Bukowski pisze

Bukowski pisze 🍿 Piszę o popkulturze:
🎥 filmy
📺 seriale
📚 książki
🗯️ komiksy

💬 Współpraca: [email protected] Wszystko, co warto wiedzieć o popkulturze.

Najlepsze filmy, najlepsze seriale, horrory, science fiction, fantasy.

⛩️ Tak jak bardzo lubię wszelkie motywy w popkulturze związane ze współczesną Japonią (kręci mnie cała cyberpunkowa otoc...
06/13/2026

⛩️ Tak jak bardzo lubię wszelkie motywy w popkulturze związane ze współczesną Japonią (kręci mnie cała cyberpunkowa otoczka), tak feudalna wersja tego kraju jakoś specjalnie mnie nie jarała. Szoguni, samurajowie, tamtejsze demony - przez lata omijałem takie klimaty szerokim łukiem. Trochę zmieniło się to po obejrzeniu rewelacyjnego serialu "Szogun". Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia - musiałem dać sobie nieco więcej czasu, by wsiąknąć w klimat, który dotychczas skreślałem już na starcie. Wiadomo - smaki z wiekiem się zmieniają, więc gdy zobaczyłem okładkę komiksu "Maski Fudo", sięgnąłem po lekturę bez większych uprzedzeń.

⛩️ To blisko 200 stron bardzo dobrze rozpisanej historii podzielonej na cztery części, w których stopniowo odkrywamy poprzez retrospekcje losy głównego bohatera opętanego przez tajemniczą maskę. A czy w dziele gatunkowym może być lepszy punkt wyjścia niż zagadkowy przedmiot mający wpływ na naszego protagonistę?

⛩️ Saverio Tenuta, odpowiadający zarówno za scenariusz, jak i rysunki, sprawnie operuje klasycznymi motywami, które stopniowo rozwija i nadaje im świeżości. Duża w tym zasługa orientalnego klimatu średniowiecznej Japonii przemieszanego z elementami fantasy. Dzięki temu mamy poczucie obcowania z czymś rzadko spotykanym. Na pochwałę zasługują również ilustracje oraz kolorystyka pasująca jak ulał do świata samurajów i japońskiego okultyzmu.

⛩️ "Maski Fudo" doczekały się dodruku, a to najlepszy dowód na ich jakość. Jeśli więc nie mieliście jeszcze okazji poznać tej opowieści, to jest to idealny moment. I całe szczęście, że nie jestem już tym gościem, który omija tematy samurajów i tym podobnych szerokim łukiem, bo straciłbym okazję do obcowania z jednym z najlepszych komiksów, jakie wpadły w tym roku w moje ręce.

Wydawnictwo Lost In Time

🧑‍🚀 ⚔️ "Dymki, cycki i lasery" - mógłby ktoś rzec po luźnym przekartkowaniu komiksu "Świat Sarvan". Ale oprócz głównej b...
05/24/2026

🧑‍🚀 ⚔️ "Dymki, cycki i lasery" - mógłby ktoś rzec po luźnym przekartkowaniu komiksu "Świat Sarvan". Ale oprócz głównej bohaterki paradującej często topless mamy tutaj również kawał klasycznego SF charakterystycznego dla lat 80. Ba, zaryzykuję stwierdzenie, że odnajdą się w tym dziele zarówno fani kultowej "Barbarelli", jak i chociażby "Szninkiela". Ale po kolei!

🧑‍🚀 ⚔️ Historie znajdujące się w środku były pierwotnie publikowane w formie epizodów na łamach hiszpańskiego magazynu Cimoc - stąd też czuć, że każda 10-stronicowa opowieść ma odpowiednio wyważone akcenty. Dzieje się dużo, dialogi są rwane, akcja pędzi na łeb na szyję, by momentalnie zwolnić i walnąć nas w twarz nieco naiwną puentą. Ma to w sobie swój urok - ten retro vibe towarzyszy nam tutaj od początku do końca. Stąd też warto zaznaczyć, że "Świat Sarvan" docenią raczej stare pryki wychowane w erze kaset VHS i pulpowych historii niż fani epickiego superhero.

