Auto Plus Radio i TV

Auto Plus Radio i TV Auto Plus Radio i TV to: audycje radiowe, programy TV, imprezy motoryzacyjne, motorsport... . Zapraszamy !

Słuchajcie nas: Melo Radio ( Moto Warszawa ), Radio 7 ( Auto Moto 7 ).

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.Pomysłowy - Fiat Grande Panda Hybrid. Gość, który przez tydzień "mieszkał" w naszej redakc...
29/05/2026

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.
Pomysłowy - Fiat Grande Panda Hybrid. Gość, który przez tydzień "mieszkał" w naszej redakcji, a raczej na naszym redakcyjnym parkingu, Fiat Grande Panda Hybryd, to gość nie byle jaki. To zdobywca tytułu "Car of the Year Polska 2026".
Obok tej "dużej Pandy" nie sposób przejść obojętnie. Pudełkowate nadwozie zbudowane jakby z klocków Lego, z dużą ilością ciekawych dodatków jest jedyne takie. Na dodatek "nasza" Panda była jaskrawo żółta i każdy ją zauważał, nawet w tłumie innych, przejeżdżających samochodów. Wróćmy do tych ciekawych dodatków. Atrapa chłodnicy, przednie lampy, logo Fiata na słupku C, które raz jest słowem "FIAT". a raz czterema paskami (zależy od kąta widzenia), nazwa Panda wytłoczona na drzwiach (koszmarny sen blacharza i lakiernika), relingi z logo "Panda", tylne lampy (no właśnie Lego...). Nadwozie wydaje się większe niż jest - długość to niecałe 4 m., ale wysokość jest większa, niż u pojazdów konkurencji. To zapowiada, że wnętrze też nie jest małe. Tak właśnie jest, bo 4 osoby mieszczą się swobodnie i nawet dłuższa podróż ich nie męczy. We wnętrzu także jest wiele ciekawskich dodatków. Zacznijmy od koła kierownicy z klockowatym środkiem. Deska rozdzielcza przypomina nieco tę z pierwszej generacji Pandy. Zestaw wskaźników oczywiście cyfrowy i kolorowy, zupełnie inny, niż te z innych marek. Ekran multimediów, nieco francuski, już taki nie jest. Za to żółte obramowanie deski rozdzielczej i tunelu środkowego przypomina tor Lingotto, który wieńczył halę montażową Fiata. Ten bajer zawiera kolejny bajer - maleńki modelik Pandy "jadący" po torze. Obok linii jest górny schowek w desce wyglądający na zrobiony z włókien bambusowych (i nawet tak nazwany). Włókna owszem są, ale głównie jest to tworzywo sztuczne. Na wewnętrznych wykładzinach drzwi zauważamy wytłoczony napis FIAT.
Fotele przednie jakby z większego samochodu, z integralnymi zagłówkami i elementami sztucznej skóry. Tylna kanapa, już bardziej "normalna".
Z wyposażenia jest także wiele elementów "z górnej półki", ot chociażby podgrzewana przednia szyba, fotochromatyczne wewnętrzne lusterko wsteczne, automatyczna jednostrefowa klimatyzacja z fizycznymi przełącznikami regulacji, automatyczna skrzynia biegów (trochę szarpie przy redukcji biegów). Jednej rzeczy nie ma nawet w topowej wersji wyposażenia, a taka właśnie u nas u nas gościła. Nie ma bezkluczykowego systemu dostępu do pojazdu, a więc jest klasyczny kluczyk i stacyjka. To taki nostalgiczny element.
Bagażnik też nie "pachnie malizną". 412 l pojemności to wynik spotykany w pojazdach segmentu wyżej.
Jednostka napędowa to trzycylindrowy, benzynowy silnik o pojemności 1,2 l., wzmacniany układem hybrydowym - razem mają moc 110 KM. Silnik charakterystycznie brzmi - to przecież zmodyfikowany silnik Pure Tech. Tak, jest głośny i to jego terkotanie nie jest miłe dla uszu. Zawieszenie, jak na niewielki pojazd przystało, jest twarde, co jednak nie jest absolutnym zaprzeczeniem komfortu. Układ kierowniczy, układ hamulcowy - poprawne.
Zużycie paliwa... Największe - zupełnie nie jak w przypadku napędu hybrydowego wynosiło 6,1 l./ 100 km. w warunkach jazdy miejskiej. Najmniejsze, na drodze powiatowej, 4,3 l / 100 km.
Zasięg tej "dużej Pandy" to mniej więcej 650 km.
Na koniec dodajmy, że samochód ten w uboższej wersji wyposażenia, bez układu hybrydowego, z ręczną skrzynią biegów może konkurować z produktami z Chin. Cenowo rzecz jasna...
Wiecej o tym samochodzie w naszych radiowych audycjach.
PS
Warszawskie Bielany, to nasza ulubiona dzielnica. Postanowiliśmy, że ubarwimy ją dodatkowo żółtą Pandą... Bo taka klasyczna biało-czarna jest już mocno przereklamowana.

