Bezprawnik

Bezprawnik 3 miliony czytelników miesięcznie! Prawo, biznes, podatki, księgowość, finanse, praca i społeczeństwo

Bezprawnik to serwis internetowy wydawany od kwietnia 2015 roku. Aktualnie jego miesięczna oglądalność wynosi według Google Analytics ponad 3 miliony unikalnych użytkowników. Wynik ten jest też weryfikowany alternatywnymi mechanizmami Gemius. Podstawowy zakres tematyczny Bezprawnika to prawo, prowadzenie własnej firmy oraz kwestie społeczne, co zbiega się w szeroki zakres poruszanych zagadnień: po

datki, VAT, CIT, PIT, ZUS, dotacje dla przedsiębiorców, zakupy firmowe, firmowy lifestyle, prawo pracy, księgowość, prawo karne, prywatność i bezpieczeństwo, RODO, biznes, technologie, rodzina, rozwody, spadki, zdrowie, polityka i kwestie społeczne. Ponad połowa treści wyświetlanych każdego miesiąca w serwisie to treści dedykowane przedsiębiorcom.

Codzienne zakupy w dyskontach to często pułapka niepotrzebnych promocji i pełnych koszyków. Autorka postanowiła zrobić e...
09/06/2026

Codzienne zakupy w dyskontach to często pułapka niepotrzebnych promocji i pełnych koszyków.

Autorka postanowiła zrobić eksperyment i przez dwa tygodnie omijała Biedronkę szerokim łukiem, wybierając wyłącznie mały, osiedlowy sklep. Zasada była prosta: kupować tylko te podstawowe produkty, które nie są u prywaciarza droższe niż w popularnej sieciówce.

Efekt okazał się niezwykle zaskakujący. Z powodu wyższych marż u lokalnego handlowca, na bieżąco kupowano jedynie pieczywo, jajka czy świeże warzywa. Drożyzna wymusiła kulinarną kreatywność i sięgnięcie po dawno zapomniane domowe zapasy. Zamiast przepłacać za zwykły olej, do smażenia wreszcie zużyto kupioną miesiące wcześniej oliwę, a ochotę na słodycze zaspokoiła zachomikowana głęboko w szafce gorzka czekolada.

Finalny rachunek po kilkunastu dniach pokazał 150 złotych na plusie. Oszczędność nie wynikała wcale z niższych cen, ale z faktu, że ominięcie wielkopowierzchniowego dyskontu całkowicie wyeliminowało kupowanie zbędnych rzeczy pod wpływem chwili. Taki test to doskonały sposób na bezbolesne wyczyszczenie domowej spiżarni i realne wsparcie lokalnych przedsiębiorców.

Więcej w tekście 👇

Choć regularnie chodzę na zakupy do Biedronki, postanowiłam zrobić sobie od tego wolne. Uznałam, że spróbuję choć raz w życiu i przez krótki czas zaopatrzyć się w małym, prywatnym sklepie. Mimo znacznie wyższych cen rachunek zdecydowanie wyszedł na plus – głównie dzięki temu, cz...

Tani prąd w lecie bez wydawania dziesiątek tysięcy złotych na panele słoneczne? To możliwe dzięki taryfom dynamicznym. W...
08/06/2026

Tani prąd w lecie bez wydawania dziesiątek tysięcy złotych na panele słoneczne? To możliwe dzięki taryfom dynamicznym. W słoneczne dni ceny energii na giełdzie potrafią spadać do zera, a nawet przyjmować wartości ujemne. Wtedy klient płaci jedynie stałą opłatę dystrybucyjną, czyli zaledwie około 30–45 groszy za kilowatogodzinę.

System ma jednak pewien haczyk – w godzinach szczytu ceny dynamiczne potrafią też drastycznie skoczyć w górę, nawet do kilku złotych za kilowat. Istnieje jednak genialny w swojej prostocie patent dla osób, które na jednej posesji posiadają dwie osobne instalacje i dwa liczniki (na przykład w domu i w pobliskim budynku gospodarczym).

Wystarczy główny domowy licznik pozostawić na bezpiecznej, stałej taryfie G11, a ten drugi przełączyć na rozliczenie dynamiczne. Kiedy prąd na giełdzie jest darmowy, najbardziej energochłonne prace i sprzęty można zasilać z gniazdek podłączonych do "taniego" licznika.

