Skarga Zgłoś swoją sprawę i zmień prawo! Oficjalny fanpage gazety społeczno-prawnej:
www.skarga.com Czekamy na Twoje zgłoszenie następnej sprawy!

Skarga to inicjatywa społeczna, której celem jest poprawa wadliwych i paradoksalnych przepisów prawnych.

02/06/2026

Czekamy na głosowanie

20/05/2026

🚨 Kupujesz sprzęt, ale nie jesteś jego właścicielem? Jak chiński gigant przestraszył polskiego programistę.

Wyobraź sobie, że kupujesz auto, ale producent zabrania Ci jeździć własnymi skrótami i żąda, aby każda informacja o Twojej trasie trafiała na serwery w Chinach. Brzmi absurdalnie? W świecie druku 3D to właśnie stało się rzeczywistością.

Polski niezależny deweloper, Paweł Jarczak, stworzył darmową i genialną modyfikację oprogramowania (OrcaSlicer-BambuLab). Co zrobił? Pozwolił użytkownikom odciąć drukarki Bambu Lab od chińskiej chmury. Dzięki niemu drukarki mogły pracować w 100% lokalnie i bezpiecznie, bez wysyłania jakichkichkolwiek danych projektowych na zewnętrzne serwery.

Reakcja chińskiego giganta? Zamiast podziękowania za wskazanie niszowej potrzeby użytkowników – korporacja wytoczyła ciężkie działa, strasząc Polaka więzieniem i procesami na mocy amerykańskiej ustawy DMCA. Przestraszony chłopak, nie mając za plecami armii prawników, usunął swój projekt z sieci.

👁️ "Czarna skrzynka" i bezpieczeństwo narodowe

Sprawa ma drugie, znacznie poważniejsze dno. Sam Josef Prusa (twórca potęgi Prusa Research) alarmował, że oprogramowanie Bambu Lab zawiera zamkniętą wtyczkę sieciową – nieaudytowalną „czarną skrzynkę”.

Dlaczego to niebezpieczne?

Wrażliwe dane: Na drukarkach 3D drukuje się dziś prototypy w laboratoriach, na uniwersytetach, a nawet elementy w przemyśle obronnym.

Chińskie prawo: Tamtejsze przepisy wprost nakazują rodzimym firmom współpracę ze służbami wywiadowczymi i udostępnianie kluczy szyfrujących.

Łamanie zasad Open Source: Bambu Lab zbudowało swój sukces na otwartym kodzie, po czym „zamknęło” kluczową część sieciową.

💰 Świat staje w obronie Polaka, a co robi Polska?

Na szczęście historia Pawła poruszyła globalną społeczność. Największe technologiczne kanały na YouTube (w tym legendarny walczący o prawa konsumentów Louis Rossmann) zaoferowały Polakowi pomoc prawną oraz 10 000 dolarów na walkę z korporacją.

To rodzi kluczowe pytania:

Czy Państwo Polskie nie powinno bronić swoich obywateli i geniuszy w takich sporach? Przecież to kwestia cyberbezpieczeństwa i suwerenności technologicznej!

Gdzie kończy się prawo korporacji, a zaczyna prawo własności? Czy kupując urządzenie, mamy prawo zarządzać nim tak, jak chcemy?

Wprowadzenie tylnymi drzwiami pełnej kontroli nad naszym prywatnym sprzętem to niebezpieczny precedens. Dziś to drukarka 3D, jutro Twój smartfon, lodówka albo samochód odmówią posłuszeństwa, bo odłączysz je od internetu.

Co o tym sądzicie? Czy powinniśmy mieć pełne prawo do modyfikowania urządzeń, które legalnie kupiliśmy? Czy Polska powinna oficjalnie wspierać takich programistów?

12/05/2026

UWAGA KIEROWCY!

Nie dajcie się zaskoczyć na niemieckiej autostradzie!