🧑‍🚀 ⚔️ "Świat Sarvan" to kontrasty. Z jednej strony mamy dzikie społeczeństwo żyjące na obcej planecie, któremu bliżej do zacofanych plemion, z drugiej zaś - tajemniczego astronautę próbującego wydostać się z niegościnnego świata. Motywy rytualne mieszają się tutaj z nowoczesną technologią. Ten sposób przedstawienia abstrakcyjnej rzeczywistości jest zresztą dość charakterystyczny dla komiksów z tamtej epoki - konwencja jest luźna i służy pokazaniu czegoś szalonego, wręcz anarchistycznego w swojej artystycznej wymowie.

🧑‍🚀 ⚔️ Czarno-biała warstwa graficzna idealnie pasuje do campowego klimatu. Kreska jest ostra, ale zarazem kształtna tam, gdzie być powinna. Kolory mogłyby tutaj zrobić więcej złego niż dobrego. Aby dobrze się bawić, trzeba po prostu na wiele rzeczy przymknąć oko.

🧑‍🚀 ⚔️ Komiks autorstwa Antonia Segury i Jordiego Berneta nie bierze jeńców. Albo bierzesz tę konwencję z całym jej inwentarzem, albo po prostu tego nie kupujesz. A że mentalnie coraz bliżej mi już do zgreda wychowanego na oldschoolowych i tandetnych SF, to bawiłem się przy "Świecie Sarvan" jak prosię.

Wydawnictwo Lost In Time

📜 Wydawnictwo Lost In Time wypuściło na rynek tytuł "Druidzi. Księga 2" (w środku tomy 7, 8 i 9). Tym samym mamy już cał...
05/11/2026

📜 Wydawnictwo Lost In Time wypuściło na rynek tytuł "Druidzi. Księga 2" (w środku tomy 7, 8 i 9). Tym samym mamy już całość dostępną na polskim rynku. Wiecie, z komiksami jest jak z serialami - fajnie pożera się je w całości, wiedząc, że na końcu otrzymamy rozwiązanie tajemnicy. Także jeśli chcecie kompletnej historii kryminalnej osadzonej w konwencji historycznej, to nie ma lepszej sposobności niż zaopatrzyć się w obie księgi "Druidów".

📜 O ile w poprzedniej części mieliśmy spokojne budowanie intrygi z kilkoma zwrotami akcji, tak tutaj po prostu już wiemy, kto jest kim, wszystkie puzzle zaczynają do siebie pasować, akcja nieco przyśpiesza, a całość nabiera jeszcze większych rumieńców. Często marudzę na to, że scenarzyści - czy to serialowi, czy komiksowi - pod sam koniec pośpiesznie zamykają wszelkie wątki i tym samym pozostawiają uczucie niedosytu. Ale nie tym razem. "Druidzi. Księga 2" czyta się naprawdę dobrze i czuć, że Jean-Luc Istin oraz Thierry Jigourel doskonale wiedzieli, w którym kierunku zmierzają.

📜 Nie zostanę za to fanem ilustratora - Jacques Lamontagne tworzy generyczne frankofońskie plansze, które nie mają w sobie za grosz oryginalności. Ale zarazem ta stara frankofońska szkoła i bardzo klasyczny układ powodują, że "Druidów" po prostu dobrze się "czyta", a nie ogląda.

📜 "Druidzi. Księga 2" to bardzo dobry gatunkowy komiks osadzony we wczesnośredniowiecznej konwencji, który spełnia wszystkie związane z nią wymogi. Jeśli kręcą Ciebie klimaty "Imienia róży", motywy historyczne i brakuje Ci inteligentnego kryminału z dobrze rozpisaną intrygą - zdecydowanie warto zainteresować się obiema księgami "Druidów".

📖 Przechadzając się uliczkami Tallińskiego Starego Miasta, w jednej z bocznych uliczek natrafiłem na malutki antykwariat...
05/10/2026

📖 Przechadzając się uliczkami Tallińskiego Starego Miasta, w jednej z bocznych uliczek natrafiłem na malutki antykwariat. W środku zaś znajdowały się między innymi tajemniczo zapakowane pozycje. Nie mogłem sobie odmówić - zakupiłem jedną z nich.

📖 I musicie sami przyznać - pomysł świetny i "piwo temu", kto nie skusiłby się na kupno chociażby jednej takiej książki w ciemno.