To w pełni legalny sposób na uzyskanie finansowych efektów fotowoltaiki bez ponoszenia gigantycznych kosztów samej instalacji.

Więcej w tekście:

Tani prąd w lecie można mieć bez kosztownej inwestycji w fotowoltaikę. Pozwala na to dynamiczna taryfa energii. Obowiązujące w niej stawki za kWh w słoneczne dni bardzo często wynoszą 0 zł. Haczyk polega na tym, że taka opcja opłaca się głównie osobom, które w jednej nieruchomości m...

Przez lata Zakład Ubezpieczeń Społecznych uspokajał opinię publiczną, budując narrację o stabilnym i bezpiecznym systemi...
08/06/2026

Przez lata Zakład Ubezpieczeń Społecznych uspokajał opinię publiczną, budując narrację o stabilnym i bezpiecznym systemie. Z najnowszego, oficjalnego raportu ZUS wynika jednak, że przyszłe pokolenia świadczeniobiorców czeka drastyczny spadek poziomu życia.

Obecnie stopa zastąpienia, czyli stosunek pierwszej emerytury do ostatniej pensji, wynosi około 54 procent. Osoba zarabiająca średnią krajową może jeszcze liczyć na w miarę stabilne świadczenie. Prognozy na kolejne dekady wyglądają jednak dramatycznie. Z wyliczeń urzędu wynika, że już w 2040 roku wskaźnik ten spadnie do 43 procent, w 2050 roku do zaledwie 34 procent, a w 2080 roku osiągnie katastrofalny poziom 24,5 procent ostatniego wynagrodzenia.

Wszystko to jest efektem galopującego kryzysu demograficznego. Z każdym rokiem rośnie liczba emerytów – w 2060 roku będzie ich w Polsce już ponad 10,5 miliona. Równocześnie drastycznie kurczy się grono osób pracujących i utrzymujących system.

Chociaż sam ZUS nie zbankrutuje, to wypłacane przez niego kwoty będą na tyle niskie, że dla wielu seniorów praca do późnej starości lub całkowite poleganie na opiece społecznej stanie się jedynym sposobem na przetrwanie.

Więcej w tekście 👇

O tym, że emerytury w Polsce nie będą bardzo wysokie (mówiąc eufemistycznie), starają się ostrzegać publicyści, dziennikarze, a także eksperci. Do tej pory w całej tej narracji ZUS nie kwapił się do wygłaszania alarmistycznych prognoz. Jednak coś i tutaj się zmieniło, gdyż ZUS w na...

Wydawałoby się, że za pełne wersje gier na konsolach trzeba słono płacić. Tymczasem w systemie PlayStation Store odkryto...
08/06/2026

Wydawałoby się, że za pełne wersje gier na konsolach trzeba słono płacić. Tymczasem w systemie PlayStation Store odkryto gigantyczną lukę, która pozwala ograć dowolny tytuł całkowicie za darmo. Wystarczy zmieścić się w dwóch tygodniach.

Jak to działa? O nietypowym patencie opowiedzieli twórcy popularnego podcastu GRUV. Kupujesz grę (np. za 300 złotych) na jednym koncie, pobierasz ją, a następnie ogrywasz na innym profilu założonym na tej samej konsoli. Ponieważ konto, z którego dokonano zakupu, formalnie nie uruchomiło tytułu, automatyczny system Sony rzekomo bez problemu przepuszcza zwrot środków w ciągu ustawowych 14 dni.

Oficjalny regulamin PS Store mówi jasno, że samo pobranie gry całkowicie blokuje możliwość zwrotu. W praktyce jednak ten sprytny trik z dwoma kontami z powodzeniem omija zabezpieczenia japońskiego giganta, pozwalając na darmową rozrywkę.

Część graczy nie ma dla firmy litości i chętnie wykorzystuje błędy systemu, zwłaszcza po niedawnej, kompromitującej aferze. Support PlayStation lekką ręką oddał oszustowi dostęp do wartego krocie konta słynnego „platyniarza” (ponad 16 tysięcy wbitych platynowych trofeów), a prawowity właściciel musiał stoczyć absurdalną, wielomiesięczną batalię, by udowodnić, że padł ofiarą kradzieży.

Zanim jednak zaczniecie testować dziurę w zwrotach, by utrzeć nosa korporacji, pamiętajcie o jednym drobnym szczególe. O ile błędy Sony mogą bawić, o tyle za każdy taki „darmowy” zwrot rykoszetem finansowo obrywają niewinni deweloperzy, którzy po prostu stworzyli dla was dobrą grę.

