09/05/2026
🟥 Ktoś tu ewidentnie próbuje zrobić z mieszkańców idiotów i na pewno nie dowiecie się tego z ani jednego tzw. medium opłacanego przez Rafał Trzaskowski i w sumie nie ma się co dziwić! Bo wszyscy wiemy, że przez ostatnie lata warszawiakom opowiadano tę samą historię, że samochód to przeszłość, przyszłością jest rower, a wystarczy jeszcze trochę zwęzić ulic, zabrać kilka pasów ruchu, dorzucić kontrapas, kontraruch i kilka słupków, by mieszkańcy masowo przesiedli się na dwa kółka.
Tyle, że rzeczywistość po raz kolejny brutalnie zweryfikowała propagandę sukcesu.
🟥 Bo kiedy za pomiary brały się środowiska ideologicznie zaangażowane w „uspokajanie ruchu”, można było jeszcze opowiadać o dynamicznych wzrostach, o rowerowej rewolucji i rzekomych 7–8 procentach udziału ruchu rowerowego. Można było tworzyć medialny obraz Miasto Stołeczne Warszawa jako miasta, które już za chwilę porzuci samochody. Problem pojawił się wtedy, gdy do analizy weszły profesjonalne firmy i twarde dane i nagle okazało się, że cały ten wieloletni eksperyment społeczny zaczyna się sypać.
Według opublikowanych danych udział ruchu rowerowego w Warszawie nadal pozostaje marginalny, w skali całego miasta to około 2,8%, a w ścisłym centrum, mimo gigantycznej presji wywieranej na kierowców, około 2,3%. 𝐓𝐨 𝐬ą 𝐥𝐢𝐜𝐳𝐛𝐲 𝐰𝐫ę𝐜𝐳 𝐤𝐨𝐦𝐩𝐫𝐨𝐦𝐢𝐭𝐮𝐣ą𝐜𝐞 𝐰𝐨𝐛𝐞𝐜 𝐬𝐤𝐚𝐥𝐢 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐛𝐮𝐝ó𝐰 𝐮𝐥𝐢𝐜 𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐨𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐨𝐝 𝐥𝐚𝐭 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐙𝐚𝐫𝐳ą𝐝 𝐃𝐫ó𝐠 𝐌𝐢𝐞𝐣𝐬𝐤𝐢𝐜𝐡 𝐢 𝐧𝐚𝐜𝐳𝐞𝐥𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐩𝐫𝐨𝐩𝐚𝐠𝐚𝐧𝐝𝐳𝐢𝐬𝐭𝐲 Ł𝐮𝐤𝐚𝐬𝐳𝐚 „𝐍𝐢𝐞𝐜𝐡 𝐏ł𝐚𝐜ą” 𝐏𝐮𝐜𝐡𝐚𝐥𝐬𝐤𝐢𝐞𝐠𝐨. Tym bardziej że mówimy o mieście, które wydało ogromne środki na rozbudowę infrastruktury rowerowej, likwidację miejsc parkingowych, zwężanie jezdni i reorganizację ruchu pod ideologiczne założenia „miasta bez samochodu”.
I teraz pytanie, czy mieszkańcy byli przez lata świadomie manipulowani? Bo socjotechnika ma swoje granice i owszem można przez pewien czas kreować rzeczywistość medialną, organizować kampanie promujące rower jako jedyny słuszny środek transportu, tworzyć atmosferę moralnej wyższości wobec kierowców, ale na końcu zawsze przychodzi moment zderzenia z rzeczywistością. A rzeczywistość wygląda tak, że warszawiacy nadal wybierają samochody. Nie dlatego, że są „zacofani”, „niewyedukowani” czy „egoistyczni”, jak często sugerują miejscy aktywiści. Po prostu auto nadal pozostaje najbardziej praktycznym środkiem transportu dla ogromnej części mieszkańców.
Ludzie nie chcą marznąć zimą, moknąć podczas ulewy ani dojeżdżać spoceni do pracy w trzydziestostopniowym upale. Nie chcą również wozić dzieci, zakupów czy sprzętu sportowego rowerem tylko po to, by urzędnik mógł pochwalić się kolejnymi kilometrami infrastruktury w prezentacji na konferencji klimatycznej. Co więcej, same dane pokazują jeszcze jeden niewygodny fakt. W ruchu rowerowym istotny udział mają kurierzy i dostawcy, którzy często po prostu nie mają alternatywy zawodowej. Nawet raport miejski wskazuje obecność „gastrokurierów” w statystykach. To oznacza, że realna liczba mieszkańców wybierających rower z własnej woli może być jeszcze niższa, niż pokazują oficjalne zestawienia. Jeśli już, to mieszkańcy jeżdżą rekreacyjnie w weekendy.
🟥 Najbardziej absurdalne jest jednak to, że mimo tych danych miasto nadal idzie dokładnie tą samą drogą. Dalej buduje się infrastrukturę kosztem jezdni, dalej ogranicza przepustowość ulic, dalej tworzy rozwiązania budzące ogromne kontrowersje nawet wśród samych rowerzystów.
W internecie aż roi się od przykładów źle zaprojektowanych tras przecinających chodniki, konfliktów pieszo-rowerowych czy niebezpiecznych kontrapasów i właśnie tutaj cała narracja zaczyna się rozsypywać. Bo uczciwa polityka transportowa powinna opierać się na realnych potrzebach mieszkańców, a nie na ideologii. Jeśli rowerzyści stanowią kilka procent ruchu, to infrastruktura dla nich powinna być rozwijana tam, gdzie rzeczywiście ma sens i gdzie istnieją ku temu warunki przestrzenne. Tymczasem w Warszawie coraz częściej wygląda to tak, jakby nadrzędnym celem było utrudnienie życia kierowcom, a nie poprawa transportu jako całości.
