Bezprawnik

Bezprawnik 3 miliony czytelników miesięcznie! Prawo, biznes, podatki, księgowość, finanse, praca i społeczeństwo

Bezprawnik to serwis internetowy wydawany od kwietnia 2015 roku. Aktualnie jego miesięczna oglądalność wynosi według Google Analytics ponad 3 miliony unikalnych użytkowników. Wynik ten jest też weryfikowany alternatywnymi mechanizmami Gemius. Podstawowy zakres tematyczny Bezprawnika to prawo, prowadzenie własnej firmy oraz kwestie społeczne, co zbiega się w szeroki zakres poruszanych zagadnień: po

datki, VAT, CIT, PIT, ZUS, dotacje dla przedsiębiorców, zakupy firmowe, firmowy lifestyle, prawo pracy, księgowość, prawo karne, prywatność i bezpieczeństwo, RODO, biznes, technologie, rodzina, rozwody, spadki, zdrowie, polityka i kwestie społeczne. Ponad połowa treści wyświetlanych każdego miesiąca w serwisie to treści dedykowane przedsiębiorcom.

11/09/2026

Wysyłasz kilka paczek miesięcznie do Niemiec czy Austrii? To gratulacje — według Unii jesteś teraz „producentem opakowań" i masz z tym całą kupę obowiązków.

Od 12 sierpnia 2026 obowiązuje rozporządzenie PPWR. Cel niby szczytny: mniej odpadów opakowaniowych, trudno się kłócić. Problem w tym, że regulacja nie tyle zmienia sposób pakowania, ile dokłada kolejną warstwę biurokracji — i najmocniej obrywają najmniejsi.

Bo przepisy definiują „producenta" tak szeroko, że łapią się w nie nawet jednoosobowe firmy sprzedające do innego kraju UE. A skoro sprzedajesz np. do Austrii, możesz zostać uznany za producenta w Austrii — z lokalnym przedstawicielem, rejestracją i raportowaniem EPR na karku.

Najlepszy przykład z tekstu: przedsiębiorca, który sprzeda do Austrii dwa kettlebelle rocznie, wprowadza tam kilka kilogramów kartonu. Sama opłata środowiskowa jest groszowa. Ale administracja wokół tego kartonu — rejestracja, przedstawiciel, obsługa systemu w każdym kraju osobno — potrafi przy szerokim rynku europejskim kosztować ponad 100 tys. zł rocznie. Dla korporacji to koszt jak każdy inny. Dla mikrofirmy — ściana.

Efekt jest łatwy do przewidzenia: sprzedawcy na forach piszą wprost, że zamykają eksport, bo „gra nie jest warta świeczki". Czyli regulacja, która miała chronić środowisko, po cichu zamyka małym firmom jednolity rynek UE — ten sam, który miał być jego największą zaletą.

W tekście: co dokładnie zmienia PPWR, dlaczego sama Komisja Europejska już widzi problem (i co proponuje), oraz jakie rozwiązanie podpowiadają sami przedsiębiorcy.

Mówi się, że małżeństwo to sztuka kompromisu. Ale czy kompromis obowiązuje też wtedy, gdy przez lata żona ukrywała przed...
11/09/2026

Mówi się, że małżeństwo to sztuka kompromisu. Ale czy kompromis obowiązuje też wtedy, gdy przez lata żona ukrywała przed mężem swój naturalny wygląd, a odsłoniła go dopiero po ślubie? Facet czuje się oszukany. Chce rozwodu. Pytanie brzmi: czy sąd w ogóle to obchodzi?

Nie istnieje przepis, który pozwala rozwiązać małżeństwo tylko dlatego, że współmałżonek wygląda inaczej, niż go sobie wymarzyliśmy. Luźne ciuchy, unikanie pokazywania się bez makijażu, nowy nos — to samo w sobie nie robi na sądzie żadnego wrażenia. Kodeks rodzinny i opiekuńczy interesuje się jedną rzeczą: czy nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia. Czyli czy między dwojgiem ludzi zostało coś więcej niż wspólny adres i obrączka.