Więcej w tekście 👇

Czy można ograć na plejaku LEGO Batmana albo Bonda za darmo? Można, tylko trzeba się sprężyć i wyrobić w dwa tygodnie. Sony ma talent do strzelania sobie w kolano. Dopiero co mieliśmy aferę związaną z przejęciem konta platyniarza. A teraz wyszło na jaw, że w pełne wersje gier da się...

Czerwiec to dla wielu rodziców idealny moment na tańsze i mniej tłoczne wakacje. Oceny już wystawione, więc po co czekać...
05/06/2026

Czerwiec to dla wielu rodziców idealny moment na tańsze i mniej tłoczne wakacje. Oceny już wystawione, więc po co czekać do oficjalnego zakończenia roku? Coraz więcej uczniów znika z klas na długo przed dzwonkiem obwieszczającym lipiec, a szkoły biją na alarm.

Nauczyciele podkreślają: obowiązek szkolny trwa do samego końca. Czerwcowe wyjazdy na Kretę czy do Włoch kompletnie rozbijają plan zajęć, a wycieczki i powtórki materiału tracą sens, gdy w klasie zostaje garstka osób. Co więcej, wielu rodziców po prostu oszukuje, usprawiedliwiając nieobecność fikcyjną chorobą dziecka.

Jak to wygląda z punktu widzenia prawa? W Polsce nie ma jednego, twardego limitu "dni wolnych", ale są haczyki. Jeśli uczeń opuści ponad połowę zajęć z danego przedmiotu, może być nieklasyfikowany. Natomiast notoryczne unikanie szkoły może skończyć się dla rodziców potężną grzywną.

W mediach coraz częściej dyskutuje się o wprowadzeniu rozwiązań z Zachodu. W Wielkiej Brytanii czy Niemczech samowolny wyjazd na tańsze wakacje w trakcie trwania roku szkolnego jest surowo karany. W Holandii wolno to zrobić tylko w szczególnych przypadkach (np. gdy praca rodzica uniemożliwia urlop w sezonie).

Ministerstwo Edukacji Narodowej na razie nie planuje wprowadzenia twardych zwolnień lekarskich dla uczniów ani zakazu "przedwczesnych wakacji", skupiając się na odchudzaniu podstawy programowej. Jednak nauczyciele apelują: szkoła to nie supermarket, z którego można wyjść, kiedy nam pasuje. Uczenie dzieci omijania przepisów pod pretekstem tańszej wycieczki to fatalny nawyk na przyszłość.

Więcej w tekście 👇

Kończy się rok szkolny, a wraz z nim wraca dobrze znany problem z frekwencją. I to w dwóch odsłonach. Pierwsza dotyczy całego roku szkolnego, bo zbyt duża liczba nieobecności może utrudnić, a czasem wręcz uniemożliwić klasyfikację ucznia. Druga pojawia się zwykle w czerwcu, gdy oceny ...

Podróż z rowerem na Śląsku zakończyła się policyjną interwencją i perspektywą sprawy w sądzie. Mężczyzna wracający pocią...
05/06/2026

Podróż z rowerem na Śląsku zakończyła się policyjną interwencją i perspektywą sprawy w sądzie.

Mężczyzna wracający pociągiem z Bielska-Białej w kierunku Katowic dowiedział się na stacji w Tychach, że dalszą trasę obsługuje zastępcza komunikacja autobusowa. Problem polegał na tym, że obsługa pociągu stanowczo zabroniła mu wejścia do pojazdu z jednośladem. Zszokowany brakiem jakiejkolwiek alternatywy na powrót do domu w środku nocy, pasażer postanowił wziąć sprawy we własne ręce.

Zdesperowany rowerzysta stanął przed maską autobusu, skutecznie blokując jego odjazd. Kierowca bezskutecznie próbował go ominąć, co ostatecznie doprowadziło do wezwania patrolu policji. Funkcjonariusze zaproponowali mandat w wysokości 250 złotych za zakłócanie porządku publicznego oraz tamowanie ruchu. Mężczyzna odmówił jego przyjęcia, przez co konflikt znajdzie swój finał na sali sądowej.