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.Jubileuszowy - Hyundai Tucson Hybrid. Tak, to już ponad 20 lat minęło od wejścia na motory...
17/05/2026

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.
Jubileuszowy - Hyundai Tucson Hybrid. Tak, to już ponad 20 lat minęło od wejścia na motoryzacyjne rynki Hyundaia Tucsona. Mimo swojego wieku Tucson nadal jest popularny i nadal ma swoich wiernych fanów.
Do naszej redakcji trafił Tucson w specjalnej, jubileuszowej wersji. To model z 2024 roku z topowym wyposażeniem i kilkoma dodatkami.
Naszym zdaniem popularność tego Hyundaia ( jest to najpopularniejszy model tej koreańskiej Marki w Polsce) jest efektem połączenia w jednym aucie dwóch, czyli SUV-a i kompaktowego minivana.
W 2024 roku zmieniono w Tucsonie oba zderzaki, klapę bagażnika, charakterystyczne oświetlenie przodu samochodu. W wersji jubileuszowej - 20th Anniversary Edition pojawił się lakier Pink Green Mate i dziewiętnastocalowe felgi o nowym wyglądzie.
Wnętrze - tu nadal jest elegancko. Po ostatnich zmianach trójramienne koło kierownicy zamiast logo Hyundaia otrzymało.... cztery kropki, czyli "H" w alfabecie Morse'a. Podoba nam się duży, zakrzywiony ekran łączący dwa elementy - ten ze wskaźnikami i ten od multimediów. Panel klimatyzacji znowu otrzymał fizyczne pokrętła regulacji temperatury. Dźwignia obsługi automatycznej skrzyni biegów (typowa dla Hyundaia) trafiła na kolumnę kierownicy.
Wersja jubileuszowa to także skórzano-zamszowa tapicerka. Fotele zaś nadal są bardzo wygodne, tylna kanapa również (choć jest tunel środkowy nieco ograniczający ilość miejsca dla osoby podróżującej na jej środku).
Bagażnik jest dość duży, jego pojemność jest wystarczająca na rodzinne wyprawy - 616 l. przed i 1795 l. po złożeniu tylnej kanapy.
Pod maską jubileuszowej wersji Tucsona "mieszka" hybrydowy układ napędowy. W jego skład wchodzą: czterocylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1,6 l. oraz mocy 160 KM, silnik elektryczny o mocy 65 KM - łączna moc systemowa to 215 KM.
Skrzynia biegów? - automatyczna, sześcioprzełożenia.
Ten układ napędowy jest bardzo przyjazny użytkownikom. Samochód rusza bardzo żwawo - do pracy bierze się silnik elektryczny, potem dołącza silnik spalinowy. "Na uszy" rzuca się cisza... Zmiany między rodzajami napędu są prawie nie do wychwycenia. Zawieszenie - jego praca zasługuje na dużo więcej niż wyróżnienie. Podobnie rzecz ma się z układem kierowniczym. Widoczność z miejsca kierowcy jest także doskonała, nawet lusterka wsteczne są dokładnie tam, gdzie ich potrzebujemy. Kierowca ma do dyspozycji 2 tryby jazdy, eco i sport. Tryb eco - naszym zdaniem - powinien mieć nazwę "normal"- bo własnie takim sie okazuje. Łopatki pod kołem kierownicy służą do regulacji stopnia rekuperacji. W trybie sport te właśnie łopatki służą do ręcznej zmiany biegów.
Średnie zużycie paliwa - 5,5 l./ 100 km. Jak więc zauwazamy, wiele zależy od stylu jazdy kierowcy.
Hyundai Tucson to jedno z ciekawszych aut na naszym rynku, chociażby dlatego, że jest uniwersalne.
Więcej o tym samochodzie w naszych radiowych audycjach.
PS
Warszawskie Centrum Olimpijskie było ostatnio w mediach jednym z popularniejszych obiektów w Polsce. A to z powodu pewnego umieszczonego na nim napisu. Pojechaliśmy tam i my, a przy okazji, "w okolicznościach przyrody", zorganizowaliśmy Tucsonowi sesję zdjęciową.

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.Tajski - Isuzu D-max model 2025 - wersja LSE. Tajlandia - kraj słynący ze swej kultury, kr...
12/05/2026