Sąd nie oceni, czy nowa fryzura jest ładna — ale już „drobiazg" w rodzaju kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie przepuszczanych po cichu na SPA potrafi rozwiązać sprawę błyskawicznie. Operacja plastyczna bywa tłem konfliktu, nie jego istotą.

W tekście tłumaczymy też rzeczy, które naprawdę warto wiedzieć, zanim ktoś pobiegnie do sądu: czy orzeczenie o winie odbierze komuś mieszkanie (odpowiedź może zaskoczyć), kiedy wina realnie waży — a kiedy tylko przy alimentach na byłego małżonka, i w jakich sytuacjach sąd zgodzi się na nierówny podział majątku.

Rozczarowanie wyglądem to za mało. Ale diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

Od końca listopada 2026 r. zacznie obowiązywać norma Euro 7 (dla nowych typów aut osobowych i dostawczych; od 29 listopa...
10/09/2026

Od końca listopada 2026 r. zacznie obowiązywać norma Euro 7 (dla nowych typów aut osobowych i dostawczych; od 29 listopada 2027 r. dla wszystkich nowych pojazdów tych kategorii). To nie tylko limity spalin z rury — przepisy obejmują też emisję cząstek z hamulców, zużycie opon, trwałość baterii i całego układu napędowego.

Kluczowe pytanie brzmi: o ile zdrożeją auta? ACEA szacuje koszt dostosowania spalinowego auta osobowego na ok. 2 tys. euro, Komisja Europejska wcześniej mówiła o 180–450 euro. To koszty produkcyjne, nie automatyczna dopłata do ceny, ale sama skala rozbieżności zapowiada wyraźne podwyżki.

Największym problemem nie jest to, że premium za 300 tys. zł podrożeje o kilka tysięcy — to ułamek ceny. Gorzej z małymi, tanimi autami: ten sam koszt czujnika czy filtra drastycznie winduje cenę końcową i uderza w najmniej zamożnych. Prezes PZPM Jakub Faryś ostrzega, że producenci mogą wręcz wycofać się z małych spalinówek. Przykład: Dacia Sandero kosztowała w 2015 r. 29 900 zł, dziś katalogowo 63 900 zł (+110 proc.) — a Euro 7 dokłada kolejne tysiące.

Paradoks: UE chce przyspieszyć wymianę aut na nowsze, ale drożejące nowe auta skłaniają kierowców do dłuższej jazdy starymi. Efektem może być starzenie się parku samochodowego.

Rachunek nie kończy się na kierowcach. Droższe muszą być też firmowe floty — np. śmieciarki (nowa Euro 6 to już ok. 1,66 mln zł). Koszt trafi do ceny usług, a finalnie do mieszkańców przez wyższe opłaty za odbiór odpadów. Regulacja motoryzacyjna działa jak domino: płaci producent, potem przedsiębiorca, na końcu konsument.

Kamera przy drodze miała łapać przemytników. Dziś potrafi znacznie więcej — i właśnie dlatego zainteresował się nią Rzec...
09/09/2026

Kamera przy drodze miała łapać przemytników. Dziś potrafi znacznie więcej — i właśnie dlatego zainteresował się nią Rzecznik Praw Obywatelskich. 🚗📸

Systemy automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych powstały do walki z przemytem paliw, papierosów i wyłudzeniami akcyzy. Cel słuszny. Problem w tym, co dzieje się z danymi później. Twój numer rejestracyjny to już nie tylko numer — można go powiązać z miejscem, godziną i całą trasą, a potem zestawić z innymi rejestrami.

Znamy ten scenariusz. ViaTOLL powstał do poboru opłat od ciężarówek, a skończył jako źródło danych w postępowaniach podatkowych. Dla skarbówki informacja o tym, gdzie jeździł twój samochód, jest bezcenna — pozwala sprawdzić, czy deklarowane przewozy naprawdę się odbyły i czy „służbowe" auto rzeczywiście służy tylko do pracy.

