18/09/2025
Serial jakich mało…
Dwie sceny z serialu "Daleko od szosy" Zbigniewa Chmielewskiego,w której Gustaw Lutkiewicz jako sadownik Wieczorek śpiewa : „Daj mi nogę, daj mi nogę, ja ci nogi dać nie mogę”.
- Ta piosenka to był mój pomysł - opowiadał kiedyś Lechosław (na co dzień Leszek) Uciński. - Mój najstarszy brat miał zespół muzyczny. Grał na akordeonie, na weselach. I śpiewali właśnie tę piosenkę. Tylko, że w rzeczywistości brzmiała bardzo ładnie. W serialu słyszymy uproszczoną wersję.
Leszek Uciński był pierwowzorem Leszka Góreckiego. Serial opierał się na historii jego życia i związku z Anią z domu Bełdycka. Każde z nich pochodziło z zupełnie róznych domów o odmiennym statusie spolecznym. Musieli oni pokonać wiele przeszkód życiowych, jedną z nich była niechęć mamy Ani do ich uczucia. Nie przeszkodziło im to jednak podjąć decyzji o małżeństwie.
Kiedy Leszek uczęszczał do wieczorowego Technikum Samochodowego w Łodzi, jego nauczyciel Henryk Czarnecki pisał książke "Profesor na drodze". Przynosił na lekcje teksty, które powstawały na bieżąco, odczytując je klasie. Brakowało mu jednego rozdziału "Moja droga do szkoły" i wpadł na pomysł, żeby uczniowie napsiali na ten temat wypracowanie. Mieli w nim wyjaśnić jak to się stało, że nie skończyli nauki w normalnym czasie. Wypracowanie Leszka bardzo się spodobało i w wersji skróconej nauczyciel zamieścił go w swoim dziele. Kiedy Czarnecki tworzył ze Zbigniewem Chmieleckim film na postawie "Profesora na drodze", zwrócił mu uwagę, że wypracowanie Leszka to bardzo dobra inspiracja do nakręcenia odzielnej i samodzielnej produkcji. I tak się stało. Początkowo miał być pełnometrażowy film, ale po spotkaniu z Leszkiem i rozmowach z nim skończyło się na siedmiu odcinkach trwających ponad 70 minut.
Leszek często pojawiał się na planie. Ekipa korzystała z jego uwag. Doradzała również jego żona. Chcieli, aby ich imiona zostały zachowane. Jednak, jeśli chodzi o dziewczynę, z którą Leszek był zanim poznał Anię, poprosili o zmianę. Bronka (tak ją nazwano z inspiracji Sławomiry Łozińskiej) w rzeczywistości nazywała się Krystyna i tak też początkowo było w scenariuszu. Jednak Uciński nie chciał jej stawiać w kłopotliwym położeniu, zwłaszcza z uwagi na to co ją spotkało.
Krystyna, po rozstaniu z Leszkiem znalazła drugą miłość. Była już po ślubie cywilnym. Kiedy załatwiali formalności do ślubu kościelnego, wraz z ukochanym uległa wypadkowi na motocyklu i do końca życia (zmarła w 1992r., mając lat 45) została osobą niepełnosprawną.
W rozmowie opublikowanej 1 marca 2019r. na Youtube na kanale beskidnews.tv, Uciński wyznał, że podczas premiery w Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi na Łąkowej, byli z Anią bardzo wzruszeni, ale pomimo licznych wspaniałych scen, nie wszystkie dialogi mu się podobały (głównie te z pierwszych odcinków, które musiały być konstruowane tak, aby widz zauważył przemianę głównego bohatera), a chociaż przedstawione jego losy zgadzały się w 90% z faktami, to w niektóre "sceny został wrobiony". O jednej z nich wspomniał podczas spotkania z fanami "Daleko od szosy", zorganizawonego przez administratorów grupy na Facebooku zrzeszającej sympatyków serialu (materiał wideo z tego wydarzenja opublikowano na Youtube 28 maja 2021r. )
Chodzi o tę związaną z chorobą weneryczną.
"Ja byłem strasznie zdenerwowany jak to zobaczyłem już, mówię: "Panie Henryku, w co Pan mnie wrobił, to jest nieprzyzwoite", a on: "Ja to miałem, niech to będzie wychowawcze".
Pan Uciński wspomniał też, że m.in wymyślono wątek z ministrem. Nie zdawał od razu do drugiej klasy. Przeszedł normalne egzaminy wstępne do szkoły i się do niej dostał, mimo dużej konkurencji.
Słynny tekst "się panie czestują" jest inwencją twórców.