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.
Tajski - Isuzu D-max model 2025 - wersja LSE.
Tajlandia - kraj słynący ze swej kultury, krajobrazów, klimatu, pięknych kobiet, charakterystycznej muzyki, architektury, kuchni no i środków komunikacji. Wśród tych ostatnich popularnością cieszą się pick-upy. Tak tak, Tajlandia to obok Stanów Zjednoczonych ojczyzna tego typu samochodów. Wiele marek wybrało Tajlandię jako kraj produkujący pick-upy. Nie inaczej jest także z Isuzu, które właśnie tam produkuje model D-max. D-max to klasyka gatunku - mówimy pick-up i wielu od razu daje odzew "D-max".
D-max kiedyś to był taki roboczy wołek. Teraz D-max to, naszym zdaniem, uniwersalny pick- up. Sprawdzi się w terenie, na powiatowej drodze, na "ekspresówce"... no może nieco gorzej jest z jazdą po mieście.
D-max od lat zmienił się niewiele. Ostatni "lift" to nowy wygląd przodu, nowe lampy tylne. Przestrzeń ładunkowa odkryta w pojeździe seryjnym może być zmodyfikowana poprzez zainstalowanie solidnej zakrywającej rolety zamykanej na dodatkowy zamek. Naszym zdaniem na wyróżnienie zasługują bardzo wygodne progi boczne, wygodne i solidne.
Wnętrze - w "naszym" D-maxie zastosowano kabinę czterodrzwiową, pięcioosobową. Wygodne, podgrzewane fotele, wygodna tylna kanapa, 9-calowy ekran multimediów... Niezależnie od wzrostu i wagi każdy Kierowca dobierze sobie właściwą pozycję za kierownicą. Widoczność jest dobra, ergonomia takoż... Jadąc dłużej można zapomnieć, że podróżuje się ponad pięciometrowym pojazdem. Wracając do ergonomii. Jest bardzo wiele schowków, cup holdery umieszczone po bokach deski rozdzielczej. Na ekranie multimediów brakuje nawigacji. Oczywiście można za pomocą bezprzewodowego systemu połączyć smartfon z D-maxem i nawigacja się pojawi. Dwustrefowa klimatyzacja, poprawnie działający system audio świetnie uzupełniają isuzowe wnętrze.
Pick-up to oczywiście pokaźna "paka". Prawie kwadratowa, 1500 x 1500 mm. Nawrzucać tu można ponad tonę ładunku. Jest jednak jeden taki mały problem. Musi udać się odsunąć roletę broniącą dostępu do "p**i". Nam raz się udało. Niestety tylko raz. Aaaa... należy nadmienić, że podnośnik, trójkąt ostrzegawczy i różnego rodzaju drobiazgi mają swoje miejsce za oparciem tylnej kanapy. Oczywiście, jak na pick-upa przystało, D-max wyposażony jest w solidny hak holowniczy - przyczepa z hamulcem może ważyć do 3,5 t. Pod maską D-maxa dalej klasycznie... - "mieszka" tam silnik wysokoprężny o pojemności 1,9 l oczywiście uturbiny o mocy 163 KM, współpracujący z szescioprzełożeniową, automatyczną skrzynią biegów. Napęd - na tylną oś. Kierowca może dołączyć napęd na przednią oś, może włączyć reduktor oraz blokadę tylnego mechanizmu różnicowego.
D-max, jak już wspominaliśmy, to pick-up terenowy. Zawieszenie pozwala na pokonywanie różnych przeszkód - skok zawieszenia jest pokaźny, no i pewnie brodzić jakąś tam wodą z pewnością też się uda.
No i na koniec zużycie paliwa... Duży samochód to i zżycie do małych nie należy. Ale ... chwileczkę... na drodze powiatowej komputer pokładowy pokazał nam nieco ponad 6 l / 100 km. Na warszawskich ulicach zużycie wzrasta do ponad 10 l / 100 km. No dobra, duży samochód, a więc i duży zbiornik paliwa, więc gdy "zasypiemy" go do pełna, to w korzystnych warunkach przyjedziemy 900 km.
To już ostatnie spotkanie z tą wersją D-maxa. Właśnie w tych tygodniach na rynkach motoryzacyjnych pojawia się nowy D-max, o którym oczywiście dowiecie się niebawem.
Wiecej o tym samochodzie w naszych radiowych audycjach.
PS
"Nasz" D-max w trochę nietypowych dla siebie okolicznościach przyrody, czyli na parkingu pod CH Łomianki. Zaprezentował swoją sylwetkę i ciekawe wnętrze.

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.Inspirowany -Nissan Juke Hybrid Shiro.To już kolejny Nissan Juke, który odwiedza naszą red...
10/05/2026

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.
Inspirowany -Nissan Juke Hybrid Shiro.
To już kolejny Nissan Juke, który odwiedza naszą redakcję. Ostatni z nich był w wersji N-sport i bardzo przypadł nam do gustu. Tym razem pojawił się w wersji Shiro, czyli białej, w aktualnej gamie Juków tej najwyżej pozycjonowanej. Czym się różni wersja Shiro od N-sport? Ano zacznijmy od nadwozia - N-sport to przede wszystkim kolor żółty, czarne dach i dodatki. Shiro, jak sama nazwa wskazuje, to biel i czerwony dach. Odmiennie w obu modelach umieszczona jest nazwa - N-sport - napis na klapie bagażnika, Shiro - nazwa nigdzie się nie pojawia, za to na przednich błotnikach są małe narodowe flagi Japonii. To właśnie tym krajem inspirowali się projektanci tej wersji. N-sport - maska silnika wygłoszona jest od wewnętrznej strony, w Shiro - nie. w N-sport otwieranie klapy bagażnika wspomagane jest elektrycznie w Shiro - nie. Wnętrze w N-sport ma wiele żółtych dodatków, w Shiro deska rozdzielcza wygląda, jakby pochodziła z rajdowego, albo wyścigowego samochodu.
Uwaga! - zaskoczenie! N-sport zużył nam w teście minimalnie 4,5 a maksymalnie 5,2 l / 100 km. Shiro ... - minimalnie 5,0, maksymalnie 5,7 l / 100 km. Może ta różnica wynika z różnicy temperatur - ranki i wieczory ostatnio nie rozpieszczały dwucyfrowymi "na plusie" wskazaniami termometrów.
Przypomnijmy jeszcze kilka różnych liczb i cech. Bagażnik nie ma dużej pojemności - wszak to samochód hybrydowy. 354 l. pachnie trochę "malizną", choć pod podłogą ukryte jest dojazdowe koło zapasowe i potrzebne różne "drobiazgi".
Pod maską "mieszka" jednostka napędowa znana z różnych modeli Renault, czyli wolnossący silnik benzynowy o pojemności 1,6 l. i dwa silniki elektryczne - moc systemowa 143 KM. Do tego skrzynia biegów Smart Multi Model Hybrid.
"Nasz" Juke nie lubił szybkiej jazdy, choć jego wnętrze naprawdę do niej pasowało. Silnik może nie był zbyt głośny, za to przeszkadzały szumy opływającego karoserię powietrza.
Juke to samochód przede wszystkim przeznaczony dla dwóch osób. Choć... gdy pasażerowie podróżujący na tylnej kanapie są rozmiarów przeciętnego Japończyka, to "dadzą radę"... A kierowca? ma naprawdę wygodne i ergonomiczne swoje miejsce.
Oczywiście na wyróżnienie zasługują fizyczne przyciski. Zamszowe wstawki, podgrzewane fotele, kierownica i ... szyba przednia.
Na koniec - system audio firmy Bose z dodatkowymi głośnikami w zagłówkach przednich foteli. Rozwiązanie rzadko spotykane i bardzo ciekawe.
Nissan Juke może już nie przyciąga wzroku swoim wyglądem, nadal jednak się nie starzeje i nadal ma sporo fanów.
Więcej o tym samochodzie w naszych radiowych audycjach
PS
Wiosną lubimy odwiedzać Puszczę Kampinoską. Upatrzyliśmy sobie parking na skraju Palmir. Może inspirowana Japonią model Shiro też go polubił.