I tu robi się ciekawie. W przypadku wielkiej firmy transportowej kontrola ma sens. Ale gdy ten sam mechanizm może objąć zwykłego kierowcę, który nikogo nie okradł i o niczym nie wie — to już inwigilacja na zapas. RPO przypomina o art. 51 Konstytucji: państwo nie może zbierać o nas informacji tylko dlatego, że technicznie potrafi.

Skuteczna kontrola? Tak. Państwo wszechwiedzące, które łączy każdą bazę danych „bo już istnieje"? Tu granica jest bardzo cienka.

Gdzie według was leży ta granica — bezpieczeństwo czy prywatność? 🤔

Lewy pas to nie jest twój prywatny folwark — a wielu kierowców zdaje się myśleć inaczej. Bezprawnik rozkłada temat na cz...
09/09/2026

Lewy pas to nie jest twój prywatny folwark — a wielu kierowców zdaje się myśleć inaczej. Bezprawnik rozkłada temat na czynniki pierwsze.

Zasada jest prosta: art. 16 ust. 4 Prawa o ruchu drogowym każe jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Jeśli prawy pas wolny — jedziesz prawym. Dotyczy to też autostrad i „esek", niezależnie od prędkości. Rozpędzenie się do 140 km/h nie „wykupuje" prawa do okupowania lewego pasa.

Kiedy więc wolno? Podczas wyprzedzania, omijania przeszkody, jazdy na suwak w korku oraz gdy szykujesz się do skrętu w lewo. Kluczowe: po wyprzedzeniu wracasz na prawy pas, gdy tylko można to zrobić bezpiecznie.

I tu wchodzi zdrowy rozsądek — im szybciej domkniesz manewr, tym krócej wisisz na lewym. Auta z zapasem mocy i elastycznym silnikiem (np. jak modele Cupry, sponsora naszego cyklu "Łam schematy. Nie przepisy" :)) po prostu ułatwiają sprawne wyprzedzanie w granicach dozwolonej prędkości i skracają czas spędzony na lewym pasie. Mniej blokowania, mniej nerwów, mniej okazji do mandatu.

A ile kosztuje okupowanie lewego? W taryfikatorze nie ma takiej pozycji wprost, ale są dwie podstawy:
▪️ art. 97 k.w. — grzywna do 3000 zł,
▪️ art. 90 § 2 k.w. — jeśli tamujesz ruch: od 500 do 5000 zł i 8 punktów karnych.

Gdy policja straszy „5000 zł i 8 punktów", chodzi o ten drugi wariant. Wniosek dla portfela jest jeden: wiszenie na lewym się nie opłaca.

Cały tekst w komentarzu 👇

Karmisz dziecko na siłę? W skrajnych przypadkach to znęcanie się i do 5 lat więzieniaPolska notuje jeden z najszybszych ...
08/09/2026

Karmisz dziecko na siłę? W skrajnych przypadkach to znęcanie się i do 5 lat więzienia

Polska notuje jeden z najszybszych przyrostów otyłości dziecięcej w Europie – problem dotyczy już ponad 33 proc. uczniów pierwszych klas szkół podstawowych. Nikt nie stawia rodziców przed sądem za kawałek ciasta, ale kiedy domowe zaniedbania prowadzą do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, sprawą zaczyna interesować się wymiar sprawiedliwości.

Ignorowanie zaleceń lekarzy i doprowadzenie dziecka do chorobliwej wagi to dla sądu rodzinnego podstawa do zastosowania art. 111 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Za rażące naruszenie obowiązków rodzicom grozi ograniczenie, zawieszenie, a nawet całkowite odebranie władzy rodzicielskiej. Na tym sprawa może się nie skończyć. Opiekun gwarantuje bezpieczeństwo potomka, dlatego narażenie go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu podlega pod art. 160 Kodeksu karnego – z karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

W prawie karnym zmuszanie do jedzenia lub bezrefleksyjne przekarmianie bywa kwalifikowane jako przemoc żywieniowa. Czyn ten spełnia znamiona art. 207 k.k., czyli przestępstwa znęcania się. Ponieważ małe dziecko jest osobą nieporadną ze względu na wiek, widełki kary są wyższe: sprawcy grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia, a skazujący wyrok karny otwiera drogę do roszczeń o zadośćuczynienie w procesie cywilnym.