Jeszcze jedna ciekawostka. Aby uzyskać dochód z tytułu pomocy przy powstawaniu "Daleko od szosy" ( 350 zł), podpisał umowę, wg której oficjalnie był konsultantem do spraw rękodzielnictwa i rzemiosła artystycznego.
"To jest całe moje wynagrodzenie za ten film (..) Aby upamiętnić, że to jest mój film, pan reżyser mówi tak: a teraz Ty Leszek usiądziesz sobie za stołem prezydialnym. Jak Leszkowi Góreckiemu wręczano dyplom ukończenia technikum, ja jestem widoczny w jednej ze scen."
Serial kończy się decyzją Leszka o pójściu na studia. W rzeczywistości tak się jednak nie stało, mimo, że przygotował wszystkie wymagane dokumenty. Uznał z Anią, że to już będzie ich za dużo kosztować.
Po ukończeniu technikum Leszek został kierownikiem w zajezdni Helenówek, ale był też kierownikiem w zajezdni przy ul. Limanowskiego.
Ania z Leszkiem doczekali się mieszkania na Retkini, przy ul. Olimpijskiej, ale i tak wyprowadzili się z Łodzi.
Któregoś dnia Ania z kolegami z pracy pojechała na wycieczkę w góry, w okolice Bielska-Białej. I zachwyciła się tamtymi terenami.
"„Leszku, przeprowadzamy się” - stwierdziła po powrocie z wycieczki.
- Mieszkanie mieliśmy pięknie urządzone. Miałem przecież brata stolarza. Modna była boazeria, więc mieliśmy nią wyłożony przedpokój. Na podłodze piękne, mięciutkie wykładziny... Ale Ania się uparła. Przeglądała ogłoszenia i znalazła ofertę z Bielska-Białej. Ktoś chciał się zamienić na mieszkanie w Łodzi.- cytowała Leszka Ucińskiego Anna Gronczewska w Dzienniku Łódzkim, w artykule z dnia 20 lutego 2022r.
Po przeprowadzce Leszek pracował jako kierownik w Centrum Naprawy i Sprzedaży Samochodów FCA, a Ania jako nauczycielka biologii.
Po jakimś czasie kupili działkę rekreacyjną, na której Leszek wybudował altankę zaprojektowaną przez żonę.
15 lat po przyjściu na świat Przemka, urodził im się drugi syn, Marcin. Dwa lata póżniej Ania usłyszała od lekarza, że ma stwardnienie rozsianie. Przez 26 lat walczyła z chorobą, w czym wspierał ją mąż, który z całym sercem rownież się nią opiekował. Niestety straciła władzę w nogach. Wciąż jednak się nie poddawała i chociaż ciało odmawiało posłuszeństwa pełna nadziei i optymizmu, pisała wiersze (mozna się z nimi zapoznać tutaj: https://m.youtube.com/)., malowała, udzielała się w grupie wsparcia chorych na SM. Dzieci organizowały jej wernisaże.
Doczekała wnuków. Zmarła w 2014r., mając 68 lat.
Jeśli chodzi o teściową Leszka (która inaczej niż w serialu pracowała w Stomilu, w kadrach, a dodatkowo dorabiała sobie, prowadząc agencję PKO), to najbardziej stosunki z nią ochłodziły się kiedy ta myślała, że Ania jest w ciąży. Zrobiła im awanturę, chociaż byli niewinni. Przyszedł jednak czas, że w końcu przekonała się do niego i przy przy kazdych świętach rodzinnie spędzali czas. W przeciwienstwie do filmu, była też na ich ślubie. Tata Ani rzeczywiście sprzyjał im od początku.
Co do aktorów.
W okolicach Bielska- Białej mieszkali rodzice Krzysztofa Stroińskiego, który wcielił się w Leszka.
Dzięki temu znów spotkali się po latach.
"Gdy pracowałem w salonie Fiata spotykaliśmy się bardzo często. Krzysztof miał zwyczaj wpadać do biura na pogawędkę. Tak było dopóki nie zmarli jego rodzice. Po ich śmierci sprzedał dom i praktycznie od tamtego czasu już nie przyjeżdża do Bielska-Białej - mamy ze sobą jedynie kontakt telefoniczny." - Tak opowiadał wspomnianej już Annie Gronczewskiej.
Zaś Sławomirę Łozińską Leszek Uciński tak naprawdę poznał wiele lat po serialu. Wcześniej jedynie pozdrawiał ją przez Krzysztofa Stroińskiego. Spotkali się dzieki programowi "Pytanie na śniadanie", w 2018r. Dzięki temu była obecna podczas wspomnianego wcześniej, spotkania z fanami serialu. Zapytana na tym spotkaniu o fenomen tej produkcji, powiedziała:
"Poza tym okresem tuż po emisji (...) ten film potem nie był specjalnie lubiany, zwłaszcza w naszym środowisku, bo zbliżał się sierpień, był stan wojenny, a to był taki film, który nazwano filmem propagandy sukcesu- mówił o awansie społecznym.
