06/13/2026
⛩️ Tak jak bardzo lubię wszelkie motywy w popkulturze związane ze współczesną Japonią (kręci mnie cała cyberpunkowa otoczka), tak feudalna wersja tego kraju jakoś specjalnie mnie nie jarała. Szoguni, samurajowie, tamtejsze demony - przez lata omijałem takie klimaty szerokim łukiem. Trochę zmieniło się to po obejrzeniu rewelacyjnego serialu "Szogun". Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia - musiałem dać sobie nieco więcej czasu, by wsiąknąć w klimat, który dotychczas skreślałem już na starcie. Wiadomo - smaki z wiekiem się zmieniają, więc gdy zobaczyłem okładkę komiksu "Maski Fudo", sięgnąłem po lekturę bez większych uprzedzeń.
⛩️ To blisko 200 stron bardzo dobrze rozpisanej historii podzielonej na cztery części, w których stopniowo odkrywamy poprzez retrospekcje losy głównego bohatera opętanego przez tajemniczą maskę. A czy w dziele gatunkowym może być lepszy punkt wyjścia niż zagadkowy przedmiot mający wpływ na naszego protagonistę?
⛩️ Saverio Tenuta, odpowiadający zarówno za scenariusz, jak i rysunki, sprawnie operuje klasycznymi motywami, które stopniowo rozwija i nadaje im świeżości. Duża w tym zasługa orientalnego klimatu średniowiecznej Japonii przemieszanego z elementami fantasy. Dzięki temu mamy poczucie obcowania z czymś rzadko spotykanym. Na pochwałę zasługują również ilustracje oraz kolorystyka pasująca jak ulał do świata samurajów i japońskiego okultyzmu.
⛩️ "Maski Fudo" doczekały się dodruku, a to najlepszy dowód na ich jakość. Jeśli więc nie mieliście jeszcze okazji poznać tej opowieści, to jest to idealny moment. I całe szczęście, że nie jestem już tym gościem, który omija tematy samurajów i tym podobnych szerokim łukiem, bo straciłbym okazję do obcowania z jednym z najlepszych komiksów, jakie wpadły w tym roku w moje ręce.
Wydawnictwo Lost In Time