Dostajemy od Was mnóstwo zapytań o to, jak po reformie ustawy o konopiach w Niemczech wygląda sytuacja na niemieckich drogach.

- Czy polskie prawo jazdy jest bezpieczne?
- Czy wiesz, że to, co w Niemczech pozwala Ci jechać dalej bez mandatu, w Polsce może oznaczać konfiskatę auta i wyrok?

Wyjaśniamy najważniejsze fakty, bo niewiedza za granicą kosztuje tysiące euro, zakazy prowadzenia pojazdów i multum problemów!

KLUCZOWE FAKTY (Stan na 2026 r.):

- Limit 3,5 ng THC. To nowa, ustawowa granica w Niemczech. Jeśli masz tyle lub więcej w surowicy krwi – popełniasz wykroczenie. Niemiecki mandat (500€+) jest dopiero początkiem. Jeśli Niemcy odeślą Twoje prawko do polskiego starosty możesz trafić na badania do WOMP. Oblany test w Polsce wiąże się z utratą uprawnień w obu krajach!

- Okres 12-24h od ostatniej konsumpcji daje Ci margines bezpieczeństwa, ale dotyczy głównie okazjonalnych użytkowników. Regularni użytkownicy mają problem, nawet jak są trzeźwi.

- Masz mniej niż 21 lat lub prawo jazdy krócej niż 2 lata? Musisz zapomnieć o jakimkolwiek limicie. Dla Ciebie obowiązuje 0,0 ng metabolitów THC.

- Mieszanie substancji to wyrok dla prawka. Połączenie nawet odrobiny alkoholu z marihuaną to w Niemczech „czerwona linia”. Mandat wzrasta do 1000 €, a szanse na utratę prawa jazdy są niemal pewne.

Chcesz wiedzieć więcej? Przygotowaliśmy pełny artykuł z analizą przepisów i poradami, jak uniknąć kłopotów na niemieckich drogach i jaki to ma wpływ na polskie uprawnienia.

👇Link do artykułu w komentarzach👇

Udostępnij ten post znajomym, którzy często jeżdżą na trasie Polska-Niemcy. Lepiej wiedzieć wcześniej, niż płacić później!

P.S.

👇 No i jak zawsze 👇

Zostawcie lajka, zaobserwujcie nasz profil i udostępnijcie ten post.

Nasz kanał, mimo prawie 300 tysięcy obserwujących, wciąż zmaga się z cenzurą i ucinaniem zasięgów - tylko Wy możecie pomóc nam ponieść tę informację w świat.

Przy okazji możecie wesprzeć naszą działalność, stawiając nam symboliczną kawę lub robiąc zakupy w naszym sklepie internetowym.

Linki wspierające znajdziecie także w komentarzach!

*****na

11/05/2026

Coraz częściej w restauracjach można spotkać „sugestie” napiwków albo wręcz gotowe wyliczenia pokazujące klientowi, ile powinien dopłacić ponad cenę z menu. 🍽️💸

Mam wrażenie, że do Polski próbuje się przenosić pewien amerykański zwyczaj „obowiązkowego napiwku”, który w realiach polskiego prawa wygląda co najmniej bardzo wątpliwie.

W USA napiwki często stanowią istotną część wynagrodzenia kelnerów. Polski system prawny działa jednak inaczej: to pracodawca ma obowiązek zapewnić pracownikowi wynagrodzenie za pracę, a nie klient restauracji.

📌 Zgodnie z art. 3 ustawy o informowaniu o cenach towarów i usług, ceną jest wartość, którą kupujący jest obowiązany zapłacić przedsiębiorcy za towar lub usługę.

📌 Art. 4 ust. 1 tej ustawy wskazuje, że cena ma być uwidoczniona w sposób:
✔️ jednoznaczny,
✔️ niebudzący wątpliwości,
✔️ umożliwiający porównanie cen.

