Bracia Malczyńscy

🔴 CIĄGNĄŁ 16-LETNIĄ MAJĘ ZA WŁOSY, BIŁ KIJKIEM I ŁOPATĄ. POTEM PRÓBOWAŁ WSUNĄĆ JEJ CIAŁO DO KUBŁA NA ŚMIECI
04/09/2026

🔴 CIĄGNĄŁ 16-LETNIĄ MAJĘ ZA WŁOSY, BIŁ KIJKIEM I ŁOPATĄ. POTEM PRÓBOWAŁ WSUNĄĆ JEJ CIAŁO DO KUBŁA NA ŚMIECI

🔴 CIĄGNĄŁ 16-LETNIĄ MAJĘ ZA WŁOSY, BIŁ KIJEM I ŁOPATĄ. POTEM PRÓBOWAŁ WSUNĄĆ JEJ CIAŁO DO KUBŁA NA ŚMIECI

W sprawie śmierci 16-letniej Mai z Mławy pojawiły się nowe, niezwykle drastyczne informacje. Biegłym udało się odzyskać nagranie z monitoringu, które wcześniej zostało usunięte z systemu kamer znajdujących się przy warsztacie należącym do rodziny Bartosza G.

Według ustaleń ujawnionych przez „Uwagę!” TVN odzyskany materiał ma pokazywać znaczną część przebiegu zbrodni.

Na nagraniu widać, jak Bartosz G. ciągnie Maję za włosy po ziemi w głąb podwórka. Dziewczyna ma związane plastikowymi opaskami ręce i początkowo wygląda na niemal bezwładną.

W pewnym momencie mężczyzna ma wyjść poza zasięg kamery, a następnie wrócić z kijem, którym uderza Maję w głowę. Dziewczyna próbuje się bronić, jednak ze związanymi rękami ma bardzo ograniczone możliwości obrony. Później napastnik ma sięgnąć również po łopatę.

Monitoring ma rejestrować także wydarzenia po śmierci 16-latki.

Według relacji dziennikarzy Bartosz G. przynosi plastikowy kubeł na śmieci, kładzie go obok ciała Mai i próbuje wsunąć ją do środka. Następnie ustawia pojemnik pionowo i podejmuje próbę podpalenia ciała przy użyciu palnika gazowego.

W trakcie tych wydarzeń kamera rejestruje jeszcze jeden szczegół. W pewnym momencie mężczyzna ma spokojnie podejść do znajdującego się na posesji psa i go pogłaskać, po czym wrócić do swoich działań.

Najważniejsze pytanie pozostaje jednak bez odpowiedzi:

kto i dlaczego usunął nagranie z monitoringu?

Prokuratura na razie nie ujawnia szczegółów dotyczących skasowania zapisu. Wiadomo natomiast, że biegłym udało się odzyskać materiał, który może być jednym z kluczowych dowodów w procesie.

Bartosz G. został oskarżony o zabójstwo Mai ze szczególnym okrucieństwem.

⚠️ Materiał z monitoringu nie został publicznie opublikowany. Powyższy opis opiera się na informacjach ujawnionych przez dziennikarzy „Uwagi!” TVN.
Zdjęcie: Profil SOS Zaginięcia

17 LAT WIĘZIENIA za POBICIE osoby która MOL*STOWAŁA jego dziecko!
24/08/2026

17 LAT WIĘZIENIA za POBICIE osoby która MOL*STOWAŁA jego dziecko!

17 LAT WIĘZIENIA. Ta sprawa wywołała w Belgii prawdziwą burzę.

Grégory Lenoci został skazany przez sąd w Namur na 17 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa z premedytacją swojego sąsiada, Marca P.

Dlaczego go zaatakował?

Lenoci podejrzewał, że mężczyzna dopuścił się czynów seksualnych wobec jego 6-letniego pasierba. Chłopiec miał opowiedzieć rodzicom o „sekretnej zabawie” z sąsiadem. Rodzina zgłosiła sprawę na policję.

I tutaj zaczyna się część tej historii, która dla wielu ludzi jest najbardziej bulwersująca.

Marc P. nie był wcześniej osobą nieznaną wymiarowi sprawiedliwości. W 2020 roku został skazany na 37 miesięcy więzienia z zawieszeniem m.in. za próbę gwałtu z użyciem przemocy na małym dziecku oraz inne przestępstwa seksualne wobec małoletniego. Miał również zakaz kontaktowania się z dziećmi.