Koleje Śląskie bronią się przed zarzutami, zrzucając winę na klienta. Według przewoźnika rowerzysta wsiadł do innego składu niż ten, na który miał wykupioną rezerwację dla jednośladu, a to automatycznie łamie regulamin. Pasażer kontruje, że wcześniej jego bilet był sprawdzany przez konduktorów i nikt nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń.

Całe to zdarzenie doskonale obnaża chaos związany z zastępczą komunikacją autobusową na kolei, w której przewóz rowerów bardzo często okazuje się niemożliwy, zostawiając podróżnych na lodzie.

Więcej w tekście 👇

Podróż pociągiem jest nie tylko przyjemna, ale także praktyczna, gdyż do wagonu możemy zabrać np. rower, hulajnogę, o bagażu nie wspominając. Szczególnie podróże z rowerem są bardzo popularne – wsiadamy w konkretnym miejscu, a wysiadamy w innym i potem mkniemy przed siebie na rowerze...

Wiele osób po trzydziestce tkwi w wypalonych relacjach wyłącznie z obawy przed kosztami samodzielnego utrzymania. Złudze...
05/06/2026

Wiele osób po trzydziestce tkwi w wypalonych relacjach wyłącznie z obawy przed kosztami samodzielnego utrzymania. Złudzenie oszczędności sprawia, że pary z rozsądku decydują się na wspólny wynajem, mimo braku jakichkolwiek perspektyw na przyszłość. W praktyce taki układ bywa czystą finansową iluzją.

Zrzutka po 2000 złotych na dwupokojowe mieszkanie w lepszej dzielnicy daje dokładnie taką samą kwotę, jaką trzeba dziś przeznaczyć na skromną kawalerkę dla singla. Koszty czynszu administracyjnego i mediów w większym lokalu proporcjonalnie rosną, więc dzielenie rachunków na pół nie przynosi żadnej realnej ulgi.

Sytuację pogarszają ukryte wydatki na jedzenie – przy różnych nawykach i podejściu do jakości produktów często okazuje się, że jedna strona mimowolnie dotuje posiłki drugiej.

Najwyższą ceną takich fasadowych związków nie są jednak pieniądze, ale upływający czas. Trwanie w martwej relacji jedynie z powodu opłat za mieszkanie skutecznie blokuje szanse na znalezienie odpowiedniego partnera i założenie rodziny. To ryzykowny kompromis, z którego z biegiem lat coraz trudniej się wyplątać.

Więcej w tekście 👇

Wiele osób tkwi w związkach z rozsądku tylko ze względu na chęć dzielenia kosztów życia. Tego rodzaju relacje często służą głównie wspólnemu zamieszkaniu i nie ma w nich perspektyw na posiadanie dzieci. Postanowiłam na konkretnym przykładzie sprawdzić, czy żyjący tak partnerzy rz...

Starsze małżeństwo musiało zaciągnąć potężną pożyczkę, by spłacić 112 tysięcy złotych długu wobec skarbówki. Powód okaza...
03/06/2026

Starsze małżeństwo musiało zaciągnąć potężną pożyczkę, by spłacić 112 tysięcy złotych długu wobec skarbówki. Powód okazał się bolesny w swojej prostocie – przy sprzedaży mieszkania zabrakło jednego biurokratycznego oświadczenia o zameldowaniu.

Ten drobny błąd formalny pozbawił emerytów tak zwanej ulgi meldunkowej. W efekcie aparat państwowy przez cztery lata bezlitośnie ściągał potężną należność ze skromnych świadczeń, grożąc seniorom utratą dachu nad głową.

Największy absurd tkwi jednak w prawie. Trybunał Konstytucyjny już dawno uznał ten drapieżny przepis za niekonstytucyjny, ale wyroku do dziś nie opublikowano w Dzienniku Ustaw. Fiskus bezwzględnie to wykorzystuje, masowo odmawiając poszkodowanym zwrotu niesłusznie pobranych pieniędzy.

Ministerstwo Finansów umywa ręce, a zwykli obywatele po raz kolejny płacą z własnej kieszeni za kryzys polityczny. Sprawą zajmuje się obecnie Rzecznik Praw Obywatelskich. Osoby zmagające się z tym problemem wciąż mogą walczyć o swoje, zgłaszając sprawy bezpośrednio do RPO i składając wnioski o wznowienie postępowań, co pozwala skutecznie przerwać bieg przedawnienia.