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.Wieloznaczny -Bestune B 70 2.0 LPG w wersji wyposażenia Elegance. Bestune - kolejna chińsk...
21/04/2026

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.
Wieloznaczny -Bestune B 70 2.0 LPG w wersji wyposażenia Elegance.
Bestune - kolejna chińska marka, która pojawiła się w naszej redakcji. Należy do koncernu First Automotive Works. Zastanawiacie się zapewne, dlaczego użyliśmy przymiotnika "wieloznaczny" w podtytule tych wrażen z jazd. Otóż bardzo trudno jednoznacznie ocenić ten samochód.
Do dzieła więc... . Pierwszy przymiotnik to słowo "elegancki" i można dodać jeszcze jeden "ładny", no i może jeszcze - "wyróżniający się". Gdy bowiem zauważycie ten samochód gdzieś na drodze lub parkingu, te konstatacje Was niechybnie dopadną. Nadwozie B 70 to typowy liftback i te trzy przymiotniki idealnie do niego pasują. Dodajmy do tego takież felgi, chromowane dodatki, charakterystyczne lampy z przodu i z tyłu... . Aż się chce otworzyć drzwi, zajrzeć do środka. Wygodne klamki - chociaż tu trafiliśmy na pewien minus - przycisk do odblokowania zamka jest tylko w drzwiach kierowcy. No i jak tu być rycerskim wobec Pań? Wnętrze jest obszerne - wszak to samochód segmentu "D". Miejsca na eleganckich fotelach z przodu i kanapie z tyłu jest dużo... choć "stop orkiestra..." opadająca linia dachu ogranicza ową ilość miejsca nad głowami. Uwaga! - Wysocy pasażerowie - do przodu proszę! Wnętrze jest jednak - i tu pojawia się kolejny przymiotnik - "niedoinwestowane". Eleganckie - w swoim założeniu - dwa ekrany połączone w jeden "pachną brakami". Ten przed kierowcą ma nawet cyfrowy obrotomierz, a ten od multimediów... no właśnie. Brakuje nawigacji, połączenia przez Bluetooth z Androidem i Apple, pełnego RDS-u. Fizyczne przyciski (raczej fizyczno-dotykowe) są, ale jest ich za mało, bowiem podgrzewanie foteli z przodu włączamy tylko "miziając" odpowiednio ekran. W tak eleganckim wnętrzu brakuje też regulacji wysokości fotela pasażera i, w obu fotelach, podparcia kręgów lędźwiowych. Należy jednak dodać, że pozycja za kierownicą jest korzystna, no może oprócz jednego, kolumna kierownicy regulowana jest tylko "góra-dół", a koło kierownicy pozbawione jest podgrzewania. Tylna kanapa nocną porą jest nieoświetlona - brakuje choćby małych lampek.
Teraz bagażnik - duży i - kolejne stwierdzenie - wygodny do załadowania. Ale... Na początku tego tekstu pojawiły się 3 literki LPG. To wyróżnik samochodów z instalacją gazową. Takowa właśnie trafiła do B 70, a więc zbiornik gazu zajął miejsce koła zapasowego, a to z kolei trafiło do bagażnika - i tak 500 l pojemności bagażnika jest mocno ograniczone.
Instalacja LPG znajduje się oczywiście pod maską samochodu, zaglądamy więc tam. Oprócz niej jest oczywiście silnik - benzynowy, dwulitrowy o mocy 218 KM oraz sześciostopniowa, automatyczna skrzynia biegów.
No to czas na kolejny przymiotnik - "stresujący". No tak, bo B 70 właśnie takim jest. Gdy jedziemy "na gazie" ruszaniu z miejsca towarzyszy dziwne szarpnięcie. Znika ono, choć niecałkowicie, gdy przestawimy zasilanie na benzynę. Nie jest to jednak głównym powodem stresu. Gdy odbieraliśmy samochód do jazdy testowej, zauważyliśmy, że komputer pokładowy wskazywał zasięg 260 km przy prawie pełnym zbiorniku paliwa. Wskaźnik ilości gazu wskazywał, że nie zmieści się tam nawet jeden jego litr. No cóż, pojechaliśmy... . Dobrze właściwie pokazywał wskaźnik poziomu paliwa, ten się sprawdził. Wskazania komputera dotyczące zużycia paliwa też były stresujące, bo bywało, że pojawiała się tam średnia wartość 20 l / 100 km. Przeliczyliśmy więc to wszystko "na piechotę" i wyszło nam 8 l / 100 km, a więc w cyklu jazdy miejskiej zupełnie nieźle.
Jeszcze jedno spostrzeżenie "spod maski". Dwulitrowy benzyniak jako żywo przypominał nam benzynową dwulitrówkę z Volkswagena... Przypadek? - raczej nie.
Wróćmy do zasięgu pojazdu. Po kolejnych obliczeniach informujemy, że naszym zdaniem zasięg B 70 LPG to mniej więcej 700 km przy spalaniu obu rodzajów paliwa.
Padło już stwierdzenie "elegancki", ale elegancki to znaczy komfortowy? Naszym zdaniem Bestune 7 takim właśnie jest. To potwierdzili nasi pasażerowie.
Nie mamy specjalnych zastrzeżeń do układu kierowniczego, zawieszenia... może układ hamulcowy mógłby być nieco czulszy, ale zależy, co kto lubi.
Więcej o tym samochodzie w naszych radiowych audycjach.
PS
Bestune był bardzo "zapracowany". Niestety był także stresujący. W związku z tym, by niepotrzebnie zmniejszać jego zasięgu, zdjęcia zrobiliśmy mu na redakcyjnym parkingu.