Trudno też nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z klasycznym mechanizmem socjotechnicznym.
🟥 Najpierw tworzy się problem poprzez ograniczanie przepustowości ulic i likwidację miejsc parkingowych, później wskazuje się samochody jako źródło chaosu, a na końcu proponuje „jedynie słuszne rozwiązanie” w postaci roweru lub komunikacji zbiorowej. Problem polega na tym, że mieszkańcy zwyczajnie nie chcą brać udziału w tym eksperymencie. I dlatego te kilka procent jest dla miejskich ideologów tak bolesne, bo pokazuje coś, czego nie da się już przykryć kampanią PR-ową ani kolejną konferencją o zrównoważonym transporcie. Pokazuje, że mimo gigantycznej presji społecznej, mimo zwężeń, likwidacji pasów ruchu, słupków, kontrapasów i antysamochodowej propagandy, warszawiacy nadal wybierają auta.
A to oznacza jedno, ktoś przez lata próbował sprzedać mieszkańcom wizję miasta, której oni po prostu nie chcą kupić.
Czas na zmiany i rozliczenie nieudaczników‼️
✔️𝐏𝐫𝐨𝐬𝐢𝐦𝐲 𝐖𝐚𝐬 𝐝𝐳𝐢𝐬𝐢𝐚𝐣 𝐨 𝐰𝐲𝐣ą𝐭𝐤𝐨𝐰ą 𝐡𝐨𝐣𝐧𝐨ść. 𝐏𝐨 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐞 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐬𝐩𝐢𝐞𝐬𝐳𝐲 𝐨𝐧𝐚 𝐰𝐞𝐣ś𝐜𝐢𝐞 𝐰 𝐤𝐨𝐥𝐞𝐣𝐧𝐲 𝐞𝐭𝐚𝐩 𝐧𝐚𝐬𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐏𝐨𝐫𝐭𝐚𝐥𝐮, 𝐚𝐥𝐞 𝐭𝐞ż 𝐩𝐨𝐳𝐰𝐨𝐥𝐢 𝐧𝐚 𝐜𝐚ł𝐤𝐨𝐰𝐢𝐭𝐞 𝐩𝐨ś𝐰𝐢ę𝐜𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐬𝐢ę 𝐏𝐨𝐫𝐭𝐚𝐥𝐨𝐰𝐢, 𝐭𝐰𝐨𝐫𝐳ą𝐜 𝐭𝐲𝐦 𝐬𝐚𝐦𝐲𝐦 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐲 𝐰 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐢 𝐖𝐚𝐫𝐬𝐳𝐚𝐰𝐲, 𝐧𝐢𝐞𝐳𝐚𝐥𝐞ż𝐧𝐲 𝐤𝐚𝐧𝐚ł 𝐢𝐧𝐟𝐨𝐫𝐦𝐚𝐜𝐲𝐣𝐧𝐲, 𝐤𝐭ó𝐫𝐲 𝐧𝐢𝐞 𝐛ę𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐤𝐥𝐮𝐜𝐳𝐚ć 𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐤𝐚ń𝐜ó𝐰 𝐳 ż𝐲𝐜𝐢𝐚 𝐦𝐢𝐚𝐬𝐭𝐚.
𝗧𝗿𝘇𝘆𝗺𝗮𝗷𝗰𝗶𝗲 𝗸𝗰𝗶𝘂𝗸𝗶, 𝗖𝘇𝘆𝘁𝗮𝗷𝗰𝗶𝗲 𝗶 𝗪𝘀𝗽𝗶𝗲𝗿𝗮𝗷𝗰𝗶𝗲 𝗵𝗼𝗷𝗻𝗶𝗲 𝗷𝗲𝗱𝘆𝗻𝘆 𝗻𝗶𝗲𝘇𝗮𝗹𝗲ż𝗻𝘆 𝗣𝗼𝗿𝘁𝗮𝗹 𝗪𝗮𝗿𝘀𝘇𝗮𝘄𝘀𝗸𝗶, 𝗱𝗯𝗮𝗷ą𝗰𝘆 𝗼 𝗱𝗼𝗯𝗿𝗼 𝗪𝗮𝗿𝘀𝘇𝗮𝘄𝗶𝗮𝗸ó𝘄!
🔹 𝐌𝐨ż𝐞𝐬𝐳 𝐧𝐚𝐬 𝐰𝐞𝐬𝐩𝐫𝐳𝐞ć 𝐳𝐚𝐩𝐫𝐚𝐬𝐳𝐚𝐣ą𝐜 𝐧𝐚𝐬 𝐧𝐚 𝐤𝐚𝐰ę: https://buycoffee.to/portalwarszawski
🔹 𝙇𝙪𝙗 𝙙𝙤𝙠𝙤𝙣𝙖ć 𝙗𝙚𝙯𝙥𝙤ś𝙧𝙚𝙙𝙣𝙞𝙚𝙟 𝙬𝙥ł𝙖𝙩𝙮 𝙣𝙖 𝙣𝙪𝙢𝙚𝙧:
45 2910 0006 2469 8002 0994 5099
– dopisek: DAROWIZNA ⤵️⤵️
Rafał Trzaskowski ActivistWatch Gazeta Wyborcza TVN Warszawa TVP3 Warszawa Przegląd Praski
Portal Warszawski