📌 Natomiast zgodnie z art. 5 ustawy:
„W przypadku rozbieżności lub wątpliwości co do ceny za oferowany towar lub usługę konsument ma prawo do żądania sprzedaży towaru lub usługi po cenie dla niego najkorzystniejszej.”

📌 Z kolei art. 6 przewiduje możliwość nałożenia przez Inspekcję Handlową kary pieniężnej za naruszenie obowiązków związanych z prawidłowym informowaniem o cenach. Kara może wynieść nawet do 20 000 zł, a przy powtarzających się naruszeniach nawet do 40 000 zł.

Oczywiście restauracja może doliczać opłatę serwisową, ale wyłącznie wtedy, gdy została ona wcześniej jasno i czytelnie wskazana, np. w menu lub regulaminie lokalu. W przeciwnym razie klient ma prawo odmówić jej uregulowania.

Natomiast napiwek z definicji pozostaje świadczeniem dobrowolnym.

Co więcej — jedynym wynagrodzeniem, którego kelner może skutecznie domagać się prawnie, jest wynagrodzenie należne od pracodawcy na podstawie umowy o pracę albo umowy cywilnoprawnej (a i z tym ostroznie od 8 lipca PIP może to w umowe o pracę przekształcić decyzją administracyjną).

Nie od klienta.

Klient może zostawić napiwek:
✔️ z wdzięczności,
✔️ za świetną obsługę,
✔️ z własnej woli.

Ale tworzenie atmosfery, że dopłata ponad cenę z menu jest „moralnym obowiązkiem”, albo sugerowanie, że klient powinien finansować pensję obsługi, jest zwyczajem niemożliwym do pogodzenia z polskim modelem prawa konsumenckiego i prawa pracy. ⚖️

09/05/2026

🟥 Ktoś tu ewidentnie próbuje zrobić z mieszkańców idiotów i na pewno nie dowiecie się tego z ani jednego tzw. medium opłacanego przez Rafał Trzaskowski i w sumie nie ma się co dziwić! Bo wszyscy wiemy, że przez ostatnie lata warszawiakom opowiadano tę samą historię, że samochód to przeszłość, przyszłością jest rower, a wystarczy jeszcze trochę zwęzić ulic, zabrać kilka pasów ruchu, dorzucić kontrapas, kontraruch i kilka słupków, by mieszkańcy masowo przesiedli się na dwa kółka.

Tyle, że rzeczywistość po raz kolejny brutalnie zweryfikowała propagandę sukcesu.

🟥 Bo kiedy za pomiary brały się środowiska ideologicznie zaangażowane w „uspokajanie ruchu”, można było jeszcze opowiadać o dynamicznych wzrostach, o rowerowej rewolucji i rzekomych 7–8 procentach udziału ruchu rowerowego. Można było tworzyć medialny obraz Miasto Stołeczne Warszawa jako miasta, które już za chwilę porzuci samochody. Problem pojawił się wtedy, gdy do analizy weszły profesjonalne firmy i twarde dane i nagle okazało się, że cały ten wieloletni eksperyment społeczny zaczyna się sypać.

Według opublikowanych danych udział ruchu rowerowego w Warszawie nadal pozostaje marginalny, w skali całego miasta to około 2,8%, a w ścisłym centrum, mimo gigantycznej presji wywieranej na kierowców, około 2,3%. 𝐓𝐨 𝐬ą 𝐥𝐢𝐜𝐳𝐛𝐲 𝐰𝐫ę𝐜𝐳 𝐤𝐨𝐦𝐩𝐫𝐨𝐦𝐢𝐭𝐮𝐣ą𝐜𝐞 𝐰𝐨𝐛𝐞𝐜 𝐬𝐤𝐚𝐥𝐢 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐛𝐮𝐝ó𝐰 𝐮𝐥𝐢𝐜 𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐨𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐨𝐝 𝐥𝐚𝐭 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐙𝐚𝐫𝐳ą𝐝 𝐃𝐫ó𝐠 𝐌𝐢𝐞𝐣𝐬𝐤𝐢𝐜𝐡 𝐢 𝐧𝐚𝐜𝐳𝐞𝐥𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐩𝐫𝐨𝐩𝐚𝐠𝐚𝐧𝐝𝐳𝐢𝐬𝐭𝐲 Ł𝐮𝐤𝐚𝐬𝐳𝐚 „𝐍𝐢𝐞𝐜𝐡 𝐏ł𝐚𝐜ą” 𝐏𝐮𝐜𝐡𝐚𝐥𝐬𝐤𝐢𝐞𝐠𝐨. Tym bardziej że mówimy o mieście, które wydało ogromne środki na rozbudowę infrastruktury rowerowej, likwidację miejsc parkingowych, zwężanie jezdni i reorganizację ruchu pod ideologiczne założenia „miasta bez samochodu”.