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.Uproszczona - Honda Jazz Elegance. Nadal na polskim - i nie tylko - motoryzacyjnym rynku p...
20/04/2026

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.
Uproszczona - Honda Jazz Elegance. Nadal na polskim - i nie tylko - motoryzacyjnym rynku pojawiają się samochody, które potencjalnego klienta przyciągają nie wyposażeniem, nie mocą układów napędowych, nie komfortem, nie zużyciem paliwa (choć ostatnio też), ale przede wszystkim ceną.
Samochody rodem z Chin i ich relatywnie niskie ceny spowodowały, że producenci spoza "Państwa Środka" szukają oszczędności i obniżają ceny swoich produktów. Takim przykładem może być Honda Jazz w wersji Elegance samochód "Made in Japan". Jazz w tej wersji znowu jest dostępny. To oczywiście nadal taki mikrovan z funkcjonalnym nadwoziem, dobrą widocznością, prawie płaską przednią szybą i trójkątnymi bocznymi szybami przed przednim słupkiem, zwanym też słupkiem "A"(trochę przypomina to rozwiązanie z naszego swojskiego pradziadka FSC "Żuk"). Obniżka ceny to oczywiście rezygnacja z niektórych "ekstrasów". Nadwozie Eleganca pozbawione jest relingów dachowych, przednich świateł przeciwmgielnych i postawione jest na kołach z klasyczną żelazową felgą i kapslami, które z daleka "udają" alufelgi. Uwaga! Z tymi kołami to obchodziliśmy się "jak z jajkiem", bo każde delikatne nawet dotknięcie krawężnika odstającymi od felgi dziwnymi kapslami, skończyłoby się ich pęknięciem.
Drzwi otwieramy pilotem w kluczyku i wchodzimy do wnętrza. "Nasz" Jazz miał za sobą tylko 1,5 tysiąca przejechanych kilometrów i dosłownie pachniał nowością. Wnętrze, jak zauważył trafnie jeden z nas, pachniało też tanim plastikiem, obecnym na desce rozdzielczej i boczkach drzwi. Tapicerka foteli i tylnej kanapy oczywiście materiałowa. Wyposażenie - to z zakresu wspomagania bezpieczeństwa kierowcy i pasażerów - było oczywiście obecne. Nie denerwowało jednak, jak w wielu innych samochodach. Zresztą sam wygląd wnętrza niewiele się od kilku lat zmienił. Zabrakło podgrzewanego wieńca kierownicy dostępnego w "wyższych" wersjach. Wewnętrzne lusterko wsteczne jest klasyczne dwupołożeniowe. Ekran multimediów - owszem - miziany, a jakże, ale wiele jest łatwo dostępnych funkcji lub wręcz obsługiwanych fizycznymi klawiszami. Automatyczna klimatyzacja - jednostrefowa - jest nadzwyczaj wydajna, a system audio nie powalający jakością dźwięku jest prosty w obsłudze. Nie oszczędzono na nawigacji, co ostatnio wcale nie jest takie oczywiste. System "magicseats", czyli charakterystycznie składana do pionu dwuczęściowa tylna kanapa także jest.
A tak w ogóle to miejsca w Jazzie dla czterech osób wystarczy i to nie tylko, gdy jedzie się razem jakieś kilkanaście kilometrów.
Bagażnik - no dobra, duży nie jest, ale zmieszczą się tam trzy średniej wielkości torby. Pod podłogą jest mały schowek na gaśnicę i trójkąt ostrzegawczy.
Honda Jazz jest nie tylko wygodna, ale w miarę dynamiczna i bardzo oszczędna.
Pod maską "mieszka" hybrydowy układ napędowy o łącznej mocy 122 KM (silnik spalinowy ma pojemność 1,5 l.) przekazujący ową moc na koła przedniej osi poprzez automatyczną skrzynię biegów. Jako się rzekło - Jazz jest oszczędny. Komputer pokładowy uparcie wskazywał średnio zużycia paliwa na poziomie 4,3 do 4,4 l / 100 km. Co daje zasięg w tym aucie na mniej więcej 800 km.
Przyznajemy, byliśmy przygotowani na o wiele gorsze wyniki. Naszym zdaniem ten "podstawowy" Jazz wcale nie jest taki "podstawowy". Bo przecież tak zwanych "braków" trochę jest, ale przecież oszczędności nie są przesadne.
Więcej o tym samochodzie w naszych radiowych audycjach.
PS
Parking w Palmirach to miejsce, które bardzo lubimy odwiedzać. Tak też stało się i tym razem.