Link do tekstu w komentarzu 👇

Próbowali wliczyć w koszty firmowe zakup konia. Tłumaczyli, że to obniży stres pracownikówKreatywność polskich przedsięb...
08/09/2026

Próbowali wliczyć w koszty firmowe zakup konia. Tłumaczyli, że to obniży stres pracowników

Kreatywność polskich przedsiębiorców w poszukiwaniu podatkowych oszczędności nie zna granic. Spółka z branży systemów bezpieczeństwa wpadła na nietypowy pomysł walki z wypaleniem zawodowym w 11-osobowym zespole: postanowiła kupić konia i zorganizować dla chętnych cykliczne zajęcia rekreacyjne. Do kosztów uzyskania przychodów firma zamierzała zaliczyć zarówno sam zakup zwierzęcia, jak i opłaty za boks w stajni, paszę, kowala oraz rachunki od weterynarza.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej nie zostawił jednak na tym pomyśle suchej nitki. W oficjalnej interpretacji uznał stanowisko spółki za całkowicie nieprawidłowe, podkreślając, że jeździectwo ma charakter czysto rozrywkowy i zaspokaja prywatne potrzeby pracowników. Skarbówka zaznaczyła, że żaden przepis prawa ani BHP nie obliguje pracodawcy do fundowania tego typu świadczeń, a zatrudnieni wykonują swoje obowiązki identycznie – niezależnie od tego, czy odwiedzą stajnię, czy nie.

Prawdziwym hitem okazał się jednak koronny argument urzędników. Fiskus wytknął, że jeździectwo to aktywność niszowa, a część pracowników może po prostu... panicznie bać się koni. W efekcie taki „benefit” zamiast redukować napięcie zawodowe, u części załogi mógłby poziom stresu wręcz drastycznie podnieść.

Dla firm to czytelne ostrzeżenie: o ile standardowy karnet sportowy czy zwykła integracja przechodzą przez urzędnicze sito bez problemu, o tyle każdy benefit mocno odstający od rynkowych realiów natychmiast ściąga na siebie bezlitosną uwagę skarbówki.

Link do tekstu w komentarzu 👇

Zmiany klimatu mogą oznaczać droższe bilety lotnicze. I wcale nie chodzi o jakieś podatki czy opłaty unijnePasażer nerwo...
08/09/2026

Zmiany klimatu mogą oznaczać droższe bilety lotnicze. I wcale nie chodzi o jakieś podatki czy opłaty unijne

Pasażer nerwowo patrzący przez szybę terminala często nie rozumie, dlaczego jego rejs ma wielogodzinne opóźnienie, skoro za oknem świeci słońce. W praktyce nawałnica szalejąca setki kilometrów dalej potrafi zablokować cały korytarz powietrzny, a podniebne objazdy mają bardzo ograniczoną przepustowość.

Skalę problemu pokazały niedawne letnie nawałnice nad zachodnią Europą, które na samych tylko lotniskach Heathrow i Gatwick opóźniły łącznie ponad 900 połączeń, a koczujący podróżni czekali na wylot nawet po 11 godzin.

Dla klientów linii oznacza to podwójny cios: nie tylko tracą czas na lotnisku, ale przy zakłóceniach pogodowych – które odpowiadają za blisko połowę opóźnień w europejskiej sieci – nie mają co liczyć na odszkodowanie.

Samolot może ominąć burzowy front, ale nikt nie skasuje rachunku za taki manewr. Ryzyko dłuższego krążenia w powietrzu czy lądowania na lotnisku zapasowym wymusza zabieranie znacznie większych rezerw paliwa. Cięższa maszyna spala go więcej, co przy dzisiejszych cenach paliwa generuje gigantyczne koszty operacyjne.