I teraz pytanie, czy mieszkańcy byli przez lata świadomie manipulowani? Bo socjotechnika ma swoje granice i owszem można przez pewien czas kreować rzeczywistość medialną, organizować kampanie promujące rower jako jedyny słuszny środek transportu, tworzyć atmosferę moralnej wyższości wobec kierowców, ale na końcu zawsze przychodzi moment zderzenia z rzeczywistością. A rzeczywistość wygląda tak, że warszawiacy nadal wybierają samochody. Nie dlatego, że są „zacofani”, „niewyedukowani” czy „egoistyczni”, jak często sugerują miejscy aktywiści. Po prostu auto nadal pozostaje najbardziej praktycznym środkiem transportu dla ogromnej części mieszkańców.

Ludzie nie chcą marznąć zimą, moknąć podczas ulewy ani dojeżdżać spoceni do pracy w trzydziestostopniowym upale. Nie chcą również wozić dzieci, zakupów czy sprzętu sportowego rowerem tylko po to, by urzędnik mógł pochwalić się kolejnymi kilometrami infrastruktury w prezentacji na konferencji klimatycznej. Co więcej, same dane pokazują jeszcze jeden niewygodny fakt. W ruchu rowerowym istotny udział mają kurierzy i dostawcy, którzy często po prostu nie mają alternatywy zawodowej. Nawet raport miejski wskazuje obecność „gastrokurierów” w statystykach. To oznacza, że realna liczba mieszkańców wybierających rower z własnej woli może być jeszcze niższa, niż pokazują oficjalne zestawienia. Jeśli już, to mieszkańcy jeżdżą rekreacyjnie w weekendy.

🟥 Najbardziej absurdalne jest jednak to, że mimo tych danych miasto nadal idzie dokładnie tą samą drogą. Dalej buduje się infrastrukturę kosztem jezdni, dalej ogranicza przepustowość ulic, dalej tworzy rozwiązania budzące ogromne kontrowersje nawet wśród samych rowerzystów.

W internecie aż roi się od przykładów źle zaprojektowanych tras przecinających chodniki, konfliktów pieszo-rowerowych czy niebezpiecznych kontrapasów i właśnie tutaj cała narracja zaczyna się rozsypywać. Bo uczciwa polityka transportowa powinna opierać się na realnych potrzebach mieszkańców, a nie na ideologii. Jeśli rowerzyści stanowią kilka procent ruchu, to infrastruktura dla nich powinna być rozwijana tam, gdzie rzeczywiście ma sens i gdzie istnieją ku temu warunki przestrzenne. Tymczasem w Warszawie coraz częściej wygląda to tak, jakby nadrzędnym celem było utrudnienie życia kierowcom, a nie poprawa transportu jako całości.
Trudno też nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z klasycznym mechanizmem socjotechnicznym.