Wrażenia z jazdy - Foto-aneksNiewypasiony - Geely Starray EM-i Pro.Z chińską firmą Geely fani motoryzacji mają kilka sko...
07/04/2026

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks
Niewypasiony - Geely Starray EM-i Pro.
Z chińską firmą Geely fani motoryzacji mają kilka skojarzeń. Na przykład: Geely to właściciel takich marek jak Volvo, Polestar czy Lotus, Geely, to w pewnym sensie, miała być także i polska Izera, Geely to w niedalekiej przyszłości partner Renault...
Z tą wiedzą w głowie pojechaliśmy na spotkanie Geely w wersji hybrydowej. Na parkingu czekał na nas średniej wielkości SUV o absolutnie europejskim wyglądzie ( trochę Mercedesa, trochę Porsche, trochę Volvo). Przód przypominający samochody elektryczne z, naszym zdaniem, mało efektownym logo. Koła typu "mała felga, grubsza opona" obiecywały bezstresowe podróże po miejskich ulicach i podmiejskich okolicach, nawet w zimowe dni.
No to teraz nadszedł czas na pewne wyjaśnienie. Istnieje dość powszechne przekonanie, że chińskie samochody są "wypasione pod korek". W przypadku "naszego" Geely jest nieco inaczej. Owszem, "biedy" nie ma, ale i "braków" nie brakuje.
Wnętrze jest, powiedzmy, oszczędne. Trochę tu ciemno, fotele i tylna kanapa owszem, sztuczna skóra, przednie fotele sterowane elektrycznie (ale brak podparcia kręgów lędźwiowych), tylna kanapa bez podłokietnika. Ekrany oczywiście dwa... jeden średni, drugi duuuuży. O... jest nawigacja, świetny widok z kamer ułatwiających parkowanie, są fizyczne przyciski i duże pokrętło na szerokim, środkowym kanale, między fotelami. Jest dodatkowa półka z gniazdkami USB (uwaga - bez podświetlenia). Jest sterowanie wstecznych bocznych lusterek, ale.... nie ma czym włączyć świateł !!!. A nie... jest - wyjaśnia nam wydający samochód Paweł. Miziasz ekran, szukasz odpowiedniej funkcji i miziasz dalej, znajdujesz funkcję, przełączasz tryb "Auto" na inny, wybrany i potwierdzasz swoją decyzję... Oj, chyba tak nie powinno być.... Głośniki na górnej części deski rozdzielczej zapowiadają swoim wyglądem super jakość dźwięku audio - świetna jest separacja kanałów - a dźwięk - no dobra, mógłby być nieco lepszy. Kolejny "myk" to włączanie kierunkowskazów, impulsowe i stereofoniczne. Impulsowe - delikatniutko muśnięta dźwignia - "kierunki" włączyły się trzy razy, delikatnie - włącza się tryb ciągły. I... lewy kierunkowskaz słychać w lewym głośniku, prawy kierunkowskaz słychać w prawym głośniku. Po kilku dniach opanowaliśmy ten "dyngs".
Za kierownicą siedzi się wygodnie, widoczność jest wystarczająca, boczne lusterka duże, a środkowe - ooo - dwupołożeniowe. Fotel pasażera bez regulacji wysokości do bardzo wygodnych nie należy. Miejsca zaś w tym samochodzie wystarczy nawet dla pięciu pasażerów. Jeszcze jedno spostrzeżenie - wykończenie samochodu, nawet jego detali, jest więcej niż poprawne.
Nie rozumiemy, czemu automatyczna klimatyzacja jest tylko jednostrefowa (jest tak nawet w wersji Max, a więc o wiele bogatszym wyposażeniu).
Bagażnik raczej przeciętny - 428 l, ze schowkiem na kable pod podłogą. By otworzyć bagażnik, należy dźwignąć ciężką klapę, co wymaga przyłożenia odpowiednio dużej siły.
No właśnie - padło słowo "kable". Są one w tym Geely potrzebne. Jest to bowiem hybryda plug-in, czyli pojazd z jednostką napędową o możliwości naładowania akumulatora trakcyjnego z zewnętrznego źródła zasilania.
Jednostka napędowa to: wolnossący silnik benzynowy o pojemności 1,5 l. (moc 99 KM) i silnik elektryczny (moc 217 KM). Łączna moc to 262 KM, które napędzają koła przedniej osi za pośrednictwem jednostopniowej przekładni DHT.
Naszym zdaniem wspomniane 262 KM są nieco leniwe, samochód przyspiesza "dostojnie" i na trasie szybkiego ruchu nie zachęca do szybkiej jazdy. Układ hamulcowy działa bardzo poprawnie, zawieszenie - jeszcze lepiej. Systemy "wspomagające" bezpieczeństwo i prace kierowcy oczywiście dają o sobie znać. My chyba do ich nadgorliwości w samochodach chińskich zdążyliśmy się już przyzwyczaić.
Zwróciliśmy uwagę na manewrowość tego pojazdu. Parkowanie - mimo dużych jego rozmiarów nie sprawia trudności. Zawracanie na wąskiej drodze również. No to zerknęliśmy w "kwity" - 10,4 m - średnica zawracania - to wynik porównywalny z autami segmentu "B".
Na koniec zużycie paliwa - gdy podróżujemy "ekonomicznie" komputer wskazuje 6,2 l / 100 km, gdy jedziemy próbując obudzić wspomniane 262 KM, zużycie wzrasta do ponad 10 l / 100 km. Najkorzystniej jest więc codziennie ładować "z gniazdka" akumulator trakcyjny, Przecież hybrydy "plug-in" po to są.
Więcej o tym samochodzie w naszych radiowych audycjach.
PS
Puszcza Kampinoska jest piękna. Nawet zimą. Ale gdy wiosna puka do drzwi, do owego piękna dołącza optymizm - będzie cieplej i puszczańskie życie właśnie się budzi.