Lenoci postanowił skonfrontować się z sąsiadem osobiście. Doszło do brutalnego pobicia. Marc P. odniósł katastrofalne obrażenia i do dziś znajduje się w stanie półwegetatywnym.

Sąd nie potraktował jednak tego jako zwykłego pobicia czy działania w afekcie. Uznał, że było to zaplanowane usiłowanie zabójstwa i wymierzył Lenociemu 17 lat więzienia.

I właśnie tutaj pojawia się pytanie, które zadają dziś tysiące ludzi:

Jak społeczeństwo ma zrozumieć system, w którym człowiek wcześniej skazany za przestępstwa seksualne wobec dziecka otrzymuje 37 miesięcy w zawieszeniu, a człowiek, który później brutalnie go zaatakował po podejrzeniu skrzywdzenia własnego pasierba — 17 lat bezwzględnego więzienia?

Nie chodzi o to, żeby usprawiedliwiać samosąd. Państwo nie może pozwolić, aby każdy wymierzał sprawiedliwość na własną rękę.

Ale równie ważne pytanie brzmi: dlaczego osoba wcześniej skazana za tak poważne czyny wobec dziecka w ogóle znalazła się ponownie w sytuacji, w której mogła mieć kontakt z kolejnymi dziećmi?

17 lat kontra 37 miesięcy w zawieszeniu.

Trudno się dziwić, że ten wyrok wywołał w Belgii tak ogromne emocje.

A Wy? Uważacie, że 17 lat to sprawiedliwy wyrok, czy kara całkowicie nieproporcjonalna?

Co sądzicie o sprawcy, oraz o tym że w Polsce historia Ani przeszła bez echa w mediach?
20/08/2026

Co sądzicie o sprawcy, oraz o tym że w Polsce historia Ani przeszła bez echa w mediach?

"ZNAJDE CIĘ, BĘDZIEMY RAZEM NA ZAWSZE"

Ania Jędrkowiak miała zaledwie 21 lat. Pochodziła z Koszalina, była utalentowana muzycznie i plastycznie, ambitna i pełna planów na przyszłość. W 2019 roku zdecydowała się wyjechać do Wielkiej Brytanii. Rozpoczęła studia na University of West London, a żeby się utrzymać, dorabiała w restauracji Las Iguanas w londyńskim Ealing.

W styczniu 2021 roku przez internet poznała Dennisa Akpomedaye. Początkowo ich relacja układała się dobrze, jednak po około roku Ania zdecydowała, że chce ją zakończyć. Mężczyzna nie potrafił się z tym pogodzić.

Z czasem jego zachowanie stawało się coraz bardziej niepokojące. Próbował wzbudzać w Ani poczucie winy, groził, że zrobi sobie krzywdę, jeżeli do niego nie wróci, a ona zaczęła się go bać. W jednej z wiadomości napisał do niej:

„Będziemy razem bez względu na wszystko. Znajdę cię”.

W połowie maja 2022 roku Akpomedaye mieszkał w Newport w południowej Walii, ponad 200 kilometrów od Londynu. 15 maja wsiadł jednak do autokaru i przyjechał do stolicy. Po dotarciu na miejsce niemal od razu udał się w okolice restauracji, w której pracowała Ania.

Tego dnia nie było jej jednak w pracy.

Monitoring zarejestrował mężczyznę krążącego w pobliżu lokalu. Później przemieścił się w okolice miejsca zamieszkania Ani, a następnie ponownie wrócił pod restaurację. Kolejne godziny spędzał między innymi jeżdżąc autobusami po Ealing.

Następnego dnia, 16 maja, Ania przyszła do pracy przed godziną 17:00.

Dennis również wrócił do Ealing.

Krótko przed godziną 20:00 wszedł do jednego ze sklepów przy New Broadway i kupił nóż za 4,99 funta. Potem ponownie pojawił się w okolicy restauracji. Kamery rejestrowały go, gdy przez długi czas krążył w pobliżu i czekał na zakończenie zmiany swojej byłej partnerki.

Około godziny 23:40 Ania wyszła z pracy razem ze swoim kolegą, Jackiem Maskellem. Ruszyli pieszo w stronę domu.