***

Co ostatecznie znalazło się w środku? Rozwiązanie zagadki w komentarzu ⤵

Będąc na urlopie w Tallinnie, zaszedłem do jednej z sieciówek księgarskich, by zobaczyć co tam ciekawego mają na półkach...
05/07/2026

Będąc na urlopie w Tallinnie, zaszedłem do jednej z sieciówek księgarskich, by zobaczyć co tam ciekawego mają na półkach jeśli chodzi o fantastykę. I co tu wiele mówić - nie mają tego zbyt wiele.

Na zdjęciu widać jedyną półkę, gdzie dominuje raczej klasyka, zaś same pozycje z niektórych serii przypominają te z początku lat 90. wydawane w Polsce - zarówno jeśli chodzi o okładki i jakość papieru. Nie mówiąc już o samej liczbie książek...

Ale za to wydanie "Diuny" - pierwsza klasa! 🔥 👌

===========

Mogę się mylić, ale coś mi świta w głowie, że czytelnicy estońscy kupują głównie książki w języku angielskim - być może to jest główny powód braku tłumaczeń fantasy i SF na tamtejszym rynku.

🚀 To już ten moment, gdy miejsca na półkach brak, a kultowa seria "Wehikuł Czasu" od Dom Wydawniczy REBIS powiększa się ...
05/04/2026

🚀 To już ten moment, gdy miejsca na półkach brak, a kultowa seria "Wehikuł Czasu" od Dom Wydawniczy REBIS powiększa się w niebezpiecznie szybkim tempie...

🚀 Za mną lektura pięciu tytułów z piętnastu znajdujących się w moim posiadaniu. A przypominam, że niedawno świętowano wydanie 50 książek z tej serii...

🚀 Zawsze żyłem w przekonaniu, że jak będę "na swoim", to bez większego problemu zmieszczę na półkach wszystkie książki i komiksy w swoim mieszkaniu. No i co? D**a blada!

***

💥 Gdy w wieku nastoletnim w moje ręce trafił jeden z tomów "Corto Maltese" autorstwa Hugo Pratta, to moja pierwsza myśl ...
04/25/2026

💥 Gdy w wieku nastoletnim w moje ręce trafił jeden z tomów "Corto Maltese" autorstwa Hugo Pratta, to moja pierwsza myśl była z cyklu: "Losie, jakie to brzydkie!". Ale jak to w życiu bywa - w pewnym wieku trzeba trzasnąć się w twarz i do wszystkiego po prostu dojrzeć. Hugo Pratt wielkim artystą jest i basta, a jak ktoś nie lubi, to przynajmniej powinien szanować. Zaś antologia "Jesuit Joe. Człowiek z dalekiej Północy i inne historie" od tego twórcy jest idealnym przykładem na to, czy twórczość Włocha jest w stanie nam przypaść do gustu, czy też nie.

💥 W środku znajdziemy trzy historie, które łączy ten sam melancholijno-sentymentalny styl, z którego Hugo Pratt słynie. Plansze z rysunkami są oszczędne, ale niezwykle symboliczne. Autor niczym wytrawny reżyser - nigdzie się nie śpieszy. Wiele z kadrów jest "niemych", czyli brak tutaj dymków z dialogami, a więcej obserwowania bohatera w samotności. Wystarczy kilka rysunków, by wprowadzić czytelnika w ten realistyczno-magiczny świat.

💥 Nieważne, czy śledzimy losy tajemniczego Indianina w mundurze kanadyjskiej policji konnej, przywołanego do życia pełnego zemsty rewolucjonisty z Brazylii, czy też brytyjskiego dowódcy na pustyni w Somalii - w każdej z tych historii znajdziemy cechy charakterystyczne dla twórczości Hugo Pratta. Mało który twórca łączy brutalną rzeczywistość z onirycznym klimatem pełnym symboliki.

💥 "Jesuit Joe. Człowiek z dalekiej Północy i inne historie" nadaje się do wielokrotnego czytania i smakowania. Za pierwszym razem dla samego scenariusza, za drugim dla skupienia się na ukrywanych "szczegółach", za trzecim dla samej atmosfery. Gdy do tego wszystkiego dodamy znakomite, obszerne posłowie, które jeszcze mocniej wprowadza nas w "mitologię Hugo Pratta", to nie pozostaje mi nic innego, jak po prostu się cieszyć, że kolejne dzieła tego wielkiego artysty trafiają na nasz rynek.