Ze względu na fakt, że klimat się zmienia, a pogoda staje się coraz bardziej nieprzewidywalna, takich sytuacji może być coraz więcej. I wiadomo, kto ostatecznie poniesie koszt rosnących wydatków linii lotniczych.

Link do tekstu w komentarzu 👇

Chciał zapłacić za uwiedzenie żony. Testerzy wierności z OLX to jednak prosta droga do kłopotówPłatne testowanie wiernoś...
07/09/2026

Chciał zapłacić za uwiedzenie żony. Testerzy wierności z OLX to jednak prosta droga do kłopotów

Płatne testowanie wierności partnera brzmi dla części zdesperowanych małżonków jak sprytny skrót do uzyskania rozwodu z orzeczeniem o winie. Choć na portalach ogłoszeniowych takich jak OLX nietrudno natknąć się na anonse osób oferujących „sprawdzenie” partnera za pieniądze, w praktyce tego typu usługi są nielegalne.

Dotyczy to również licencjonowanych agencji – zgodnie z ustawą o usługach detektywistycznych prywatny detektyw ma prawo wyłącznie obserwować i dokumentować rzeczywistość. Reżyserowanie prowokacji, podsłuchy czy podstawianie płatnych uwodzicieli wykraczają daleko poza granice prawa.

Zleceniodawca takiego „testu” musi liczyć się z tym, że materiały z prowokacji okażą się w sądzie całkowicie bezużyteczne. Sądy odrzucają dowody zdobyte z naruszeniem przepisów i dóbr osobistych, a cała mistyfikacja uderza rykoszetem w inicjatora akcji.

Zamiast wygranej w procesie rozwodowym można narazić się na pozew cywilny o naruszenie dóbr osobistych, zarzuty karne (np. podżeganie do popełnienia przestępstwa przy nielegalnych nagraniach) czy klasyczny szantaż ze strony podstawionego „testera”, który zamiast zachować dyskrecję, postanowi wyciągnąć od zleceniodawcy kolejne pieniądze.

Link do tekstu w komentarzu 👇

Lekarz medycyny estetycznej brał pieniądze dwa razy: raz prywatnie, a drugi raz na koszt NFZPacjentka umówiła się na pry...
07/09/2026

Lekarz medycyny estetycznej brał pieniądze dwa razy: raz prywatnie, a drugi raz na koszt NFZ

Pacjentka umówiła się na prywatną operację plastyczną z własnej kieszeni, a po narkozie dowiedziała się, że wykonano u niej dwa zabiegi – o ten drugi nikt jej nawet nie zapytał, a rachunek za procedurę został wystawiony Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Sprawa obnaża patologiczny styk prywatnych gabinetów i publicznych pieniędzy, gdzie operacje komercyjne bywają „dorabiane” do procedur refundowanych na koszt podatników, całkowicie wbrew woli leżącego na stole człowieka.

Tymczasem zgodnie z ustawą o zawodach lekarza i lekarza dentysty każda ingerencja wymaga uprzedniej, świadomej i pisemnej zgody. Rozszerzenie zabiegu bez wiedzy pacjenta (art. 35) jest dopuszczalne wyłącznie w sytuacjach nagłych, gdy w grę wchodzi ratowanie życia lub ryzyko ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W każdym innym przypadku wykonanie operacji bez zgody stanowi przestępstwo z art. 192 Kodeksu karnego, za które grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo do 2 lat więzienia.

Kiedy pacjentka zgłosiła sprawę do NFZ, urzędnicy dwukrotnie uznali skargę za bezzasadną. Fundusz weryfikuje jednak tylko zgodność sprawozdań z podpisanym kontraktem, a nie to, czy na sali operacyjnej doszło do przestępstwa.

Odrzucenie wniosku przez NFZ nie zamyka drogi prawnej – w takich okolicznościach właściwym adresem jest prokuratura, Rzecznik Praw Pacjenta oraz rzecznik odpowiedzialności zawodowej, a szybszą ścieżkę do odszkodowania zapewnia Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych.

Link do tekstu w komentarzu 👇

Adres

Wola Polska

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Bezprawnik umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Bezprawnik:

Skróty

Udostępnij