], potem ten cykl popadł w zapomnienie, a jeszcze później powrócił do łask dzięki dominacji telewizji i naszych zmysłów. Tak więc ta historia najwyraźniej odżyła. Jednak – i jest to trudna do opisania kwestia – naprawdę liczy się prawdziwa saga Forsyte’ów, podstawowa historia, fakty, rzeczywistość. Jedyny termin, po jaki mogę sięgnąć, to „prawda”. Nie ma na nią wpływu moda ani to, co akurat o tym myślimy.
Przejdę do dziedziny bardziej naukowej, jaką jest matematyka. Wizualna geometria Euklidesa – linie, punkty, okręgi – stopniowo, w miarę upływu stuleci, okazała się niewystarczająca dla istot ludzkich, którzy się do niej odwoływali. Myślę jednak, że istniała prawdziwa geometria, która również próbowała się ujawnić. Ujmuje to inaczej: prawdziwa geometria była zawarta w geometrii euklidesowej. Ta prawda, ta ukryta prawda, była czymś na podobieństwo śpiącej królewny czekającej na wybawcę, czekającej, aż ktoś lub coś przedrze się przez barierę cierni i chwastów i obudzi prawdziwą geometrię. Innymi słowy, geometria euklidesowa i wszyscy jej zwolennicy stworzyli barierę przeciwko ujawnieniu się prawdy, co trwało, dopóki dominacja oczu i obrazów linii i okręgów nie została obalona w wyniku odkrycia współrzędnych i zastosowania myśli algebraicznej do geometrii. Prawda nie uległa zmianie – prawda ukryta w geometrii euklidesowej stała się jawna.
Jest to kolejny przykład tego, o czym już wspomniałem: działalność taka jak psychoanaliza jest modna, a mody się zmieniają. Jeśli zatem w psychoanalizie lub psychiatrii jest jakaś prawda, warto, aby każdy z nas zrobił coś w celu ujawnienia tej prawdy. Oznacza to jednak przedzieranie się przez gęstwinę cierni, kolców i racjonalizacji. Nie możemy stracić z oczu głównego celu – prawdy. Musimy pielęgnować nasze zdolności mentalne, ale nikt nie może dokonać tego wyboru za nas. Musimy okazywać respekt prawdzie, niezależnie od tego, czy wyrażają ją nasi pacjenci, koledzy, muzycy, malarze czy autorytety religijne. Każdy, kto szanuje prawdę, zasługuje na nasze wsparcie, a my musimy na nie zasłużyć. Jeśli chcemy pomóc naszym pacjentom cierpiącym na manię, depresję, schizofrenię lub nerwicę, sami musimy zasługiwać na szacunek. Częściowo można to osiągnąć, udając się do analityków i innych osób, które pomogą nam dowiedzieć się, kim naprawdę jesteśmy. Jednak w sytuacji, w której się znajdujemy – sytuacji, którą, można powiedzieć, odziedziczyliśmy – to my jesteśmy autorytetem, to my jesteśmy rodzicami i nie ma nikogo, do kogo moglibyśmy się zwrócić, poza nami samymi. Doprecyzuję to stwierdzenie: gdy próbujemy pomóc pacjentowi, dowiadujemy się również czegoś o sobie samych, co jest przypadkowy ubocznym zyskiem". ("Seminaria włoskie", seminarium 9)