"Wcale to tak nie wyglądało"- tak mówiono. (...) nagle po transformacji jakiś szał się stał z tym "Daleko od szosy" i jest stale emitowany. I ja naprawdę cały czas zbieram tego dowody, mimo, że nie jest to mój pierwszy i ostatni serial, bo tych seriali natrzaskałam jednak trochę w życiu i nadal trzaskam, ale ten jest szczególny. On m.in. dlatego się chyba ludziom podoba, że nawet jeśli się nie zna na tym, to on ma taką niesamowitą pieczołowitość artystyczną. To jest niesłychany warsztat. To jest coś takiego, że jak coś jest ładnego, to my uważamy, że to jest ładne, dobre i tak musi być, a jak jest jakiś zgrzyt, jakiś kamień w bucie to od razu to przeszkadza. Wydaje mi się, że ten film nie ma takiego kamienia w bucie."
W tym kontekście warto też dodać, że w "Pytaniu na śniadanie" Pan Leszek wyznał: "To było wszystko autentyczne i dlatego mnie bolało czasami jak ktoś mówił, a to jakiś tam produkcyjniak PRL, propaganda sukcesu. Żadna propaganda, to była po prostu historia mojego życia." Zaś przy innej okazji zauważył, że ludzie przecież mieli podobne problemy życiowe, chcieli coś zmienić, często wyrwać się ze wsi, biedy.
Tak jak wspomniała Sławomira Łozińska, po zmianie ustroju, serial wrócił do łask. Ożyła również pamięć o pierwowzorach głównych bohaterów.
Leszka znaleźli dziennikarze z "Gazety Wyborczej". Niechętnie zgodził się na wywiad, zastrzegając, że chciałby, aby nie wyszedł on poza województwo łódzkie, ale tej machiny nie można było już zatrzymać i Leszek Uciński do dzisiaj jest w centrum zainteresowania. :) ❤️
Z uwagi na dalsze ciekawe życie Leszka i Ani (m.in na ich sytuację w stanie wojennym, podróże Leszka do tzw.krajów demoludów w związku z jego przynależnością do Związków Zawodowych- do Partii Robotniczej nigdy nie przystąpił) ich synowie oraz przyjaciółka Ani namawiali go, aby spróbować nakręcić ciąg dalszy ich losów.
Ze wspomnianego wyżej nagrania dokumentującego spotkanie z fanami, dowiadujemy się, że jest to jednak trudne do realizacji ze względu na prawa autorskie, które trzeba byłoby uzyskać od dzieci Czarneckiego i Chmielewskiego, z którymi do chwili udzielenia tej informacji, nie udało się skontaktować. Poza tym Pan Leszek miał obawy, że to już nie będzie ten sam klimat, chociażby że względu na to, że lata młodzieńcze to zawsze lata młodzieńcze i zupełnie inaczej się je wspomina i inaczej są odbierane przez innych.
A na koniec jeszcze jedna informacja- 28 września 2024 roku przed wejściem do Zespołu Szkół Samochodowych przy ulicy Kilara, z inicjatywy fanów serialu i nauczyciela ZSS Grzegorza Łuczyńskiego, stanęła ławeczka upamiętniająca Henryka Czarneckiego- pomysłodawcę zekranizowania losów Ani i Leszka, pedagoga tej szkoły, autora scenariusza i książki pod tym samym tytułem, którą napisał po sukcesie serialu.
/Edit: w komentarzu zwrócono mi uwagę, że ławeczkę "ufundowali absolwenci TS w Łodzi którzy chcieli uczcić swojego wychowawcę i pedagoga". Podkreślono też, że to jednocześnie fani serialu ukazującego nie tylko historię Leszka Ucińskiego, ale też wielu jego ówczesnych kolegów- uczniów TS w Łodzi. /
***
Źródła jak zwykle w komentarzu.
***
"Daleko od szosy" - Serial TVP
Kadry z odc. 1
Produkcja
Zespół Filmowy „Silesia”
Reżyseria
Zbigniew Chmielewski
Scenariusz
Zbigniew Chmielewski
Henryk Czarnecki
Muzyka
Piotr Marczewski
Zdjęcia
Mikołaj Sprudin
Scenografia
Jarosław Świtoniak
Data premiery
11 grudnia 1976
Lata emisji
1976–1977