08/23/2026
Nie ma co dyskutować - najbardziej znany RPG na świecie to Dungeons & Dragons! Kiedy jednak zerkniemy na lokalne rynki, sytuacja robi się o wiele ciekawsza. W Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii faktycznie rządzą Lochy. W Polsce też mamy wielu fanów, choć o koronę popularności walczy też Warhammer czy Zew Cthulhu. A skoro o mackach mowa, to jest jeden kraj, który zaskakuje w tej kwestii - tamtejsze podręczniki o Wielkich Przedwiecznych sprzedają się tak masowo, że biją na głowę wszystkie inne wersje językowe razem wzięte! Z angielską włącznie! (źródło: Dicebreaker @ 2023)
Wielcy Przedwieczni zdominowali stoły w Kraju Kwitnącej Wiśni! Japończycy oszaleli na punkcie tego systemu, gdzie od 2011-2012 widać ogromny wzrost popularności! Jak do tego doszło i dlaczego to właśnie ten system usiadł na tronie?
1) Wideo zamiast grubej książki. W Japonii absolutnym hitem są replaye, czyli mocno sfabularyzowane zapisy sesji, które dzięki mangowym ilustracjom i syntezatorom mowy ogląda się jak wciągające seriale animowane. Taka rozrywkowa forma całkowicie zdejmuje barierę wejścia, pozwalając nowym graczom chłonąć zasady w locie, bez konieczności czytania opasłych podręczników.
2) Mity przemycone w anime. Przełomem okazał się rok 2012 i premiera komediowego anime "Haiyore! Nyaruko-san", w którym przerażający Nyarlathotep przybrał postać uroczej dziewczyny. Ten niecodzienny miks wywołał falę poszukiwań informacji o Mitach Cthulhu, co masowo przyciągnęło widzów do internetowych sesji RPG i napędziło cały boom.
3) Raj dla twórców. Japońscy fani Zewu otrzymali niezwykle przyjazną licencję, która pozwala im na swobodne, w pełni legalne tworzenie i sprzedawanie własnych materiałów. Dzięki temu wokół gry wyrósł gigantyczny ekosystem, a szacuje się, że ponad połowa rozgrywanych tam przygód to autorskie, świetnie skrojone pod lokalny gust scenariusze.
4) RPG w kieszonkowym wydaniu. Japońskie podręczniki przyjmują mały, poręczny format przypominający klasyczną mangę lub nowelkę. Dzięki takim kieszonkowym wydaniom gry fabularne łatwo zadomowiły się w zwykłych księgarniach, wciągając w hobby osoby szukające początkowo po prostu dobrej lektury do pociągu czy autobusu.
5) Kobieca strona RPG. Zew Cthulhu stawia na śledztwo, zagadki i relacje między postaciami, zamiast na brutalną rąbankę potworów, co przyciągnęło do stołów rzesze fanek. Obecnie kobiety stanowią tam około połowy graczy (dane z 2023), sprawnie wykorzystując elastyczną mechanikę do tworzenia emocjonalnych opowieści obyczajowych, a nawet romantycznych.
6) Słodki smak porażki. Konwencja horroru całkowicie zmienia podejście do przegranej, zdejmując presję na bycie niepokonanymi bohaterami ratującymi świat. Utrata zmysłów czy zgon z rąk przedwiecznego zła to nie wina gracza, lecz wyczekiwany element opowieści, który buduje fantastyczny klimat i daje mnóstwo frajdy z samej porażki.
7) Współczesna Japonia zamiast nieznanego lore. Zamiast zmuszać do wkuwania historii o elfach czy różnicach między magami, japoński Zew rzuca graczy najczęściej w realia znajomej, współczesnej Japonii. Odgrywanie zwykłych studentów lub pracowników biurowych w starciu z kosmosem jest intuicyjne i pozwala wczuć się w grę od razu, bez przedzierania się przez fikcyjne encyklopedie.
Patrząc na to wszystko, nie ma się co dziwić, że Zew zrobił w Japonii taką furorę!
Jeśli interesuje Was Japonia i Cthulhu zerknijcie na mój poprzedni materiał (link w komentarzu) - poznacie tam wydawnictwo odpowiedzialne za wydanie Zewu w tamtym regionie i dowiecie się, jak ‘sprytnie’ przemycają RPGi do codziennego życia.
Jeśli natomiast k**i Was sesja w azjatyckim klimacie, to przygotowując ten materiał, trafiłem na przedsprzedaż “Zew Cthulhu: Sutra Bladych Liści”, który serwuje nam kilka przygód właśnie w Kraju Kwitnącej Wiśni! Jeśli to Wasz klimat to rzućcie okiem na stronę Black Monk Games
Na sam koniec zostawiam Wam mały sneak peek kolejnego japońskiego materiału. Mówi się, że istnieje pewien tamtejszy system RPG, który rozszedł się w przynajmniej 10 milionach kopii, a dopiero po 30 latach będzie debiutował na Zachodzie. Zainteresowani? Obserwujcie profil, żeby i ta publikacja Was nie ominęła.