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.Trójjęzyczny - BYD Seal 6 DM-i  Comfort.Zwolennicy samochodów z nadwoziem kombi - ci to ma...
06/04/2026

Wrażenia z jazdy - Foto-aneks.
Trójjęzyczny - BYD Seal 6 DM-i Comfort.
Zwolennicy samochodów z nadwoziem kombi - ci to mają przekichane... Bo gdy ich pojazd ma za sobą setki tysięcy przejechanych kilometrów i nadchodzi ten moment, że trzeba go zamienić na nowy, to oferta rynkowa nowych "kombi" bogata nie jest. A gdy chcemy taki kupić, na przykład chiński, to... ooo... właśnie jest jeden... to BYD Seal 6 DM-i.
Wielkość - taka porządna, tak między Octavią a Superbem (że porównamy ten samochód ze Skodami). Na dodatek produkcja chińska. ale linia i wygląd zewnętrzny są europejskie. Powodem jest pewien dżentelmen - Wolfgang Egger i jego zespół, którzy zaprojektowali to auto.
Wnętrze - trzykolorowe - takie w pewnym sensie europejskie, choć - no właśnie - dwa wystające z deski rozdzielczej ekrany są. Przednie fotele - wygodne, z dużym zakresem regulacji nie męczą, choć... jest małe "ale"- brak regulacji wysokości fotela pasażera. Tylna kanapa korzystna nawet dla trojga pasażerów. Na desce rozdzielczej ładna "materiałowa" faktura, koło kierownicy grubaśne, regulowane w dwóch płaszczyznach (a więc wygodne), a na środkowym tunelu (oj, trochę za szerokim ) wybrane fizyczne klawisze i regulator głośności sprzętu audio ( sam sprzęt też nie jest bee ). Teraz trochę goryczy... . Ekran multimediów oczywiście "miziany", w trakcie owego "miziania" odciąga uwagę kierowcy od drogi. Uwaga! - nawet przełącznik świateł głównych tego pojazdu jest ustawiany właśnie "z ekranu"... Gdy już kierowca ustawi te wszystkie potrzebne mu funkcje, może cieszyć się z jazdy - ma wygodną pozycję za kierownicą i dobrą widoczność we wszystkich kierunkach oraz w lusterkach wstecznych. Jednak coś tego kierowcę denerwuje. To nadgorliwy system pilnujący, by kierowca był skupiony na drodze (a więc nie rozglądamy się zbytnio, bo nawet spojrzenie na ekran multimediów będzie przez owy system zauważone) oraz ... no właśnie, Seal "gada" do nas w trzech językach - polskim, angielskim i "nijakim", czyli mieszaninie tych dwóch poprzednich. Trochę to śmieszne, ale nie do końca.
Kombi to oczywiście auto do przewożenia większego bagażu. Pojemność bagażnika przed złożeniem tylnej kanapy - 500 l, a po złożeniu 1535 l. Wynik zaiste przyzwoity.
Seal DM-i to hybryda Plug-in, czyli z możliwością ładowania z zewnętrznego źródła zasilania. Jednostka napędowa to silnik benzynowy, 1,5 litrowy i silnik elektryczny. Moc systemowa to 212 KM. Wydaje się jednak, że jest ona trochę niedoszacowana (wyjątej jakiś, czy co...). Na samym "prądzie" zasięg tego samochodu przekracza 100 km. Zużycie energii elektrycznej nie przekracza 16 KWh / 100 km. Świetny wynik - szczególnie zimą. Nie wspomnieliśmy o skrzynie biegów... to automatyczna bezstopniowa przekładnia. Całość pracuje wzorowo i cicho, słuchając radia trudno wyłapać nawet zmiany napędu z elektrycznego na spalinowy i odwrotnie. Zresztą, ten elektryczny, nawet po rozładowaniu akumulatora trakcyjnego, jest napędem wiodącym. Dlatego też chyba zasięg tego samochodu przekracza 1200 km, a zużycie paliwa - to maksymalne 6,5 l / 100 km potrafi spaść do 3,5 l. ... Zawieszenie zestrojone jest też po europejsku, raczej twarde, ale nie męczące na wyboistej nawierzchni. Pokonywanie zakrętów - bezproblemowe. Tak więc połączenie klasyki - czyli nadwozia kombi z nowoczesną technologią hybrydową w tym przypadku udało się. To pozwala na optymistyczne spojrzenie w przyszłość.
Więcej o tym samochodzie w naszych radiowych audycjach.
PS
Wraz z BYD odwiedziliśmy siedzibę Automobilklubu Polski. Z uwagi jednak na odbywajace się na tym terenie zajęcia, zdjęcia samochodu zrobilismy na zewnątrz.

Wrażenia z jazdy.Dzisiaj wrażenia z jazdy będą nietypowe, bo po pierwsze bardzo nietypowy samochód, bo duży i komfortowy...
11/03/2026

Wrażenia z jazdy.