🟥 Najpierw tworzy się problem poprzez ograniczanie przepustowości ulic i likwidację miejsc parkingowych, później wskazuje się samochody jako źródło chaosu, a na końcu proponuje „jedynie słuszne rozwiązanie” w postaci roweru lub komunikacji zbiorowej. Problem polega na tym, że mieszkańcy zwyczajnie nie chcą brać udziału w tym eksperymencie. I dlatego te kilka procent jest dla miejskich ideologów tak bolesne, bo pokazuje coś, czego nie da się już przykryć kampanią PR-ową ani kolejną konferencją o zrównoważonym transporcie. Pokazuje, że mimo gigantycznej presji społecznej, mimo zwężeń, likwidacji pasów ruchu, słupków, kontrapasów i antysamochodowej propagandy, warszawiacy nadal wybierają auta.

A to oznacza jedno, ktoś przez lata próbował sprzedać mieszkańcom wizję miasta, której oni po prostu nie chcą kupić.

Czas na zmiany i rozliczenie nieudaczników‼️

✔️𝐏𝐫𝐨𝐬𝐢𝐦𝐲 𝐖𝐚𝐬 𝐝𝐳𝐢𝐬𝐢𝐚𝐣 𝐨 𝐰𝐲𝐣ą𝐭𝐤𝐨𝐰ą 𝐡𝐨𝐣𝐧𝐨ść. 𝐏𝐨 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐞 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐬𝐩𝐢𝐞𝐬𝐳𝐲 𝐨𝐧𝐚 𝐰𝐞𝐣ś𝐜𝐢𝐞 𝐰 𝐤𝐨𝐥𝐞𝐣𝐧𝐲 𝐞𝐭𝐚𝐩 𝐧𝐚𝐬𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐏𝐨𝐫𝐭𝐚𝐥𝐮, 𝐚𝐥𝐞 𝐭𝐞ż 𝐩𝐨𝐳𝐰𝐨𝐥𝐢 𝐧𝐚 𝐜𝐚ł𝐤𝐨𝐰𝐢𝐭𝐞 𝐩𝐨ś𝐰𝐢ę𝐜𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐬𝐢ę 𝐏𝐨𝐫𝐭𝐚𝐥𝐨𝐰𝐢, 𝐭𝐰𝐨𝐫𝐳ą𝐜 𝐭𝐲𝐦 𝐬𝐚𝐦𝐲𝐦 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐲 𝐰 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐢 𝐖𝐚𝐫𝐬𝐳𝐚𝐰𝐲, 𝐧𝐢𝐞𝐳𝐚𝐥𝐞ż𝐧𝐲 𝐤𝐚𝐧𝐚ł 𝐢𝐧𝐟𝐨𝐫𝐦𝐚𝐜𝐲𝐣𝐧𝐲, 𝐤𝐭ó𝐫𝐲 𝐧𝐢𝐞 𝐛ę𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐤𝐥𝐮𝐜𝐳𝐚ć 𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐤𝐚ń𝐜ó𝐰 𝐳 ż𝐲𝐜𝐢𝐚 𝐦𝐢𝐚𝐬𝐭𝐚.

𝗧𝗿𝘇𝘆𝗺𝗮𝗷𝗰𝗶𝗲 𝗸𝗰𝗶𝘂𝗸𝗶, 𝗖𝘇𝘆𝘁𝗮𝗷𝗰𝗶𝗲 𝗶 𝗪𝘀𝗽𝗶𝗲𝗿𝗮𝗷𝗰𝗶𝗲 𝗵𝗼𝗷𝗻𝗶𝗲 𝗷𝗲𝗱𝘆𝗻𝘆 𝗻𝗶𝗲𝘇𝗮𝗹𝗲ż𝗻𝘆 𝗣𝗼𝗿𝘁𝗮𝗹 𝗪𝗮𝗿𝘀𝘇𝗮𝘄𝘀𝗸𝗶, 𝗱𝗯𝗮𝗷ą𝗰𝘆 𝗼 𝗱𝗼𝗯𝗿𝗼 𝗪𝗮𝗿𝘀𝘇𝗮𝘄𝗶𝗮𝗸ó𝘄!

