01/05/2026
"Odświeżony" Jak
Model Jaka-1b w skali 1:72 warszawskiej firmy Arma Hobby doczekał się nowej edycji. Zestaw z numerem katalogowym 72088 od poprzedników różni jedna ramka, ale dość istotna. Są na niej elementy przezroczyste, a wśród nich osłona kabiny w wersji otwartej oraz stojak ułatwiający montaż modelu.
Główne części plastikowe nie uległy zmianie. To jest wciąż najlepszy Jak na rynku, nie tylko w skali 1:72. Zestaw nie ma poważnych błędów merytorycznych, składa się jak klocki Lego, detale są wysokiej jakości. A teraz jeszcze możemy pokazać wnętrze kabiny. W takim przypadku warto jednak się zastanowić nad dołożeniem kalkomanii 3D przygotowanych przez firmę Quinta. Można też wykorzystać akcesoria rodzimej firmy Yahu.
Skoro już temat Jaka-1 jest na tapecie to chciałbym zwrócić uwagę na pewien element. Na planach tego samolotu przygotowanych przez Eryka Pilawskiego na górnych powierzchniach skrzydeł pojawiły się dwa prostokątne panele (po dwa na każdym skrzydle). Jeden koło wlewu do zbiornika paliwa, a drugi koło wskaźnika paliwa. Niektórzy uważają, że to wymysł kontrowersyjnego autora. Przyjrzałem się zdjęciom i mam wrażenie, że te panele jednak są. Pytanie czy na wszystkich Jakach? Wydaje się, że raczej na niektórych maszynach i to wczesnych serii produkcyjnych. Podobna uwaga dotyczy także położenia wskaźników paliwa, choć wydaje się, że na Jaku-1b był w miejscu, w którym umieściła je Arma. Na niektórych wcześniejszych Jaka-1 były one przesunięte bardziej do tyłu.
W modelu Army znajdziemy kalkomanie wydrukowane przez firmę Cartograf oraz maski do malowania osłony kabiny oraz kół. Niestety, propozycje kolorystyczne nie uległy zmianie. Są więc dwa malowania – maszyna E. Chromego i samolot B. Jeremina. I niestety w dalszym ciągu do samolotu Chromego są „przypisane” gwiazdy ze srebrnymi obwódkami. Innej opcji nie ma. Nie tylko moim zdaniem jest to co najmniej wątpliwe. Wypadałoby na arkuszu kalkomanii umieścić także gwiazdy z białymi obwódkami. Tym bardziej że właśnie takie oznaczenia pokazane są na schemacie malowania (a także na rysunku samolotu na pudełku). W przypadku maszyny Jeremina producent modelu zaleca dodanie panelu z aparatem fotograficznym AFA-I na spodzie kadłuba. I tu rodzi się pytanie – o którego Jaka-1b chodzi. Jeremin latał w czasie wojny na kilku Jakach-1b z takim samym (choć nie identycznym) napisem fundacyjnym. Samoloty różniły się nie tylko malowaniem, ale pewnymi szczegółami konstrukcyjnymi. Jeden z nich miał limuzynkę kabiny z charakterystycznym przedłużeniem wykonanym z pleksi (czasem nazywane jest „kołnierzem”), co widać na zdjęciu. Inne samoloty tego elementu nie miały. Niektóre Jaki miały lusterko wsteczne, inne nie. Malowanie proponowane przez Armę to maszyna wystawiona w Saratowie w 1944 r. Czy na pewno miała ona aparat fotograficzny?
Do modelu Army dostępne są detale drukowane, które są bardzo przydatne. Zestaw obejmuje fotel pilota z pasami, rury wydechowe oraz elementy podwozia. Druk jest przyzwoity, a użycie tych elementów zdecydowanie poprawi aparycję Jaka.
Cena „odświeżonego” modelu Army wynosi około 85 zł. Z detalami żywicznymi wyjdzie około 100 zł. Mało to nie jest, ale do takich cen dobrych modeli w „siedem dwójce” modelarze zdążyli się już przyzwyczaić. Tym bardziej, że w przypadku Jaka-1b specjalnego wyboru nie ma (ponad 40-letni Plastyk i short-runowy Brengun, który wcale nie jest tani).