Nie wiedzieli, że ktoś idzie za nimi.

Akpomedaye miał zasłoniętą twarz kominiarką i kaptur założony na głowę. Śledził ich aż do Roberts Alley, niewielkiego przejścia w okolicy Church Gardens w South Ealing.

Chwilę po północy zaatakował.

Ania została wielokrotnie ugodzona nożem. Według ustaleń przedstawionych później przed sądem napastnik zadał jej około 40 ciosów. Atak był tak brutalny, że prowadzący śledztwo określali go jako wyjątkowo gwałtowny nawet na tle innych spraw o zabójstwo.

Jack próbował pomóc Ani, jednak jej obrażenia były zbyt poważne. Wezwane na miejsce służby ratunkowe nie zdołały jej uratować.

21-letnia Polka zmarła w miejscu, które jeszcze kilka minut wcześniej było jedynie fragmentem jej zwyczajnej drogi do domu po pracy.

Sprawca uciekł.

Podczas ataku sam zranił się w rękę. Kilka godzin później zaczepił kierowcę ambulansu na stacji benzynowej niedaleko Gunnersbury Park i twierdził, że obrażenia powstały w wyniku kontaktu z psem. Kiedy później szukał pomocy medycznej, przedstawiał kolejną historię — miał być wykonawcą sztuczek z mieczem, któremu jeden z trików się nie udał.

Problem w tym, że zostawiał za sobą kolejne ślady.

Policja zaczęła analizować monitoring, dane z telefonów oraz materiał biologiczny. W stawie w Gunnersbury Park odnaleziono przedmioty związane ze sprawą, między innymi telefony należące do Ani i sprawcy oraz ramkę ze wspólnym zdjęciem pary. Odnaleziono również nóż.

Śledczy dotarli także do czarnego plecaka, który Akpomedaye miał ze sobą przed zabójstwem. W środku znajdował się między innymi paragon za zakup noża.

Wieczorem 17 maja, niespełna dobę po śmierci Ani, policjanci odnaleźli Dennisa Akpomedaye na Victoria Coach Station. Mężczyzna próbował właśnie wrócić autokarem do Newport.

Został zatrzymany około 22 godziny po zabójstwie.

Ślady zabezpieczone przez policję, nagrania monitoringu oraz analiza jego przemieszczania się pozwoliły bardzo dokładnie odtworzyć to, co robił zarówno przed atakiem, jak i po nim.

25 maja 2023 roku ława przysięgłych uznała Dennisa Akpomedaye za winnego zabójstwa Ani Jędrkowiak.

Sam oskarżony nie pojawił się ani na procesie, ani później na ogłoszeniu wyroku. Według policji nigdy nie okazał skruchy.

Sześć dni później został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności. O możliwość warunkowego zwolnienia będzie mógł ubiegać się najwcześniej po odbyciu **29 lat kary**.

Ania miała 21 lat.

Wyjechała z Koszalina do Londynu, żeby studiować, pracować i rozpocząć dorosłe życie. Jej rodzina opisywała ją jako inteligentną, ambitną, troskliwą i niezwykle utalentowaną młodą kobietę.

Jej zabójstwo szeroko relacjonowały brytyjskie media, a sprawa wstrząsnęła również polską społecznością mieszkającą na Wyspach.

W Polsce historia Ani Jędrkowiak przeszła jednak niemal bez echa.

Każdemu fanowi kryminałów polecam zaobserwować nową stronę Aktówka Kryminalna
19/08/2026

Każdemu fanowi kryminałów polecam zaobserwować nową stronę Aktówka Kryminalna

W maju 2013 roku spokojna dzielnica Jastrzębia-Zdroju staje się mie...

18/08/2026

Telefon do kebaba

15/08/2026

Prośba o podwyżkę

13/08/2026

Rozmowa o pracę 😂

Sprawa 33 letniej Izabeli z Bielska-Białej.Zapraszam
11/08/2026

Sprawa 33 letniej Izabeli z Bielska-Białej.
Zapraszam

Izabela Szwajkosz ma 33 lata, mieszka w Bielsku-Białej i jest w szó...

11/08/2026

Coś mu się pomyliło

Adres

Wroclaw

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Bracia Malczyńscy opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria