26/08/2026
Henryk Dederko tak mówił nam o pierwszym w III RP przykładzie cenzury sądowej – zakazie rozpowszechniania jego filmu o korporacji Amway i jej praktykach:
„Edukacja” Amwaya polega na tym, że trzeba wyłączyć telewizor, skończyć z czytaniem gazet, książki beletrystyczne niektórzy palą, niektórzy znoszą do piwnicy, żeby nie kusiły, na półkach mogą zostać książki o sukcesie i przewodniki turystyczne. Miejsce książek niepotrzebnych zaczynają zapełniać różne strategie sukcesu, tytuły w rodzaju „Przebudzenie”, mnóstwo kaset audio i wideo. Z początku należy słuchać kaset edukacyjnych 15 minut dziennie, ale wskazane jest, żeby dłużej. Jedna z bohaterek mojego filmu, wdowa, w małżeńskim łóżku ma podłużną skrzynię, w której są kasety edukacyjne, zasypia słuchając kasety edukacyjnej, budzi się i pierwsza rzecz, którą robi – włącza ją znowu. Słucha, jak odżyć, jak poczuć ten święty impuls, który pozwoli ci 100 razy dziennie słyszeć „nie”, który nakaże ci przeprowadzić przynajmniej 50 rozmów telefonicznych dziennie.
Po opanowaniu tych profesjonalnych wskazówek trzeba zatroszczyć się o własny rozwój duchowy, bo wysoki status ekonomiczny nie świadczy jedynie o bogactwie, ale jest świadectwem wysokiego stopnia rozwoju duchowego. Diament to nie jest zwykły bogaty człowiek, to jest guru, który posiadł wtajemniczenie pewnego rodzaju, duchowe. I kiedy on przyjeżdża, żeby opowiedzieć o tym, musisz – najlepiej z całą rodziną – zapłacić kilkaset złotych za bilet, a Diament lub Perła poinformuje, jak dochodził z pozycji bieliźnianej w hotelu do pozycji właściciela sieci hotelowej. Kiedy skończy przemawiać, należy spróbować chociaż dotknąć go, chociaż musnąć. To zawsze jest aura, zawsze z tej aury coś zostaje. Czasami słowo, czasami myśl, czasami spojrzenie, a czasami ten dotyk, coś, co cię jeszcze zainspiruje, da bardzo wiele siły. Przyjrzałem się temu bliżej – różni członkowie dyrektorskiego biura lidera klepali biedę i byli absolutnie podstawionymi osobami, które miały za zadanie bić brawo człowiekowi, jaki aktualnie jest przy mikrofonie. Musisz wyglądać jak biznesmen, tzn. wysiłkiem finansowym całej rodziny kupić sobie strój biznesowy, musisz mieć wizytówki, np. „konsultant ekonomiczny”, najlepiej po angielsku.
W momencie, kiedy miała być projekcja, Amwayowi udało się uzyskać 4 czy 6 wyroków zabraniających jakiejkolwiek prezentacji. Nasze prawo jest takie, że nie musisz udowadniać przed sądem, że twoja cześć poniesie szwank, jeśli film będzie pokazywany. Wystarczy możliwość, że coś takiego może mieć miejsce, aby dokonać zapisu cenzorskiego.
Film w Polsce miał tylko jedną prezentację.
Tak, 6 lat temu na festiwalu... Potem Amway wytoczył nam sześć procesów i jedną sprawę przed kolegium. Jeden proces, o podawanie nieprawdziwych danych, toczy się ze zmiennym szczęściem. Dwa procesy o naruszenie dóbr osobistych – osobno – samej firmy i pojedynczych dystrybutorów. Na początku tych procesów było więcej, ale sąd połączył pretensje kilku dystrybutorów w jeden proces.
Zostaliśmy oskarżeni o naruszenie ustawy o nieuczciwej konkurencji. Sugerowano, że wzięliśmy pieniądze od Polleny lub innego „mydlanego” przedsiębiorcy. Oskarżycielem prywatnym jest mecenas Naumann. Dodam, że jest to pracownik Centrum Monitoringu Wolności Prasy.
Inne procesy, w których oskarżonym nie jestem ja, lecz producent i telewizja, toczą się ze zmiennym szczęściem od 6 lat. Telewizja miała puścić ten film. Gdyby telewizja miała charakter, osobowość i osoby, które są zdolne do podejmowania decyzji, to zastanowiłaby się, czy reprezentuje jakiś interes społeczny, czy nie.
Amway nie do mnie najpierw zapukał. Najpierw zapukał do ludzi z pierwszych stron gazet. Najpierw było kilka zabawnych obrazków, kiedy pewien poseł sprzedawał amwayowską pastę do butów w sejmie kolegom z partii ludowych. Nasz film wspomina też, kto był pierwszym amwayowcem. Była to druga osoba w państwie w swoim czasie.
Pytano o sprawę Amwaya pana prezydenta Kwaśniewskiego, bo apel w obronie filmu „Witajcie w życiu”, podpisany przez 58 redaktorów naczelnych różnych gazet, był skierowany do sejmu i prezydenta. Sejm przynajmniej utworzył komisję do zmiany prawa, która funkcjonowała, niezbyt aktywnie, w poprzedniej kadencji sejmu. Autor filmu dokumentalnego o moich przygodach, Bogoryja-Zakrzewski, zadzwonił z pytaniem, jaki jest stosunek prezydenta do tego apelu. Usłyszał: „Pan prezydent przyjął ten apel do wiadomości”.
Wywiad z Henrykiem Dederką opublikowaliśmy w roku 2003. Po latach cały ten wywiad przypomnieliśmy w jubileuszowym numerze 100 pisma „Nowy Obywatel”, który ukazał się wiosną 2026. Numer ma 450 stron i zawiera 66 ponadczasowych i pionierskich materiałów, pokazujących, gdzie kto był dawno temu i kto nie bał się pisać o palących problemach społecznych. Wydanie papierowe tego numeru szybko się wyprzedało, ale wciąż do nabycia wersja elektroniczna, kosztuje śmieszne pieniądze jak na taką dawkę treści w ogóle, a tym bardziej treści unikatowych. Spis treści i zakupy: https://nowyobywatel.pl/sklep/ksiazki/nowy-obywatel-100/