💥 Co tu wiele mówić - to po prostu klasyka europejskiego komiksu, którą warto mieć w swoim posiadaniu. Taka, która spokojnie może stać na półce latami i wciąż robić dokładnie to, co powinna - przyciągać, intrygować i przypominać, dlaczego w ogóle sięgnęliśmy po komiks jako medium.

Wydawnictwo Lost In Time

🧛 Dracula to postać przemielona tyle razy, że trudno dziś wymyślić w tym temacie coś świeżego. A mimo to wciąż znajdują ...
04/18/2026

🧛 Dracula to postać przemielona tyle razy, że trudno dziś wymyślić w tym temacie coś świeżego. A mimo to wciąż znajdują się śmiałkowie, którzy biorą na warsztat archetypowego krwiopijcę i próbują zmierzyć się z nim w tej nierównej popkulturowej walce. Tym razem do boju stanęli James Tynion IV (scenariusz) i Martin Simmonds (ilustracje), znani ze świetnego "Departamentu prawdy". Co wyszło z ich komiksowego "Draculi" należącego do serii "Universal Monsters"?

🧛 Na 140 stronach śledzimy niby klasyczną historię Draculi, ale przecież nie o to chodzi, żeby znów czytać i oglądać to samo, prawda? Szybko okazuje się, że głównym bohaterem wcale nie jest tytułowy hrabia, lecz jego pomocnik - Renfield. To od niego zaczyna się akcja i stopniowo przechodzimy do dobrze znanych motywów, pokazanych jednak z nieco innej perspektywy. Wampir oczywiście jest, jego obecność jest wyczuwalna, ale de facto pozostaje postacią drugoplanową. Taki zabieg pozwala też spojrzeć na pozostałych bohaterów z innej perspektywy.

🧛 Najmocniejszą stroną "Draculi" są jednak ilustracje, które idealnie oddają klimat horroru gotyckiego. Całość jest mroczna, krwista, ale nieprzesadnie brutalna. Więcej tu psychodelii rodem z kultowego "Batmana: Azylu Arkham". W rysunkach, kolorach i całej formie czuć inspiracje stylem Dave'a McKeana. Dla samych plansz warto mieć "Universal Monsters: Dracula" w swojej kolekcji.

🧛 Największy problem miałem z finałem - sprawia wrażenie, jakby twórcy nagle musieli przyspieszyć i domknąć historię w narzuconej liczbie stron. W pewnym momencie cierpi na tym misternie budowany klimat. Co ciekawe, podobny problem mam z oryginałem - aż chciałoby się, żeby scenariusz skręcił pod koniec w nieco innym kierunku.

🧛 "Universal Monsters: Dracula" to pozycja obowiązkowa dla fanów mrocznych, gotyckich historii, krwiopijców i znakomitych ilustracji, w które można wpatrywać się tak długo, aż ostatecznie Cię pochłoną. A potem - jak to z wampirami bywa - ciężko się od nich uwolnić.

Wydawnictwo Lost In Time

🎬 Gdy zasiadałem do obejrzenia filmu dokumentalnego "Ja, Rosiński", nie sądziłem, że ten filmowy portret słynnego twórcy...
04/16/2026

🎬 Gdy zasiadałem do obejrzenia filmu dokumentalnego "Ja, Rosiński", nie sądziłem, że ten filmowy portret słynnego twórcy wywoła we mnie tyle emocji. A gdy już pojawiły się napisy końcowe, to gdzieś tam delikatnie uroniłem łezkę. Reżyser Piotr Kielar obrał ciekawy kurs na swoje dzieło – nie stworzył typowej dokumentalnej biografii, lecz przedstawił obraz artysty u schyłku kariery – bez zbędnego patosu, bez moralizatorstwa i tanich chwytów. Po prostu postanowił pokazać zwyczajne kolejne dni Grzegorza Rosińskiego w jego zaciszu domowym, okraszone głównie monologiem artysty.

🎬 I tutaj warto od razu zaznaczyć, że "ultrasi" komiksowego Thorgala znajdą tutaj nieco ciekawostek o swoim ulubionym bohaterze, ale zarazem nie o tym jest ten film. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to opowieść o człowieczeństwie, rodzinie i tym, co jest ważne dla każdego z nas na danym etapie życiowym. Z jednej strony obserwujemy Grzegorza Rosińskiego przy pracy, z drugiej jego syna Piotra, który stara się pilnować terminów oddania kolejnych plansz do wydawnictwa. Do tego w tle przewija się aktualna partnerka życiowa artysty, Krystyna – będąca ostoją spokoju. Ta "patchworkowa" rodzina, mimo wielu różnic zdań, stara się trzymać razem i podążać w wyznaczonym przez siebie kierunku.