🔹 𝐌𝐨ż𝐞𝐬𝐳 𝐧𝐚𝐬 𝐰𝐞𝐬𝐩𝐫𝐳𝐞ć 𝐳𝐚𝐩𝐫𝐚𝐬𝐳𝐚𝐣ą𝐜 𝐧𝐚𝐬 𝐧𝐚 𝐤𝐚𝐰ę: https://buycoffee.to/portalwarszawski

🔹 𝙇𝙪𝙗 𝙙𝙤𝙠𝙤𝙣𝙖ć 𝙗𝙚𝙯𝙥𝙤ś𝙧𝙚𝙙𝙣𝙞𝙚𝙟 𝙬𝙥ł𝙖𝙩𝙮 𝙣𝙖 𝙣𝙪𝙢𝙚𝙧:
45 2910 0006 2469 8002 0994 5099
– dopisek: DAROWIZNA ⤵️⤵️

Rafał Trzaskowski ActivistWatch Gazeta Wyborcza TVN Warszawa TVP3 Warszawa Przegląd Praski

Portal Warszawski

08/05/2026

📢 ❌️ PRZEZ ROK MAMY MILCZEĆ. DEWELOPER POSZEDŁ DO SĄDU.

Dostaliśmy postanowienie Sądu Okręgowego we Wrocławiu wydane na wniosek spółki Lotnicza 100.

W praktyce?
❗️mamy usunąć wskazane publikacje w ciągu 3 dni

‼️przez rok nie możemy publikować części treści dotyczących inwestycji przy ul. Lotniczej 104

Postanowienie wydano na posiedzeniu niejawnym — bez naszego udziału i bez postępowania dowodowego.

Co więcej, sąd odstąpił od sporządzenia uzasadnienia, więc nie znamy szczegółowych powodów wydania zabezpieczenia.

Zastosujemy się do postanowienia, ale składamy zażalenie do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

Uważamy, że mieszkańcy mają prawo zadawać pytania dotyczące dużych inwestycji realizowanych w trybie Lex Deweloper — szczególnie wtedy, gdy dotyczą one przestrzeni wspólnej i przyszłości miasta.

Do sprawy będziemy wracać.

26/04/2026

Czy rząd sprzyja przedsiębiorcom?

📢 Historia firmy Ekolot z Krosna to niestety symbol tego, jak w praktyce wygląda dziś „wsparcie” dla polskich przedsiębiorców.

Firma budowana latami, eksportująca swoje produkty na świat, zostaje zablokowana przez:
– absurdalne regulacje i cła (np. 125% na materiały, których nie ma w UE)
– działania urzędów, które zamiast pomagać – paraliżują działalność
– przewlekłe procedury (np. certyfikacje ciągnące się miesiącami)

Efekt? Produkcja staje, ludzie tracą pracę, a polska firma znika z rynku.

Właściciel Ekolotu, Henryk Słowik, przez lata płacił podatki i rozwijał biznes. Wystarczyło kilka decyzji administracyjnych, by wszystko to zostało zniszczone.

I tu jest sedno problemu:
👉 państwo, zamiast wspierać przedsiębiorczość, coraz częściej ją dławi
👉 urzędnicy nie ponoszą odpowiedzialności za skutki swoich decyzji
👉 rząd nie reaguje, gdy realna gospodarka przegrywa z biurokracją

To nie jest już pojedynczy przypadek – to mechanizm.

Można mieć różne poglądy polityczne, ale jedno powinno być wspólne:
jeśli w Polsce bardziej opłaca się zamknąć firmę niż ją rozwijać, to mamy poważny problem jako państwo.

Pytanie brzmi – ile jeszcze takich historii musi się wydarzyć?

Adres

Ulica Bolesława Prusa 38/21
Wroclaw
50-319

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 12:00
Wtorek 10:00 - 12:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Skarga umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Skarga:

Udostępnij