Więcej w tekście 👇

Starsze małżeństwo zapłaciło skarbówce około 112 tys. zł — i wciąż spłaca zaciągniętą na ten cel pożyczkę — a wszystko przez jeden brakujący papierek: oświadczenie o zameldowaniu, którego nie złożyli w terminie przy sprzedaży mieszkania. Fiskus przez cztery lata ścigał ic...

Zdjęcie z fotoradaru wcale nie oznacza, że kierowca ostatecznie zapłaci karę. Co roku w Polsce prawie pół miliona udokum...
03/06/2026

Zdjęcie z fotoradaru wcale nie oznacza, że kierowca ostatecznie zapłaci karę.

Co roku w Polsce prawie pół miliona udokumentowanych wykroczeń trafia do niszczarki, bo system jest dziurawy jak szwajcarski ser. Metody unikania mandatów są tak banalne, że aż trudno uwierzyć w powszechną bezradność aparatu państwowego.

Jak kierowcy wymigują się od płacenia? Najpopularniejszy jest „łańcuszek użytkowników” – kolejne osoby przerzucają się odpowiedzialnością za kierownicę, aż cała sprawa po prostu ulega przedawnieniu. Wielu właścicieli aut z premedytacją ignoruje wezwania z CANARD lub zasłania się nagłym zanikiem pamięci.

Prawdziwym hitem jest jednak wskazywanie jako kierującego znajomego cudzoziemca bez stałego adresu zameldowania w Polsce. Dla urzędników to ślepy zaułek, który z reguły kończy się umorzeniem postępowania.

Ministerstwo Infrastruktury ma już jednak dość tej farsy i zapowiada radykalne uszczelnienie przepisów. Plan jest niezwykle prosty – w sytuacjach spornych odpowiedzialność za wykroczenie zostanie z automatu przerzucona na prawnego właściciela pojazdu. Jeśli nie wskażesz faktycznego sprawcy albo zaczniesz kombinować z zagranicznymi adresami, rachunek za pamiątkowe zdjęcie i tak przyjdzie na twoje nazwisko.

Więcej w tekście 👇

Nie od dzisiaj wiadomo, że zrobienie zdjęcia przez fotoradar nie oznacza jeszcze, że kierowca go zapłaci. Czasem nawet Ministerstwo Infrastruktury może dawać wskazówki, jak uniknąć płacenia mandatu z fotoradaru. Nierzadko wystarczy robić kilka prostych rzeczy, które są tak banalne, że ...

Sztuczna inteligencja to nie tylko ułatwienie w pracy, ale i potężne narzędzie dla naciągaczy. Niedawno głośno było o kl...
03/06/2026

Sztuczna inteligencja to nie tylko ułatwienie w pracy, ale i potężne narzędzie dla naciągaczy.

Niedawno głośno było o klientce z Rzeszowa, która zażądała zwrotu za pizzę, wysyłając zdjęcie bez salami. Wędlinę usunęła przy pomocy AI, ale wpadła, bo algorytm nienaturalnie zniekształcił krawędzie pudełka.

Skoro jednak AI potrafi zmyć składniki z jedzenia, bez problemu wygeneruje też fałszywą stłuczkę. Branża ubezpieczeniowa ma dziś gigantyczny problem, bo oszuści masowo używają generatorów obrazów do tworzenia fotorealistycznych zdjęć zarysowanych zderzaków czy wgniecionych karoserii. Zamiast ryzykować i ustawiać prawdziwe kolizje na parkingach, wyłudzają odszkodowania z własnej kanapy. Koszt i ryzyko takiego przestępstwa spadły do zera.

Ten technologiczny skok wymusza na firmach ubezpieczeniowych powrót do starych metod. Wygodny model, w którym system analizował zdjęcie od klienta i błyskawicznie zlecał przelew, przestał być bezpieczny. Żeby nie tracić milionów na wyłudzeniach typu deepfake, ubezpieczyciele coraz częściej muszą ponownie wysyłać w teren żywych rzeczoznawców.

Więcej w tekście 👇

Sztuczna inteligencja równie chętnie pomaga tym, którzy zamiast optymalizować pracę, wolą optymalizować… oszustwa. Robi to z imponującą skutecznością. Wystarczy spojrzeć na historię z Rzeszowa, która w maju obiegła internet. Klientka zamówiła dwie pizze, po czym zażądała zwrotu...

Adres

Wola Polska

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Bezprawnik umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Bezprawnik:

Udostępnij