Dzisiaj wrażenia z jazdy będą nietypowe, bo po pierwsze bardzo nietypowy samochód, bo duży i komfortowy i nie za jakieś miliardy pieniędzy. A drugi wyjątek od reguły, będzie nas dwóch. Opowiemy o samochodzie, który mieliśmy w teście. Gościem jest Redaktor Jarosław Wydra.
Grzegorz Traczewski - Jarku. Dzisiaj będziemy mówili o samochodzie, no właśnie komfortowym. Miłym, fajnym i na dodatek jeszcze chińskim, a więc relatywnie niedrogim. To Omoda 9 w wersji Super Hybrid. Testowaliśmy w naszej redakcji Omodę 9 już raz, ale to było tak przy okazji testów fabrycznych, czyli prezentacji dla dziennikarzy. Teraz mieliśmy możliwość pojeździć tym samochodem. No i właśnie, zacznijmy od wyglądu zewnętrznego. Tak z daleka, jak się patrzymy na ten samochód, wydaje się mniejszy, jak się do niego podejdzie, to jest naprawdę kawał fury.
Jarosław Wydra - Tak, duży samochód, długość 477 cm, wysokość 167 cm, a to powoduje, że niektórzy użytkownicy w swoich garażach takiego samochodu nie zaparkują. Szerokość około 2 m. Naprawdę jest to bardzo duży samochód i czuć to w mieście, jeżdżąc miejskimi uliczkami czasami zdarza się sytuacja, że ciężko się minąć. Jeśli chodzi o parkowanie, też może być problem, ale pozorny, bo samochód ma bardzo bardzo dobre kamery, czujniki parkowania. Trzeba znaleźć oczywiście odpowiednie miejsce. Złe parkowanie tym samochodem jest praktycznie niemożliwe, nawet dla średnio wprawionego kierowcy.
G.T. - Zerknijmy do wnętrza. Jeżeli tak się rozejrzymy, to pachnie Mercedesem.
J.W. - Tak i to już nawet nie jest inspiracja tylko można się naprawdę poczuć się, jak w Mercedesie. Listwa ambientowa z podświetleniem identyczna jak w mercedesie S klasy. Są pokrętła, są regulacje foteli umieszczone na drzwiach, które są po prostu żywcem skopiowane z Mercedesa.
G.T. - I, uwaga, czterech foteli.
J.W. - Tak, to prawda.
G.T. - To jest ciekawe. Poza tym przednie fotele mają regulację długości, ale bardzo wiele osób do tych przednich foteli ma zastrzeżenia. A Ty?
J.W. - To jest moim zdaniem najsłabszy punkt tego samochodu. Mój gabaryt nie jest może zbyt duży, mam 171 cm wzrostu i na fotelu kierowcy jakoś się odnajduję, a osoby powyżej 185 cm wzrostu mogą mieć już problem. Siedzi się w tym samochodzie bardzo wysoko. A dlaczego siedzi się wysoko? Dlatego, że w podłodze jest umieszczona bateria tego samochodu. Dla mnie nie wysokość jest problemem. Problemem jest szerokość foteli, bo nie jestem przyzwyczajony do tego, że zapadam się w rynnie i jestem przytrzymywany na udach, na bokach tego fotelu i mnie to przeszkadza.
G.T. - Nie jeździłeś "w sporcie".
J.W.- No być może, ale dla mnie te fotele są po prostu niewygodne, powinny być szersze i to jest największy minus tego samochodu, żadną aktualizacją nie da się go wyeliminować.
G.T. - Czy podczas jazdy ten samochód ściągał w lewo lub w prawo? Bo mnie nie.
J.W. - A ja nie potrafię ci odpowiedzieć na to pytanie, bo gdyby nie cała ta sprawa z ściąganiem w Omodzie 9, w internecie została rozpętana, to w ogóle bym nawet nie interesował się tym tematem. Bo ja nie mam poczucia trzymając ręce na kierownicy, a tak należy jeździć samochodem, żeby samochód ściągał. W momencie, kiedy puszczam ręce z kierownicy, ale robię to tylko dlatego, że nadal istnieje cała ta otoczka wytworzona wokół Omody 9 i ściągania, to rzeczywiście częściej ściąga w prawo, czasami w lewo, ale mam wrażenie, że to nie jest kwestia ściągania, tylko ustawienia twardości wspomagania kierownicy. I tak, jak większość chińskich samochodów, tak i Omoda 9, mam wrażenie, nie ma tego wyczuwalnego centralnego położenia kierownicy i, moim zdaniem, to jest powodem tego rzekomego ściągania. Wydaje mi się, że to jest jakiś taki rozdmuchany problem w internecie, pewnie przez konkurencję.
G.T. - Może to stwierdzenie, które teraz padnie, jest dziwne - ten samochód jest za szybki i za silny. 537 KM mocy łącznej, napędzające cztery koła, są odczuwalne. Przyspieszenie poniżej 5 sekund do 100 km/h. to jest naprawdę świetny wynik.
J.W. - To jest rewelacyjny wynik, choć wydaje mi się, jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi, że tych koni mechanicznych w tym samochodzie jest za dużo. Dlaczego? Bo on nie ma być samochodem sportowym. To jest komfortowy SUV o miękkim zawieszeniu. Utwardzić można, ale ono nadal jest wtedy miękkie, nawet w trybie sport. Ten samochód, mając 100, a nawet 200 KM mniej, nadal byłby bardzo szybki, bardzo zrywny, a chyba, wydaje mi się, że bezpieczniejszy, bo przy tak miękkim zawieszeniu nieumiejętne korzystanie z tych KM może zakończyć się źle.
O czym przekonywaliśmy dzisiaj obaj - Jarek Wydra i Grzegorz Traczewski.
Więcej o tym samochodzie w naszych radiowych audycjach.
PS
Zima nie pozwoliła nam na zrobienie zdjęć "naszej" Omody 9. Umieściliśmy więc kilka zdjęć "wykopanych" w internecie.

Adres

Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Auto Plus Radio i TV umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Auto Plus Radio i TV:

Udostępnij