🎬 Reżyser nie przedstawia i nie analizuje losów rodziny Rosińskich z wcześniejszych lat. Nie dodaje dodatkowego komentarza. Jest bardziej niewidzialnym obserwatorem, który pragnie oddać głos głównym bohaterom tej opowieści. I to oni budują de facto narrację tej historii. Można odnieść wrażenie, jakbyśmy oglądali zaginione taśmy Zdzisława Beksińskiego, który rejestrował na kasetach wideo życie rodzinne w domu na Służewie.

🎬 No dobra, a jak wypada sam Rosiński w filmie o nim samym? Elokwentny, zabawny, wciąż potrafiący celnie skomentować otaczającą go rzeczywistość. I mimo poczucia, że jego czas nieubłagalnie się zbliża, to wciąż potrafi wykrzeszać z siebie dziecięce emocje i zachwyt do wielu rzeczy, których wielu dorosłym brakuje. To po prostu niezwykle intymne spotkanie z legendą, która przypomina nam, że pod maską wielkiego mistrza kryje się po prostu wrażliwy człowiek.

==========

"Ja, Rosiński" do obejrzenia na HBO Max.

🟢 Dawno nie miałem uczucia autentycznego zainteresowania po chwyceniu za jakiś komiks, a tutaj spójrzcie sami na tę okła...
04/14/2026

🟢 Dawno nie miałem uczucia autentycznego zainteresowania po chwyceniu za jakiś komiks, a tutaj spójrzcie sami na tę okładkę - ona wręcz krzyczy! Przyciąga zarówno kolorystyką z charakterystyczną głęboką czernią, jak i mocnym, wyrazistym, "ruchomym" fontem. Nim zasiadłem do lektury "Kwiatu, Bakterii, Bronxu" autorstwa Alberto Saichanna, przekartkowałem kilka stron i już wiedziałem, że jestem kupiony – ilustracje po prostu kopią po twarzy!

🟢 "Kwiat" to antologia o wojnie w Wietnamie, "Bakteria" to dystopijna wizja świata przyszłości, zaś "Bronx" to kilka historii niczym u Charlesa Bukowskiego. Każda z tych miniserii to inna konwencja, ale kreska argentyńskiego ilustratora jest tak charakterystyczna, że nie da się jej pomylić z żadnym innym autorem. Czarno-białe plansze są pełne szczegółów, a bohaterowie wyglądają jak wyjęci z filmów Terry’ego Gilliama. Saichann stawia na totalnie odjechane wizualne wygibasy i po prostu nie daje wytchnienia w swoich pracach. Gdybym ten komiks czytał "za dzieciaka", to pewnie oglądałbym go przez kolejne tygodnie, wyłapując wszelkie szczegóły ukryte w kadrach.

🟢 Scenariuszowo też jest dobrze. Wojna w Wietnamie w "Kwiecie" ma w sobie zalążki realizmu magicznego rodem z powieści twórców pochodzących z Ameryki Łacińskiej. Czuć tutaj również echa twórczości Hugo Pratta, który za pomocą kilku niemych kadrów potrafi przedstawić więcej aniżeli wielu twórców skupiających się na dialogach. "Bakteria" to stara dobra socjologiczna fantastyka, ale na dopalaczach. Nie każdy kupi konwencję wizualną, która momentami jest aż nadto ekspresyjna. Zaś "Bronx" to przeskok do historii miejskich, w których ważniejsza jest sama atmosfera aniżeli zwarta historia. Warto dać sobie oddech między tymi trzema dziełami, bo przeskok między tak różnymi konwencjami nie jest łatwy.

🟢 "Kwiat, Bakteria, Bronx" pokazuje, jak ciekawym i szerokim nośnikiem potrafi być komiks. To swego rodzaju wizualna retrospektywa Alberto Saichanna, która w pigułce pokazuje jego twórczość. Zdecydowanie warto, jeśli szukacie czegoś nietuzinkowego i autorskiego.

Wydawnictwo Lost In Time

Address

United States Of America
Washington D.C., DC

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Bukowski pisze posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Share