04/06/2026
„A jednak wątpliwe, czy naprawdę ktokolwiek widział to ciało, bo ledwie kiełkująca wtedy sztuka anatomii służyła przecież i temu, by ciało winowajcy uczynić niewidzialnym. Co charakterystyczne, spojrzenia kolegów doktora Tulpa nie są zwrócone na ciało jako takie, ale wymijają je, wprawdzie tylko o włos, i kierują się na otwarty atlas anatomiczny, gdzie przerażająca cielesność zredukowana jest do diagramu, do schematu człowieka, zgodnie z rojeniami zapalonego anatoma amatora René Descartes’a, który owego styczniowego ranka rzekomo również był obecny w Domu Wagi. Jak wiadomo, w jednym z głównym rozdziałów historii ujarzmienia Kartezjusz uczy, że nie trzeba zważać na niepojęte ciało, lecz brać pod uwagę zainstalowaną w nas maszynę, to, co można w pełni zrozumieć, bez reszty wykorzystać do pracy, a w razie awarii albo naprawić, albo wyrzucić. Z tym dziwnym odtrąceniem ciała, wystawionego przecież na pokaz, zgadza się i to, że przy dokładniejszych oględzinach sławetny realizm obrazu Rembrandta okazuje się tylko pozorny”.
Fragment ekfrazy obrazu Rembrandta „Lekcja anatomii doktora Tulpa” pochodzi z książki „Pierścienie Saturna” W.G. Sebalda. Dalsze zdania tej prozy przełożonej z niemieckiego przez Małgorzatę Łukasiewicz odsłaniają zapowiedzianą powyżej zdradę realizmu. Proszę spojrzeć na nieproporcjonalnie olbrzymią rękę poddaną sekcji, mówi bohater Sebalda; proszę zauważyć, że sekcja nie zaczyna się od nacięcia ciała zgodnego ze sztuką anatomiczną. I tak narrator reżyseruje nasze spojrzenia. Kto Sebalda zna, ten wie, że lubi on manipulować nic niepodejrzewającym odbiorcą.
„Pierścienie Saturna” od niedawna są znów dostępne. W naszym wydaniu towarzyszy im posłowie Macieja Płazy. Obok egzemplarza książki Sebalda widoczny jest druk wydany przez Galerię Foksal przy okazji happeningu Tadeusza Kantora „Lekcja anatomii wedle Rembrandta”.